David-Engels
[Tylko u nas] Prof. David Engels: Żałosna nieporadność europejskich "konserwatystów"
Europa Zachodnia w ogóle, a Niemcy w szczególności, od wielu już lat wpadają w coraz głębszy kryzys, który w istocie zawiniony został przez nich samych. Gdyż to nie okoliczności zewnętrzne, lecz systematyczne, zdeterminowane ideologicznie, błędne politycznie decyzje doprowadziły kontynent do tego miejsca, w którym się dzisiaj znajduje, a mianowicie na skraj całkowitej zapaści. Masowa imigracja z Afryki i Bliskiego Wschodu, outsourcing przemysłu i kapitału do Azji Wschodniej, degeneracja obyczajów, przenoszenie kompetencji politycznych z lokalnych szczebli decyzyjnych do wątpliwych instytucji międzynarodowych, dechrystianizacja nawet chrześcijańskiej demokracji, coraz większy upadek badań, nadmierna eksploatacja przyrody, zastąpienie demokracji przez technokrację, promowanie „alternatywnych” modeli rodziny i płci, zastąpienie ekonomii polityką klientelizmu, hiper-moralizacja polityki, rozpad dumy z tego co „własne” na rzecz masochistycznej kultury winy: wszystko to trwa od lat, forsowane przez naszych polityków i, co gorsza, wciąż zatwierdzane przez obywateli w demokratycznych wyborach. Gospodarcze konsekwencje lockdownu koronawirusowego tylko przyspieszają ten rozwój, nawet jeśli można już przewidzieć, że lewicowo-liberalne elity polityczne i medialne wykorzystają pandemię do uczynienia z niej kozła ofiarnego własnych błędów. Dziś, bardziej niż kiedykolwiek, rolą konserwatystów jest domaganie się potrzebnych na gwałt korekt kursu politycznego, dzięki czemu można byłoby uniknąć przynajmniej największych zagrożeń.
#David Engels #Europa #konserwatyzm #chrześcijaństwo #lgbt #ideologia LGBT #Unia Europejska #UE
[Tylko u nas] David Engels: "Miłe złego początki". Widziałem to na Zachodzie. Nie chcę zobaczyć w Polsce
To, co dzieje się w Europie Zachodniej, może wydawać się zaskakujące i spektakularne, było jednak do przewidzenia od dłuższego czasu. Masowa imigracja, nienawiść do Europy, brak szacunku dla autorytetów, antychrześcijańskie resentymenty, niesmaczne fantazje LGBTQ, klęska systemu edukacji oraz zaniedbania w dziedzinie budowania społeczeństwa dobrobytu - to wszystko składa się na przedziwną miksturę, która bulgoce w kotle, pozostawiając już ślady zniszczenia i szaleństwa wszędzie gdzie to tylko możliwe. Na gruncie pozornie uzasadnionych, słusznych co do zasady dążeń do równych praw i równego traktowania, pojawił się oto ruch, który po prostu pluje w twarz wszystkim tym wartościom, których miał jakoby bronić. Nie tylko w wielkich metropoliach, takich jak Paryż, Londyn czy Berlin, ale także w mniejszych miastach, jak Dijon, Stuttgart, Reading czy Brugia, wszędzie mamy dziś do czynienia z erupcją długo tłumionej nienawiści, dewastowaniem sklepów, prowokacjami wobec policji, obalaniem pomników wielkich osobistości, bezczeszczeniem symboli chrześcijańskich, zmuszaniem białych ludzi do klękania przed kolorowymi i wyznawania swej zbiorowej winy, na ulicy w biały dzień można paść ofiarą nożownika, Antifa i islamizm idą ręka w rękę w swym dziele niszczenia prawa i porządku - a wszystko przy wtórze oklasków tych polityków, którzy zaangażowali się w kampanię na rzecz „zrozumienia” dla „uzasadnionych żądań” owych rzekomo uciskanych grup społecznych; także przy udziale mediów, które całkiem na serio obarczają policję odpowiedzialnością za jakoby „prowokowanie” rebeliantów i domagają się rozwiązania służb porządkowych
#neomarksizm #Black Lives Matter #LGBT #David Engels
[Tylko u nas] Prof. David Engels: Hedonizm. Aborcja. Czas wybrać między kulturą życia a kulturą śmierci
Często słyszę narzekania moich zaprzyjaźnionych Polaków, że oto polskie społeczeństwo stało się głęboko podzielone; z przyczyn politycznych wielu nie podaje sobie już nawet ręki; zaś linia podziału przebiega niejednokrotnie w poprzek rodzin. Jako Belg, mogę oceniać polską sytuację od wewnątrz jedynie fragmentarycznie, nawet jeśli patrząc z zewnątrz wydaje mi się ona znacznie bardziej harmonijna i spokojna, niż to, do czego przyzwyczaiła nas sytuacja we Francji czy w Belgii, z tamtejszym życiem w ciągłym napięciu nerwowym. Mogę więc śmiało powiedzieć, że owa polaryzacja nie jest niczym wyjątkowym. Przeciwnie, jest raczej regułą w zachodnim świecie. Wystarczy czasami tylko kilka słów, aby instynktownie zorientować się z grubsza, że oto nasz rozmówca znajduje się po tej „drugiej stronie barykady”, zaś rozmowa szybko staje się lodowata lub urywa się całkowicie. Często wychodząc od jednego jedynego słowa już rzutujemy na tę drugą osobę - nieraz z pewnością niesłusznie - cały ów „wrogi” światopogląd tamtej drugiej strony i od tego momentu zaczynamy się unikać. Jednak o ile z tego rodzaju kolektywnym apartheidem dwóch przeciwstawnych poglądów w naszych powierzchownych interakcjach społecznych można sobie dość łatwo poradzić, o tyle już w rodzinie i na polu zawodowym staje się to często wręcz niemożliwe do zniesienia. Bowiem nawet przy najlepszej woli obie strony stale się o siebie „wrogo” ocierają, testują obszar tego, co można powiedzieć, próbują tę drugą stronę za wszelką cenę przekonywać do swojej „prawdy”, skłonić ją do przejścia na tę „dobrą” stronę mocy.
#aborcja #eutanazja #David Engels