Ryszard Czarnecki: Kazachstan dalej od Rosji

Kazachstan dalej od Rosji
/ / Ryszard Czarnecki / fot. Flickr / CC BY-SA 2.0

Właśnie wróciłem z Kazachstanu, jednego z dziewięciu największych pod względem terytorialnym państw świata, którego  trudnym wyzwaniem, jak mówią jedni albo przekleństwem, jak mówią drudzy - jest fakt, że graniczy z dwoma państwami jeszcze od siebie większymi. Chodzi oczywiście o Rosję i Chiny. Była to moja dwunasta wizyta w Kazachstanie w ciągu ostatnich niespełna trzech dekad. Gdy przyjechałem tu pierwszy raz, przed 29 laty, Kazachstan był niepodległy raptem od 21 miesięcy. Dziś już się tego nie pamięta, ale była to ostatnia republika Związku Sowieckiego, która ogłosiła niepodległość. Był grudzień 1991 roku – w ten sposób Kazachowie wbili ostatni gwóźdź do trumny ZSRR.

Sowieckie zwyczaje w pierwszych latach niepodległości

Gdy byłem tu pierwszy raz, stolicą była Ałmaty, którą Rosjanie do tej pory (!) uparcie nazywają swoją nazwą „Ałma-Ata”. Wówczas stolica Kazachstanu- miasto ciemne po zmierzchu i szarawe w dzień, przypominała nasze miasta wojewódzkie, tyle że dwie dekady wstecz. Czuło się wszędzie polityczną obecność Rosjan. Normą był schemat odziedziczony po Związku Sowieckim: gdy pierwszy sekretarz był Kazachem, to jego zastępcą i faktycznie osobą decyzyjną był Rosjanin. Teraz ministrowie było Kazachami, a wiceministrami i realnymi decydentami Rosjanie. Przyjechałem do Ałmaty jako wiceminister kultury i sztuki (tak się wtedy nazywało obecne Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego) i spotkałem się z moim odpowiednikiem- wiceministrem kultury, oczywiście Rosjaninem. Miałem też spotkanie z wiceministrem edukacji – też był to Rosjanin. Obok spotkań oficjalnych, obaj panowie zjawili się u mnie w hotelu o dziesiątej na śniadaniu, od razu zamawiając  do niego... wódkę !

Dzisiaj w stolicy, mieście, które w ciągu osiemdziesięciu lat zmieniało nazwę aż pięć razy, a teraz nazywa się Nur-Sułtan, widzi się przede wszystkim rodowitych Kazachów. Ludzi o europejskim wyglądzie jest znacznie mniej. Jednak Rosjanie, ale też Polacy dominują w północnym Kazachstanie. Niemal co piąty mieszkaniec kraju jest Rosjaninem (według oficjalnego spisu prawie 19%). Jednak ze względów historycznych przede wszystkim zamieszkują oni tereny graniczące z Rosją. Zrobił się z tego poważny problem polityczny. Tuż przed moim przyjazdem, po raz pierwszy kazachski wymiar sprawiedliwości wydał wyrok na Rosjan – obywateli Kazachstanu, którzy oficjalnie głosili ideę przyłączenia do Federacji Rosyjskiej północnej części kazachskiego państwa. To przełom, ponieważ Ałmaty dotychczas nie chciały reagować narastającego problemu, który zresztą stał się od niedawna brudną kartą w rosyjskiej grze.

Moskwa chce powrotu Kazachstanu do „imperium”

