„Odczuwam skutki w przeciwieństwie do sprawców”. Afera w TVN

Znana dziennikarka Anna Wendzikowska w sierpniu poinformowała, że odchodzi z pracy w "Dzień dobry TVN". Na początku października opublikowała obszerny post w mediach społecznościowych, w którym oskarżyła stację o mobbing.
"Mobbing to takie nowe słowo. Kiedyś poniżanie, gnębienie, krzyki, przekleństwa to była norma w wielu firmach. Na pewno w mediach. Podobnie teksty w stylu: nie podoba się to do widzenia, wiesz, ile osób chętnych jest na twoje miejsce? Do polskiej telewizji trafiłam cztery lata po pracy w Londynie. Znałam inne standardy. Nie miałam na to zgody. Zgłaszałam, jasne, że zgłaszałam. Na początku jest jeszcze ogromne poczucie niesprawiedliwości. Potem się cichnie…" - pisała wówczas Wendzikowska na Instagramie.
"Odczuwam skutki w przeciwieństwie do sprawców"
Tymczasem Wendzikowska została zapytana przez internautów na Instagramie o to, jak czuje się w związku z aferą mobbingową, przyznała wprost, że nie uniknęła nieprzyjemnych konsekwencji.
Czuję się bardzo dobrze, że tak powiem, wewnętrznie… Choć odczuwam skutki w przeciwieństwie do sprawców
- przyznała.
Nie daję się porywać spirali negatywnych myśli. Mój kierunek skupienia to moja decyzja i skupiam się na tym, co dobre i piękne. Pielęgnuję wdzięczność. (…) Medytuję. A kiedy pojawiają się takie emocje jak smutek, żal, lęk, wstyd czy poczucie winy, nie wypieram ich, nie uciekam
- tłumaczyła.
"Wszyscy myśleli, że zwariowałam". Była prezenterka TVN przerwała milczenie
Afera, której nikt nie chce zobaczyć

Nie żyje aktor znanych seriali. Miał 54 lata
Państwowy bank udzielił kredytu na 10 mln euro. W tle wątki oligarchów i mafii



