loading
Proszę czekać...
Bukowski: Bareja w Mielnie
Opublikowano dnia 11.07.2018 12:54
Okazuje się, że nie tylko w komunizmie mieliśmy do czynienia z logiką absurdu.

zrzut z ekranu
            Często mówi się o pewnych absurdalnych sytuacjach, że są one jakby wyjęte z filmów Stanisława Barei. Kiedy usłyszałem więc, jak obchodzi się zakaz sprzedaży alkoholu nocą w nadmorskim Mielnie, przyszedł mi natychmiast na myśl ten fragment „Misia”, w którym awaria komunikacyjna zostaje przez władze sprytnie zinterpretowana jako okazja do korzystnych dla zdrowia spacerów pod hasłem „dnia pieszego pasażera”.
            Okazuje się, że nie tylko w komunizmie mieliśmy do czynienia z logiką absurdu. Triumfuje ona również dzisiaj potwierdzając zarazem słuszność propagandowego zawołania z epoki PRL: „Polak potrafi!” Udowodnili to właściciele sklepów monopolowych w Mielnie zamieniając je nocami w lokale gastronomiczne, w których nie obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu.
            Nie trzeba zbytnio się wysilać, aby dokonać takiej cudownej przemiany po godzinie, do której lokalny samorząd wyznaczył możliwość handlowania napojami alkoholowymi. Wystarczy postawienie kilku stolików i krzeseł  oraz namówienie klientów do konsumpcji na miejscu, która w sklepie jest zabroniona, a już można legalnie sprzedawać mocne trunki pod warunkiem, że stojący za ladą lub przyjmujący zapłatę pracownik otworzy im butelkę bądź puszkę, ponieważ jej zawartość należy spożyć na miejscu. Dla ułatwienia przełknięcia alkoholu w niektórych udających restauracje sklepach oferowane są nawet kieliszki.
            Żeby uczynić zadość przepisom trzeba tylko wystąpić o stosowną koncesję do urzędu gminy i jak za dotknięciem czarodziejskiej wróżki sklep staje się na prawie pół doby punktem gastronomicznym.
            Jestem przekonany, że przykład Mielna okaże się zaraźliwy i wkrótce wiele sklepów będzie nimi w ciągu dnia, a w nocy przekształci się w restauracje lub w bary.
            Nie pamiętam już w którym polskim filmie z czasów Polski Ludowej była taka scena: milicjant wchodzi do baru mlecznego i widzi, że jest w nim całkiem pusto za wyjątkiem jednego kąta, w którym gromadzi się tłum wyraźnie nietrzeźwych mężczyzn. Ze zrozumieniem kiwa głową i mówi do stojącego za ladą sprzedawcy:
            - Oj, rozrasta wam się ten kącik bezmleczny, rozrasta.
            Na co tamten rozkłada ręce i odpowiada:
            - Samo życie, obywatelu sierżancie.
            Ta scena „jak z Barei” idealnie pasuje również do tego, co sprytnie wymyślili właściciele sklepów monopolowych w Mielnie.
            Powyższy tekst ukazał się pierwotnie na stronie internetowej Radia RMF FM.
           
 
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
europoseł Zbigniew
Kuźmiuk

Z. Kuźmiuk: Schetyna: "Państwo nienawiści albo państwo solidarne". Odpowiem klasykiem, daj Pan spokój
Jednego dnia odbyły się dwie konwencje - czwarta już konwencja w tym trzecia konwencja regionalna Prawa i Sprawiedliwości, tym razem w okręgu wyborczym dolnośląskie i opolskie i pierwsza Konwencja KE prezentująca „jedynki” i to tylko Platformy w niektórych okręgach wyborczych.
avatar
Jerzy
Bukowski

Biegowy paraliż Krakowa
Czy władze Krakowa nie powinny znacznie ograniczyć liczby wydawanych zezwoleń na biegi uliczne w centrum?
avatar
Przemysław
Jarasz

Transmisja na korytarz i kamerka spod sufitu. Urzędnicy miejscy utrudniają oglądanie obrad rady miasta
W Urzędzie Miejskim w Zabrzu trwa testowanie nowego systemu transmitowania na żywo sesji Rady Miasta, by - pod wpływem wcześniejszej interwencji lokalnego Głosu Zabrza i Rudy Śl. - wreszcie zadośćuczynić wymogom nowego prawa krajowego. Niestety, to co zrobili urzędnicy miejscy, brzmi jak ponury żart z zabrzan. Wydano bowiem 3,8 tys. złotych z publicznej kasy, by serwować widzom wyłącznie statyczny obraz li tylko z jednej, zawieszonej pod sufitem bocznej kamery monitoringu sali. Tym samym nie tylko postanowiono nie korzystać z dwóch kamer Telewizji Zabrze obecnych na każdej sesji, ale też ograniczyć do minimum dotychczasową „aktywność” kilku kamer monitoringu, z których – jak już informowaliśmy - „transmitowano” obraz na… urzędowy korytarz. Jeśli więc nie będzie zbliżeń na wypowiadających się samorządowców i ujęć z różnych kamer, z całą odpowiedzialnością można założyć, że transmisja będzie nużąca do znudzenia i kompletnie nieatrakcyjna dla przeciętnego odbiorcy. Potwierdziła to pierwsza transmisja z marcowej sesji. 

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.