Szukaj
Konto

[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Wiesz, co robi teraz Twoje dziecko?

07.10.2022 22:00
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Wiesz, co robi teraz Twoje dziecko?
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
– Czy jest możliwość, aby w wieku 14 lat bez wiedzy rodziców zrobić opinię psychologiczną czy otrzymać jakikolwiek papierek, który pomógłby mi podczas coming outu? Bo wątpię, aby moi rodzice uwierzyli mi na słowo, że jestem transpłciowy. –Jeśli masz na zbyciu 1200 zł i jesteś w stanie to prywatnie opłacić, to jest szansa. To tylko jedna z rozmów na Grupie Wsparcia dla Osób Transpłciowych.

Jest takich znacznie, znacznie więcej. I dotyczą również młodszych dzieci. Dwa lata temu na naszych łamach Waldemar Krysiak i Agnieszka Żurek ujawnili proceder wciskania dzieciakom nielegalnych hormonów na tajnych czatach transaktywistów. Na tych samych czatach pojawiały się również wątki pedofilskie. Prokuratura umorzyła sprawę. A przecież problem nie zniknął. A wręcz narasta. Jako dorośli zajęci jesteśmy wojną, kryzysem, inflacją, pracą i setką innych rzeczy, które odciągają nas od tego, co nasze dzieci robią ze smartfonami i tabletami. Często to właśnie smartfony i tablety je wychowują. Choć dziś już telewizje z bajkami dla dzieci dbają o zawartość pewnych elementów ideologii LGBT. Dzieci nie muszą wiedzieć, że to element ogromnego przemysłu i biznesu, ale my jako dorośli powinniśmy.


Absolutnie nie piszę tego z pozycji mentora, autorytetu. Sam jestem zajętym tatą, który ma kłopoty ze znalezieniem czasu na sen. Oczywiście, że staram się zachować również kontakt z Synami. Oczywiście, że staram się być dla nich i tatą, i kolegą, i mentorem, i partnerem. A nie jest to łatwe, bo różnica wieku między nimi jest spora. I oczywiście wiem, że to zawsze za mało. I ciągle przyłapuję się na tym, że czegoś nie dopilnowałem. A wielu jest takich, którzy czas mają i chętnie nasze dzieci wychowają. Doradzą im, żeby załatwiły 1200 zł, żeby jakiś psycholog wystawił opinię, która będzie nas miała przekonać, żebyśmy wyłożyli kolejne pieniądze na hormony, na obcięcie naszym dzieciom tego czy owego lub przyszycie atrapy czego innego. To prawdopodobnie złamie im życie, jak wielu "detranzycjonerom" na Zachodzie, którzy po tym, jak już przyjęli, "co trzeba", obcięli sobie i przyszyli, "co trzeba", i stwierdzili, że to jednak nie to. Dziś pozywają kliniki, które przeprowadzają operacje za ciężkie pieniądze, a czasem nawet własnych rodziców.


To takie łatwe. Poddać się presji "tolerancji", "postępu". Gotowe światopoglądy leżą przecież w kolorowych automatach wielkich koncernów. Każdy z nich zapewni nam "zrozumienie" i poklask świata. Zwolni nas z odpowiedzialności, pozwoli bez wyrzutów sumienia płynąć z większością. Ale jednocześnie może skrzywdzić nasze dzieci. Na zawsze i w dużym stopniu nieodwracalnie. Dlatego sprawdźmy teraz, co robią i czy przypadkiem ktoś, kto ma więcej czasu od nas, nie próbuje ich wychować za pośrednictwem urządzeń, które zwalniają nas z konieczności wychowania.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.10.2022 22:00
Źródło: „Tygodnik Solidarność”