[Tylko u nas] Prof. Grzegorz Górski: Nowa jakość w Europie. Szansa której nie możemy stracić

Sukces europejskiej integracji, nie byłby możliwy bez wielkich liderów – Ojców Założycieli. Nic w tym dziwnego, bowiem i sukces w tworzeniu unii amerykańskiej – Stanów Zjednoczonych – nie byłby możliwy bez Waszyngtona, Jeffersona, Hamiltona, Frankllina czy Adamsa.

Zakończone powodzeniem tworzenie EWG i innych wspólnot europejskich nie byłoby możliwe bez europejskich Ojców Założycieli – De Gasperiego, Schumanna, Adenauera czy Monneta. Ich mądrość i wrażliwość, doprowadziły do stworzenia u5 schyłku lat 80-tych XX wieku dzieła w historii Europy unikalnego. Bez przemocy, presji ekonomicznej, politycznej czy militarnej, powstała dobrowolna liga państw, potrafiących osiągać wspólne korzyści dzięki wzajemnej współpracy.

Polityczni liderzy są bowiem najważniejsi w realizowaniu wielkich projektów, ale również oni potrafią najwspanialsze dzieła swoich poprzedników zniszczyć.

 

Deficyt liderów

Jeśli spojrzymy na dzieje owych wspólnot europejskich po 1990 roku, a szerzej na historię Europy po zakończeniu zimnej wojny, to uderzający jest deficyt liderów – wizjonerów, których idee nie tylko pociągają wyborców we własnym kraju, ale również oddziałują na innych. Przełom XX i XXI wieku znał właściwie jednego prawdziwego przywódcę – Helmuta Kohla. Niezależnie od wielu ocen negatywnych tej postaci, jedno pozostaje pewne – był ojcem pokojowego zjednoczenia Niemiec w optymalnej dla swego kraju wersji. Był także ojcem Unii Europejskiej, choć jej kształt obecny z pewnością nie odpowiada jego wizjom. Kohl określał politykę europejską przez kilkanaście lat i jego dziedzictwo niewątpliwie przetrwało czas jego urzędowania.

Wydawało się w pewnym momencie, że podobne dziedzictwo pozostawi Francois Mitterand. Francuski przywódca sprawował urząd przez 14 lat i podzielał wiele wizji Kohla. Jednak po zakończeniu urzędowania, nawet we Francji szybko o nim zapomniano. Ważną rolę na przełomie wieków odegrał brytyjski premier Tony Blair, ale i jego dorobek nawet Anglicy szybko odrzucili. Wspomnieć można jeszcze o mniej w Polsce znanym, ale wielce zasłużonym dla Europy Wilfridzie Martensie. Był on premierem Belgii (bodaj ostatnim realnym) oraz ostatnim prawdziwym chadekiem, kierującym Europejską Partią Ludową. Dziś jednak nawet w Belgii nie chcą o nim pamiętać.

I to by było na tyle. Aspirująca do poważnej roli Angela Merkel, właśnie zbiera owoce swojej żałosnej polityki nie tylko w wymiarze wewnątrzniemieckim, ale i – zwłaszcza – europejskim. Czy ktoś potrafi jeszcze wymienić jakiegoś europejskiego lidera, który zarówno w wymiarze krajowym, jak i europejskim odegrał jakąś poważniejszą rolę w dłuższej perspektywie czasu? I zdołał do swoich wizji przekonać kogokolwiek, poza wąską grupą klakierów, asystujących mu w momencie sprawowania urzędu? Symbolem upadku europejskiego leadershipu pozostanie na lata G. Schroeder, były niemiecki kanclerz, a dzisiaj rosyjski agent wpływu. Co ważne z naszej perspektywy, jest nie tylko symbolem, ale dla wielu wręcz wzorem postępowania.

 

Prawdziwi liderzy

Jest na tym tle rzeczą charakterystyczną, że jedynie dwa kraje mają dzisiaj liderów z krwi i kości. Liderów, którzy – czy to się komuś podoba czy nie - poruszają opinię europejską i nie pozwalają dryfować owej Europie w kierunku ostatecznej katastrofy. Zmuszają ją bowiem do wewnętrznej refleksji i – stopniowo – przebijają się do coraz szerszych grup odbiorców. Widać wyraźnie, że proces ten – ku przerażeniu stetryczałych i skostniałych intelektualnie noebolszewickih elit europejskich – postępuje systematycznie.

