Waldemar Krysiak: Prawica wrogiem nauki? Jest dokładnie odwrotnie. Antynaukowa jest progresywna lewica

Mainstream przedstawia prawicę – szczególnie katolików – jako wroga nauki. Tymczasem to postępowa lewica jest obecnie jej największym oponentem. Łatwo rozpoznać to po ruchach równości, feminizmu i ideologii gender, które przeczą ewolucji.
Świat baśni
Świat baśni / Pixabay.com

Wyobrażenia o Kościele walczącym wiecznie z nauką popularne są w szerokiej świadomości co najmniej od czasów Oświecenia. Dzisiejsza fala antyklerykalizmu – „wszyscy księża to pedofile i pijacy!” – oraz antykatolicka propaganda typu „Kościół to płaskoziemcy” jest jej przedłużeniem, wspartym przez spiralę nienawiści, bardzo łatwo nakręcaną w internecie i filmach. A że spora część polskiej prawicy to katolicy, to obrywa się i jej.

 

Feministyczne klechdy

Postępowa lewica lubi natomiast pozycjonować się jako stronę pronaukową, proracjonalną, opierającą swoje przekonania o badania. Kiedy jednak przyjrzymy się współczesnym filarom postępowej lewicy – genderowi, feminizmowi i walce o równość – szybko zdamy sobie sprawę, że nie mają one wiele wspólnego z faktami i żmudnym tłumaczeniem ich naukowymi teoriami.

Taki feminizm na przykład to zbiór paranaukowych teorii, które opierają się o założenia ideologiczne. Feminizm, jak na bękarta marksizmu przystało, upraszcza skomplikowane wydarzenia historyczne do prostego podziału na uciskane kobiety i dyskryminujących je mężczyzn. Sam pomysł jednak, że aż do zrywów sufrażystek kobiety nie miały praw i były traktowane jak bydło, nie znajduje swojego poparcia w faktach historycznych. Podobnie: nie ma archeologicznych dowodów na jakiś quasi-arkadyjski okres matriarchatu u początków gatunku homo sapiens. Podczas gdy wykopaliska z ludzkiej prehistorii pokazują nam skomplikowane, hierarchiczne społeczeństwa zbieraczy, którzy troszczyli się i o swoje matki, i o ojców, feminizm każe nam wierzyć w matriarchalną sielankę, którą zepsuło późniejsze społeczeństwo. Kiedyś był kobiecy raj, teraz męski świat wojen i przemocy – wierzą feministki. Tymczasem nawet inne gatunki człekokształtne prowadzą wojny, gwałcą na potęgę, a nawet zjadają swoich bliźnich. Natura jest okrutna, żadnego idyllicznego matriarchatu nigdy nie było.

Feministyczna abnegacja nauki sięga jednak samej ewolucji: feministki twierdzą bowiem, że jedna płeć tego samego gatunku nie potrzebuje niby drugiej. Feminizm zaś zaprzecza istnienia hipergamii. A kobieca hipergamia jest jednym z podstawowych motorów napędowych naszego gatunku i polega na tym, że samice wybierają na swojego partnera osobnika o statusie równym lub wyższym swojemu. W praktyce oznacza to, że kobiety chcą na męża mężczyznę, który osiągnął (materialnie) tyle, co one lub więcej. I nie ma w tym nic dziwnego: ostatecznie większość kobiet chce mieć dzieci. Ciąża to ogromna inwestycja – czasu, zdrowia i wysiłku – i okres największej bezradności dla matki. Kobieta naturalnie oczekuje więc od partnera, że będzie w stanie utrzymać samego siebie, ją i dziecko, przynajmniej przez jakiś czas, aż ona znowu stanie się bardziej samodzielna. Feminizm jednak nienawidzi ciąży i macierzyństwa. Dla feministek płód to pasożyt, ciąża ma kończyć się aborcją, a rodzina to źródło patriarchalnego ucisku, sam więc fakt istnienia kobiecej hipergamii – zjawiska udowodnionego i w biologii, i w socjologii – feministkom przeszkadza. I podczas gdy kobieca hipergamia jest częścią doboru naturalnego, który odsiewa z ludzkości mężczyzn absolutnie nieporadnych, dla feministek pozostaje ona solą w oku. Po co w końcu miałaby istnieć, skoro w feminizmie nie istnieć mają matki i rodziny? Lewica przeczy więc jej mechanizmom w imię ideologii. Podobnie jest z genderyzmem, a nawet przesadną, lewicową adoracją dla homoseksualizmu: nie można wyznawać obu postaw i jednocześnie uznawać procesów ewolucji.