Po agresji Rosji na Ukrainę słyszeliśmy od prominentnych polityków, przywódców Kościoła Prawosławnego czy dziennikarzy w Moskwie, że Kazachstan ponownie powinien stać się częścią imperialnej Rosji. W praktyce chodziło jednak nie o całe terytorium państwa Kazachów, ale o jego północną część. Jednak fala propagandy o „powrocie” Kazachstanu do rosyjskiego imperium nie zaczęła się po 24 lutego 2022, tylko… miesiąc przed napaścią Moskwy na Kijów. Znamienne, że liczne publikacje i wywody na ten temat miały miejsce w zajętym przez Rosjan Donbasie, czyli dwóch „republikach”:  Donieckiej i Ługańskiej. Scenariusz rosyjski był precyzyjny – na szczęście jego wykonanie było już gorsze.
Od jednego z najważniejszych dyplomatów Zachodu w Kazachstanie słyszę ciekawą opinię o stosunku tego kraju do jego dwóch wielkich sąsiadów. Powiedział on, że Kazachowie wiedzą, że podporządkowanie się Chinom jest biletem w jedną stronę: od tego odwrotu nie będzie. Z perspektywy Nur-Sułtanu Moskwa wydaje się być słabsza od Pekinu i nawet chwilowe zwiększenie rosyjskich wpływów ma być całkowicie odwracalne. Jednak rosyjskie wpływy wydają się od momentu rozpoczęcia wojny Moskwy w Europie Wschodniej słabnąć. Chodzi tu zarówno o oświadczenia prezydenta Kasyma-Żomarta Tokajewa, który niemal demonstracyjnie podkreśla niezależność Kazachstanu w polityce zagranicznej, także w kontekście Ukrainy, ale też o praktykę: w głosowaniu w Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych nad potępieniem Rosji, Kazachstan wbrew oczekiwaniom „Wielkiego Brata” wstrzymał się od głosu. Podobnie zresztą jak inne państwa, które odbierane były ze względów geopolitycznych jako tradycyjni sojusznicy Federacji Rosyjskiej: sąsiad Kazachstanu – Kirgistan i Armenia. Warto dodać, że Kazachstan od lat funkcjonuje w tych samych strukturach militarnych - OUBZ (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym), co Rosja, ale też w sojuszu gospodarczym i politycznym obejmującym część krajów Azji Środkowej (jednak już bez Uzbekistanu), Kaukazu Południowego (ze wspomnianym już Erywaniem) i naszego regionu (Białoruś). To wstrzymanie się od głosu w Nowym Jorku potraktowane zostało przez obserwatorów nie tylko jako forma pewnej demonstracji, ale również jako dalszy krok w procesie uniezależniania się Nur-Sułtan od „opieki” Moskwy.

Kazachstan ma ze względów historycznych swoje uzasadnione powody do strukturalnej niechęci wobec Rosjan. Wszyscy w Europie, ale też w jakiejś mierze na świecie, wiedzą o „Wielkim Głodzie” – „Hołodomorze” na Ukrainie, który pochłonął życie setek tysięcy mieszkańców Ukraińskiej SSR. Był od początku traktowany przez Stalina jako element rozprawienia się z „kułakami”, ale też z potencjalnymi aspiracjami politycznymi mieszkańców tych terenów: Ukraińców i Polaków. Nikt czy prawie nikt natomiast na świecie nie wie, że Związek Sowiecki doprowadził do identycznej sytuacji w Kazachstanie. W wyniku głodu w latach 1930-tych zginęła tam… połowa populacji rdzennych Kazachów! Ta trauma głęboko tkwi dotychczas w kazachskiej świadomości, nawet jeżeli nie jest na co dzień przypominana.
Rosjanie zajęli stepy Kazachstanu stosunkowo niedawno - w 1868 roku. Po przewrocie komunistycznym Kazachstan stał się najpierw ,paradoksalnie, autonomiczną częścią... Sowieckiej Republiki Kirgistanu(!), a w latach 1930-tych uzyskał „własną” strukturę w ramach ZSRR.

Polacy w Kazachstanie

Polskę z Kazachstanem łączy historia, ale też współczesność. Historia, bo właśnie tutaj Moskwa zsyłała Polaków. Miało to miejsce w dwóch etapach. Najpierw w latach 1930-tych w ramach „depolonizacji” dawnych Kresów Wschodnich I Rzeczypospolitej, trafiły tu dziesiątki tysięcy naszych rodaków z ziem, które nie zostały przyłączone do Polski z wyniku Traktatu Ryskiego z 1921 roku. Był to obszar zabrany przez Rosję w trakcie pierwszego rozbioru Polski. Wówczas, 90 lat temu, mordowano i zsyłano Polaków mieszkających w obwodach noszących imię Feliksa Dzierżyńskiego i Juliana Marchlewskiego, na terenie sowieckich republik socjalistycznych:  Białoruskiej i Ukraińskiej- tylko dlatego, że byli Polakami. Tych, którym udało się przeżyć, zesłano właśnie do Kazachstanu.
Druga fala zsyłek nastąpiła po lutym 1940 roku z terenów Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej, a więc ziem, które na mocy wspomnianego Traktatu Ryskiego przyłączono do Polski. Ci, którym udało się przeżyć, a nie udało się ewakuować z  "nieludzkiej ziemi”, mówiąc tytułem słynnej książki Gustawa Herlinga-Grudzińskiego z armią generała Władysława Andersa  zostali dalej „W domu niewoli”, by użyć tytułu mniej znanej, niesłusznie zapomnianej książki Beaty Obertyńskiej.