Myślę tu o Wiktorze Orbanie oraz o Jarosławie Kaczyńskim. Są to dziś jedyni liderzy europejscy, którzy przetrwali na czołowych pozycjach politycznych nieprzerwanie od 1989 roku. Nawet ich emocjonalni zapiekli wrogowie nie zaprzeczą faktom. 

Orban rozpoczął swoją drogę polityczną od założenia Fideszu właśnie w 1989 roku. Budował tę formację od podstaw, stworzył z niej wyjątkowy w skali europejskiej ruch polityczny i został właśnie po raz czwarty premierem. I to nie jako lider skleconych rachitycznych koalicji parlamentarnych, ale mający za każdym razem bezwzględną większość w parlamencie.

Jarosław Kaczyński był twórcą rządu Mazowieckiego, przeforsował kandydaturę Wałęsy na prezydenta, stworzył Porozumienie Centrum, był premierem i kreował premierów, wykreował prezydenturę Andrzeja Dudy, wreszcie osiągnął dwukrotnie rzecz, którą wykluczali praktycznie wszyscy „specjaliści” od polityki w Polsce – bezwzględną i stabilną większość parlamentarną.

Już tylko to pokazuje, jak wielkimi indywidualnościami w dzisiejszej Europie są ci dwaj liderzy. Ale ważne jest również to, iż dzisiaj obaj – choć nienawidzi ich europejski mainstream – nie mogą nie być słuchani w Europie. Nawet najbardziej wrogie Kaczyńskiemu media niemieckie podkreślają ostatnio, iż nie można lekceważyć Polski i Kaczyńskiego. Ten sam mainstream, choć nienawidzi Orbana, ma świadomość tego, jak sprawnie i efektywnie wygrywa interesy węgierskie w obliczu sprzymierzonych przeciwników na wschodzie i zachodzie.

 

Nadchodzi zmiana w Europie

Dzisiaj ich oddziaływanie jest wielkie już nie tylko w Europie. Wspominałem tutaj wcześniej, o wystąpieniu Orbana na najważniejszej konwencji konserwatystów USA. Republikanie słusznie uznali, iż właśnie węgierski premier może ich wiele nauczyć. Zainicjowany przez J. Kaczyńskiego proces integrowania się środowisk konserwatywnych w Europie również przynosi na naszych oczach efekty. Niedawno premierem Czech został Petr Fiala, człowiek mający wszelkie dane aby odegrać w przyszłości porównywalną rolę, a liderujący siostrzanej partii PiS – ODS. Za kilka tygodni po urząd premiera sięgnie – z dużą dozą prawdopodobieństwa – Giorgia Meloni. Może być pierwszą kobietą w historii Włoch na tym urzędzie, a lideruje ona najsilniejszej dzisiaj partii włoskiej, Bracia Włosi (w wyborach w koalicji z partią Salviniego i Berlusconiego).

Wiele wskazuje na to, że podobne zmiany przyjdą w nieodległej przyszłości w Hiszpanii, Holandii, być może w Szwecji czy Belgii. Silna jest również pozycja partii tego nurtu na Łotwie, w Estonii, w Finlandii, Słowacji czy Chorwacji. Nieuchronny zwrot szykuje się we Francji. I co jest rzeczą charakterystyczną – wszędzie tam liderzy polityczni i ich formacje odwołują się już wprost do dorobku i idei Kaczyńskiego i Orbana.
Można zatem powiedzieć, że tworzy się zupełnie nowa jakość w Europie i co ważne – dysponuje ona rosnącym potencjałem zmiany.

 

Wbrew "narracjom"

Wrogowie tego ruchu bredzą, że to stowarzyszenie populistycznych wielbicieli Putina. Taką narrację suflują przede wszystkim ci, którzy w ostatnim ćwierćwieczu pełnili rolę rosyjskich marionetek, pociąganych za sznurki przez Putina i jego FSB. To ludzie, których zwornikiem byli w Europie Schroeder i Merkel – największe rosyjskie aktywa w Europie od czasów Woltera i Diderota.

Dzisiaj ważne jest to, abyśmy nie ulegli tej narracji. Nie możemy poddać się temu, żeby putinowskie agentury stygmatyzowały naszą formację. Tutaj rola J. Kaczyńskiego, a w perspektywie M. Morawieckiego jest kluczowa. Mają wszelkie tytuły, aby owych europejskich jurgieletników (pokroju Scholza, Macrona, Verhofstadta czy Tuska) sprowadzać do właściwego im miejsca.