 

Marginalny homoseksualizm

Sam homoseksualizm – jako zjawisko marginalne – nie jest dla ewolucyjnych teorii problemem. Zawsze był, zawsze będzie i tłumaczy go to, że organizm nie jest podstawowym poziomem ewolucyjnej analizy. Zamiast organizmu – całego genomu – chodzi prawdopodobnie o pojedyncze geny i grupy genowe, które konkurują między sobą nawet w obrębie jednego osobnika. Dla skomplikowanych zwierząt żyjących w stadach będzie więc czasem opłacalne, jeżeli jakiś procent lub dwa osobników nie rozmnoży się samemu, ale weźmie udział w wychowywaniu potomstwa rodzeństwa. Ostatecznie podobne geny, które są we mnie, są też w mojej siostrze i moich braciach – nawet gdy ja nie będę miał dzieci, to będą nimi po części moi siostrzeńcy i siostrzenice. Homoseksualizm nie prezentuje więc zagadki dla nauki – jego lewicowa adoracja już jednak tak.

Lewica nie chce bowiem tolerancji dla gejów i lesbijek – lewica pragnie adoracji. Dlatego jednym z jej haseł jest obalenie opresyjnego heteromatriksu, czyli heteroseksualnej większości i jej kultury, która stawia na dzieci i rozmnażanie. To, że obalenie takiego systemu oznaczałoby wymarcie ludzkości, to już lewicę nie obchodzi, bo ona nie wierzy w ewolucję. Przetrwanie gatunku – a z nim kultury – nie jest bowiem ideologicznym celem lewicy. Jej celem jest obalenie konstruktów społecznych – antykultura.

 

Krwawe żniwo ideologii gender

Za jeden z głównych – obok rodziny – konstruktów do obalenia lewica uważa w ostatnich dekadach również płeć. Stawia to lewicę w śmiesznym położeniu – bo jeżeli nie istnieje płeć, to nie istnieje też homoseksualizm – jedyne jednak standardy, jakie lewica posiada, to te podwójne. Ideologia gender zbiera więc swoje krwawe żniwo w zachodnich społeczeństwach bez ograniczeń.

I krwawe żniwo nie jest tutaj żadną hiperbolą: to smutna rzeczywistość, szczególnie wśród dzieci, bo liczba najmłodszych, którzy nie identyfikują się ze swoim ciałem i chcą je okaleczać, wzrosła w samej Skandynawii i Wielkiej Brytanii o kilka tysięcy procent w ciągu dekady. Genderowe kliniki, jak np. ta w Leeds, które dawniej przyjmowały kilkudziesięciu młodych pacjentów na rok, obecnie przyjmują taką samą liczbę w miesiąc czy tydzień! Lewica stoi jednak murem za takimi pomysłami jak podawanie dzieciom blokerów hormonów.

I nic nie zmieniają tutaj szczegółowe odkrycia naukowe. Kiedy – na przykład – amerykańska FDA (Food and Drug Administration) ustaliła, że blokery hormonów podawane dzieciom powodują obrzęk mózgu i utratę wzroku, lewicowi aktywiści sprawę zignorowali. Podobnie jak zignorowali doniesienia („A reduction in long-term spatial memory…”, Hough et al., 2017), że te same blokery trwale uszkadzają mózgi innych ssaków i badania demonstrujące, że nie warto zmieniać ciał zaburzonych płciowo dzieci, bo ponad 80% z nich wyrasta z młodzieńczej dysforii („Gender dysphoria in adolescence”, Kaltiala-Heino et al., 2018).

Nic dla lewicy nie zmienia też fakt, że nie da się pogodzić transgenderyzmu z żadną teorią tłumaczącą procesy ewolucyjne. Jaki przecież miałby być ewolucyjny zysk z samców udających samice? Jaki miałby być ewolucyjny plus samic, które okaleczają swoje gruczoły mleczne? Dlaczego ewolucyjnie sensownym miałyby być samce usuwające swoje genitalia i do tego popełniające częściej samobójstwa? Z punktu widzenia ewolucji ideologia gender musi zostać uznana za błędną, a jej założenia – że płeć to tylko ludzki wymysł, choć istnieje od milionów lat w tysiącach gatunków – za niezgodne z biologią.

 

Miraż „równości”

Podobnie jak za niezgodne z biologią muszą być uznane pomysły o ludzkiej równości – albo raczej IDENTYCZNOŚCI, bo o tym mówi lewica, gdy rzuca równościowe hasła. Lewicy nie chodzi o to, że ludzie powinni mieć identyczną, podstawową godność, lewica wszak odbiera godność dzieciom nienarodzonym i osobom o poglądach konserwatywnych. Lewicy nie chodzi też o równość przed prawem – mężczyźni i kobiety od dawna są prawnie równi (kobiety mają nawet przywileje), a jednak feminizm nadal się pręży. Lewicy chodzi o identyczność.

Takie same mają być płcie – te prawdziwe i zmyślone. Tacy sami mają być obywatele – ma nastać socjalizm albo komunizm. I takie same mają być narody, kultury i religie – albo ma ich nie być wcale!

Tymczasem lewicowy pomysł, że powinna istnieć równość-identyczność, jest sprzeczny z naturą ludzką, z naturą ssaków i z rzeczywistością wszystkich organizmów żywych. Nie trzeba argumentować za brutalnym darwinizmem społecznym, żeby dostrzec, że hierarchie społeczne sięgają poza nasze społeczeństwo, a konkurencja i różnice są motorem napędowym doboru naturalnego. Jedni rodzą się szybsi, inni inteligentniejsi, jeszcze inni mają więcej problemów niż komfortu w życiu. Możemy jako społeczeństwo starać się wyrównać niektórym pewne braki, ale nigdy nie będzie istniał świat, gdzie ktoś nie będzie umiał i pragnął więcej, a inny – mniej lub nic. Możemy wszyscy być równi przed Bogiem, ale w tym świecie równości-identyczności nie ma. To jednak nie przeszkadza lewicy w dążeniu do swoich ideologicznych, antynaukowych celów: bo lewica nie uznaje nauki i zaprzecza ewolucji.


 

POLECANE
ESET: Nieudany cyberatak na polską sieć energetyczną dziełem Rosjan z ostatniej chwili
ESET: Nieudany cyberatak na polską sieć energetyczną dziełem Rosjan

Grudniowy cyberatak przeciwko polskiej infrastrukturze energetycznej był dziełem rosyjskich hakerów z grupy Sandworm znanych z podobnych ataków w przeszłości – podała zajmująca się cyberbezpieczeństwem firma ESET. Nie ma informacji, by atak spowodował jakiekolwiek szkody.

Pierwszy Prezes SN zaskarżyła do TK wymóg kontrasygnaty premiera w obszarze wymiaru sprawiedliwości z ostatniej chwili
Pierwszy Prezes SN zaskarżyła do TK wymóg kontrasygnaty premiera w obszarze wymiaru sprawiedliwości

Korzystając ze swoich konstytucyjnych kompetencji, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego dr hab. Małgorzata Manowska skierowała w dniu 20 stycznia 2026 r. do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą takiego rozumienia przepisów ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz. U. z 2024 r. poz. 622 ze zm.), ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. z 2024 r. poz. 334 ze zm.) oraz ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. – Prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz. U. z 2024 r. poz. 1267), które zakłada, że akty urzędowe Prezydenta RP dotyczące obsady stanowisk w wymiarze sprawiedliwości wymagają dla swojej ważności podpisu (kontrasygnaty) Prezesa Rady Ministrów.

Jarosław Kaczyński o nowelizacji ustawy o KRS: Tutaj chodzi o konstruowanie w Polsce dyktatury z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński o nowelizacji ustawy o KRS: Tutaj chodzi o konstruowanie w Polsce dyktatury

„Prezydent powinien zawetować ustawę o KRS” - uważa prezes PiS Jarosław Kaczyński, który swoją opinię w tej sprawie wyraził na platformie X.

Wyłączenia prądu w Warszawie. Komunikat dla mieszkańców z ostatniej chwili
Wyłączenia prądu w Warszawie. Komunikat dla mieszkańców

Mieszkańcy Warszawy muszą przygotować się na planowane przerwy w dostawie prądu. Sprawdź, gdzie w styczniu 2026 r. nastąpią wyłączenia.

Jarosław Kaczyński: Polska powinna być w Radzie Pokoju z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński: Polska powinna być w Radzie Pokoju

„O ile zostaną uzyskane warunki i zgodzi się na to rząd i zaasygnuje ten 1 mld dolarów, bo nie ma sensu, żeby Polska wchodziła jako państwo biedne, to powinniśmy być w Radzie Pokoju” - napisał prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński na platformie X.

Sejm uchwalił kontrowersyjną nowelę ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa z ostatniej chwili
Sejm uchwalił kontrowersyjną nowelę ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa

Sejm uchwalił w piątek nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz powiązaną z nią zmianę Kodeksu wyborczego. Sędziów - członków KRS - mają wybierać w bezpośrednich i tajnych wyborach organizowanych przez PKW wszyscy sędziowie, a nie - jak obecnie – Sejm.

Tȟašúŋke Witkó: Nasza chata z kraja z ostatniej chwili
Tȟašúŋke Witkó: Nasza chata z kraja

Od dłuższego czasu zastanawiam się, jak lapidarnie opisać Europę Zachodnią, tę z 2. połowy 3. dekady XXI wieku? Czy lepsze będzie wyświechtane andersenowskie powiedzenie: „Król jest nagi”, czy może – bardziej brutalne i nieco dłuższe zdanie – „Kontynent przyłapany ze spodniami opuszczonymi do kostek”?

Sejm za wydłużeniem zakazu sprzedaży ziemi rolnej z państwowego zasobu do 2036 r. z ostatniej chwili
Sejm za wydłużeniem zakazu sprzedaży ziemi rolnej z państwowego zasobu do 2036 r.

Sejm uchwalił w piątek ustawę, która o kolejne 10 lat, czyli do 2036 roku wydłuża czas, w którym wstrzymana będzie sprzedaż ziemi rolnej z państwowego zasobu. Nowe przepisy zwiększają też areał ziemi państwowej, który będzie można sprzedać rolnikowi bez wyrażania na to zgody ministra rolnictwa.

Prezydenci Polski, Ukrainy i Litwy będą rozmawiali o bezpieczeństwie i negocjacjach pokojowych z ostatniej chwili
Prezydenci Polski, Ukrainy i Litwy będą rozmawiali o bezpieczeństwie i negocjacjach pokojowych

Aktualna sytuacja bezpieczeństwa oraz toczące się negocjacje pokojowe dotyczące Ukrainy, będą głównymi tematami rozmów prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentami Ukrainy i Litwy - poinformował PAP prezydencki minister Marcin Przydacz. Rozmowy przywódców odbędą się w sobotę i w niedzielę.

