Fenomen Solidarności. "Była wydarzeniem formacyjnym dla całego pokolenia ludzi"

Jak to się stało, że nagle miliony zwykłych ludzi, zmęczonych trudami zwykłego życia w komunistycznym kraju utożsamiły się z wielką abstrakcyjną ideą etyczną, wzniosłym ruchem politycznym bez wcześniejszego przygotowania, bez kursów filozoficznych? Solidarność nie przestaje zadziwiać do dziś.
 Fenomen Solidarności.
/ fot. T. Gutry

„Solidarność” – słowo nam znane, słowo w nas wrośnięte. To Solidarność wywalczyła w Polsce demokrację i jest kluczowym pojęciem naszej najnowszej historii. Znamy ją z rodzinnych opowiadań, większość Polaków średniego i starszego pokolenia zna ją z osobistych doświadczeń lub doświadczeń osób z bliskiego kręgu. O Solidarności uczymy się w szkole, świadomość o niej towarzyszy nam w dyskusjach o III RP. Solidarność szybko nam się kojarzy jako coś swojego, oswojonego, nazwanego.

Solidarność z nas

Gdy nad fenomenem Solidarności pochylają się badacze, to im głębiej w nią wchodzą, tym bardziej im ten fenomen ucieka. Okazuje się, że Solidarność dla filozofów, socjologów, politologów, psychologów społecznych ma tak wiele wątków, tak wiele furtek, warstw, że ciężko zamknąć ten wielki ruch, związek zawodowy w jednej formule czy definicji.

Solidarności uczyli się związani z nią robotnicy i intelektualiści i od samego początku ten fenomen wszystkich przerastał. Te miliony, które ją budowały, miały świadomość, że są siłą sprawczą związku, ale też czuli, że ten ruch ich jednak przerasta, jest czymś większym niż dotychczasowe protesty społeczne czy inne ruchy.

A może był to owoc wezwań papieża Jana Pawła II, który podczas I Pielgrzymki do Ojczyzny mówił w Warszawie 2 czerwca 1979 r.: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”. No bo jak to się stało, że nagle miliony zwykłych ludzi, zmęczonych trudami zwykłego życia w komunistycznym kraju utożsamiły się z wielką abstrakcyjną ideą etyczną, wzniosłym ruchem politycznym bez wcześniejszego przygotowania, bez kursów filozoficznych?

Kto wlał w serca i umysły milionów Polaków zrozumienie dla tej trudnej idei i przekonanie, że warto za nią być szykanowanym przez władze, a nawet trafić do więzienia? W rzeczywistości, gdy wyzwaniem było zdobycie papieru toaletowego i mięsa, nagle rzesze zniewolonych przez reżim ludzi zaczynają wychodzić na ulice i bronić nawet nie siebie, ale pracowników z innych zakładów, których nawet nie znali.

Jakie tradycje polskiej kultury politycznej sprawiły, że Solidarność mogła się zadziać? – Polska kultura polityczna od samego początku swego istnienia, opisana po raz pierwszy w Kronice Mistrza Wincentego Kadłubka, naznaczona jest klasycznym myśleniem republikańskim. Dlatego kategoria dobra wspólnego oraz troska o najsłabszych zawsze zajmowały ważne miejsce w świadomości naszych elit. Takie przesłanie niesiemy przez wieki, czego przejawem było powstanie Solidarności. Ślady tego dostrzegamy także dzisiaj. To, co się działo na granicy z Ukrainą, pomoc Polaków uchodźcom, można by nazwać drugim cudem Solidarności. Jeszcze dwa lata temu, wiele wskazywało na to, że młode pokolenie nie przejęło od swych rodziców tego dziedzictwa, teraz widać, że „gen” Solidarności także wśród młodzieży wciąż jest żywy i mocny. To, że ruch Solidarności mógł wybuchnąć w roku 1980, spowodowały w głównej mierze dwa czynniki, wewnętrzny i zewnętrzny. Rok wcześniej, w czasie pierwszej pielgrzymki do Polski, Jan Paweł II przypomniał Polakom o ich godności, że nie są „robolami”, niewolnikami, ale wolnymi ludźmi, odpowiedzialnymi za siebie, swoich bliskich i swoją ojczyznę. Przywracając ludziom świadomość godności, wzmocnił nie tylko ich wewnętrzną wrażliwość moralną, ale również ich gotowość do odwagi i poświęcenia. Drugi element to wymuszenie strajkami na komunistycznej władzy podpisania Porozumień Gdańskich, a tym samym wywalczenie zgody na szeroką swobodę działania obywateli w życiu publicznym – mówi „Tygodnikowi Solidarność” prof. Zbigniew Stawrowski z UKSW, autor książki „Solidarność znaczy więź. W kręgu myśli Józefa Tischnera i Jana Pawła II” poświęconej właśnie fenomenowi Solidarności.

Polska specjalność

„W 1980 roku udało się falę strajków zakończyć porozumieniami sierpniowymi. Zgodę władz na NSZZ «Solidarność» i poszerzenie zakresu wolności wymusiło nie tylko to, co już miało miejsce, ale przede wszystkim świadomość, że za chwilę władza może znaleźć się w jeszcze trudniejszym położeniu. Było to sukcesem osiągniętym bez przelewu krwi nie dlatego przecież, że władze PRL nagle zmieniły swoją naturę. Po prostu bały się zastosować rozwiązania siłowe. Przecież wiedziały, z jakim społeczeństwem mają do czynienia. Świadomość zakorzenionych tradycji buntów i insurekcji stwarzała daleko idący nacisk psychologiczny na reprezentantów narzuconego reżimu. Obawa, że może być gorzej, zmuszała do ustępstw” – pisze w tekście „ Solidarność a polska tradycja insurekcyjna” w pracy zbiorowej „Polska Solidarności. Kontrowersje, oblicza, interpretacje” Maciej Korkuć.

Solidarność była fenomenem sytuacyjnym, zbiorowym przeżywaniem polskości na nowo i wspólnie, był to błogosławiony czas zarażania się emocjami tłumu, okres patosu i realizowania w praktyce społecznej nauki Kościoła. Tym, którzy twierdzą, że w roku 1980 odbywały się narodowe rekolekcje, trudno nie przyznać racji. To Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński, inicjując wielkie masowe akcje społeczno-religijne, jak Wielka Nowenna, mająca przygotować rodaków do Millenium Chrztu Polski w 1966 roku, czy Społeczna Krucjata Miłości, otwierał katolików polskich na wzięcie odpowiedzialności za przestrzeń publiczną, która objawiła się wybuchem Solidarności. „W miejsce chronicznej podejrzliwości idea wskazywała na otwartość, dobrą wolę. Nie była to liberalna formuła zaufania, kierowała uwagę ku odtworzeniu więzi opartych na przekształconej przez chrześcijaństwo Arystotelesowskiej przyjaźni. Solidarność nie prowadziła do kolektywizmu, lecz sankcjonowała wspólnotę. Wymagała od jej członków samoograniczeń i dyscypliny społecznej. A na polskim gruncie jeszcze klarowniej wyrażała zdecydowany sprzeciw wobec «znicestwienia narodu»” – pisze prof. Tomasz Żyro w artykule „Solidarność – piękne, zbiorowe marzenie” na portalu Teologii Politycznej.

