Prezydencja Szwecji w UE
1 stycznia Szwecja przejęła 6-miesieczną prezydencję w UE. Formalnie UE-27 kierować będzie już nowy rząd premiera Ulfa Kristerssona z centroprawicowej partii Moderata, wspierany przez w Riksdagu- tamtejszym parlamencie przez sojusznika PiS w europarlamencie- prawicowych Szwedzkich Demokratów. Szwecja ma najkrótszy staż, obok Finlandii i Austrii, w dawnej "Piętnastce" czyli "Starej Unii"-jest w UE dłużej od Polski raptem 9 lat. Priorytety Sztokholmu z jednej strony są godne poparcia przez nasz kraj, a z drugiej mogą stwarzać dla Rzeczpospolitej ryzyko. To świetnie, że nasi sąsiedzi przez morze obiecują "dalsze wsparcie gospodarcze i wojskowe dla Ukrainy, a także wsparcie dla drogi Ukrainy do UE". Dobrze również, że Sztokholm będzie wspierał "warunki dla zdrowej i otwartej gospodarki opartej na wolnej konkurencji" - to szansa dla Polski blokowanej przez Niemcy i Francję, zwłaszcza w zakresie swobody działania naszych firm w tych dwóch największych krajach UE. Jednak jeśli Szwedzi mówią o "wolnej od kopalin przyszłości", to znaczy, że w sprawach polskich kopalń węgla będziemy ze Sztokholmem po dwóch różnych stronach barykady. Zapewne czwarty priorytet Szwecji - "praworządność"- też może być interpretowany na niekorzyść IV RP...
*tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie" (04.01.2023)