Kolosalne liczby. Jak Kościół w Polsce pomagał Ukrainie przez ostatni rok - konferencja w Episkopacie Polski

O dotychczasowej, trudnej do oszacowania, materialnej i niematerialnej pomocy zorganizowanej przez organizacje kościelne i zbliżone do Kościoła katolickiego w Polsce na rzecz Ukrainy niemal rok po rosyjskiej agresji mówiono podczas konferencji prasowej zorganizowanej w czwartek w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie.
o. Leszek Gęsiak SJ, rzecznik KEP Kolosalne liczby. Jak Kościół w Polsce pomagał Ukrainie przez ostatni rok - konferencja w Episkopacie Polski
o. Leszek Gęsiak SJ, rzecznik KEP / PAP/Albert Zawada

- Jutro przypadnie pierwsza rocznica dramatycznej wojny dziejącej u naszych wschodnich granic. Ten rok pokazał niezwykłą determinację Polaków, aby tym, którzy są ofiarami tej wojny, okazać wszelką możliwą pomoc - powiedział prowadzący konferencję ks. Leszek Gęsiak SJ, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski. W ciągu tego roku - wskazał - ponad 8,5 mln uchodźców z Ukrainy przekroczyło polską granicę. - Większość z nich udała się do innych krajów, gdzie także znaleźli wparcie. Część wróciła na Ukrainę, ale także spora część pozostała u nas - dodał.

Jak zaznaczył, od samego początku, Kościół w Polsce, za pośrednictwem Caritas Polska i Caritas diecezjalnych oraz bardzo wielu innych organizacji, spontanicznie włączył się w tę bezpośrednią pomoc zarówno w Ukrainie, jak i w Polsce. - Bardzo trudno jest dziś oszacować tę pomoc ze strony instytucji kościelnych, bo ewangeliczna zasada mówi, że "co czyni lewa ręka, niech nie wie prawa". Bardzo wiele działań było podejmowanych tak, aby w poszanowaniu spokoju i godności ludzi, którzy tego wymagali, tę pomoc jak najskuteczniej okazać. W znacznej większości przypadków wsparcie to odbywało się bez obecności kamer, bez dziennikarzy, za to na pierwszej linii frontu charytatywnej pomocy - wskazał rzecznik Episkopatu Polski.

Poinformował, że ok. 350 mln zł zostało poświęconych z różnych funduszy kościelnych na to, by wesprzeć integrację osób, które przyjechały do Polski z Ukrainy, próbując przetrwać wojnę. Ponadto ponad 250 mln zł przeznaczono na dary wysłane do Ukrainy. Liczby przedstawione przez kilka najbardziej strukturalnie rozwiniętych w kraju organizacji pomocowych, które są obecne na konferencji, są natomiast jedynie danymi szacunkowymi, ponieważ rzeczywista pomoc wielokrotnie te liczby przewyższa - powiedział ks. Leszek Gęsiak SJ.

CARITAS POLSKA I CARITAS DIECEZJALNE

Małgorzata Jarosz-Jarszewska, zastępca dyrektora Caritas Polska, przypomniała, że w piątek 24 lutego minie 12 miesięcy koszmaru wojny w Ukrainie, ale jest to też 12 miesięcy wiary i nadziei w solidarność Polaków - osób indywidualnych i organizacji charytatywnych - którzy byli w stanie pomagać uchodźcom.

Przedstawicielka Caritas Polska podziękowała wszystkim, którzy w ramach tych struktur zaangażowali się w pomoc: wolontariuszom, pracownikom, darczyńcom wszystkich realizowanych dzieł, a ponadto polskim firmom i całemu biznesowi oraz instytucjom publicznym, z którymi w tym okresie Caritas współpracowała w niesieniu wsparcia Ukrainie.

- Wierzymy, że dobra jest więcej i że to, co zrobiliśmy i robimy wspólnie, przezwycięży zło wojny - dodała zastępca dyrektora Caritas Polska.

Caritas pomogła przez ten rok 2 mln uchodźców, a wartość pomocy tej organizacji dla Ukrainy i dla uchodźców w Polsce to 597 mln zł. Już w pierwszych dniach na polsko-ukraińskich przejściach granicznych stanęło 12 "Namiotów Nadziei", w których całodobowo udzielano pomocy socjalnej, żywnościowej i przede wszystkim informacyjnej. - W tych punktach zorganizowaliśmy punkty pomocy dla mam z dziećmi i oczywiście ogromnie liczby posiłków: 30 tys. kanapek wydawanych tylko w Przemyślu czy non stop gotowana zupa - wyliczała Małgorzata Jarosz-Jarszewska.

Od 24 lutego 2022 r. Caritas Polska i Caritas diecezjalne przekazały uchodźcom w Polsce 3,9 mln paczek żywnościowych. 254 tys. osób skorzystało z pomocy administracyjno-prawnej, a 64 tys. osób z pomocy psychologicznej. W 32 Centrach Pomocy Migrantom i Uchodźcom (początkowo działały tylko cztery), które otworzyły Caritas diecezjalne w całym kraju, wsparcie w znalezieniu pracy, mieszkania czy kontaktach z urzędami otrzymało 180 tys. osób. Ponad 7 tys. tys. uchodźców uczy się języka polskiego dzięki wsparciu Caritas. Łącznie przez ostatni rok przekazano w Polsce pomoc rzeczową i finansową o wartości 337 mln zł.