Co również ważne, nie można ulegać oskarżeniom o populizm. Zarzut ten w ogóle w warunkach państwa demokratycznego, jest po prostu aberracyjny. Ale mówi wiele. Ci którzy go stawiają wiedzą bowiem, że ich siła i pozycja nie wynika z woli ludu – suwerena, a jest po prostu wynikiem wielopłaszczyznowych manipulacji socjotechnicznych. Oni nigdy nie osiągną realnego poparcia społecznego, więc muszą oszukiwać, lżyć i manipulować.

 

Polska liderem

Pisałem w poprzednich tekstach o otwierającej się dla Polski wielkiej szansie. Wypracowaliśmy - jak wskazałem - solidne podstawy, aby stać się europejskim liderem. Aby tę rolę pełnić, mamy też niezbędny atrybut rozstrzygający w tej grze – lidera w skali europejskiej. 

Rola Jarosława Kaczyńskiego wyrasta już dziś poza Polskę, ale musi on mieć wolę, aby i temu zadaniu podołać. Tę świadomość powinno mieć zwłaszcza otoczenie lidera PiS, wikłające go w niekończące się „małe gierki”. Wykorzystanie tej szansy – która nie będzie trwała przecież wiecznie – jest dziś powinnością całego obozu politycznego skupionego wokół J. Kaczyńskiego. Historia i Polska nie wybaczą nam, jeśli tej szansy nie wykorzystamy, brnąc w jałowych, wewnętrznych przepychankach.
 


 

POLECANE
J.D. Vance: Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie z ostatniej chwili
J.D. Vance: Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie

To nie jest tak, że nie szanujemy naszych sojuszników, lecz Europejczycy robią wiele rzeczy, by sabotować samych siebie - powiedział we wtorek w telewizji Fox News wiceprezydent USA J.D. Vance. Pochwalił sobotnie przemówienie sekretarza stanu USA Marco Rubio na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

Ostry spór po odejściu z Kanału Zero. Stanowski nazwał Wolskiego „dezerterem” z ostatniej chwili
Ostry spór po odejściu z Kanału Zero. Stanowski nazwał Wolskiego „dezerterem”

Między twórcą Kanału Zero Krzysztofem Stanowskim a zajmującym się wojskowością youtuberem Jarosławem Wolskim wybuchł konflikt po odejściu Wolskiego z projektu. Stanowski określił go jako „dezertera”.

Prof. Boštjan Marko Turk: Zanikają sprzeczności pomiędzy wiarą a nauką. Wszechświat wydaje się dostrojony do życia tylko u nas
Prof. Boštjan Marko Turk: Zanikają sprzeczności pomiędzy wiarą a nauką. Wszechświat wydaje się dostrojony do życia

Ludzkość przekracza dziś próg nowej epoki, bez wątpienia najbardziej decydującej od czasów rewolucji przemysłowej. O ile ta ostatnia oznaczała przede wszystkim zerwanie natury technologicznej — przemianę, którą sztuczna inteligencja dziś przedłuża i intensyfikuje — o tyle to, co obecnie się wyłania, wykracza daleko poza sam obszar narzędzi i maszyn: chodzi o radykalne transformacje, dotykające samej istoty istnienia.

Tragiczny wypadek w Alpach. Nie żyje narciarz z Polski z ostatniej chwili
Tragiczny wypadek w Alpach. Nie żyje narciarz z Polski

Trzy osoby, w tym Polak i Brytyjczyk polskiego pochodzenia, zginęły we wtorek w lawinach we francuskich Alpach - poinformowała miejscowa prokuratura. Dwaj narciarze zginęli, gdy zjeżdżali poza wyznaczonymi trasami w departamencie Alpy Wysokie, a jeden turysta został porwany przez lawinę w Sabaudii.

Kucharz Putina wiecznie żywy. Nowe zadania wagnerowców - sabotaż w Europie tylko u nas
Kucharz Putina wiecznie żywy. Nowe zadania wagnerowców - sabotaż w Europie

Według danych zachodnich służb wywiadowczych, zasoby rekrutacyjne dawnej Grupy Wagnera pozostałe po czasach Prigożyna, zostały przeniesione na obszar Europy. Kiedyś werbowali najemników na wojnę z Ukrainą i na misje wojskowe w Afryce czy na Bliskim Wschodzie, teraz dostali nowe zadanie. Jak ustalił „Financial Times”, chodzi o „rekrutowanie osób w trudnej sytuacji ekonomicznej z Europy do popełniania przestępstw w krajach NATO”. Byli wagnerowcy są też wykorzystywania na innych frontach walki Rosji z Zachodem, w mniej lub bardziej bezpośredni sposób.