Kontrowersje wokół procesu Żurka. Dlaczego w cywilnej sprawie uczestniczy prokuratura? z ostatniej chwili
Kontrowersje wokół procesu Żurka. Dlaczego w cywilnej sprawie uczestniczy prokuratura?

Jak poinformował portal Niezależna.pl, przed Sądem Okręgowym w Tarnowie toczy się proces z udziałem obecnego ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka i jego byłej żony. Chodzi o pozew o zapłatę. Na dzisiaj zaplanowano kolejną rozprawę. Zdumiewające jest, że w sprawie cywilnej uczestniczy... prokuratura. Prokuratura, która podlega prokuratorowi generalnemu, czyli Waldemarowi Żurkowi.

REKLAMA

Waldemar Krysiak: Prawica wrogiem nauki? Jest dokładnie odwrotnie. Antynaukowa jest progresywna lewica

Mainstream przedstawia prawicę – szczególnie katolików – jako wroga nauki. Tymczasem to postępowa lewica jest obecnie jej największym oponentem. Łatwo rozpoznać to po ruchach równości, feminizmu i ideologii gender, które przeczą ewolucji.
Świat baśni
Świat baśni / Pixabay.com

Wyobrażenia o Kościele walczącym wiecznie z nauką popularne są w szerokiej świadomości co najmniej od czasów Oświecenia. Dzisiejsza fala antyklerykalizmu – „wszyscy księża to pedofile i pijacy!” – oraz antykatolicka propaganda typu „Kościół to płaskoziemcy” jest jej przedłużeniem, wspartym przez spiralę nienawiści, bardzo łatwo nakręcaną w internecie i filmach. A że spora część polskiej prawicy to katolicy, to obrywa się i jej.

 

Feministyczne klechdy

Postępowa lewica lubi natomiast pozycjonować się jako stronę pronaukową, proracjonalną, opierającą swoje przekonania o badania. Kiedy jednak przyjrzymy się współczesnym filarom postępowej lewicy – genderowi, feminizmowi i walce o równość – szybko zdamy sobie sprawę, że nie mają one wiele wspólnego z faktami i żmudnym tłumaczeniem ich naukowymi teoriami.

Taki feminizm na przykład to zbiór paranaukowych teorii, które opierają się o założenia ideologiczne. Feminizm, jak na bękarta marksizmu przystało, upraszcza skomplikowane wydarzenia historyczne do prostego podziału na uciskane kobiety i dyskryminujących je mężczyzn. Sam pomysł jednak, że aż do zrywów sufrażystek kobiety nie miały praw i były traktowane jak bydło, nie znajduje swojego poparcia w faktach historycznych. Podobnie: nie ma archeologicznych dowodów na jakiś quasi-arkadyjski okres matriarchatu u początków gatunku homo sapiens. Podczas gdy wykopaliska z ludzkiej prehistorii pokazują nam skomplikowane, hierarchiczne społeczeństwa zbieraczy, którzy troszczyli się i o swoje matki, i o ojców, feminizm każe nam wierzyć w matriarchalną sielankę, którą zepsuło późniejsze społeczeństwo. Kiedyś był kobiecy raj, teraz męski świat wojen i przemocy – wierzą feministki. Tymczasem nawet inne gatunki człekokształtne prowadzą wojny, gwałcą na potęgę, a nawet zjadają swoich bliźnich. Natura jest okrutna, żadnego idyllicznego matriarchatu nigdy nie było.

Feministyczna abnegacja nauki sięga jednak samej ewolucji: feministki twierdzą bowiem, że jedna płeć tego samego gatunku nie potrzebuje niby drugiej. Feminizm zaś zaprzecza istnienia hipergamii. A kobieca hipergamia jest jednym z podstawowych motorów napędowych naszego gatunku i polega na tym, że samice wybierają na swojego partnera osobnika o statusie równym lub wyższym swojemu. W praktyce oznacza to, że kobiety chcą na męża mężczyznę, który osiągnął (materialnie) tyle, co one lub więcej. I nie ma w tym nic dziwnego: ostatecznie większość kobiet chce mieć dzieci. Ciąża to ogromna inwestycja – czasu, zdrowia i wysiłku – i okres największej bezradności dla matki. Kobieta naturalnie oczekuje więc od partnera, że będzie w stanie utrzymać samego siebie, ją i dziecko, przynajmniej przez jakiś czas, aż ona znowu stanie się bardziej samodzielna. Feminizm jednak nienawidzi ciąży i macierzyństwa. Dla feministek płód to pasożyt, ciąża ma kończyć się aborcją, a rodzina to źródło patriarchalnego ucisku, sam więc fakt istnienia kobiecej hipergamii – zjawiska udowodnionego i w biologii, i w socjologii – feministkom przeszkadza. I podczas gdy kobieca hipergamia jest częścią doboru naturalnego, który odsiewa z ludzkości mężczyzn absolutnie nieporadnych, dla feministek pozostaje ona solą w oku. Po co w końcu miałaby istnieć, skoro w feminizmie nie istnieć mają matki i rodziny? Lewica przeczy więc jej mechanizmom w imię ideologii. Podobnie jest z genderyzmem, a nawet przesadną, lewicową adoracją dla homoseksualizmu: nie można wyznawać obu postaw i jednocześnie uznawać procesów ewolucji.

 

Marginalny homoseksualizm

Sam homoseksualizm – jako zjawisko marginalne – nie jest dla ewolucyjnych teorii problemem. Zawsze był, zawsze będzie i tłumaczy go to, że organizm nie jest podstawowym poziomem ewolucyjnej analizy. Zamiast organizmu – całego genomu – chodzi prawdopodobnie o pojedyncze geny i grupy genowe, które konkurują między sobą nawet w obrębie jednego osobnika. Dla skomplikowanych zwierząt żyjących w stadach będzie więc czasem opłacalne, jeżeli jakiś procent lub dwa osobników nie rozmnoży się samemu, ale weźmie udział w wychowywaniu potomstwa rodzeństwa. Ostatecznie podobne geny, które są we mnie, są też w mojej siostrze i moich braciach – nawet gdy ja nie będę miał dzieci, to będą nimi po części moi siostrzeńcy i siostrzenice. Homoseksualizm nie prezentuje więc zagadki dla nauki – jego lewicowa adoracja już jednak tak.

Lewica nie chce bowiem tolerancji dla gejów i lesbijek – lewica pragnie adoracji. Dlatego jednym z jej haseł jest obalenie opresyjnego heteromatriksu, czyli heteroseksualnej większości i jej kultury, która stawia na dzieci i rozmnażanie. To, że obalenie takiego systemu oznaczałoby wymarcie ludzkości, to już lewicę nie obchodzi, bo ona nie wierzy w ewolucję. Przetrwanie gatunku – a z nim kultury – nie jest bowiem ideologicznym celem lewicy. Jej celem jest obalenie konstruktów społecznych – antykultura.

 

Krwawe żniwo ideologii gender

Za jeden z głównych – obok rodziny – konstruktów do obalenia lewica uważa w ostatnich dekadach również płeć. Stawia to lewicę w śmiesznym położeniu – bo jeżeli nie istnieje płeć, to nie istnieje też homoseksualizm – jedyne jednak standardy, jakie lewica posiada, to te podwójne. Ideologia gender zbiera więc swoje krwawe żniwo w zachodnich społeczeństwach bez ograniczeń.