Prof. Stawrowski, tłumacząc fenomen Solidarności, proponuje, by wyjść od ogólnoludzkiego pojęcia tego zjawiska. – Aby zrozumieć sens fenomenu Solidarności pisanej dużą literą, czyli wielkiego ruchu społecznego, dobrze jest zacząć od solidarności pisanej małą literą – zwykłej międzyludzkiej więzi dobrze znanej ludziom wszystkich epok i wszystkich kultur. To szczególna forma więzi, która pojawia się wtedy, gdy dostrzegamy wokół siebie innych znajdujących się w potrzebie i angażujemy się, by im pomóc. Uważa się zazwyczaj, że solidarność jest formą miłości. Jan Paweł II w 1999 roku w Sopocie mówił do nas: „nie ma solidarności bez miłości”. W Katechizmie Kościoła Katolickiego została ona nazwana miłością społeczną. Solidarność jest jednak czymś nieco innym – jest więzią wzajemności nadbudowaną na fundamencie miłości do bliźniego. Można to dostrzec, gdy spojrzymy uważniej na często przywołaną w kontekście solidarności ewangeliczną opowieść o miłosiernym Samarytaninie. Czy ten, kto pomaga pobitemu człowiekowi, okazuje mu solidarność czy raczej miłosierdzie? Gdyby znalazł się ktoś jeszcze, kto – tak jak Samarytanin – również ruszyłby na ratunek poranionemu bliźniemu, dopiero wtedy mogłaby pojawić się solidarność jako więź między tymi, którzy współpracują ze sobą i wspólnie udzielają pomocy. Solidarność pisaną z dużą literą, która narodziła się w 1980 roku, obudziła wrażliwość ludzi na dziejące się wokół zło – na ludzką krzywdę. Zapalnikiem strajku w Stoczni Gdańskiej okazało się wyrzucenie z pracy Anny Walentynowicz. Jawna krzywda wzbudziła powszechny sprzeciw, wybuchł strajk. Ta pierwsza faza sierpniowych wydarzeń oparta była na proteście i negacji, na powiedzeniu „nie” – „tak dalej być nie może”. Dopiero druga faza, po podpisaniu Porozumień Gdańskich, odsłoniła najgłębszy, pozytywny sens Solidarności. Nowa przestrzeń, która się wtedy otwarła, to przestrzeń wolności, w ramach której ludzie dobrej woli zaczęli wspólnie odbudowywać i porządkować ojczysty dom, przejmując odpowiedzialność za kolejne obszary życia społecznego – mówi.

Solidarność była wydarzeniem formacyjnym dla całego pokolenia ludzi, od elit po robotników. Wydarzenia sierpniowe zmieniły naszą mentalność, kulturę i politykę. Polska miała to szczęście u progu niepodległości w 1989 roku, że do rządzenia przygotowani byli ludzie wyrośli na etosie Solidarności, to była armia świadoma siebie, bitna i gotowa na ciężkie wyzwania przemiany Polski w kraj demokratyczny.

Tekst pochodzi z 8 (1778) numeru „Tygodnika Solidarność”.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Kolizja łodzi na Dunaju. Są ofiary śmiertelne i zaginieni z ostatniej chwili
Kolizja łodzi na Dunaju. Są ofiary śmiertelne i zaginieni

Dwie osoby zginęły, a pięć innych uznano za zaginione zapewne w wyniku zderzenia małej motorówki ze statkiem wycieczkowym na Dunaju na północ od Budapesztu, które miało miejsce w sobotę późnym wieczorem – podała węgierska policja.

To skandal. Znany pięściarz wyprowadzony z samolotu z ostatniej chwili
"To skandal". Znany pięściarz wyprowadzony z samolotu

Tomasz Adamek opowiedział, co spotkało go w samolocie. Znany pięściarz zaplanował powrót do domu w Stanach Zjednoczonych, kiedy spotkała go niemiła przygoda.

Zamach na premiera Słowacji. Nowy trop śledczych z ostatniej chwili
Zamach na premiera Słowacji. Nowy trop śledczych

Ministrowie spraw wewnętrznych i obrony Słowacji Matusz Szutaj Esztok i Robert Kaliniak powiedzieli w niedzielę, że policja zaczęła pracować nad nową wersją śledczą.

Katastrofa lotnicza w Iranie. Na pokładzie prezydent Ebrahim Raisi z ostatniej chwili
Katastrofa lotnicza w Iranie. Na pokładzie prezydent Ebrahim Raisi

Trwają poszukiwania śmigłowca z prezydentem Iranu Ebrahimem Raisim na pokładzie po wypadku w pobliżu Dżolfy w irańskiej prowincji Azerbejdżan Wschodni - przekazała telewizja Al_Dżazira, powołując się na irańskie media państwowe.

Dobrze, że umiem karate. Dramat Anny Lewandowskiej na lotnisku z ostatniej chwili
"Dobrze, że umiem karate". Dramat Anny Lewandowskiej na lotnisku

Anna Lewandowska, żona słynnego piłkarza opowiedziała, co niedawno spotkało ją na lotnisku w Barcelonie. Wystarczyła chwila nieuwagi, by trenerka padła ofiarą ataku.