Na Ukrainę trafiły transporty humanitarne z całej Polski o wartości ponad 260 mln zł. Caritas nieustannie wysyła przez granicę dostawy artykułów spożywczych, środków higienicznych, leków, zaopatrzenia medycznego, generatorów prądu. Uruchomiono ponadto program "Paczka Dla Ukrainy", w ramach którego Polacy przygotowali już 83 tys. pakietów z najbardziej podstawowymi artykułami, głównie żywnością o długim terminie przydatności do spożycia (m.in. makaron, herbata, konserwy) oraz artykułami higieniczno-kosmetycznymi (np. mydło, pasta do zębów, plastry opatrunkowe). Każda z paczek ma wartość ok. 300-400 zł, co oznacza, że w ramach tylko tej akcji udało się przekazać pomoc o wartości blisko 29 mln zł.

Rok po rozpoczęciu wojny Caritas nie zapomina o potrzebujących Ukraińcach, w obliczu ataków rakietowych i wyłączeń prądu w okresie zimy. Wraz z partnerami Caritas-SPES w największych miastach Ukrainy, takich jak Kijów, Charków, Odessa czy Zaporoże, uruchomiono 18 Punktów Ciepła i Nadziei. W tych miejscach Ukraińcy mogą podgrzać posiłek, napić się gorącej herbaty, przeczekać alarm w cieple, naładować akumulatory telefonów.

W październiku Caritas Polska rozszerzyła na Ukrainę program Rodzina Rodzinie. Do 620 rodzin z diecezji kijowsko-żytomierskiej do października 2023 roku będzie trafiać bezpośrednie wsparcie gotówkowe na najpilniejsze potrzeby, takie jak zakup opału i żywności. Wartość początkowa przedsięwzięcia to 1 mln euro. Planuje się powiększenie skali programu tak, by w 2023 r. wspomóc w ten sposób co najmniej 1120 rodzin za naszą wschodnią granicą.

Caritas nie zapomniała o uchodźcach także w czasie świąt Wielkanocy. Zorganizowano wtedy dla nich - w większości wiernych Kościołów obrządków wschodnich - wielkanocne śniadania, w co włączyły się Caritas diecezjalne i sieci polskich hoteli. Z tej pomocy skorzystało ponad 20 tys. osób. - Ukraińcy bardzo dziękowali nie tylko za tę pomoc codzienną, ale i za duchowe wsparcie i obecność z nimi - powiedziała Małgorzata Jarosz-Jarszewska.

Szczególną pomocą otoczonych jest 400 tys. ukraińskich seniorów. - Są oni najbardziej bezbronni i pozbawieni pomocy, bo po prostu nie umieją jej sobie sami zorganizować - mówiła przedstawicielka Caritas Polska. Osobną grupą wsparcia są też dzieci. Caritas zgłosiła gotowość przyjęcia dzieci w pieczy zastępczej i 700 takich dzieci znalazło schronienie w placówkach Caritas (w tej chwili jest ich 200).

Równocześnie włączono ukraińskie dzieci do wszystkich programów pomocowych, którymi objęte są dzieci polskie. Ukraińskie dzieci pojechały zatem na wakacje w ramach Wakacyjnej Akcji Caritas, 4 tys. dzieci otrzymało szkolne plecaki i stypendia. Włączono też Ukrainę w program "Rodzina Rodzinie", pomagając rodzinom w Ukrainie tak, jak już od wielu lat Caritas wspiera rodziny na Bliskim Wschodzie: w Syrii czy Libanie. Obecnie to już 620 rodzin objętych programem w Ukrainie z nadzieją na rozszerzenie akcji do 1100 rodzin.

ZESPÓŁ POMOCY KOŚCIOŁOWI NA WSCHODZIE KEP

W ogromnej fali pomocy, jaka płynie z Polski, od samego początku wojny uczestniczy też Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy Konferencji Episkopatu Polski. - Na początku rzeczywiście nie było czasu na notowanie czy liczenie, ile tej pomocy jest, trzeba było działać - podkreślił ks. Leszek Kryża TChr, dyrektor Zespołu.

Działania Zespołu odbywały się i są kontynuowane na kilku płaszczyznach. Pierwsza, fundamentalna, to modlitwa, która zaczęła się jeszcze w przeddzień rosyjskiej agresji. - W obecnej sytuacji na Ukrainie, bardzo wielu ludzi szuka nadziei i siły w modlitwie. Staramy się ich wspierać i dlatego spotykamy się w formie online na modlitwie z naszymi wolontariuszami – mówił ks. Kryża.

Następna płaszczyzna to koordynacja działań. Już w pierwszych dniach w naszym biurze powstało swoiste centrum koordynacyjne i magazyn. Zaczęło spływać bardzo wiele ofert takich jak: mieszkanie, pomoc materialna, rzeczowa, ubrania, opatrunki. My z kolei staramy się to wszystko skorelować z zapotrzebowaniem. Dotyczyło to m.in. uchodźców z Energodaru, którymi opiekowała się Ludmiła Kostuszewicz, prezes tamtejszego Klubu Kultury Polskiej, która współorganizowała ewakuację najbardziej poszkodowanej ludności ukraińskiej z tamtych terenów.