Gdy przyjechałem do Kazachstanu pierwszy raz, liczbę naszych rodaków szacowano oficjalnie na co najmniej 60 tysięcy(nieoficjalnie ok.100 tysięcy). Od tego czasu część z nich zmarła, część wyjechała do Polski, część niestety skorzystała z możliwości wyjazdu do Rosji, a nawet na Ukrainę, z terytorium której przecież wywieziono ich samych bądź ich rodziców, czy dziadków. Ich liczbę teraz szacuje się na około 38 tysięcy. Większość z nich chce wyjechać.

Kazachstan - wielkie państwo, choć ze stosunkowo niewielką, patrząc na terytorium, populacją (drugie miejsce w Azji Środkowej po Uzbekistanie) szuka teraz własnego miejsca w nowej, od lutego 2022, rzeczywistości geopolitycznej. Wydaje się, że jest dalej od Rosji niż był pół roku temu.

•    Tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (29.08.2022)


 

POLECANE
Francuski dyplomata oskarżył Ursulę von der Leyen o nadużycie z ostatniej chwili
Francuski dyplomata oskarżył Ursulę von der Leyen o nadużycie

„Komisja Europejska nie powinna przekraczać swojego oficjalnego mandatu, uzurpując sobie rolę służby dyplomatycznej UE w polityce zagranicznej” - powiedział w poniedziałek ambasadorom UE francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot na konferencji, w której uczestniczyła Ursula von der Leyen. Sprawę opisał portal Euractive.com.

Francja przygotowuje misję otwarcia Cieśniny Ormuz w związku ze wzrostem cen ropy z ostatniej chwili
Francja przygotowuje misję otwarcia Cieśniny Ormuz w związku ze wzrostem cen ropy

Jak poinformował portal European Conservative, Francja ogłosiła przygotowania do “misji międzynarodowej” mającej na celu utrzymanie otwartej Cieśniny Ormuz, gdyż wojna wokół Iranu zagraża jednemu z najważniejszych szlaków energetycznych świata.

ORLEN obniża ceny paliw. Koncern wydał komunikat z ostatniej chwili
ORLEN obniża ceny paliw. Koncern wydał komunikat

"ORLEN wykonuje kolejny krok i obniża ceny dla swoich klientów. Od czwartku 12 marca rusza specjalna promocja. Każdy kierowca korzystający z aplikacji ORLEN Vitay przez kolejnych osiem weekendów kupi nawet 50 litrów benzyny lub oleju napędowego w cenie obniżonej nawet o 35 groszy" - poinformował koncern w komunikacie.

Reżim irański rzuci hasło do ogólnoświatowego dżihadu? Ekspert wyjaśnia tylko u nas
Reżim irański rzuci hasło do ogólnoświatowego dżihadu? Ekspert wyjaśnia

„Wzrósł poziom prawdopodobieństwa ataków terrorystycznych. Trzeba pamiętać, że toczona jest wojna, więc podobnie jak Ukraina uderza w Rosję na całym świecie, tak samo Iran może uderzyć w izraelskie, czy amerykańskie interesy na całym świecie” - mówi w wywiadzie dla Tysol.pl dr Wojciech Szewko, politolog, ekspert ds. terroryzmu.

Czy judaizm dopuszcza rasizm? tylko u nas
Czy judaizm dopuszcza rasizm?

W debacie publicznej pojawiają się zarzuty, że judaizm ma charakter rasowy. Autor artykułu wyjaśnia, jak na tę kwestię patrzy tradycja religijna i teksty takie jak Tora czy Talmud.

