„Nie zrobimy tego”. Biden mówi stanowcze „NIE”

– Zobaczymy, czy po odzyskaniu Chersonia stanowiska Rosji i Ukrainy zmienią się i czy Ukraina będzie skłonna do kompromisu – powiedział w środę prezydent USA Joe Biden podczas konferencji prasowej po wyborach do Kongresu USA. Zaznaczył jednocześnie, że decyzja w tej sprawie należy do Ukrainy.
Joe Biden
Joe Biden / PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS

"Wiedzieliśmy od pewnego czasu, że oni, rosyjskie wojsko, mają duże problemy. Zobaczymy, czy doprowadzi to do zmiany ich pozycji zimą (...) i tego, czy Ukraina będzie skłonna do kompromisów z Rosją" - powiedział Biden, pytany o zapowiadane przez Rosję wycofanie wojsk z Chersonia. Zaznaczył, że nic nie wskazuje, by do podjęcia rozmów był gotowy Putin. Wyjaśnił też, że nie sugeruje, że Ukraina powinna pójść na kompromis i zaznaczył, że ewentualne decyzje w sprawie negocjacji należą do Kijowa.

"Nic o Ukrainie bez Ukrainy" - podkreślił.

Biden powiedział też, że ma nadzieję, że w kluczowej sprawie polityki zagranicznej, "będziemy kontynuować ponadpartyjną współpracę, by sprzeciwiać się rosyjskiej agresji" z nowym Kongresem i oczekuje, że amerykańska pomoc będzie nadal płynąć nieprzerwanie.

Odniósł się też do wcześniejszych słów lidera Republikanów w Izbie Reprezentantów Kevina McCarthy'ego, który zapowiadał, że po dojściu do władzy jego partia nie będzie wypisywać dla Ukrainy "czeków in blanco".

"Nie zrobimy tego" 

"Nie dawaliśmy Ukrainie czeków in blanco. Na przykład, zostałem zapytany, czy dostarczymy amerykańskie samoloty, by zabezpieczyć niebo nad Ukrainą. Powiedziałem: nie, nie zrobimy tego, nie będziemy wplątywać się w III wojnę światową".

Jak dodał, choć USA dostarczyły Ukrainie systemy obrony powietrznej i systemy HIMARS, odmówiły jej dostarczenia rakiet dalekiego zasięgu, bo "nie chcemy, żeby zaczęli bombardować terytorium Rosji". Biden miał prawdopodobnie na myśli rakiety ATACMS o zasięgu 300 km, o które ubiegała się Ukraina. Biden mylnie podał ich zasięg jako 600 mil. Podkreślił jednocześnie, że celem pomocy USA jest zapewnienie, by Kijów mógł się obronić przed "najpaskudniejszą agresją" od II wojny światowej.

Prezydent zaznaczył, że choć końcowe wyniki wyborów wciąż nie są znane, to jasne jest, że wyborcy chcą, by prezydent i Republikanie współpracowali ze sobą. Zapowiedział też, że po powrocie z podróży do Egiptu, Indonezji i Tajlandii zaprosi do siebie liderów Republikanów, by omówić przyszłą współpracę.

Według prognoz Republikanie mogą uzyskać niewielką większość w Izbie Reprezentantów, podczas gdy Demokraci mają znaczną szansę utrzymania władzy w Senacie. Biden stwierdził, że niezależnie od końcowych wyników jasnym jest, że wybory nie zakończą się republikańską "falą", a straty Demokratów będą najmniejsze od 40 lat w wyborach w środku kadencji prezydenta.

Biden przyznał, że wie, że duża część wyborców jest sfrustrowana m.in. wysoką inflacją. Zaznaczył jednak, że Ameryka radzi sobie z nią lepiej, niż większość rozwiniętych krajów.

Zapytany o możliwą rywalizację wśród Republikanów między rosnącą gwiazdą partii, gubernatorem Florydy Ronem DeSantisem i coraz bardziej krytykowanym na prawicy Donaldem Trumpem w kontekście wyborów prezydenckich w 2024, Biden powiedział, że byłoby zabawne "patrzeć, jak się za siebie wezmą". W sprawie swoich zamiarów ubiegania się o reelekcję, powiedział, że "zawsze było jego intencją", ubieganie się o kolejną kadencję, ale ostateczną decyzję podejmie po konsultacjach z rodziną, prawdopodobnie na początku przyszłego roku.

Biden został też zapytany o sprawę zagranicznych powiązań m.in. z Chinami i Arabią Saudyjską miliardera Elona Muska w sprawie przejęcia Twittera i czy uważa, że jest on "zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego".

"Myślę, że współpraca Elona Muska z innymi krajami jest warta przyjrzenia się. To, czy robi coś nieodpowiedniego - tego nie sugeruję, ale warto się temu przyjrzeć" - powiedział prezydent po dłuższej pauzie. O zbadanie powiązań miliardera apelowali niektórzy Demokraci, a według "Washington Post" resort finansów rozważa potencjalną ingerencję w przejęcie Twittera, by upewnić się, że m.in. Saudowie nie uzyskają dzięki niemu wrażliwych informacji o użytkownikach.


 

POLECANE
Przeszukania w Deutsche Banku. Prokuratura bada wątek prania pieniędzy gorące
Przeszukania w Deutsche Banku. Prokuratura bada wątek prania pieniędzy

Niemieccy śledczy prowadzą działania wobec największego banku w kraju. Przeszukania we Frankfurcie nad Menem i Berlinie mają związek z podejrzeniami o pranie pieniędzy oraz wcześniejsze relacje biznesowe z zagranicznymi podmiotami.

Irlandzka europosłanka złożyła skargę na europosłów PiS. „Zachrumkał jak świnia” z ostatniej chwili
Irlandzka europosłanka złożyła skargę na europosłów PiS. „Zachrumkał jak świnia”

Irlandzka liberałka Cynthia Ni Mhurchu złożyła w czwartek pisemną skargę do szefowej Parlamentu Europejskiego Roberty Metsoli na europosłów PiS Jacka Ozdobę i Bogdana Rzońcę.

Chińska rakieta może spaść nad terytorium Polski. RCB wydało ostrzeżenie z ostatniej chwili
Chińska rakieta może spaść nad terytorium Polski. RCB wydało ostrzeżenie

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało o możliwym wejściu w atmosferę fragmentu chińskiej rakiety Zhuque-3. Trasa przelotu może przebiegać nad Europą, w tym nad terytorium Polski.

Podczas spotkania w Siedlcach rolnicy wręczyli Krajewskiemu prezenty: świnię i trumnę gorące
Podczas spotkania w Siedlcach rolnicy wręczyli Krajewskiemu prezenty: świnię i trumnę

Jak poinformowali w mediach społecznościowych politycy Suwerennej Polski, podczas spotkania ze Stefanem Krajewskim w Siedlcach rolnicy wręczyli ministrowi rolnictwa prezenty: pluszową świnię i trumnę do pogrzebania polskiego rolnictwa.

UE będzie sprowadzać migrantów z Indii gorące
UE będzie sprowadzać migrantów z Indii

Jak poinformowały indyjskie media, Unia Europejska otworzy swoje pierwsze Biuro Bramy Prawnej w Indiach, aby zaoferować jeden punkt dostępu indyjskim pracownikom, studentom i badaczom poszukującym autoryzowanych ścieżek do państw członkowskich UE, co ma na celu ułatwienie legalnej mobilności i wzmocnienie więzi międzyludzkich między obiema stronami.

GIS wydał ostrzeżenie: Uwaga na szkło w jogurcie Wiadomości
GIS wydał ostrzeżenie: Uwaga na szkło w jogurcie

Główny Inspektorat Sanitarny poinformował o możliwym zagrożeniu dla konsumentów. W jednej z partii jogurtu Eko jogurt naturalny LUBLANKA wykryto ryzyko obecności fragmentów szkła, co może prowadzić do poważnych obrażeń.

Bruksela wraca do sprawy azylu Romanowskiego. PE naciska na Węgry pilne
Bruksela wraca do sprawy azylu Romanowskiego. PE naciska na Węgry

Komisja petycji Parlamentu Europejskiego ponownie zajmie się sprawą azylu politycznego udzielonego Marcinowi Romanowskiemu przez Węgry. Decyzja zapadła po głosowaniu eurodeputowanych, a prace komisji zaplanowano na drugą połowę lutego.

Współpracownik ministra rolnictwa nazwał rolników szumowinami? „Skandal!” wideo
Współpracownik ministra rolnictwa nazwał rolników "szumowinami"? „Skandal!”

„SKANDAL na spotkaniu z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim w Siedlcach. Współpracownik ministra nazwał rolników SZUMOWINAMI!” - stwierdził na platformie X Zbigniew Kasperczuk (Konfederacja).

Groźny incydent na woj. pomorskim. Wtargnęła nożem do przedszkola z ostatniej chwili
Groźny incydent na woj. pomorskim. Wtargnęła nożem do przedszkola

Prokuratura w Kwidzynie skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt wobec 43-letniej nauczycielki z jednego z przedszkoli w Kwidzynie. Kobieta z nożem w ręku weszła do sali, w której bawiły się dzieci.

Wprowadzana w UE fiskalna rewolucja obróci w gruzy państwa narodowe, doprowadzi do wywłaszczeń i zniewolenia tylko u nas
Wprowadzana w UE fiskalna rewolucja obróci w gruzy państwa narodowe, doprowadzi do wywłaszczeń i zniewolenia

Unijni urzędnicy zapowiadają dalsze zaciąganie wspólnotowych długów. „Tylko więcej wspólnego długu może uratować Europę” - oświadczył w rozmowie z Euractiv Seamus Boland, przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EKES). Taka polityka ma potencjał do doprowadzenia do kryzysu na niespotykaną dotychczas skalę. Na końcu tej drogi może pojawić się współczesna forma niewolnictwa.

REKLAMA

„Nie zrobimy tego”. Biden mówi stanowcze „NIE”

– Zobaczymy, czy po odzyskaniu Chersonia stanowiska Rosji i Ukrainy zmienią się i czy Ukraina będzie skłonna do kompromisu – powiedział w środę prezydent USA Joe Biden podczas konferencji prasowej po wyborach do Kongresu USA. Zaznaczył jednocześnie, że decyzja w tej sprawie należy do Ukrainy.
Joe Biden
Joe Biden / PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS

"Wiedzieliśmy od pewnego czasu, że oni, rosyjskie wojsko, mają duże problemy. Zobaczymy, czy doprowadzi to do zmiany ich pozycji zimą (...) i tego, czy Ukraina będzie skłonna do kompromisów z Rosją" - powiedział Biden, pytany o zapowiadane przez Rosję wycofanie wojsk z Chersonia. Zaznaczył, że nic nie wskazuje, by do podjęcia rozmów był gotowy Putin. Wyjaśnił też, że nie sugeruje, że Ukraina powinna pójść na kompromis i zaznaczył, że ewentualne decyzje w sprawie negocjacji należą do Kijowa.

"Nic o Ukrainie bez Ukrainy" - podkreślił.

Biden powiedział też, że ma nadzieję, że w kluczowej sprawie polityki zagranicznej, "będziemy kontynuować ponadpartyjną współpracę, by sprzeciwiać się rosyjskiej agresji" z nowym Kongresem i oczekuje, że amerykańska pomoc będzie nadal płynąć nieprzerwanie.

Odniósł się też do wcześniejszych słów lidera Republikanów w Izbie Reprezentantów Kevina McCarthy'ego, który zapowiadał, że po dojściu do władzy jego partia nie będzie wypisywać dla Ukrainy "czeków in blanco".

"Nie zrobimy tego" 

"Nie dawaliśmy Ukrainie czeków in blanco. Na przykład, zostałem zapytany, czy dostarczymy amerykańskie samoloty, by zabezpieczyć niebo nad Ukrainą. Powiedziałem: nie, nie zrobimy tego, nie będziemy wplątywać się w III wojnę światową".

Jak dodał, choć USA dostarczyły Ukrainie systemy obrony powietrznej i systemy HIMARS, odmówiły jej dostarczenia rakiet dalekiego zasięgu, bo "nie chcemy, żeby zaczęli bombardować terytorium Rosji". Biden miał prawdopodobnie na myśli rakiety ATACMS o zasięgu 300 km, o które ubiegała się Ukraina. Biden mylnie podał ich zasięg jako 600 mil. Podkreślił jednocześnie, że celem pomocy USA jest zapewnienie, by Kijów mógł się obronić przed "najpaskudniejszą agresją" od II wojny światowej.

Prezydent zaznaczył, że choć końcowe wyniki wyborów wciąż nie są znane, to jasne jest, że wyborcy chcą, by prezydent i Republikanie współpracowali ze sobą. Zapowiedział też, że po powrocie z podróży do Egiptu, Indonezji i Tajlandii zaprosi do siebie liderów Republikanów, by omówić przyszłą współpracę.

Według prognoz Republikanie mogą uzyskać niewielką większość w Izbie Reprezentantów, podczas gdy Demokraci mają znaczną szansę utrzymania władzy w Senacie. Biden stwierdził, że niezależnie od końcowych wyników jasnym jest, że wybory nie zakończą się republikańską "falą", a straty Demokratów będą najmniejsze od 40 lat w wyborach w środku kadencji prezydenta.

Biden przyznał, że wie, że duża część wyborców jest sfrustrowana m.in. wysoką inflacją. Zaznaczył jednak, że Ameryka radzi sobie z nią lepiej, niż większość rozwiniętych krajów.

Zapytany o możliwą rywalizację wśród Republikanów między rosnącą gwiazdą partii, gubernatorem Florydy Ronem DeSantisem i coraz bardziej krytykowanym na prawicy Donaldem Trumpem w kontekście wyborów prezydenckich w 2024, Biden powiedział, że byłoby zabawne "patrzeć, jak się za siebie wezmą". W sprawie swoich zamiarów ubiegania się o reelekcję, powiedział, że "zawsze było jego intencją", ubieganie się o kolejną kadencję, ale ostateczną decyzję podejmie po konsultacjach z rodziną, prawdopodobnie na początku przyszłego roku.

Biden został też zapytany o sprawę zagranicznych powiązań m.in. z Chinami i Arabią Saudyjską miliardera Elona Muska w sprawie przejęcia Twittera i czy uważa, że jest on "zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego".

"Myślę, że współpraca Elona Muska z innymi krajami jest warta przyjrzenia się. To, czy robi coś nieodpowiedniego - tego nie sugeruję, ale warto się temu przyjrzeć" - powiedział prezydent po dłuższej pauzie. O zbadanie powiązań miliardera apelowali niektórzy Demokraci, a według "Washington Post" resort finansów rozważa potencjalną ingerencję w przejęcie Twittera, by upewnić się, że m.in. Saudowie nie uzyskają dzięki niemu wrażliwych informacji o użytkownikach.



 

Polecane