Burza w Polsce 2050. Wiceszef MON opuszcza partię z ostatniej chwili
Burza w Polsce 2050. Wiceszef MON opuszcza partię

Jestem wierny obietnicom z 2023 r. Niestety po odejściu Polski 2050 od wartości, które głosiliśmy w Trzeciej Drodze, nie jestem w stanie ich wypełniać - napisał na X wiceszef MON Paweł Zalewski. Zapowiedział, że „pozostanie niezrzeszonym”.

Radni odwołali starostę z KO w Karkonoszach. W tle śledztwo ws... sfałszowanej matury polityka z ostatniej chwili
Radni odwołali starostę z KO w Karkonoszach. W tle śledztwo ws... sfałszowanej matury polityka

Mirosław Górecki (KO) został nowym starostą karkonoskim. Decyzję w tej sprawie podjęli radni powiatu we wtorek. Wcześniej odwołali z tej funkcji Krzysztofa Wiśniewskiego (KO). Powodem była utrata zaufania po podejrzeniach, że posługuje się sfałszowanym świadectwem dojrzałości.

Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego z ostatniej chwili
Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego

W styczniu 2026 lotnisko Rzeszów-Jasionka obsłużyło 69 543 pasażerów. To wzrost rok do roku – podkreślono w komunikacie Rzeszów Airport i przypomniano, że lotnisko zakończyło rok 2025 z najlepszym wynikiem w swojej historii.

Incydent na kolei w Puławach. Są nowe informacje z ostatniej chwili
Incydent na kolei w Puławach. Są nowe informacje

Prokuratura Okręgowa w Lublinie prowadzi postępowanie w sprawie Mołdawianina zatrzymanego na stacji kolejowej w Puławach po tym, jak uruchomił hamulec ręczny w trzech wagonach pociągu towarowego. Mężczyzna miał przy sobie m.in. telefony komórkowe, sprzęt elektroniczny i karty SIM.

Spada liczba euroentuzjastów. Nowy sondaż o nastrojach Polaków wobec UE z ostatniej chwili
Spada liczba euroentuzjastów. Nowy sondaż o nastrojach Polaków wobec UE

Poparcie dla członkostwa w Unii Europejskiej pozostaje w Polsce wysokie, ale najnowszy sondaż pokazuje wyraźną zmianę nastrojów. Ubywa osób chcących pogłębiania integracji, a rośnie grupa zwolenników silniejszej roli państw narodowych.

REKLAMA

[Tylko u nas] Prof. Grzegorz Górski: Nowa jakość w Europie. Szansa której nie możemy stracić

Sukces europejskiej integracji, nie byłby możliwy bez wielkich liderów – Ojców Założycieli. Nic w tym dziwnego, bowiem i sukces w tworzeniu unii amerykańskiej – Stanów Zjednoczonych – nie byłby możliwy bez Waszyngtona, Jeffersona, Hamiltona, Frankllina czy Adamsa.

Zakończone powodzeniem tworzenie EWG i innych wspólnot europejskich nie byłoby możliwe bez europejskich Ojców Założycieli – De Gasperiego, Schumanna, Adenauera czy Monneta. Ich mądrość i wrażliwość, doprowadziły do stworzenia u5 schyłku lat 80-tych XX wieku dzieła w historii Europy unikalnego. Bez przemocy, presji ekonomicznej, politycznej czy militarnej, powstała dobrowolna liga państw, potrafiących osiągać wspólne korzyści dzięki wzajemnej współpracy.

Polityczni liderzy są bowiem najważniejsi w realizowaniu wielkich projektów, ale również oni potrafią najwspanialsze dzieła swoich poprzedników zniszczyć.