Beata Szydło: „Cesarskie” zachowania von der Leyen budzą coraz większe oburzenie z ostatniej chwili
Beata Szydło: „Cesarskie” zachowania von der Leyen budzą coraz większe oburzenie

„Ursula von der Leyen nie ma żadnych uprawnień do reprezentowania Unii na zewnątrz” - skomentowała na platformie X eurodeputowana Beata Szydło poniedziałkową wideokonferencję Ursuli von der Leyen i przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costy m.in. z przywódcami Zatoki Perskiej.

tylko u nas
Idziemy PO was oszuści! - nowy numer "Tygodnika Solidarność"

Mobilizacja środowisk społecznych i patriotycznych wokół Solidarności, spór o przyszłość Polski oraz konsekwencje decyzji obecnej władzy – to główne tematy najnowszego numeru „Tygodnika Solidarność” nr 10/2026. Wydanie koncentruje się na spotkaniu w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej, gdzie przedstawiciele wielu organizacji społecznych dyskutowali o wyzwaniach stojących dziś przed państwem i społeczeństwem.

Partia Orbana proponuje ustawę o zatrzymaniu skonfiskowanej ukraińskiej gotówki i złota z ostatniej chwili
Partia Orbana proponuje ustawę o zatrzymaniu skonfiskowanej ukraińskiej gotówki i złota

Rządząca na Węgrzech partia Fidesz premiera Viktora Orbana zaproponowała w poniedziałek projekt ustawy, który umożliwiłby organom podatkowym zatrzymanie skonfiskowanej w ubiegłym tygodniu ukraińskiej gotówki i złota na czas trwania dochodzenia podatkowego.

Kolejni funkcjonariusze BOR podejrzani w śledztwie dotyczącym wypadku premier Szydło z ostatniej chwili
Kolejni funkcjonariusze BOR podejrzani w śledztwie dotyczącym wypadku premier Szydło

Do sześciu wzrosła liczba b. funkcjonariuszy BOR, którym Prokuratura Regionalna w Białymstoku przedstawiła zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w postępowaniach po wypadku premier Beaty Szydło, do którego doszło w Oświęcimiu w 2017 r. Zarzuca im składanie w tych postępowaniach fałszywych zeznań.

Ceny ropy wystrzeliły. Trump: Mam plan. Będziecie zadowoleni z ostatniej chwili
Ceny ropy wystrzeliły. Trump: Mam plan. Będziecie zadowoleni

Prezydent USA Donald Trump zapewnił w poniedziałek, że ma plan, by zahamować wzrost cen ropy z powodu wojny z Iranem.

REKLAMA

Ryszard Czarnecki: Kazachstan dalej od Rosji

Kazachstan dalej od Rosji
/ / Ryszard Czarnecki / fot. Flickr / CC BY-SA 2.0

Właśnie wróciłem z Kazachstanu, jednego z dziewięciu największych pod względem terytorialnym państw świata, którego  trudnym wyzwaniem, jak mówią jedni albo przekleństwem, jak mówią drudzy - jest fakt, że graniczy z dwoma państwami jeszcze od siebie większymi. Chodzi oczywiście o Rosję i Chiny. Była to moja dwunasta wizyta w Kazachstanie w ciągu ostatnich niespełna trzech dekad. Gdy przyjechałem tu pierwszy raz, przed 29 laty, Kazachstan był niepodległy raptem od 21 miesięcy. Dziś już się tego nie pamięta, ale była to ostatnia republika Związku Sowieckiego, która ogłosiła niepodległość. Był grudzień 1991 roku – w ten sposób Kazachowie wbili ostatni gwóźdź do trumny ZSRR.

Sowieckie zwyczaje w pierwszych latach niepodległości

Gdy byłem tu pierwszy raz, stolicą była Ałmaty, którą Rosjanie do tej pory (!) uparcie nazywają swoją nazwą „Ałma-Ata”. Wówczas stolica Kazachstanu- miasto ciemne po zmierzchu i szarawe w dzień, przypominała nasze miasta wojewódzkie, tyle że dwie dekady wstecz. Czuło się wszędzie polityczną obecność Rosjan. Normą był schemat odziedziczony po Związku Sowieckim: gdy pierwszy sekretarz był Kazachem, to jego zastępcą i faktycznie osobą decyzyjną był Rosjanin. Teraz ministrowie było Kazachami, a wiceministrami i realnymi decydentami Rosjanie. Przyjechałem do Ałmaty jako wiceminister kultury i sztuki (tak się wtedy nazywało obecne Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego) i spotkałem się z moim odpowiednikiem- wiceministrem kultury, oczywiście Rosjaninem. Miałem też spotkanie z wiceministrem edukacji – też był to Rosjanin. Obok spotkań oficjalnych, obaj panowie zjawili się u mnie w hotelu o dziesiątej na śniadaniu, od razu zamawiając  do niego... wódkę !

Dzisiaj w stolicy, mieście, które w ciągu osiemdziesięciu lat zmieniało nazwę aż pięć razy, a teraz nazywa się Nur-Sułtan, widzi się przede wszystkim rodowitych Kazachów. Ludzi o europejskim wyglądzie jest znacznie mniej. Jednak Rosjanie, ale też Polacy dominują w północnym Kazachstanie. Niemal co piąty mieszkaniec kraju jest Rosjaninem (według oficjalnego spisu prawie 19%). Jednak ze względów historycznych przede wszystkim zamieszkują oni tereny graniczące z Rosją. Zrobił się z tego poważny problem polityczny. Tuż przed moim przyjazdem, po raz pierwszy kazachski wymiar sprawiedliwości wydał wyrok na Rosjan – obywateli Kazachstanu, którzy oficjalnie głosili ideę przyłączenia do Federacji Rosyjskiej północnej części kazachskiego państwa. To przełom, ponieważ Ałmaty dotychczas nie chciały reagować narastającego problemu, który zresztą stał się od niedawna brudną kartą w rosyjskiej grze.

Moskwa chce powrotu Kazachstanu do „imperium”

Po agresji Rosji na Ukrainę słyszeliśmy od prominentnych polityków, przywódców Kościoła Prawosławnego czy dziennikarzy w Moskwie, że Kazachstan ponownie powinien stać się częścią imperialnej Rosji. W praktyce chodziło jednak nie o całe terytorium państwa Kazachów, ale o jego północną część. Jednak fala propagandy o „powrocie” Kazachstanu do rosyjskiego imperium nie zaczęła się po 24 lutego 2022, tylko… miesiąc przed napaścią Moskwy na Kijów. Znamienne, że liczne publikacje i wywody na ten temat miały miejsce w zajętym przez Rosjan Donbasie, czyli dwóch „republikach”:  Donieckiej i Ługańskiej. Scenariusz rosyjski był precyzyjny – na szczęście jego wykonanie było już gorsze.
Od jednego z najważniejszych dyplomatów Zachodu w Kazachstanie słyszę ciekawą opinię o stosunku tego kraju do jego dwóch wielkich sąsiadów. Powiedział on, że Kazachowie wiedzą, że podporządkowanie się Chinom jest biletem w jedną stronę: od tego odwrotu nie będzie. Z perspektywy Nur-Sułtanu Moskwa wydaje się być słabsza od Pekinu i nawet chwilowe zwiększenie rosyjskich wpływów ma być całkowicie odwracalne. Jednak rosyjskie wpływy wydają się od momentu rozpoczęcia wojny Moskwy w Europie Wschodniej słabnąć. Chodzi tu zarówno o oświadczenia prezydenta Kasyma-Żomarta Tokajewa, który niemal demonstracyjnie podkreśla niezależność Kazachstanu w polityce zagranicznej, także w kontekście Ukrainy, ale też o praktykę: w głosowaniu w Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych nad potępieniem Rosji, Kazachstan wbrew oczekiwaniom „Wielkiego Brata” wstrzymał się od głosu. Podobnie zresztą jak inne państwa, które odbierane były ze względów geopolitycznych jako tradycyjni sojusznicy Federacji Rosyjskiej: sąsiad Kazachstanu – Kirgistan i Armenia. Warto dodać, że Kazachstan od lat funkcjonuje w tych samych strukturach militarnych - OUBZ (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym), co Rosja, ale też w sojuszu gospodarczym i politycznym obejmującym część krajów Azji Środkowej (jednak już bez Uzbekistanu), Kaukazu Południowego (ze wspomnianym już Erywaniem) i naszego regionu (Białoruś). To wstrzymanie się od głosu w Nowym Jorku potraktowane zostało przez obserwatorów nie tylko jako forma pewnej demonstracji, ale również jako dalszy krok w procesie uniezależniania się Nur-Sułtan od „opieki” Moskwy.

