Szukaj
Konto

„Nie igra się z ludźmi”. Najwięksi kremlowscy propagandyści krytykują przebieg masowej mobilizacji [WIDEO]

27.09.2022 12:58
Kremlowscy propagandyści
Źródło: Screen z Twittera/Julia Davis
Komentarzy: 0
Margarita Simonjan, redaktor naczelna telewizji informacyjnej RT, i Władimir Sołowiow, czołowy prokremlowski propagandysta, nie kryją swojego niepokoju w kwestii „częściowej mobilizacji”. Alarmują o możliwych konsekwencjach ze strony zbuntowanych Rosjan. – Nie igra się z ludźmi – komentują.


"Sytuacja jest tak groteskowa, że nawet najwięksi cheerleaderzy prezydenta Rosji potępiają sposób prowadzenia mobilizacji" - pisze współpracująca m.in. z "The Washington Post" felietonistka Julia Davis, analityk rosyjskich mediów.

Czołowy prokremlowski propagandysta Władimir Sołowiow powiedział, że zauważył, jak wiele osób zapomniało o wykonywaniu swoich obowiązków.

- Na moim telefonie, na telefonie Margarity są rozmowy pełne paniki - to pokazuje, że szereg zaangażowanych osób zapomniało, jak wykonywać swoją pracę - mówił Sołowiow na antenie państwowej telewizji.

Tymczasem Margarita Simonjan przyznała, że na front zostaną wysłani nie tylko ci, którzy mają odpowiednie doświadczenie. Wspomniała tu z niezadowoleniem o studentach, osobach chorych czy nieletnich, a także samotnych matkach.

- Małe rzeczy mają duży wpływ na ludzi - powiedziała Simonjan.

- W 1905 r. doprowadziły do pierwszego w historii naszego kraju buntu całej jednostki wojskowej. Czy tego właśnie chcecie? Bawicie się z uzbrojonymi ludźmi - dodała.

Mocne słowa w rosyjskiej telewizji

- Jeśli wręcza się im zgniłe rzeczy, jeśli nie mają hełmów, kamizelek ochronnych - tego się nie ukryje… Powiem bardzo grzecznie: nie igra się z ludźmi… To nie jest jakaś liberalna szajka, to nasi ludzie i odmawiam milczenia w tej sprawie - irytował się Sołowiow.

Simonjan zauważyła, że ci, którzy jeszcze niedawno mówili o potrzebie mobilizacji, dzisiaj mają inne nastawienie. - Nie denerwujcie ludzi! - pouczyła wojskowych dowódców.

- Mamy dwie strony. Jedna jest wysyłana jako bohaterowie na wojnę, inni tchórzliwie patrzą, gdzie i jak kupić bilet. Nikt tam na was nie czeka. Wasze pieniądze się skończą. Będziecie musieli wrócić - dodała redaktor naczelna.

Na skutek dekretu Putina z Rosji wyjechało 1,5 mln obywateli, którzy chcieli uniknąć służby wojskowej. W wielu miastach doszło do protestów i paniki.

Czy komentujący widzą jakieś wyjście z sytuacji?

- Częściowa mobilizacja jest środkiem przymusowym. Wszyscy wolelibyśmy, żeby nie miała miejsca, np. 24 lutego nie sądziłam, że taka konieczność zaistnieje… Nie przewidywaliśmy tak silnego oporu ze strony NATO i Zachodu. To się zdarza na początku każdej wojny - niedocenianie oporu, przecenianie własnych sił. Więc tu jesteśmy za mobilizacją. Czy te 300 tys. będzie zaopatrzone we wszystko, czego potrzebują? - wyjaśniła Simonjan.

- Znam setki ludzi, którzy robiąc to, nie popadliby w biedę… Piszcie do mnie, dzwońcie, macie mój numer… Stwórzmy wspólny front. Ci, którzy nie są z nami, już odeszli - mówiła redaktor.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 27.09.2022 12:58
Źródło: Onet / Twitter