Uderzenie w całą gospodarkę. Prezes PiS ostrzega przed euro w Polsce z ostatniej chwili
"Uderzenie w całą gospodarkę". Prezes PiS ostrzega przed euro w Polsce

Wprowadzenie euro w Polsce będzie uderzeniem w stopę życiową i w popyt, czyli uderzeniem w całą gospodarkę – ocenił w niedzielę w Tomaszowie Mazowieckim prezes PiS Jarosław Kaczyński. Tak dla polskiej złotówki, to jest część polskiej racji stanu – powiedział.

Nie żyje dziennikarka CNN. Miała 58 lat z ostatniej chwili
Nie żyje dziennikarka CNN. Miała 58 lat

Media obiegły wieści o śmierci znanej prezenterki i dziennikarki CNN. Alicia Steward odeszła w wieku 58 lat. Okoliczności jej śmierci badają służby.

Czarnek ostro odpowiada Tuskowi: Niech Pan nie robi z siebie klauna z ostatniej chwili
Czarnek ostro odpowiada Tuskowi: "Niech Pan nie robi z siebie klauna"

Nie milkną echa niedzielnej awantury, która miała miejsce na antenie Polsat News. Były minister edukacji i poseł PiS Przemysław Czarnek w ostrych słowach odniósł się do wpisu Donalda Tuska.

Jarosław Kaczyński ogłosił plan Siedem razy tak z ostatniej chwili
Jarosław Kaczyński ogłosił plan "Siedem razy tak"

Prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił w niedzielę na konwencji PiS plan "Siedem razy tak", wymieniając na pierwszym miejscu potrzebę działań na rzecz rozwoju Polski. Podkreślił, że to konieczność realizowania wielkich inwestycji, takich jak Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Gorąco w Izraelu. Demonstranci blokują wjazd do Jerozolimy z ostatniej chwili
Gorąco w Izraelu. Demonstranci blokują wjazd do Jerozolimy

Grupa demonstrantów zablokowała w niedzielę główny wjazd do Jerozolimy, domagając się przeprowadzenia w Izraelu ogólnokrajowych wyborów - poinformował dziennik "Harec".

REKLAMA

Fenomen Solidarności. "Była wydarzeniem formacyjnym dla całego pokolenia ludzi"

Jak to się stało, że nagle miliony zwykłych ludzi, zmęczonych trudami zwykłego życia w komunistycznym kraju utożsamiły się z wielką abstrakcyjną ideą etyczną, wzniosłym ruchem politycznym bez wcześniejszego przygotowania, bez kursów filozoficznych? Solidarność nie przestaje zadziwiać do dziś.
 Fenomen Solidarności.
/ fot. T. Gutry

„Solidarność” – słowo nam znane, słowo w nas wrośnięte. To Solidarność wywalczyła w Polsce demokrację i jest kluczowym pojęciem naszej najnowszej historii. Znamy ją z rodzinnych opowiadań, większość Polaków średniego i starszego pokolenia zna ją z osobistych doświadczeń lub doświadczeń osób z bliskiego kręgu. O Solidarności uczymy się w szkole, świadomość o niej towarzyszy nam w dyskusjach o III RP. Solidarność szybko nam się kojarzy jako coś swojego, oswojonego, nazwanego.

Solidarność z nas

Gdy nad fenomenem Solidarności pochylają się badacze, to im głębiej w nią wchodzą, tym bardziej im ten fenomen ucieka. Okazuje się, że Solidarność dla filozofów, socjologów, politologów, psychologów społecznych ma tak wiele wątków, tak wiele furtek, warstw, że ciężko zamknąć ten wielki ruch, związek zawodowy w jednej formule czy definicji.

Solidarności uczyli się związani z nią robotnicy i intelektualiści i od samego początku ten fenomen wszystkich przerastał. Te miliony, które ją budowały, miały świadomość, że są siłą sprawczą związku, ale też czuli, że ten ruch ich jednak przerasta, jest czymś większym niż dotychczasowe protesty społeczne czy inne ruchy.