Kolejny obszar działalności Zespołu to stacje pomocy charytatywnej, które nazwano „Dobre Serce”. - Te stacje otworzyliśmy razem z Górnośląskim Oddziałem Wspólnoty Polskiej m.in. w Stryju, Drohobyczu, Borysławiu czy Żytomierzu na długo przed wojną. Ich zadaniem było pomaganie ludziom starszym, inwalidom i niepełnosprawnym. Zgromadziliśmy tam wózki, kule, bandaże, opatrunki, łóżka specjalne - wszystko, co jest potrzebne człowiekowi niesprawnemu w pełni. To już wtedy zaczęło pięknie funkcjonować. A teraz te ośrodki pomocy charytatywnej stały się miejscami wsparcia dla każdego w potrzebie – podkreśla ks. Kryża.

Już na początku obecnej wojny, Zespół zaangażował się w pomoc tym, którzy kilkanaście a nawet kilkadziesiąt godzin czekali na granicy z Polską po stronie ukraińskiej. Wsparciem objęto przygraniczne parafie i punkty pomocy uchodźcom. We współpracy z różnymi instytucjami, wspólnotami i dzięki ofiarodawcom indywidualnym z Polski, Anglii, Japonii, Węgier, Włoch, Szkocji i innych krajów, udało się i nadal udaje zorganizować wiele transportów z pomocą humanitarną. Wsparcie ze strony Zespołu KEP, osobiście czy poprzez kurie diecezjalne, parafie, zgromadzenia zakonne czy instytucje takie jak Caritas i Caritas Spes Ukraina, kierowane jest wprost do ludzi mieszkających na obszarach szczególnie dotkniętych skutkami wojny, oraz do wspólnot przyjmujących uchodźców wewnętrznych. Dostarczana jest żywość, artykuły medyczne, środki czystości, a także generatory prądotwórcze, a w ostatnim czasie finansujemy zakup piecyków do ogrzewania i płyt do zabezpieczenia. Takich transportów zorganizowano 29. - Obecnie część pomocy jest kupowana w Ukrainie, dzięki czemu wspierane jest utrzymywanie zatrudnienia ludzi i gospodarka, choćby w minimalnym zakresie, funkcjonuje – powiedział ks. Leszek Kryża.

„Ponadto wspieramy też finansowo funkcjonowanie domów seniora, domów dziecka i wielu wspólnot parafialnych, które przyjęły uchodźców wewnętrznych. Pomogliśmy też w organizacji letniego wypoczynku dla dzieci, które dzięki temu mogły, choć na chwilę oderwać się od wojennej rzeczywistości. Na wsparcie dzieci i matek, którzy przybyli do Polski, przeznaczyliśmy 180 tys. zł. Zostały one przeznaczone na doraźną pomoc oraz dla ośrodków, które ich przyjmowały. Wśród nich była m.in. Fundacja Piotra Skargi z Grójca, która zaopiekowała się uchodźcami z Bałynia.

Chodzi o łącznie siedem wyjazdów – do Drohobycza, Lwowa, Sambora, Kijowa, Buczy, Borodzianki, Odessy, Mikołajowa, Charkowa i okolicznych wiosek 10 km od granicy z Rosją. – Zawozimy pomoc materialną i finansową, żeby kupić na miejscu to, co można. Są spotkania i rozmowy z mieszkańcami (piwnica w Charkowie) oraz kapłanami i siostrami zakonnymi, którzy zostali na miejscu mimo zagrożenia i ofiarnie służą i oczywiście przekazywanie pomocy bezpośrednio – dodaje dyrektor Zespołu Pomocy.

Dotychczas, na pomoc Ukrainie z funduszy Zespołu wydano 1 mln 720 tys. zł. Do tego trzeba dodać też fundusze przekazywane przez inne fundacje czy instytucje również z zagranicy, np. z Włoch, Japonii, Anglii, placówki misjonarzy konsolatów. Na zakończenie ks. Kryża podkreślił niezłomną postawę duchowieństwa i sióstr zakonnych, którzy pozostali na miejscu i wspierają ukraińską ludność.

RYCERZE KOLUMBA

Rycerze Kolumba - największa w świecie organizacja katolickich mężczyzn - działają w 300 polskich parafiach i od styczniowego apelu papieża Franciszka o modlitwę w intencji pokoju w Ukrainie bardzo intensywnie włączyli się w pomoc uchodźcom i mieszkańcom naszego wschodniego sąsiada na miejscu. Cztery dni po wybuchu wojny wysłali do Ukrainy pierwszy transport z darami, który z Tomaszowa Lubelskiego trafił do Lwowa. 

Jednym z Rycerzy Kolumba jest arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki, dzięki czemu cała późniejsza pomoc była sprawnie dystrybuowana na terenie tamtejszej archidiecezji obrządku łacińskiego. Rycerze przekazali od początku wojny dla potrzebujących w Ukrainie 150 tys. paczek żywnościowych o wartości ok. 14 mln zł. Przekazano też 3 tys. kurtek dla dzieci, wózki inwalidzkie czy tak bardzo obecnie potrzebne agregaty prądotwórcze. Przez cały rok środki zebrane przez Rycerzy Kolumba na rzecz Ukrainy to ponad 20 mln dol.

W pierwszych dniach wsparcia zrodziła się idea, która bardzo mocno zidentyfikowała Rycerzy Kolumba przez pierwsze miesiące pomocy. - Zadzwonił pracownik Straży Granicznej, mówiąc: "Tu na granicy są kobiety z małymi dziećmi. Czekają po kilkadziesiąt godzin. Spróbujcie coś zrobić". Tak powstała idea "Namiotów Miłosierdzia", które stanęły w Hrebennem i Budomierzu. To miejsce, gdzie uchodźcy mogli odpocząć, ogrzać się i posilić, ale również była to przestrzeń modlitewna - powiedział na konferencji Krzysztof Zuba, delegat stanowy Rycerzy Kolumba w Polsce. Rycerze szacują, że przez te miejsca przewinęło się ok. 300 tys. osób.

Powstała następnie baza adresowa osób, które spontanicznie włączyły się w pomoc: jedni organizowali transport darów, inni zajęli się przyjazdem na granicę i przewożeniem uchodźców w konkretnie miejsca choćby tymczasowego zamieszkania w głębi Polski.

Wiosną, gdy zelżały temperatury i zmniejszyła się nieco liczba przybywających uchodźców, zdecydowano o utworzeniu Centrów Miłosierdzia. Powstały one m.in. w Warszawie, Częstochowie i Radomiu. Mają one charakter oratorium, czyli miejsca integracji przeznaczonego głównie dla matek z dziećmi, gdzie udzielana jest pomoc socjalna i psychologiczna oraz odbywa się m.in. podstawowa nauka języka polskiego.

MALTAŃSKA POMOC MEDYCZNA

Transporty humanitarne, również w strefę działań wojennych do miast m.in. takich jak Mariupol, organizował ponadto Związek Polskich Kawalerów Maltańskich. Przez centra logistyczne utworzone przez Maltańską Służbę Medyczną do dziś przejechały liczne transporty humanitarne – 189 ciężarówek i busów oraz 109 ciężkich transportów typu TIR. 

Od pierwszych dni maltańczycy wysyłali na granicę swoje ambulanse, które pracowały w czterech przejściach z Ukrainą. Była to pomoc medyczna i humanitarna, kawa i ciepły poczęstunek. - W tym początkowym etapie ewakuowaliśmy 600 osób chorych. Wezwana na pomoc została Maltańska Służba Medyczna z jej 15 oddziałami w całej Polsce. Ewakuacja objęła także ponad 90 dzieci z ukraińskiego hospicjum, które trafiły do naszych placówek w Polsce i Niemczech. Właśnie w takich kryzysowych sytuacjach międzynarodowa struktura pozwala konsolidować siły i pomagać skuteczniej - powiedział Marek Grzymowski, wiceprezes zarządu Fundacji Pomoc Maltańska – Maltańska Służba Medyczna.

Wartość pomocy przekazanej przez ZPKM ofiarom wojny na Ukrainie – zarówno tym osobom, które pozostały na miejscu, jak i uchodźcom – to niemal 100 mln zł. Pomoc ta możliwa jest m.in. dzięki międzynarodowym strukturom maltańskim i jest realizowana w kilku maltańskich ośrodkach, m.in. Katowicach, Poznaniu, Krakowie oraz specjalnym hubie - centrum logistycznym zorganizowanym w Komborni (woj. podkarpackie), niespełna 100 km od granicy z Ukrainą.

lk / Warszawa


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

POLECANE
Na stanowiska wracają ludzie związani z WSI Wiadomości
Na stanowiska wracają ludzie związani z WSI

Na stanowiska państwowe wracają ludzie związani kiedyś z WSI, których powiązania stanowią ryzyko dla RP. Kolejne sygnały wskazują, że przy obecnych rządach promowane będą środowiska, które zostały w czasie rządów PiS odcięte od wpływów na funkcjonowanie państwa.

Autobus staranowany przez ciężarówkę. 12 osób w szpitalu gorące
Autobus staranowany przez ciężarówkę. 12 osób w szpitalu

12 osób trafiło do szpitala po wypadku na ulicy Bałtyckiej w Olsztynie, gdzie wywrotka staranowała miejski autobus i auta osobowe - podał rzecznik warmińsko-mazurskiej straży pożarnej Grzegorz Różański. Według niego stan pięciu z tych osób określono jako zagrażający życiu.

Michał Fijoł odwołany ze stanowiska prezesa Polskiej Grupy Lotniczej z ostatniej chwili
Michał Fijoł odwołany ze stanowiska prezesa Polskiej Grupy Lotniczej

Rada nadzorcza Polskiej Grupy Lotniczej odwołała Michała Fijoła z funkcji prezesa spółki.

Paweł Jędrzejewski: Polskie MSZ przeciwko wzmocnieniu NATO Wiadomości
Paweł Jędrzejewski: Polskie MSZ przeciwko wzmocnieniu NATO

Narasta napięcie pomiędzy Pałacem Prezydenckim a Ministerstwem Spraw Zagranicznych.

Rodzina zjadła niedźwiedzia. Skutki okazały się katastrofalne  Wiadomości
Rodzina zjadła niedźwiedzia. Skutki okazały się katastrofalne

Amerykańskie Centrum Kontroli Chorób (CDC) poinformowało, że sześć osób zaraziło się włośnicą po zjedzeniu niedogotowanego mięsa niedźwiedzia czarnego lub żywności skażonej krzyżowo tym mięsem podczas zjazdu rodzinnego w 2022 roku.

„Onet brał pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości, a teraz robi pseudoaferę” polityka
„Onet brał pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości, a teraz robi pseudoaferę”

„Onet ochoczo brał pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości. Dziś robi pseudoaferę, że pieniądze dostał też wysoce wyspecjalizowany szpital ortopedyczny w Otwocku” – napisał Zbigniew Ziobro w serwisie X.

„Przepraszam, wypadły mi zęby”. Nieoczekiwana wpadka w niegdyś popularnym „Pytaniu na śniadanie” w TVP Wiadomości
„Przepraszam, wypadły mi zęby”. Nieoczekiwana wpadka w niegdyś popularnym „Pytaniu na śniadanie” w TVP

Po siłowym przejęciu TVP – na rozkaz byłego ministra kultury ppłk. Sienkiewicza – media publiczne dotykają różne plagi, kłopoty finansowe, szokująco spada oglądalność. A teraz jeszcze to.

Prezydent Duda stanął w obronie wielkich inwestycji w Polsce polityka
Prezydent Duda stanął w obronie wielkich inwestycji w Polsce

– Nie wolno pozwolić, by wielkie inwestycje w Polsce zostały zatrzymane – podkreślił prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z mieszkańcami Konina (woj. wielkopolskie). Zapowiedział walkę o budowę CPK, a także o zbudowanie elektrowni jądrowej w regionie.

Kołodziejczak stwierdził, że rezygnacja z Zielonego Ładu „byłaby najbardziej na rękę Rosji” tylko u nas
Kołodziejczak stwierdził, że rezygnacja z Zielonego Ładu „byłaby najbardziej na rękę Rosji”

– Rezygnacja ze wszystkich założeń Zielonego Ładu byłaby najbardziej na rękę Rosji – ocenił w poniedziałek w Brukseli wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak. Dodał, że zapisy Zielonego Ładu muszą być jednak wprowadzone na miarę kieszeni rolników i konsumentów.

Poważna wpadka Platformy. Nie chcą bronić granicy z obwodem królewieckim? polityka
Poważna wpadka Platformy. Nie chcą bronić granicy z obwodem królewieckim?

Platforma Obywatelska opublikowała spot wyborczy. Pojawia się w nim mapka z zaznaczonymi miejscami, w których miałyby stanąć dodatkowe wzmocnienia w ramach programu Tarcza Wschód. Problem polega na tym, że nie obejmują one granicy z Rosją w obwodzie królewieckim.

REKLAMA

Kolosalne liczby. Jak Kościół w Polsce pomagał Ukrainie przez ostatni rok - konferencja w Episkopacie Polski

O dotychczasowej, trudnej do oszacowania, materialnej i niematerialnej pomocy zorganizowanej przez organizacje kościelne i zbliżone do Kościoła katolickiego w Polsce na rzecz Ukrainy niemal rok po rosyjskiej agresji mówiono podczas konferencji prasowej zorganizowanej w czwartek w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie.
o. Leszek Gęsiak SJ, rzecznik KEP Kolosalne liczby. Jak Kościół w Polsce pomagał Ukrainie przez ostatni rok - konferencja w Episkopacie Polski
o. Leszek Gęsiak SJ, rzecznik KEP / PAP/Albert Zawada

- Jutro przypadnie pierwsza rocznica dramatycznej wojny dziejącej u naszych wschodnich granic. Ten rok pokazał niezwykłą determinację Polaków, aby tym, którzy są ofiarami tej wojny, okazać wszelką możliwą pomoc - powiedział prowadzący konferencję ks. Leszek Gęsiak SJ, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski. W ciągu tego roku - wskazał - ponad 8,5 mln uchodźców z Ukrainy przekroczyło polską granicę. - Większość z nich udała się do innych krajów, gdzie także znaleźli wparcie. Część wróciła na Ukrainę, ale także spora część pozostała u nas - dodał.

Jak zaznaczył, od samego początku, Kościół w Polsce, za pośrednictwem Caritas Polska i Caritas diecezjalnych oraz bardzo wielu innych organizacji, spontanicznie włączył się w tę bezpośrednią pomoc zarówno w Ukrainie, jak i w Polsce. - Bardzo trudno jest dziś oszacować tę pomoc ze strony instytucji kościelnych, bo ewangeliczna zasada mówi, że "co czyni lewa ręka, niech nie wie prawa". Bardzo wiele działań było podejmowanych tak, aby w poszanowaniu spokoju i godności ludzi, którzy tego wymagali, tę pomoc jak najskuteczniej okazać. W znacznej większości przypadków wsparcie to odbywało się bez obecności kamer, bez dziennikarzy, za to na pierwszej linii frontu charytatywnej pomocy - wskazał rzecznik Episkopatu Polski.

Poinformował, że ok. 350 mln zł zostało poświęconych z różnych funduszy kościelnych na to, by wesprzeć integrację osób, które przyjechały do Polski z Ukrainy, próbując przetrwać wojnę. Ponadto ponad 250 mln zł przeznaczono na dary wysłane do Ukrainy. Liczby przedstawione przez kilka najbardziej strukturalnie rozwiniętych w kraju organizacji pomocowych, które są obecne na konferencji, są natomiast jedynie danymi szacunkowymi, ponieważ rzeczywista pomoc wielokrotnie te liczby przewyższa - powiedział ks. Leszek Gęsiak SJ.

CARITAS POLSKA I CARITAS DIECEZJALNE

Małgorzata Jarosz-Jarszewska, zastępca dyrektora Caritas Polska, przypomniała, że w piątek 24 lutego minie 12 miesięcy koszmaru wojny w Ukrainie, ale jest to też 12 miesięcy wiary i nadziei w solidarność Polaków - osób indywidualnych i organizacji charytatywnych - którzy byli w stanie pomagać uchodźcom.

Przedstawicielka Caritas Polska podziękowała wszystkim, którzy w ramach tych struktur zaangażowali się w pomoc: wolontariuszom, pracownikom, darczyńcom wszystkich realizowanych dzieł, a ponadto polskim firmom i całemu biznesowi oraz instytucjom publicznym, z którymi w tym okresie Caritas współpracowała w niesieniu wsparcia Ukrainie.

- Wierzymy, że dobra jest więcej i że to, co zrobiliśmy i robimy wspólnie, przezwycięży zło wojny - dodała zastępca dyrektora Caritas Polska.

Caritas pomogła przez ten rok 2 mln uchodźców, a wartość pomocy tej organizacji dla Ukrainy i dla uchodźców w Polsce to 597 mln zł. Już w pierwszych dniach na polsko-ukraińskich przejściach granicznych stanęło 12 "Namiotów Nadziei", w których całodobowo udzielano pomocy socjalnej, żywnościowej i przede wszystkim informacyjnej. - W tych punktach zorganizowaliśmy punkty pomocy dla mam z dziećmi i oczywiście ogromnie liczby posiłków: 30 tys. kanapek wydawanych tylko w Przemyślu czy non stop gotowana zupa - wyliczała Małgorzata Jarosz-Jarszewska.

Od 24 lutego 2022 r. Caritas Polska i Caritas diecezjalne przekazały uchodźcom w Polsce 3,9 mln paczek żywnościowych. 254 tys. osób skorzystało z pomocy administracyjno-prawnej, a 64 tys. osób z pomocy psychologicznej. W 32 Centrach Pomocy Migrantom i Uchodźcom (początkowo działały tylko cztery), które otworzyły Caritas diecezjalne w całym kraju, wsparcie w znalezieniu pracy, mieszkania czy kontaktach z urzędami otrzymało 180 tys. osób. Ponad 7 tys. tys. uchodźców uczy się języka polskiego dzięki wsparciu Caritas. Łącznie przez ostatni rok przekazano w Polsce pomoc rzeczową i finansową o wartości 337 mln zł.

Na Ukrainę trafiły transporty humanitarne z całej Polski o wartości ponad 260 mln zł. Caritas nieustannie wysyła przez granicę dostawy artykułów spożywczych, środków higienicznych, leków, zaopatrzenia medycznego, generatorów prądu. Uruchomiono ponadto program "Paczka Dla Ukrainy", w ramach którego Polacy przygotowali już 83 tys. pakietów z najbardziej podstawowymi artykułami, głównie żywnością o długim terminie przydatności do spożycia (m.in. makaron, herbata, konserwy) oraz artykułami higieniczno-kosmetycznymi (np. mydło, pasta do zębów, plastry opatrunkowe). Każda z paczek ma wartość ok. 300-400 zł, co oznacza, że w ramach tylko tej akcji udało się przekazać pomoc o wartości blisko 29 mln zł.

Rok po rozpoczęciu wojny Caritas nie zapomina o potrzebujących Ukraińcach, w obliczu ataków rakietowych i wyłączeń prądu w okresie zimy. Wraz z partnerami Caritas-SPES w największych miastach Ukrainy, takich jak Kijów, Charków, Odessa czy Zaporoże, uruchomiono 18 Punktów Ciepła i Nadziei. W tych miejscach Ukraińcy mogą podgrzać posiłek, napić się gorącej herbaty, przeczekać alarm w cieple, naładować akumulatory telefonów.

W październiku Caritas Polska rozszerzyła na Ukrainę program Rodzina Rodzinie. Do 620 rodzin z diecezji kijowsko-żytomierskiej do października 2023 roku będzie trafiać bezpośrednie wsparcie gotówkowe na najpilniejsze potrzeby, takie jak zakup opału i żywności. Wartość początkowa przedsięwzięcia to 1 mln euro. Planuje się powiększenie skali programu tak, by w 2023 r. wspomóc w ten sposób co najmniej 1120 rodzin za naszą wschodnią granicą.

Caritas nie zapomniała o uchodźcach także w czasie świąt Wielkanocy. Zorganizowano wtedy dla nich - w większości wiernych Kościołów obrządków wschodnich - wielkanocne śniadania, w co włączyły się Caritas diecezjalne i sieci polskich hoteli. Z tej pomocy skorzystało ponad 20 tys. osób. - Ukraińcy bardzo dziękowali nie tylko za tę pomoc codzienną, ale i za duchowe wsparcie i obecność z nimi - powiedziała Małgorzata Jarosz-Jarszewska.

Szczególną pomocą otoczonych jest 400 tys. ukraińskich seniorów. - Są oni najbardziej bezbronni i pozbawieni pomocy, bo po prostu nie umieją jej sobie sami zorganizować - mówiła przedstawicielka Caritas Polska. Osobną grupą wsparcia są też dzieci. Caritas zgłosiła gotowość przyjęcia dzieci w pieczy zastępczej i 700 takich dzieci znalazło schronienie w placówkach Caritas (w tej chwili jest ich 200).

Równocześnie włączono ukraińskie dzieci do wszystkich programów pomocowych, którymi objęte są dzieci polskie. Ukraińskie dzieci pojechały zatem na wakacje w ramach Wakacyjnej Akcji Caritas, 4 tys. dzieci otrzymało szkolne plecaki i stypendia. Włączono też Ukrainę w program "Rodzina Rodzinie", pomagając rodzinom w Ukrainie tak, jak już od wielu lat Caritas wspiera rodziny na Bliskim Wschodzie: w Syrii czy Libanie. Obecnie to już 620 rodzin objętych programem w Ukrainie z nadzieją na rozszerzenie akcji do 1100 rodzin.

ZESPÓŁ POMOCY KOŚCIOŁOWI NA WSCHODZIE KEP

W ogromnej fali pomocy, jaka płynie z Polski, od samego początku wojny uczestniczy też Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie przy Konferencji Episkopatu Polski. - Na początku rzeczywiście nie było czasu na notowanie czy liczenie, ile tej pomocy jest, trzeba było działać - podkreślił ks. Leszek Kryża TChr, dyrektor Zespołu.

Działania Zespołu odbywały się i są kontynuowane na kilku płaszczyznach. Pierwsza, fundamentalna, to modlitwa, która zaczęła się jeszcze w przeddzień rosyjskiej agresji. - W obecnej sytuacji na Ukrainie, bardzo wielu ludzi szuka nadziei i siły w modlitwie. Staramy się ich wspierać i dlatego spotykamy się w formie online na modlitwie z naszymi wolontariuszami – mówił ks. Kryża.

Następna płaszczyzna to koordynacja działań. Już w pierwszych dniach w naszym biurze powstało swoiste centrum koordynacyjne i magazyn. Zaczęło spływać bardzo wiele ofert takich jak: mieszkanie, pomoc materialna, rzeczowa, ubrania, opatrunki. My z kolei staramy się to wszystko skorelować z zapotrzebowaniem. Dotyczyło to m.in. uchodźców z Energodaru, którymi opiekowała się Ludmiła Kostuszewicz, prezes tamtejszego Klubu Kultury Polskiej, która współorganizowała ewakuację najbardziej poszkodowanej ludności ukraińskiej z tamtych terenów.

Kolejny obszar działalności Zespołu to stacje pomocy charytatywnej, które nazwano „Dobre Serce”. - Te stacje otworzyliśmy razem z Górnośląskim Oddziałem Wspólnoty Polskiej m.in. w Stryju, Drohobyczu, Borysławiu czy Żytomierzu na długo przed wojną. Ich zadaniem było pomaganie ludziom starszym, inwalidom i niepełnosprawnym. Zgromadziliśmy tam wózki, kule, bandaże, opatrunki, łóżka specjalne - wszystko, co jest potrzebne człowiekowi niesprawnemu w pełni. To już wtedy zaczęło pięknie funkcjonować. A teraz te ośrodki pomocy charytatywnej stały się miejscami wsparcia dla każdego w potrzebie – podkreśla ks. Kryża.

Już na początku obecnej wojny, Zespół zaangażował się w pomoc tym, którzy kilkanaście a nawet kilkadziesiąt godzin czekali na granicy z Polską po stronie ukraińskiej. Wsparciem objęto przygraniczne parafie i punkty pomocy uchodźcom. We współpracy z różnymi instytucjami, wspólnotami i dzięki ofiarodawcom indywidualnym z Polski, Anglii, Japonii, Węgier, Włoch, Szkocji i innych krajów, udało się i nadal udaje zorganizować wiele transportów z pomocą humanitarną. Wsparcie ze strony Zespołu KEP, osobiście czy poprzez kurie diecezjalne, parafie, zgromadzenia zakonne czy instytucje takie jak Caritas i Caritas Spes Ukraina, kierowane jest wprost do ludzi mieszkających na obszarach szczególnie dotkniętych skutkami wojny, oraz do wspólnot przyjmujących uchodźców wewnętrznych. Dostarczana jest żywość, artykuły medyczne, środki czystości, a także generatory prądotwórcze, a w ostatnim czasie finansujemy zakup piecyków do ogrzewania i płyt do zabezpieczenia. Takich transportów zorganizowano 29. - Obecnie część pomocy jest kupowana w Ukrainie, dzięki czemu wspierane jest utrzymywanie zatrudnienia ludzi i gospodarka, choćby w minimalnym zakresie, funkcjonuje – powiedział ks. Leszek Kryża.

„Ponadto wspieramy też finansowo funkcjonowanie domów seniora, domów dziecka i wielu wspólnot parafialnych, które przyjęły uchodźców wewnętrznych. Pomogliśmy też w organizacji letniego wypoczynku dla dzieci, które dzięki temu mogły, choć na chwilę oderwać się od wojennej rzeczywistości. Na wsparcie dzieci i matek, którzy przybyli do Polski, przeznaczyliśmy 180 tys. zł. Zostały one przeznaczone na doraźną pomoc oraz dla ośrodków, które ich przyjmowały. Wśród nich była m.in. Fundacja Piotra Skargi z Grójca, która zaopiekowała się uchodźcami z Bałynia.

Chodzi o łącznie siedem wyjazdów – do Drohobycza, Lwowa, Sambora, Kijowa, Buczy, Borodzianki, Odessy, Mikołajowa, Charkowa i okolicznych wiosek 10 km od granicy z Rosją. – Zawozimy pomoc materialną i finansową, żeby kupić na miejscu to, co można. Są spotkania i rozmowy z mieszkańcami (piwnica w Charkowie) oraz kapłanami i siostrami zakonnymi, którzy zostali na miejscu mimo zagrożenia i ofiarnie służą i oczywiście przekazywanie pomocy bezpośrednio – dodaje dyrektor Zespołu Pomocy.