 

Deficyt liderów

Jeśli spojrzymy na dzieje owych wspólnot europejskich po 1990 roku, a szerzej na historię Europy po zakończeniu zimnej wojny, to uderzający jest deficyt liderów – wizjonerów, których idee nie tylko pociągają wyborców we własnym kraju, ale również oddziałują na innych. Przełom XX i XXI wieku znał właściwie jednego prawdziwego przywódcę – Helmuta Kohla. Niezależnie od wielu ocen negatywnych tej postaci, jedno pozostaje pewne – był ojcem pokojowego zjednoczenia Niemiec w optymalnej dla swego kraju wersji. Był także ojcem Unii Europejskiej, choć jej kształt obecny z pewnością nie odpowiada jego wizjom. Kohl określał politykę europejską przez kilkanaście lat i jego dziedzictwo niewątpliwie przetrwało czas jego urzędowania.

Wydawało się w pewnym momencie, że podobne dziedzictwo pozostawi Francois Mitterand. Francuski przywódca sprawował urząd przez 14 lat i podzielał wiele wizji Kohla. Jednak po zakończeniu urzędowania, nawet we Francji szybko o nim zapomniano. Ważną rolę na przełomie wieków odegrał brytyjski premier Tony Blair, ale i jego dorobek nawet Anglicy szybko odrzucili. Wspomnieć można jeszcze o mniej w Polsce znanym, ale wielce zasłużonym dla Europy Wilfridzie Martensie. Był on premierem Belgii (bodaj ostatnim realnym) oraz ostatnim prawdziwym chadekiem, kierującym Europejską Partią Ludową. Dziś jednak nawet w Belgii nie chcą o nim pamiętać.

I to by było na tyle. Aspirująca do poważnej roli Angela Merkel, właśnie zbiera owoce swojej żałosnej polityki nie tylko w wymiarze wewnątrzniemieckim, ale i – zwłaszcza – europejskim. Czy ktoś potrafi jeszcze wymienić jakiegoś europejskiego lidera, który zarówno w wymiarze krajowym, jak i europejskim odegrał jakąś poważniejszą rolę w dłuższej perspektywie czasu? I zdołał do swoich wizji przekonać kogokolwiek, poza wąską grupą klakierów, asystujących mu w momencie sprawowania urzędu? Symbolem upadku europejskiego leadershipu pozostanie na lata G. Schroeder, były niemiecki kanclerz, a dzisiaj rosyjski agent wpływu. Co ważne z naszej perspektywy, jest nie tylko symbolem, ale dla wielu wręcz wzorem postępowania.

 

Prawdziwi liderzy

Jest na tym tle rzeczą charakterystyczną, że jedynie dwa kraje mają dzisiaj liderów z krwi i kości. Liderów, którzy – czy to się komuś podoba czy nie - poruszają opinię europejską i nie pozwalają dryfować owej Europie w kierunku ostatecznej katastrofy. Zmuszają ją bowiem do wewnętrznej refleksji i – stopniowo – przebijają się do coraz szerszych grup odbiorców. Widać wyraźnie, że proces ten – ku przerażeniu stetryczałych i skostniałych intelektualnie noebolszewickih elit europejskich – postępuje systematycznie.

Myślę tu o Wiktorze Orbanie oraz o Jarosławie Kaczyńskim. Są to dziś jedyni liderzy europejscy, którzy przetrwali na czołowych pozycjach politycznych nieprzerwanie od 1989 roku. Nawet ich emocjonalni zapiekli wrogowie nie zaprzeczą faktom. 

Orban rozpoczął swoją drogę polityczną od założenia Fideszu właśnie w 1989 roku. Budował tę formację od podstaw, stworzył z niej wyjątkowy w skali europejskiej ruch polityczny i został właśnie po raz czwarty premierem. I to nie jako lider skleconych rachitycznych koalicji parlamentarnych, ale mający za każdym razem bezwzględną większość w parlamencie.

Jarosław Kaczyński był twórcą rządu Mazowieckiego, przeforsował kandydaturę Wałęsy na prezydenta, stworzył Porozumienie Centrum, był premierem i kreował premierów, wykreował prezydenturę Andrzeja Dudy, wreszcie osiągnął dwukrotnie rzecz, którą wykluczali praktycznie wszyscy „specjaliści” od polityki w Polsce – bezwzględną i stabilną większość parlamentarną.

Już tylko to pokazuje, jak wielkimi indywidualnościami w dzisiejszej Europie są ci dwaj liderzy. Ale ważne jest również to, iż dzisiaj obaj – choć nienawidzi ich europejski mainstream – nie mogą nie być słuchani w Europie. Nawet najbardziej wrogie Kaczyńskiemu media niemieckie podkreślają ostatnio, iż nie można lekceważyć Polski i Kaczyńskiego. Ten sam mainstream, choć nienawidzi Orbana, ma świadomość tego, jak sprawnie i efektywnie wygrywa interesy węgierskie w obliczu sprzymierzonych przeciwników na wschodzie i zachodzie.

 

Nadchodzi zmiana w Europie

Dzisiaj ich oddziaływanie jest wielkie już nie tylko w Europie. Wspominałem tutaj wcześniej, o wystąpieniu Orbana na najważniejszej konwencji konserwatystów USA. Republikanie słusznie uznali, iż właśnie węgierski premier może ich wiele nauczyć. Zainicjowany przez J. Kaczyńskiego proces integrowania się środowisk konserwatywnych w Europie również przynosi na naszych oczach efekty. Niedawno premierem Czech został Petr Fiala, człowiek mający wszelkie dane aby odegrać w przyszłości porównywalną rolę, a liderujący siostrzanej partii PiS – ODS. Za kilka tygodni po urząd premiera sięgnie – z dużą dozą prawdopodobieństwa – Giorgia Meloni. Może być pierwszą kobietą w historii Włoch na tym urzędzie, a lideruje ona najsilniejszej dzisiaj partii włoskiej, Bracia Włosi (w wyborach w koalicji z partią Salviniego i Berlusconiego).

Wiele wskazuje na to, że podobne zmiany przyjdą w nieodległej przyszłości w Hiszpanii, Holandii, być może w Szwecji czy Belgii. Silna jest również pozycja partii tego nurtu na Łotwie, w Estonii, w Finlandii, Słowacji czy Chorwacji. Nieuchronny zwrot szykuje się we Francji. I co jest rzeczą charakterystyczną – wszędzie tam liderzy polityczni i ich formacje odwołują się już wprost do dorobku i idei Kaczyńskiego i Orbana.
Można zatem powiedzieć, że tworzy się zupełnie nowa jakość w Europie i co ważne – dysponuje ona rosnącym potencjałem zmiany.

 

Wbrew "narracjom"

Wrogowie tego ruchu bredzą, że to stowarzyszenie populistycznych wielbicieli Putina. Taką narrację suflują przede wszystkim ci, którzy w ostatnim ćwierćwieczu pełnili rolę rosyjskich marionetek, pociąganych za sznurki przez Putina i jego FSB. To ludzie, których zwornikiem byli w Europie Schroeder i Merkel – największe rosyjskie aktywa w Europie od czasów Woltera i Diderota.

Dzisiaj ważne jest to, abyśmy nie ulegli tej narracji. Nie możemy poddać się temu, żeby putinowskie agentury stygmatyzowały naszą formację. Tutaj rola J. Kaczyńskiego, a w perspektywie M. Morawieckiego jest kluczowa. Mają wszelkie tytuły, aby owych europejskich jurgieletników (pokroju Scholza, Macrona, Verhofstadta czy Tuska) sprowadzać do właściwego im miejsca.

Co również ważne, nie można ulegać oskarżeniom o populizm. Zarzut ten w ogóle w warunkach państwa demokratycznego, jest po prostu aberracyjny. Ale mówi wiele. Ci którzy go stawiają wiedzą bowiem, że ich siła i pozycja nie wynika z woli ludu – suwerena, a jest po prostu wynikiem wielopłaszczyznowych manipulacji socjotechnicznych. Oni nigdy nie osiągną realnego poparcia społecznego, więc muszą oszukiwać, lżyć i manipulować.

 

Polska liderem

Pisałem w poprzednich tekstach o otwierającej się dla Polski wielkiej szansie. Wypracowaliśmy - jak wskazałem - solidne podstawy, aby stać się europejskim liderem. Aby tę rolę pełnić, mamy też niezbędny atrybut rozstrzygający w tej grze – lidera w skali europejskiej. 

Rola Jarosława Kaczyńskiego wyrasta już dziś poza Polskę, ale musi on mieć wolę, aby i temu zadaniu podołać. Tę świadomość powinno mieć zwłaszcza otoczenie lidera PiS, wikłające go w niekończące się „małe gierki”. Wykorzystanie tej szansy – która nie będzie trwała przecież wiecznie – jest dziś powinnością całego obozu politycznego skupionego wokół J. Kaczyńskiego. Historia i Polska nie wybaczą nam, jeśli tej szansy nie wykorzystamy, brnąc w jałowych, wewnętrznych przepychankach.
 



 

Polecane