Szukaj
Konto

Nowe informacje. Patryk Kalski miał zagrać w filmie o zaginięciu Iwony Wieczorek?

06.01.2023 17:15
Patryk Kalski
Źródło: screen YT - Poliwood Movies
Komentarzy: 0
42-letni biznesmen Patryk Kalski zmarł w Nowy Rok w garażu w swoim domu. Teraz na jaw wychodzi coraz więcej jego powiązań ze sprawą Iwony Wieczorek. Jak ustaliło Polskie Radio 24, biznesmen miał zagrać w filmie o zaginięciu 19-latki.

Kalski był także trenerem koszykówki i instruktorem strzelectwa. Służby wstępnie ustaliły, że przyczyną jego śmierci była niewydolność krążeniowo-oddechowa.

Jak informuje Maciej Naskręt z "Dziennika Bałtyckiego" 23 grudnia doszło do spotkania z biznesmenem, który znany był również jako człowiek Marcina T., właściciela Zatoki Sztuki.

Kalski miał mówić, że "łączenie Zatoki Sztuki i Dream Clubu z Iwoną Wieczorek nie ma kompletnie żadnego sensu". Przyznał również, że czuje się prześladowany. Naskręt miał kolejny raz z nim porozmawiać, tak się jednak nie stało.

Kalski miał grać w filmie?

Jeden z uczestników nagrań do produkcji podzielił się pewnymi informacjami z Polskim Radiem 24. Statysta wyjawił, że w filmie nie podano prawdziwego imienia i nazwiska głównej bohaterki. Iwonę Wieczorek zastąpiono bowiem Aldoną Owczarek.

- Produkcja łudząco przypomina historię jej zniknięcia - mówił mężczyzna.

Dodał, że pewna część nagrań miała miejsce na strzelnicy w Kolibkach. Zarządzał nią właśnie Patryk Kalski.

- W jednej ze scen kazano mi kopać dół. Chodziło o przygotowanie grobu, do którego zostanie złożony bezdomny, wcześniej zastrzelony przez Patryka Kalskiego. Wspomniany bezdomny miał być świadkiem porwania Aldony Owczarek - wyjaśnił statysta.

Relacjonował, że nie zdawał sobie sprawy z tego, kim jest biznesmen. Dopiero później przyjrzał się całej sprawie.

- W jednej ze scen padły strzały, ponadto tam, gdzie w filmie jest zabijany bezdomny, miała nawet pojawić się taka sugestia ze strony Kalskiego, że tak właśnie mogło dziać się naprawdę - podkreślił.

Polskie Radio 24 rozmawiało z autorem scenariusza filmu, Maciejem Nawrockim, który potwierdził tę wersję wydarzeń. Dodał, że z racji nowych okoliczności nie udało się niczego zrealizować.

- Opisywana historia na filmie jest bardzo drażliwa, sceny są brutalne. Cieszyłem się, że Patryk Kalski wziął udział w tym przedsięwzięciu. Wcześniej z uwagi na tematykę filmu odmówiło mi trzech aktorów. Film finalnie nie został zmontowany, mamy wyłącznie surówkę klipów - powiedział reżyser.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.01.2023 17:15
Źródło: wprost.pl / Polskie Radio 24