I krwawe żniwo nie jest tutaj żadną hiperbolą: to smutna rzeczywistość, szczególnie wśród dzieci, bo liczba najmłodszych, którzy nie identyfikują się ze swoim ciałem i chcą je okaleczać, wzrosła w samej Skandynawii i Wielkiej Brytanii o kilka tysięcy procent w ciągu dekady. Genderowe kliniki, jak np. ta w Leeds, które dawniej przyjmowały kilkudziesięciu młodych pacjentów na rok, obecnie przyjmują taką samą liczbę w miesiąc czy tydzień! Lewica stoi jednak murem za takimi pomysłami jak podawanie dzieciom blokerów hormonów.

I nic nie zmieniają tutaj szczegółowe odkrycia naukowe. Kiedy – na przykład – amerykańska FDA (Food and Drug Administration) ustaliła, że blokery hormonów podawane dzieciom powodują obrzęk mózgu i utratę wzroku, lewicowi aktywiści sprawę zignorowali. Podobnie jak zignorowali doniesienia („A reduction in long-term spatial memory…”, Hough et al., 2017), że te same blokery trwale uszkadzają mózgi innych ssaków i badania demonstrujące, że nie warto zmieniać ciał zaburzonych płciowo dzieci, bo ponad 80% z nich wyrasta z młodzieńczej dysforii („Gender dysphoria in adolescence”, Kaltiala-Heino et al., 2018).

Nic dla lewicy nie zmienia też fakt, że nie da się pogodzić transgenderyzmu z żadną teorią tłumaczącą procesy ewolucyjne. Jaki przecież miałby być ewolucyjny zysk z samców udających samice? Jaki miałby być ewolucyjny plus samic, które okaleczają swoje gruczoły mleczne? Dlaczego ewolucyjnie sensownym miałyby być samce usuwające swoje genitalia i do tego popełniające częściej samobójstwa? Z punktu widzenia ewolucji ideologia gender musi zostać uznana za błędną, a jej założenia – że płeć to tylko ludzki wymysł, choć istnieje od milionów lat w tysiącach gatunków – za niezgodne z biologią.

 

Miraż „równości”

Podobnie jak za niezgodne z biologią muszą być uznane pomysły o ludzkiej równości – albo raczej IDENTYCZNOŚCI, bo o tym mówi lewica, gdy rzuca równościowe hasła. Lewicy nie chodzi o to, że ludzie powinni mieć identyczną, podstawową godność, lewica wszak odbiera godność dzieciom nienarodzonym i osobom o poglądach konserwatywnych. Lewicy nie chodzi też o równość przed prawem – mężczyźni i kobiety od dawna są prawnie równi (kobiety mają nawet przywileje), a jednak feminizm nadal się pręży. Lewicy chodzi o identyczność.

Takie same mają być płcie – te prawdziwe i zmyślone. Tacy sami mają być obywatele – ma nastać socjalizm albo komunizm. I takie same mają być narody, kultury i religie – albo ma ich nie być wcale!

Tymczasem lewicowy pomysł, że powinna istnieć równość-identyczność, jest sprzeczny z naturą ludzką, z naturą ssaków i z rzeczywistością wszystkich organizmów żywych. Nie trzeba argumentować za brutalnym darwinizmem społecznym, żeby dostrzec, że hierarchie społeczne sięgają poza nasze społeczeństwo, a konkurencja i różnice są motorem napędowym doboru naturalnego. Jedni rodzą się szybsi, inni inteligentniejsi, jeszcze inni mają więcej problemów niż komfortu w życiu. Możemy jako społeczeństwo starać się wyrównać niektórym pewne braki, ale nigdy nie będzie istniał świat, gdzie ktoś nie będzie umiał i pragnął więcej, a inny – mniej lub nic. Możemy wszyscy być równi przed Bogiem, ale w tym świecie równości-identyczności nie ma. To jednak nie przeszkadza lewicy w dążeniu do swoich ideologicznych, antynaukowych celów: bo lewica nie uznaje nauki i zaprzecza ewolucji.



 

Polecane