Kazachstan ma ze względów historycznych swoje uzasadnione powody do strukturalnej niechęci wobec Rosjan. Wszyscy w Europie, ale też w jakiejś mierze na świecie, wiedzą o „Wielkim Głodzie” – „Hołodomorze” na Ukrainie, który pochłonął życie setek tysięcy mieszkańców Ukraińskiej SSR. Był od początku traktowany przez Stalina jako element rozprawienia się z „kułakami”, ale też z potencjalnymi aspiracjami politycznymi mieszkańców tych terenów: Ukraińców i Polaków. Nikt czy prawie nikt natomiast na świecie nie wie, że Związek Sowiecki doprowadził do identycznej sytuacji w Kazachstanie. W wyniku głodu w latach 1930-tych zginęła tam… połowa populacji rdzennych Kazachów! Ta trauma głęboko tkwi dotychczas w kazachskiej świadomości, nawet jeżeli nie jest na co dzień przypominana.
Rosjanie zajęli stepy Kazachstanu stosunkowo niedawno - w 1868 roku. Po przewrocie komunistycznym Kazachstan stał się najpierw ,paradoksalnie, autonomiczną częścią... Sowieckiej Republiki Kirgistanu(!), a w latach 1930-tych uzyskał „własną” strukturę w ramach ZSRR.

Polacy w Kazachstanie

Polskę z Kazachstanem łączy historia, ale też współczesność. Historia, bo właśnie tutaj Moskwa zsyłała Polaków. Miało to miejsce w dwóch etapach. Najpierw w latach 1930-tych w ramach „depolonizacji” dawnych Kresów Wschodnich I Rzeczypospolitej, trafiły tu dziesiątki tysięcy naszych rodaków z ziem, które nie zostały przyłączone do Polski z wyniku Traktatu Ryskiego z 1921 roku. Był to obszar zabrany przez Rosję w trakcie pierwszego rozbioru Polski. Wówczas, 90 lat temu, mordowano i zsyłano Polaków mieszkających w obwodach noszących imię Feliksa Dzierżyńskiego i Juliana Marchlewskiego, na terenie sowieckich republik socjalistycznych:  Białoruskiej i Ukraińskiej- tylko dlatego, że byli Polakami. Tych, którym udało się przeżyć, zesłano właśnie do Kazachstanu.
Druga fala zsyłek nastąpiła po lutym 1940 roku z terenów Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej, a więc ziem, które na mocy wspomnianego Traktatu Ryskiego przyłączono do Polski. Ci, którym udało się przeżyć, a nie udało się ewakuować z  "nieludzkiej ziemi”, mówiąc tytułem słynnej książki Gustawa Herlinga-Grudzińskiego z armią generała Władysława Andersa  zostali dalej „W domu niewoli”, by użyć tytułu mniej znanej, niesłusznie zapomnianej książki Beaty Obertyńskiej.

Gdy przyjechałem do Kazachstanu pierwszy raz, liczbę naszych rodaków szacowano oficjalnie na co najmniej 60 tysięcy(nieoficjalnie ok.100 tysięcy). Od tego czasu część z nich zmarła, część wyjechała do Polski, część niestety skorzystała z możliwości wyjazdu do Rosji, a nawet na Ukrainę, z terytorium której przecież wywieziono ich samych bądź ich rodziców, czy dziadków. Ich liczbę teraz szacuje się na około 38 tysięcy. Większość z nich chce wyjechać.

Kazachstan - wielkie państwo, choć ze stosunkowo niewielką, patrząc na terytorium, populacją (drugie miejsce w Azji Środkowej po Uzbekistanie) szuka teraz własnego miejsca w nowej, od lutego 2022, rzeczywistości geopolitycznej. Wydaje się, że jest dalej od Rosji niż był pół roku temu.

•    Tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej Codziennie” (29.08.2022)



 

Polecane