Dotychczas, na pomoc Ukrainie z funduszy Zespołu wydano 1 mln 720 tys. zł. Do tego trzeba dodać też fundusze przekazywane przez inne fundacje czy instytucje również z zagranicy, np. z Włoch, Japonii, Anglii, placówki misjonarzy konsolatów. Na zakończenie ks. Kryża podkreślił niezłomną postawę duchowieństwa i sióstr zakonnych, którzy pozostali na miejscu i wspierają ukraińską ludność.

RYCERZE KOLUMBA

Rycerze Kolumba - największa w świecie organizacja katolickich mężczyzn - działają w 300 polskich parafiach i od styczniowego apelu papieża Franciszka o modlitwę w intencji pokoju w Ukrainie bardzo intensywnie włączyli się w pomoc uchodźcom i mieszkańcom naszego wschodniego sąsiada na miejscu. Cztery dni po wybuchu wojny wysłali do Ukrainy pierwszy transport z darami, który z Tomaszowa Lubelskiego trafił do Lwowa. 

Jednym z Rycerzy Kolumba jest arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki, dzięki czemu cała późniejsza pomoc była sprawnie dystrybuowana na terenie tamtejszej archidiecezji obrządku łacińskiego. Rycerze przekazali od początku wojny dla potrzebujących w Ukrainie 150 tys. paczek żywnościowych o wartości ok. 14 mln zł. Przekazano też 3 tys. kurtek dla dzieci, wózki inwalidzkie czy tak bardzo obecnie potrzebne agregaty prądotwórcze. Przez cały rok środki zebrane przez Rycerzy Kolumba na rzecz Ukrainy to ponad 20 mln dol.

W pierwszych dniach wsparcia zrodziła się idea, która bardzo mocno zidentyfikowała Rycerzy Kolumba przez pierwsze miesiące pomocy. - Zadzwonił pracownik Straży Granicznej, mówiąc: "Tu na granicy są kobiety z małymi dziećmi. Czekają po kilkadziesiąt godzin. Spróbujcie coś zrobić". Tak powstała idea "Namiotów Miłosierdzia", które stanęły w Hrebennem i Budomierzu. To miejsce, gdzie uchodźcy mogli odpocząć, ogrzać się i posilić, ale również była to przestrzeń modlitewna - powiedział na konferencji Krzysztof Zuba, delegat stanowy Rycerzy Kolumba w Polsce. Rycerze szacują, że przez te miejsca przewinęło się ok. 300 tys. osób.

Powstała następnie baza adresowa osób, które spontanicznie włączyły się w pomoc: jedni organizowali transport darów, inni zajęli się przyjazdem na granicę i przewożeniem uchodźców w konkretnie miejsca choćby tymczasowego zamieszkania w głębi Polski.

Wiosną, gdy zelżały temperatury i zmniejszyła się nieco liczba przybywających uchodźców, zdecydowano o utworzeniu Centrów Miłosierdzia. Powstały one m.in. w Warszawie, Częstochowie i Radomiu. Mają one charakter oratorium, czyli miejsca integracji przeznaczonego głównie dla matek z dziećmi, gdzie udzielana jest pomoc socjalna i psychologiczna oraz odbywa się m.in. podstawowa nauka języka polskiego.

MALTAŃSKA POMOC MEDYCZNA

Transporty humanitarne, również w strefę działań wojennych do miast m.in. takich jak Mariupol, organizował ponadto Związek Polskich Kawalerów Maltańskich. Przez centra logistyczne utworzone przez Maltańską Służbę Medyczną do dziś przejechały liczne transporty humanitarne – 189 ciężarówek i busów oraz 109 ciężkich transportów typu TIR. 

Od pierwszych dni maltańczycy wysyłali na granicę swoje ambulanse, które pracowały w czterech przejściach z Ukrainą. Była to pomoc medyczna i humanitarna, kawa i ciepły poczęstunek. - W tym początkowym etapie ewakuowaliśmy 600 osób chorych. Wezwana na pomoc została Maltańska Służba Medyczna z jej 15 oddziałami w całej Polsce. Ewakuacja objęła także ponad 90 dzieci z ukraińskiego hospicjum, które trafiły do naszych placówek w Polsce i Niemczech. Właśnie w takich kryzysowych sytuacjach międzynarodowa struktura pozwala konsolidować siły i pomagać skuteczniej - powiedział Marek Grzymowski, wiceprezes zarządu Fundacji Pomoc Maltańska – Maltańska Służba Medyczna.

Wartość pomocy przekazanej przez ZPKM ofiarom wojny na Ukrainie – zarówno tym osobom, które pozostały na miejscu, jak i uchodźcom – to niemal 100 mln zł. Pomoc ta możliwa jest m.in. dzięki międzynarodowym strukturom maltańskim i jest realizowana w kilku maltańskich ośrodkach, m.in. Katowicach, Poznaniu, Krakowie oraz specjalnym hubie - centrum logistycznym zorganizowanym w Komborni (woj. podkarpackie), niespełna 100 km od granicy z Ukrainą.

lk / Warszawa



Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...

 

Polecane
Emerytury
Stażowe