A może był to owoc wezwań papieża Jana Pawła II, który podczas I Pielgrzymki do Ojczyzny mówił w Warszawie 2 czerwca 1979 r.: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”. No bo jak to się stało, że nagle miliony zwykłych ludzi, zmęczonych trudami zwykłego życia w komunistycznym kraju utożsamiły się z wielką abstrakcyjną ideą etyczną, wzniosłym ruchem politycznym bez wcześniejszego przygotowania, bez kursów filozoficznych?

Kto wlał w serca i umysły milionów Polaków zrozumienie dla tej trudnej idei i przekonanie, że warto za nią być szykanowanym przez władze, a nawet trafić do więzienia? W rzeczywistości, gdy wyzwaniem było zdobycie papieru toaletowego i mięsa, nagle rzesze zniewolonych przez reżim ludzi zaczynają wychodzić na ulice i bronić nawet nie siebie, ale pracowników z innych zakładów, których nawet nie znali.

Jakie tradycje polskiej kultury politycznej sprawiły, że Solidarność mogła się zadziać? – Polska kultura polityczna od samego początku swego istnienia, opisana po raz pierwszy w Kronice Mistrza Wincentego Kadłubka, naznaczona jest klasycznym myśleniem republikańskim. Dlatego kategoria dobra wspólnego oraz troska o najsłabszych zawsze zajmowały ważne miejsce w świadomości naszych elit. Takie przesłanie niesiemy przez wieki, czego przejawem było powstanie Solidarności. Ślady tego dostrzegamy także dzisiaj. To, co się działo na granicy z Ukrainą, pomoc Polaków uchodźcom, można by nazwać drugim cudem Solidarności. Jeszcze dwa lata temu, wiele wskazywało na to, że młode pokolenie nie przejęło od swych rodziców tego dziedzictwa, teraz widać, że „gen” Solidarności także wśród młodzieży wciąż jest żywy i mocny. To, że ruch Solidarności mógł wybuchnąć w roku 1980, spowodowały w głównej mierze dwa czynniki, wewnętrzny i zewnętrzny. Rok wcześniej, w czasie pierwszej pielgrzymki do Polski, Jan Paweł II przypomniał Polakom o ich godności, że nie są „robolami”, niewolnikami, ale wolnymi ludźmi, odpowiedzialnymi za siebie, swoich bliskich i swoją ojczyznę. Przywracając ludziom świadomość godności, wzmocnił nie tylko ich wewnętrzną wrażliwość moralną, ale również ich gotowość do odwagi i poświęcenia. Drugi element to wymuszenie strajkami na komunistycznej władzy podpisania Porozumień Gdańskich, a tym samym wywalczenie zgody na szeroką swobodę działania obywateli w życiu publicznym – mówi „Tygodnikowi Solidarność” prof. Zbigniew Stawrowski z UKSW, autor książki „Solidarność znaczy więź. W kręgu myśli Józefa Tischnera i Jana Pawła II” poświęconej właśnie fenomenowi Solidarności.

Polska specjalność

„W 1980 roku udało się falę strajków zakończyć porozumieniami sierpniowymi. Zgodę władz na NSZZ «Solidarność» i poszerzenie zakresu wolności wymusiło nie tylko to, co już miało miejsce, ale przede wszystkim świadomość, że za chwilę władza może znaleźć się w jeszcze trudniejszym położeniu. Było to sukcesem osiągniętym bez przelewu krwi nie dlatego przecież, że władze PRL nagle zmieniły swoją naturę. Po prostu bały się zastosować rozwiązania siłowe. Przecież wiedziały, z jakim społeczeństwem mają do czynienia. Świadomość zakorzenionych tradycji buntów i insurekcji stwarzała daleko idący nacisk psychologiczny na reprezentantów narzuconego reżimu. Obawa, że może być gorzej, zmuszała do ustępstw” – pisze w tekście „ Solidarność a polska tradycja insurekcyjna” w pracy zbiorowej „Polska Solidarności. Kontrowersje, oblicza, interpretacje” Maciej Korkuć.

Solidarność była fenomenem sytuacyjnym, zbiorowym przeżywaniem polskości na nowo i wspólnie, był to błogosławiony czas zarażania się emocjami tłumu, okres patosu i realizowania w praktyce społecznej nauki Kościoła. Tym, którzy twierdzą, że w roku 1980 odbywały się narodowe rekolekcje, trudno nie przyznać racji. To Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński, inicjując wielkie masowe akcje społeczno-religijne, jak Wielka Nowenna, mająca przygotować rodaków do Millenium Chrztu Polski w 1966 roku, czy Społeczna Krucjata Miłości, otwierał katolików polskich na wzięcie odpowiedzialności za przestrzeń publiczną, która objawiła się wybuchem Solidarności. „W miejsce chronicznej podejrzliwości idea wskazywała na otwartość, dobrą wolę. Nie była to liberalna formuła zaufania, kierowała uwagę ku odtworzeniu więzi opartych na przekształconej przez chrześcijaństwo Arystotelesowskiej przyjaźni. Solidarność nie prowadziła do kolektywizmu, lecz sankcjonowała wspólnotę. Wymagała od jej członków samoograniczeń i dyscypliny społecznej. A na polskim gruncie jeszcze klarowniej wyrażała zdecydowany sprzeciw wobec «znicestwienia narodu»” – pisze prof. Tomasz Żyro w artykule „Solidarność – piękne, zbiorowe marzenie” na portalu Teologii Politycznej.

Prof. Stawrowski, tłumacząc fenomen Solidarności, proponuje, by wyjść od ogólnoludzkiego pojęcia tego zjawiska. – Aby zrozumieć sens fenomenu Solidarności pisanej dużą literą, czyli wielkiego ruchu społecznego, dobrze jest zacząć od solidarności pisanej małą literą – zwykłej międzyludzkiej więzi dobrze znanej ludziom wszystkich epok i wszystkich kultur. To szczególna forma więzi, która pojawia się wtedy, gdy dostrzegamy wokół siebie innych znajdujących się w potrzebie i angażujemy się, by im pomóc. Uważa się zazwyczaj, że solidarność jest formą miłości. Jan Paweł II w 1999 roku w Sopocie mówił do nas: „nie ma solidarności bez miłości”. W Katechizmie Kościoła Katolickiego została ona nazwana miłością społeczną. Solidarność jest jednak czymś nieco innym – jest więzią wzajemności nadbudowaną na fundamencie miłości do bliźniego. Można to dostrzec, gdy spojrzymy uważniej na często przywołaną w kontekście solidarności ewangeliczną opowieść o miłosiernym Samarytaninie. Czy ten, kto pomaga pobitemu człowiekowi, okazuje mu solidarność czy raczej miłosierdzie? Gdyby znalazł się ktoś jeszcze, kto – tak jak Samarytanin – również ruszyłby na ratunek poranionemu bliźniemu, dopiero wtedy mogłaby pojawić się solidarność jako więź między tymi, którzy współpracują ze sobą i wspólnie udzielają pomocy. Solidarność pisaną z dużą literą, która narodziła się w 1980 roku, obudziła wrażliwość ludzi na dziejące się wokół zło – na ludzką krzywdę. Zapalnikiem strajku w Stoczni Gdańskiej okazało się wyrzucenie z pracy Anny Walentynowicz. Jawna krzywda wzbudziła powszechny sprzeciw, wybuchł strajk. Ta pierwsza faza sierpniowych wydarzeń oparta była na proteście i negacji, na powiedzeniu „nie” – „tak dalej być nie może”. Dopiero druga faza, po podpisaniu Porozumień Gdańskich, odsłoniła najgłębszy, pozytywny sens Solidarności. Nowa przestrzeń, która się wtedy otwarła, to przestrzeń wolności, w ramach której ludzie dobrej woli zaczęli wspólnie odbudowywać i porządkować ojczysty dom, przejmując odpowiedzialność za kolejne obszary życia społecznego – mówi.

Solidarność była wydarzeniem formacyjnym dla całego pokolenia ludzi, od elit po robotników. Wydarzenia sierpniowe zmieniły naszą mentalność, kulturę i politykę. Polska miała to szczęście u progu niepodległości w 1989 roku, że do rządzenia przygotowani byli ludzie wyrośli na etosie Solidarności, to była armia świadoma siebie, bitna i gotowa na ciężkie wyzwania przemiany Polski w kraj demokratyczny.

Tekst pochodzi z 8 (1778) numeru „Tygodnika Solidarność”.



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe