Smutas Macron i dowcipni obywatele Francji

Smutas Macron i dowcipni obywatele Francji

Monsieur Macron zrobił z nas, Polaków, podżegaczy wojennych. Miał na tyle „oleum”, mówiąc językiem Onufrego Zagłoby, w głowie, że nie wymienił Rzeczpospolitej wprost. Gdyby to zrobił można by mu bowiem wytoczyć proces sądowy. Rzecz w tym, że gdy rząd RP ten proces wytoczył to w sądach nad Wisłą by go przegrał -z wiadomych względów. Natomiast w sadach nad Sekwaną też by przegrał, bo tamtejsi sędziowie po pierwsze wiedzą, co to jest interes narodowy, a po drugie skoro skazali nie tak dawno byłego prezydenta Sarkozy’ego, który rwał się do startu w wyborach przeciwko Macronowi oraz byłego premiera Fillona, który starował w kontrze do Macrona w wyborach prezydenckich w 2017 roku - to widać, że francuskie sądy nie mają „odchylenia prawicowo- nacjonalistycznego”, tylko lewicowo-liberalne.

A może Macron tak po prostu – w obronie Rosji – zażartował? Cóż, trawestując: Macrona kiepski żart – rubla wart.

Inni mieszkańcy Francji mieli znacznie lepsze poczucie humoru. Do pracowni pochodzącego z Kresów Wschodniej Rzeczypospolitej, ale przez większość życia mieszkającego we Francji malarza Marca Chagalla – przyszedł kiedyś miejscowy arystokrata, obejrzał obrazy i zapytał: „Czy mógłby pan dać coś niedrogiego w oleju?”. Na co Chagall odpowiedział bez namysłu: „Oczywiście" – i wręczył mu... puszkę szprotek w oleju.

Pozostając w kręgach artystycznych: na koncercie francuskiego kompozytora romantycznego Hectora Berlioza orkiestra zagrała marsz żałobny. Trwał i trwał, słuchacze zaczęli ziewać, więc jeden z przyjaciół muzyka zapytał go grzecznie: „Mistrzu, daleko jeszcze do cmentarza?”

Niestety, Macron to smutas. Często jest śmieszny – ale zawsze mimo woli…

*tekst ukazał się w „Gazecie Polskiej” (14.09.2022)
 


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe