loading
Proszę czekać...
28 października 1939 r. – wkroczenie wojsk litewskich do Wilna. Część 2 - litewska okupacja 1939-40
Opublikowano dnia 29.10.2017 11:14
Zniszczenie Rzeczpospolitej Polskiej w wyniku niemiecko-sowieckiej agresji jesienią 1939 r. wytworzyło zupełnie nową sytuację polityczną także dla państw neutralnych, w tym dla Litwy. Wraz z pozostałymi państwami bałtyckimi stała się ona obiektem targów pomiędzy niemiecką III Rzeszą i ZSRS. Józef Stalin potrafił doskonale rozegrać dla swoich celów lokalne animozje polsko-litewskie. Zaproponował Litwie przekazanie znajdującej się pod sowiecką okupacją Wileńszczyzny w zamian za określone koncesje polityczne - wprowadzenie na teren republiki garnizonów sowieckich i dopuszczenie komunistów (czyli swojej agentury) do sprawowania władzy. W ten sposób uzyskał przychylność rządu litewskiego i doprowadził do rozbicia sojuszu obronnego państw bałtyckich (Bałtyckiej Ententy), co utorowało mu drogę do ich późniejszej bezkrwawej aneksji.


Październik 1939 r. Żołnierz litewski ogląda panoramę Wilna ze wzgórza Gedymina. Źródło zdjęcia: Wikipedia.


Link d 1 części artykułu:
http://www.tysol.pl/a12694-28-pazdziernika-1939-r-%E2%80%93-wkroczenie-wojsk-litewskich-do-Wilna-Czesc-1-konflikt-o-Wilno-1918-39

Maciej Orzeszko
 
 IV. Przekazanie Wilna Litwie

27 września 1939 r. do Moskwy przybyła niemiecka delegacja z ministrem spraw zagranicznych Joachimem von Ribbentopem w celu negocjacji ostatecznego niemiecko-sowieckiego traktatu o granicach. Sprawa była o tyle pilna, że ustalenia z tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia częściowo się zdezaktualizowały. O ile na ich podstawie część centralnej Polski – Lubelszczyzna, Podlasie i wschodnie Mazowsze (wraz z warszawską Pragą) – miały znaleźć się w sowieckiej strefie wpływów, to wyniku działań wojennych Wehrmacht opanował te ziemie. Ponadto prośbą marszałka III Rzeszy Hermana Göringa było, aby w strefie niemieckiej pozostała także Puszcza Augustowska, która miała stać się jego osobistym terenem łowieckim. W istocie sytuacja ta była na rękę Stalinowi, gdyż ziemie te były zamieszkałe w większości przez Polaków i ich wcielenie o ZSRS nastręczałoby wiele problemów. Natomiast komisarz ZSRS do spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow w imieniu Józefa Stalina stanowczo odrzucił niemiecką propozycję utworzenia kadłubowego Państwa Polskiego.

28 września, w dzień kapitulacji Warszawy, podpisano niemiecko-sowiecki traktat o granicach i przyjaźni, znany też jako II pakt Ribbentrop-Mołotow. Na jego mocy spełniono większość niemieckich żądań dotyczących ziem polskich, ustalając nową granicę wzdłuż linii Bugu. W zmian za te ustępstwa Litwa oraz należąca do Rumunii Besarabia znalazły się w sowieckiej strefie wpływów. W traktacie zaznaczono, że:


„...prawa Litwy do Wilna zostaną uwzględnione”.
 


28 września 1939 r. minister spraw zagranicznych ZSRS Wiaczesław Mołotow podpisuje niemiecko-sowiecki pakt graniczny (tzw. II pakt Ribbentrop-Mołotow), na mocy którego m.in. Republika Litwy uzyskała prawo do Wileńszczyzny, ale została włączona do sowieckiej strefy wpływów. Z tyłu, pod ścianą, minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Robbentrop oraz Józef Stalin. Źródło zdjęcia: Wikipedia.


Zawarcie traktatu rozwiązało ręce Stalinowi, który mógł teraz spokojnie przystąpić do stopniowej aneksji państw bałtyckich. Sprawa była pilna, gdyż w Finlandii, Estonii i częściowo na Litwie coraz popularniejsza stawała się koncepcja sojuszu obronnego tych państw. Na przeszkodzie stanęły jednak różnice pomiędzy republikami bałtyckimi, a przede wszystkim nieufność pomiędzy Litwą i Łotwą, spowodowana m.in. przez niezałatwione kwestie roszczeń terytorialnych, choć nie tak palące jak w przypadku konfliktu polsko-litewskiego.

29 września 1939 r., a więc jeszcze podczas trwania ostatnich walk w Polsce, Sowieci wymusili na Łotwie podpisanie traktatu o „wzajemnej przyjaźni” i udostępnieniu Armii Czerwonej baz na swoim terytorium. 5 października podobny dokument podpisał rząd Estonii. Za każdym razem negocjacjom towarzyszyła koncentracja znacznych sowieckich w strefie przygranicznej. Był to wstęp do przyszłej aneksji tych krajów. Teraz przyszła kolej na Litwę, której terytorium miało szczególne znaczenie ze względu na swoje strategiczne położenie. W październiku 1939 r. sowieckie MSZ wysunęły wobec Kowna żądania udostępnienia swoich baz wojskowych. W zamian Litwinom oferowano zajętą przez Armię Czerwoną Wileńszczyznę.

Negocjacje trwały długo, gdyż Litwini chcieli uzyskać jak najwięcej ziem. Ostatecznie 10 października 1939 r. podpisano traktat litewsko-sowiecki, podobny układów zawartych wcześniej przez ZSRS z Łotwą i Estonią. Na jego mocy Republika Litewska, nie bacząc na wcześniejsze porozumienia z Polską, uzyskała upragnione Wilno wraz z częścią ziem spornych, jednak bez np. rejonu Druskiennik, powiatu oszmiańskiego, wilejskiego i dziśnieńskiego.
 


Litewska mapa, pokazująca zmiany terytorium republiki w latach 1920-40. Kolorem żółtym oznaczono tereny dawnej II Rzeczpospolitej oddane Litwie na mocy traktatu z 10 października 1939 r. Źródło zdjęcia: Wikipedia.


W zamian za to rząd litewski zgodził się na rozlokowanie na swoim terytorium ok. 20 tys. żołnierzy Armii Czerwonej. Pakt został narzucony małej republice i faktycznie stanowił znaczące ograniczenie jej suwerenności, jednak rząd litewski przedstawiał to za swój wielki sukces. Prezydent Antanas Smetona w swoim przemówieniu do narodu powiedział, że Związek Sowiecki „zawsze był i będzie państwem przyjaznym wobec Litwy” i dziękował za „odzyskaną stolicę”.

Wtórowała mu moskiewska „Prawda”, która w komunikacie z 11 października 1939 r. donosiła:

…w celu umocnienia przyjaźni pomiędzy ZSRS i Litwą, Związek Sowiecki przekazuje miasto Wilno i Wileńszczyznę Republice Litewskiej z włączeniem ich w skład państwowego terytorium Litwy i ustanowieniem granicy między ZSRS a Republiką Litewską.


Opozycja i opinia publiczna na Litwie odnosiła się natomiast krytycznie do podpisania układu. Jak mówiono: „teraz Wilno nasze, ale my ruscy…” („Vilnius mūsų, bet mes rūsų…”). W istocie przyznanie Wileńszczyzny Litwie, która docelowo i tak miała być włączona do ZSRS, było niewiele znaczącym gestem ze strony Stalina, który nic go nie kosztował.

26 października 1939 r. oddziały sowieckie rozpoczęły wycofywanie się z Wilna. Ich odejściu ponownie towarzyszyły grabieże i rozboje, jeszcze 27 października po południu odprawiono ostatni pociąg liczący 40 wagonów, pełnych zrabowanych łupów. Sowieci zresztą nigdy do końca nie opuścili rejonu Wilna, zgodnie z układem z 10 października ich silny garnizon pozostał na odległym o kilka kilometrów od miasta dawnym polskim lotnisku Porubanek.
 

V. Początek litewskiej okupacji Wilna, październik – listopad 1939 r.


27 października 1939 r. korpus ekspedycyjny wojsk litewskich, składający się z sił piechoty, kawalerii oraz czołgów, dowodzony przez gen. Vincasa Vitkauskasa, przekroczył dawną granicę z Polską. W asyście delegowanych oficerów Armii Czerwonej uroczyście przepiłowano szlabany graniczne i zniesiono wszystkie inne oznakowania państwowości polskiej, które zostały następnie spalone na stosach.
 


26 października 1939 r. Litewscy oficerowie przepiłowują dawne polskie szlabany graniczne. Źródło obrazu: Wikipedia.


Litewskim żołnierzom nakazano przyjazne zachowanie wobec mieszkańców zajmowanych terenów. Do Wilnian wydano nawet odezwę po polsku następującej treści:

Przychodzimy bracia nie ciemiężyć, lecz kochać, nie burzyć, lecz budować. Przychodzimy, niosąc porządek i pracę. Przynosimy prawo i sprawiedliwość. Litwa jest ojczyzną nas wszystkich i my wszyscy jej synowie i córki mamy równe prawa i jednaką jej miłość i szacunek. Nie ma na Litwie zwyczaju prześladować za wiarę i mowę bądź przekonania poszczególnych ludzi.

Ostatnie zdanie niosło oczywistą nieprawdę: w okresie międzywojennym w Republice Litewskiej prześladowano i wynaradawiano mieszających tam Polaków i przedstawicieli innych narodów.
 


27 października 1939 r. Wojska litewskie wkraczają do Wilna. Źródło obrazu: Wikipedia.


Dzień później wojska litewskie wkroczyły do Wilna, odbywając tryumfalną defiladę na głównej ul. Mickiewicza (obecnie ul. Gedymina). Wojska były witane przez nielicznych w mieście Litwinów, natomiast Polacy przyglądali im się z dystansem. Przy obdartych, niechlujnych, niezdyscyplinowanych i dokonujących nieustannych grabieży żołnierzach sowieckich, karne, równo maszerujące kolumny Litwinów, ubranych w schludne zielone mundury robiły dobre wrażenie. Wierzono, że nowe wojska przynoszą może nie wyzwolenie, ale przynajmniej powrót do normalności po koszmarze okupacji sowieckiej.
 


27 października 1939 r. Defilada wojsk litewskich na ul. Adama Mickiewicza w Wilnie. Środkiem posuwają się litewskie czołgi typu Vickers M.1936 (produkcji brytyjskiej). W 1939 r. armia Litwy posiadała 44 czołgi (w tym 12 typu Renault FT z czasów I Wojny Światowej) i 6 samochodów pancernych. Kilka dni później 10 pojazdów zostało straconych w pożarze dawnych koszar 3. Batalionu Saperów w Wilnie. Historycy litewscy do dziś twierdzą, że był to akt sabotażu ze strony Polaków lub sowieckich służb specjalnych. Domena publiczna.


Początki rządów litewskich w Wilnie zapowiadały się dobrze. Władze republiki były zaskoczone polskością miasta – według spisu ludności z 1938 r. spośród ok. 195 tys. obywateli Polacy stanowili 66%, Żydzi – 28%, a Litwini zaledwie od 0,7 do 5,5%. Z tego powodu nowe władze miały duże problemy ze sformowaniem organów samorządowych. Poradzono sobie z tym sprowadzając Litwinów z terenu przedwojennej republiki, w szczególności z Kowna. Litwinami zadeklarowało się także wielu Żydów. W tej sytuacji na razie zrezygnowano z przenoszenia stolicy państwa do Wilna.

Zarówno Polacy, jak i Litwini początkowo nie potrafili się odnaleźć w nowej sytuacji. Większość miejscowych Polaków odnosiła się do nowych władz z lekceważeniem, niezbyt wierząc w trwałość ich rządów. Niewielu spośród Polaków witało 28 października wkraczające wojska litewskie, wśród nich był np. adwokat Bolesław Szyszkowski, który stanął na czele środowisk ugodowych. Litewskim rządom zdecydowanie przeciwstawiła się natomiast wileńska kuria arcybiskupia z metropolitą Romualdem Jałbrzykowskim, który np. zakazał bicia w dzwony na powitanie wojsk. Miało być to początkiem długotrwałego konfliktu arcybiskupa z władzami republiki.

Z kolei wśród litewskiej opinii publicznej panowała duża rozbieżność poglądów co do tego, w jaki sposób należy traktować Polaków na Wileńszczyźnie. W kręgach intelektualnych dominowało przekonanie, że należy pozyskać sympatię nowych obywateli i traktować ich przyjaźnie. Dość umiarkowana w relacjach z Polakami była początkowo także chadecja. Z kolei silne nacjonalistyczne środowiska związane z Ruchem Narodowym postulowały wprost rozprawę z Polakami, a w szczególności z polską inteligencją i duchowieństwem, w których widziano głównych wrogów państwa litewskiego.
 


Triumfalny fotoreportaż w gazety „Švyturys” ukazujący wkroczenie Litwinów do Wilna 27 października 1939 r. Źródło: zbiory własne autora.


Chcąc zjednać sobie Polaków, w początkowym okresie władze litewskie zachowywały się wobec miejscowej ludności poprawnie. Do miasta, które odczuło skutki głodu, sprowadzono duże ilości taniej żywności, przywrócono wolność handlu, otwarto sklepy i restauracje. Jeszcze w październiku 1939 r. pełnomocnikiem rządu litewskiego w Wilnie został Antanas Merkys, prawnik i były burmistrz Kowna, doskonale znający język polski i przyjaźnie nastawiony do miejscowej ludności. Wznowiono wydawanie polskiej prasy, np. 2 listopada ukazał się pierwszy po przerwie numer „Kuriera Wileńskiego”, w którym ukazały się artykuły opisujące utworzenie Armii Polskiej we Francji, a także walki na Westerplatte. Od 1 października bez przeszkód pracował Uniwersytet Wileński im. Stefana Batorego i szkolnictwo, działały teatry. Pod względem swobód Wilno stało się absolutnym wyjątkiem na tle pozostałych miast dawnej II Rzeczpospolitej, znajdujących się pod okupacją niemiecką i sowiecką.
 

Antanas Merkys.jpg
Anatanas Merkys (1887-1955), litewski polityk, w okresie międzywojennym gubernator Kłajpedy i mer Kowna, od października do listopada 1939 r. pełnomocnik rządu litewskiego w Wilnie. Od 21 listopada 1939 r. do 17 czerwca 1940 r. premier Republiki Litwy, po ucieczce prezydenta Smetony 16 czerwca 1940 r. przez dwa dni pełnił obowiązki głowy państwa. Pomimo uległego stanowiska aresztowany przez Sowietów i więziony do 1954 r. Objęty zakazem powrotu na Litwę, zmarł we Włodzimierzu nad Klaźmą w 1955 r. Źródło obrazu: Wikipedia.


Do pierwszych tarć między Polakami a władzami litewskimi doszło 2 listopada podczas legalnej manifestacji na cmentarzu na wileńskiej Rossie przy płycie z sercem marszałka Piłsudskiego. Demonstracja, wbrew wcześniejszym ustaleniom, przeszła przez miasto pod Ostrą Bramę, gdzie została spacyfikowana przez litewską policję. Niepowodzeniem zakończyła się też próba stworzenia legalnej polskiej reprezentacji, powołany na początku listopada Komitet Polski pod kierownictwem Bronisława Krzyżanowskiego nie został uznany przez władze litewskie, choć odniósł pewne sukcesy, jak np. uzyskanie zgody pełnomocnika Merkysa na obchody Święta Niepodległości 11 listopada.
 

VI. Polityka lituanizacji Wileńszczyzny, listopad 1939 r. – czerwiec 1940 r.


„Miesiąc miodowy” w relacjach wileńskich Polaków z władzami Litwy nie trwał długo. Późną jesienią i zimą 1939 r. w Republice nastąpiły zmiany polityczne, w wyniku których nacjonaliści praktycznie przejęli całą władzę. Prezydent Smetona, sprawujący od 1926 r. władzę dyktatorską, po układzie z 10 października, wobec kryzysu suwerenności państwa i obecności garnizonów sowieckich, paradoksalnie jeszcze ją wzmocnił. W dyskursie publicznym zaczęły zdecydowanie dominować hasła pełnej lituanizacji „odzyskanych” ziem, a w szczególności Wilna oraz rozprawy z Polakami. Co ciekawe, opinie te połączyły różne środowiska polityczne, w tym opozycyjną wobec reżimu Smetony prasę katolicką.
 


Panorama Wilna z wieży zamkowej w latach 1939-40 r. Na dole Biblioteka im. Wróblewskich. Za rzeką Wilią widoczny kościół św.Rafała na Śnipiszkach. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, domena publiczna.


Na tendencje te miała też wpływ sytuacja międzynarodowa. 30 listopada 1939 r. ZSRS uderzył na Finlandię, która wcześniej odmówiła podpisania układu o „przyjaźni”, podobnego do przyjętych przez państwa bałtyckie, rozpoczynając trwający do marca 1940 r. konflikt znany jako Wojna Zimowa. Prezydent Smetona, wykorzystując zaangażowanie Sowietów w Finlandii, dążył do zbliżenia z Niemcami, co miało zagwarantować Republice zachowanie niepodległości. Z jednej strony nacjonalistom litewskim imponował sposób, w jaki III Rzesza rozwiązywała „problem” polski na okupowanych przez siebie terenach. Z drugiej – Niemcy wyrażali zaniepokojenie faktem, że część dawnej II Rzeczpospolitej okupowana przez Litwę jest – w porównaniu z okupacją niemiecką i sowiecką – enklawą wolności dla Polaków. Niemcy obawiali się, że Wileńszczyzna stanie się bazą polskiego ruchu oporu. Trzeba przyznać, że pod tym względem się nie mylili, gdyż już pod koniec 1939 r. w Wilnie powstała lokalna komórka konspiracyjnej Służby Zwycięstwu Polsce, przekształconej później w Związek Walki Zbrojnej, która zajmowała się m.in. wywiadem i przerzutem ludzi na Zachód.
 

Projektas „Paramilitarinių organizacijų reikšmė valstybės gynybos sistemoje: Lietuvos šaulių sąjungos atvejis“
Ochotnicy Związku Strzelców Litewskich (lit. Lietuvos Šaulių Sąjunga), tzw. Szaulisi. Na bazie tej formacji powstały bojówki, które atakowały Polaków w Wilnie podczas litewskiej okupacji. W czasie II wojny światowej z jej szeregów rekrutowała się litewska kolaborancka formacja policyjna Ypatingasis būrys, odpowiedzialna za masowe zbrodnie na ludności żydowskiej i polskiej na Wileńszczyźnie. Pilnowali także gett w Generalnym Gubernatorstwie.

 

21 listopada 1939 r. dotychczasowy namiestnik litewski Wilna, Antanas Merkys, został mianowany premierem Republiki Litwy. Dwa dni później stanowisku zastąpił go Kazys Bizauskas, zwolennik ostrego kursu wobec polskich obywateli Wileńszczyzny. Wraz z litewskim zarządem miasta rozpoczął stosowanie polityki faktów dokonanych.

Pierwszym krokiem była zmiana nazw dzielnic i ulic na litewskie, przy czym miała ona charakter totalny, co było postulatem litewskiego Ruchu Narodowego. Zniknęli wszyscy dotychczasowi patroni, nie tylko – co było jeszcze zrozumiałe – tacy jak Józef Piłsudski czy Lucjan Żeligowski, ale też np. Adam Mickiewicz. Litwini w swoim zapale zmieniali nazwy funkcjonujące od Średniowiecza. W dalszej kolejności nakazano usunięcia wszystkich polskich napisów i szyldów z przestrzeni publicznej.

Dużo poważniejsze konsekwencje miała zmiana przepisów o obywatelstwie i objęcie Wileńszczyzny prawem litewskim, co miało miejsce na początku grudnia. Litwini, chcąc zmienić niekorzystne dla nich stosunki narodowościowe w mieście, poszli na skróty, po prostu pozbawiając obywatelstwa wszystkich, którzy nie mogli się wykazać przynależnością do narodu litewskiego. Fakt urodzenia i spędzenia całego życia w Wilnie nie miał tu znaczenia, gdyż władze litewskie uznały okres przynależności miasta do Polski w latach 1922-38 za nielegalny. Wykazanie się litewską narodowością nie było łatwe, gdyż wymagało zmiany nazwiska, udowodnienia litewskiego pochodzenia i zdania niezwykle trudnego egzaminu z języka, który był całkowicie nieznany większości Polakom.

Jak się okazało, wprowadzenie nowego prawa przez władze miało na celu pozbawić obywatelstwa ok. 150 tys. osób, a więc większość mieszkańców miasta i przyznać im status cudzoziemców. Było to z punktu Wilnian drastyczne posunięcie, podobne w skutkach jak pozbawienie Żydów obywatelstwa Niemiec w latach 30-tych. Cudzoziemiec w ówczesnej Republice Litwy miał b. ograniczony dostęp do jakichkolwiek praw podstawowych. Nie mógł podjąć pracy w żadnej instytucji państwowej, w tym na poczcie, w szkole czy na kolei, a także w bankach. Nie mógł uzyskać koncesji na sprzedaż alkoholu, prowadzić praktyki lekarskiej ani prawniczej, prowadzić księgarń i wykonywać wielu innych zawodów. Jak się wydaje, za wprowadzeniem tych praw stały litewskie kręgi finansjery, które liczyły na przejęcie polskiego mienia.

Niemal natychmiast po wprowadzeniu nowych praw rozpoczęły się masowe zwolnienia Polaków z pracy, przede wszystkim nauczycieli, urzędników i kolejarzy, zastępowanych przez Litwinów. W efekcie w Wilnie dramatycznie wzrosło bezrobocie i ubóstwo, a rzesze osób, które z dnia na dzień pozostały bez pracy, stały się beneficjentami systemu opieki społecznej i organizacji charytatywnych.
 


Paszport Republiki Litwy z 1940 r. Domena publiczna.


Władze wyznaczyły 15 kwietnia 1940 r. jako nieprzekraczalny termin przedstawienia zaświadczeń o obywatelstwie, po tym czasie wszyscy uznani za cudzoziemców mieli automatycznie stracić pracę. Co więcej, rząd Litwy rozważał masowe deportacje uchodźców wojennych do ZSRS i Generalnego Gubernatorstwa, jednak w wyniku protestu ambasad brytyjskiej i francuskiej wycofał się z tego pomysłu. Ostatecznie interwencje międzynarodowe, protesty oraz groźba strajku generalnego w Wilnie spowodowały, że termin składania zaświadczeń przesunięto na 1 sierpnia. Zajęcie Litwy przez ZSRS w czerwcu 1940 r. spowodowało, że sprawa ta przestała mieć jakiekolwiek znaczenie.

Kolejny cios został wymierzony w polskie szkolnictwo. W drugiej połowie listopada 1939 r. w gimnazjach i szkołach zawodowych wymieniono dyrektorów i nauczycieli na litewskich bądź takich, którzy zadeklarowali wierność nowym władzom. Zmieniono program nauczania, wprowadzając do niego język litewski, a także intensywną naukę historii i geografii. Byłoby to jeszcze zapewne do wytrzymania, ale obok tego pojawiło się szereg akcentów zdecydowanie antypolskich, jak demonstracyjne niszczenie godeł, portretów m.in. marszałka Piłsudskiego czy znieważanie flag.
 


Budynek dawnego polskiego Gimnazjum im. króla Zygmunta Augusta w Wilnie, którego uczniowie brali udział w strajku szkolnym przeciw polityce edukacyjnej władz litewskich 3 grudnia 1939 r. Stan współczesny. Źródło obrazu: Wikipedia.


Zachowanie co poniektórych nadgorliwych nauczycieli oburzały nawet samych Litwinów, a co dopiero polskich uczniów i ich rodzin. Pod koniec listopada uczniowie gimnazjalni zawiązali konspiracyjny Związek Młodych Polaków, którego kierownikiem został Jan Mackiewicz. 3 grudnia 1939 r. uczennice żeńskiego Gimnazjum im. Elizy Orzeszkowej ogłosiły strajk szkolny. Wkrótce dołączyli do nich koledzy z innych szkół. Kilka tysięcy uczniów utworzyło pochód, który przeszedł ulicami miasta, domagając się zachowania polskiego charakteru szkół. Demonstracja została jednak brutalnie spacyfikowana przez wezwaną na miejsce litewską policję. Kilkudziesięciu uczestników marszu aresztowano aż do wiosny 1940 r., do więzienia trafili też członkowie ich rodzin. Strajk został wykorzystany przez władze litewskie do usunięcia ze szkół pozostałych polskich nauczycieli.
 


Ostatni senat Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie. W pierwszym rzędzie trzeci od lewej rektor prof. Stefan Ehrenkreutz. Źródło obrazu: Wikipedia.


Najważniejszym jednak elementem walki o Wilno miało się stać uderzenie w Uniwersytet im. Stefana Batorego. W okresie dwudziestolecia międzywojennego był to prężny ośrodek naukowy. W 1939 r. zatrudniał on 84 profesorów, w tym wielu światowej sławy naukowców, 39 docentów i 245 pomocniczych pracowników naukowych. Naukę na Uniwersytecie pobierało ok. 3000 studentów. Uniwersytet rozpoczął pracę 1 października 1939 r. jeszcze w czasie, gdy Wilno znajdowało się pod okupacją sowiecką. Po przejęciu miasta przez Litwę Uniwersytet początkowo kontynuował swoją normalną działalność. W listopadzie uczelnię odwiedził minister oświaty Leonas Bistras, którego przyjął rektor USB prof. Stefan Ehrenkreutz. Polski uczony wyraził chęć kontynuowania pracy naukowej i dydaktycznej w państwie litewskim. Wizyta przebiegła w przyjaznej atmosferze, ale już kilka dni później w prasie litewskiej rozpoczęto brutalną nagonkę na uczelnię. Jak pisano, „…w momencie powrotu Wilna do Litwy, polska uczelnia straciła rację bytu”. W jej obronie stanęło Stowarzyszenie Polskie, które wysłało petycję do samego prezydenta Litwy, ale nic to nie dało. Zgodnie z zaleceniem władz, Uniwersytet miał kontynuować pracę tylko do końca pierwszego trymestru, czyli do 15 grudnia 1939 r. Tego dnia na uczelnię wkroczyli przedstawiciele Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie i Akademii Rolniczej w Datnowie, którzy przejęli całe mienie szkoły. Z kolei 31 grudnia eksmitowano profesorów i pozostałych pracowników z mieszkań służbowych na terenie Uniwersytetu, oraz studentów z burs. Warto zauważyć, że akt ten odbywał się w warunkach niezwykle mroźnej zimy 1939/40.
 


Bazylika archikatedralna p.w. św. Stanisława w Wilnie, zdjęcie z okresu międzywojennego. Zdjęcie za portalem: radzima.pl.


Kolejnym bastionem polskości w Wilnie, który stał się obiektem ataku Litwinów, stała się kuria arcybiskupia. Tu jednak władze litewskie napotkały godnego siebie przeciwnika w osobie arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego. Metropolita wileński od samego początku okupacji litewskiej nie ukrywał swojego stosunku do nowych rządów i opierał się m.in. wprowadzeniu języka litewskiego jako obowiązującego w seminarium i w kościele (choć przed wojną wprowadził lektorat litewski jako element kształcenia kleryków). W grudniu 1939 r. rząd litewski zwrócił się zatem do Stolicy Apostolskiej z formalną notą o odwołanie arcybiskupa. Jednak była to tylko część działań: od początku 1940 r. nasiliły się ataki litewskich bojówek na polskie nabożeństwa w wileńskich kościołach. Bito wiernych i księży, 5 maja 1940 r. w kościele p.w. św. Kazimierza bojówkarze omyłkowo pobili nawet sekretarza nuncjatury ks. Peroniego, biorąc go za polskiego kapłana.
 

Romuald Jałbrzykowski
Ks. arcybiskup Romuald Jałbrzykowski (1876-1955), metropolita wileński w latach 1926-55. W okresie okupacji litewskiej twardo występował przeciw nowym władzom, nie dopuszczając m.in. do lituanizacji liturgii, wspierał ruch oporu i udzielał pomocy Polakom, zarówno Wilnianom pozbawionym obywatelstwa, jak i uchodźcom wojennym. Aresztowany przez Gestapo w 1942 r. i internowany do 1944 r. W 1945 r. ponownie aresztowany przez Sowietów i deportowany do Polski. Źródło zdjęcia: Wikipedia.


Stolica Apostolska w lecie 1940 r. wbrew literze konkordatu z 1925 r. zawartego z Rzeczpospolitą Polską ostatecznie ugięła się przed żądaniami litewskimi, ale tylko częściowo. Arcybiskup Jałbrzykowski pozostał na stanowisku, ale jednocześnie drugim, tytularnym arcybiskupem i sufraganem wileńskim został litewski duchowny i polityk Mečislovas Reinys, dotychczas biskup koadiunkt w litewskiej diecezji w Wiłkowyszkach na Suwalszczyźnie. Doszło zatem do bezprecedensowej sytuacji, gdy w Wilnie było dwóch rzymskokatolickich arcybiskupów – polski i litewski, a kościół został podzielony na dwie zwalczające się części.

Rząd litewski nie zapomniał także o prasie i kulturze. Zimą 1939/40 znacznemu zaostrzeniu uległa cenzura. W efekcie część polskich gazet i czasopism przestała się w ogóle ukazywać. Najważniejszy polskojęzyczny dziennik, „Kurier Wileński”, został ograniczony w nakładzie, a na jego naczelny redaktor, Witold Staniewicz, toczył prawdziwe boje z władzami o przydział papieru, farb (przez kilka tygodni gazeta ukazywała się na papierze pakowym) i publikacje niektórych artykułów. Poważniejszych kłopotów nie miała natomiast „Gazeta Polska” Józefa Mackiewicza, który reprezentował poglądy zdecydowanie prolitewskie.
 


Reklama zachęcająca do prenumeraty „Kuriera Wileńskiego” z okresu okupacji litewskiej. Ze zbiorów autora.


Przez pierwszy okres okupacji litewskiej w Wilnie prężnie działały polskie teatry. W okresie międzywojennym największe znaczenie miały Teatr Miejski na Pohulance oraz Teatr Muzyczny „Lutnia”, oprócz tego istniało kilka pomniejszych placówek tego typu. W latach 1939-40 pracowali w nich nie tylko aktorzy wileńscy, ale także uchodźcy z ziem okupowanych przez Niemcy i ZSRS, np. Ludwik Sempoliński, Danuta Szaflarska, Hanna Skarżanka, Hanka Bielicka czy Hanka Ordonówna. Jednak na początku 1940 r. prasa litewska ostro zaatakowała polskie teatry, doszukując się w rolach, wypowiedziach aktorów i repertuarze antylitewskich aluzji. W lutym komisja zarządu miasta wysunęła wniosek o zamknięcie teatrów „Lutnia”, „Tempo” i „Światowid” pod pretekstem niespełniania przez ich budynki wymogów technicznych i sanitarnych. Zarząd „Lutni” zdołał odeprzeć zarzuty i nakaz zamknięcia teatru cofnięto. Pozostałe dwa teatry zostały zamknięte, ale ich zespoły występowały nadal pod zmienionymi nazwami.
 


Teatr na Pohulance w Wilnie – widok z lat 20-tych. Źródło obrazu: Wikipedia.


Wiosną 1940 r. litewski reżim na Wileńszczyźnie, a przede wszystkim w Wilnie, stał się nieznośny. Z dawnego dobrego wrażenia z początku okupacji nic nie pozostało. Szykany Polaków i prześladowania stały się codziennością. Litewscy policjanci używali przemocy nad wyraz często, panoszyły się litewskie bojówki, które atakowały ludzi mówiących po polsku.

Trzeba tu jasno zaznaczyć, że nawet w okresie apogeum litewskich represji wobec Polaków, reżim okupacyjny w Wilnie nie mógł się w żaden sposób równać z niemieckim i sowieckim terrorem wprowadzonym na pozostałych polskich terenach okupowanych.
 

VII. Polacy wobec okupacji litewskiej


Reakcje obywateli Wileńszczyzny na okupację litewską były b. zróżnicowane. Przede wszystkim Wilnianie zdawali sobie sprawę, że Litwini nie są w stanie wprowadzić takiego reżimu jak Niemcy czy Sowieci, których „porządków” doświadczono we wrześniu i październiku 1939 r. Restrykcyjne przepisy, w szczególności dotyczące obywatelstwa, stanowiły jednak poważny problem, toteż wielu Polaków było gotowych pójść na ustępstwa i np. zmienić nazwiska na litewskie, i nauczyć się języka byle tylko otrzymać wymagane dokumenty.
 


Polskie tłumaczenie wyjątków z konstytucji Republiki Litwy z komentarzem, wydane dla osób ubiegających się o obywatelstwo litewskie. Źródło: Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa.

 

Większość Polaków w Wilnie podczas litewskiej okupacji przyjęła postawę wyczekującą. Po czystkach w szkolnictwie pilną sprawą stała się edukacja dzieci. Rozpoczęto organizację tajnego nauczania po polsku, prowadzonego po domach z czym, trzeba przyznać, Litwini zbytnio nie walczyli. W konspiracji działało też polskie harcerstwo, oficjalnie zdelegalizowane przez władze litewskie w listopadzie 1939 r. Wśród profesorów dawnego Uniwersytetu Wileńskiego im. Stefana Batorego powstał projekt wznowienia działań dydaktycznych w konspiracji, jednak do zajęcia Wilna przez Sowietów pomysł ten nie został zrealizowany.

Osobną sprawą była kwestia ruchu oporu. Pod koniec 1939 r. dowódca konspiracyjnej Służby Zwycięstwu Polsce gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski wysłał z Warszawy do Wilna trzech oficerów: płk dypl. Janusza Gaładyka, ppłk Nikodema Sulika ps. „Jodko” oraz mjr Aleksandra Krzyżanowskiego ps. „Andrzej”, z zadaniem utworzenia lokalnych struktur konspiracji. Płk Gaładyk został aresztowany na granicy litewsko-sowieckiej, ale pozostali dwaj oficerowie 8 grudnia dotarli do Wilna. Udało im się skontaktować z kilkoma powstałymi samorzutnie grupami o charakterze niepodległościowym i dotrzeć do ukrywających się zawodowych wojskowych. W oparciu o nich 28 grudnia utworzono Wileński Okręg SZP, który w styczniu 1940 r. przekształcono w Okręg „Wilno” Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), podległy bezpośrednio gen. Kazimierzowi Sosnkowskiemu, rezydującemu w Paryżu. Jego komendantem został ppłk Nikodem Sulik ps. „Jodko”.
 


Ppłk Nikodem Sulik ps. „Jodko” (1893-1954). Oficer armii rosyjskiej i Wojska Polskiego, uczestnik wojny 1920 r., w tym „buntu” gen. Żeligowskiego. W 1939 r. w Korpusie Ochrony Pogranicza, walczył m.in. w bitwie pod Kockiem. W październiku 1939 r. skierowany do Wilna jako zastępca dowódcy Okręgu Wileńskiego Służby Zwycięstwu Polsce. Od listopada komendant Okręgu „Wilno” Związku Walki Zbrojnej, pełnił tę funkcję prze cały okres okupacji litewskiej. Aresztowany przez NKWD 13 kwietnia 1941 r., więziony m.in. na Łubiance w Moskwie. Zwolniony po układzie Sikorski-Majski, trafił do Armii gen. Andersa, z którą opuścił ZSRS w 1942 r. W II Korpusie Polskim brał udział w kampanii włoskiej jako pułkownik i generał brygady, m.in. w bitwie pod Monte Cassino. Po wojnie pozostał na emigracji. Źródło obrazu Wikipedia.


W okresie okupacji litewskiej polskie podziemie dopiero się organizowało i nie podejmowało akcji zbrojnych przeciw Litwinom. Istotne były tu też względy polityczne: Republika Litwy pozostawała państwem formalnie neutralnym. Wileńskie struktury SZP a potem ZWZ miały inne zadania: prowadzono przede wszystkim działalność propagandową, kolportując własną gazetę podziemną pt. „Polska w walce” oraz inne druki ulotne. Jednak najważniejszą gałęzią aktywności polskiego podziemia była działalność wywiadowcza i kurierska. ZWZ zorganizowała placówki we wszystkich ważniejszych miastach Litwy, w tym w stołecznym Kownie, gdzie powstała delegatura zorganizowana częściowo przez tamtejszych Polaków. Komórki konspiracji prowadziły przerzut kurierów z i do Polski, obserwowały ruchy wojsk litewskich i sowieckich, a także udzielały pomocy polskim wojskowym w obozach internowania i tym, którym udało się uciec.
 


„Polska w walce” – gazeta wydawana w konspiracji przez wydział propagandy Okręgu „Wilno” Związku Walki Zbrojnej w okresie okupacji litewskiej 1939-40. Domena publiczna.


Na Litwie działały też intensywnie struktury polskiego wywiadu. Jego rezydentura w Kownie działała na terenie… konsulatu japońskiego, co było efektem wieloletniej współpracy służb specjalnych II Rzeczpospolitej i Cesarstwa. Wsparcie życzliwego Polakom konsula Chiune Sugihary, który zatrudnił mjr. M. Rybikowskiego, okazało się bezcenne. W konsulacie wyrabiano oryginalne dokumenty Cesarstwa Mandżukuo (części Mandżurii od 1932 r. okupowanej przez Japończyków i funkcjonującej jako ich protektorat, mieszkało tam wielu „białych” Rosjan oraz Polaków), z którymi polscy kurierzy bez problemu mogli podróżować po Europie.

Jednym z mało znanych epizodów związanych z polską konspiracją w Wilnie w okresie litewskiej okupacji, była historia sztandaru Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie. Jego projekt stworzył pod koniec 1939 r. przebywający we Francji, a pochodzący z Wileńszczyzny kpt. pil. Jan Hryniewicz, wspólnie z pilotami Kazimierzem Karaszewskim i Zbigniewem Wojdą. Na sztandarze miał widnieć wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej i napis „Miłość żąda ofiary”. Przez Sztokholm projekt dotarł do Wilna, do dr Wasilewskiej-Świdowej, działaczki polskiej, która zajęła się stworzeniem sztandaru, wspólnie z ks. Józefem Kucharskim. Nici oraz materiał sprowadzono za pośrednictwem konsulatów państw neutralnych z… Berlina. Haft wykonały siostry zakonne w jednym z wileńskich klasztorów. Latem 1940 r. sztandar został poświęcony w sanktuarium Matki Boskiej Ostrobramskiej. Następnie, wraz z odnalezionym sztandarem 81. Pułku Piechoty z Armii „Prusy”, zapakowano i jeden z wysłanników zawiózł je do konsulatu Cesarstwa Japonii w Kownie. Konsul Sugihara zdumiał się na widok ogromnej paczki, jednak zgodził się pośredniczyć w jej dostarczeniu do celu. Pocztą dyplomatyczną przez Sztokholm, oba sztandary zostały dostarczone do Wlk. Brytanii, gdzie w lipcu 1941 r. na lotnisku w Swinderby Naczelny Wódz Wojska Polskiego, gen. Władysław Sikorski uroczyście przekazał Sztandar Lotniczy przedstawicielom Polskich Sił Powietrznych. Po wojnie znalazł się on w Instytucie Historycznym im. gen. Sikorskiego w Londynie, skąd w 1992 r. przewieziono go do Polski, obecnie jest wystawiony w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie.
 


Sztandar Polskich Sił Powietrznych, uszyty w konspiracji w okupowanym przez Litwinów Wilnie w 1940 r. i wysłany do Wlk. Brytanii pocztą dyplomatyczną konsulatu Japonii w Kownie. Domena publiczna.


Mówiąc o zachowaniu Polaków w okupowanym przez Litwę Wilnie należy też wspomnieć o stronnictwie prolitewskim. Należeli do niej m.in. twórcy, dziennikarze i intelektualiści zgromadzeni wokół „Gazety Codziennej” – Józef Mackiewicz, prof. Zygmunt Jundziłł, Ludwik Chomiński, prof. Jan Otrębski, prof. Mieczysław Limanowski, prof. Michał Józefowicz, czy wreszcie Czesław Miłosz. Wielu spośród nich przyjęło obywatelstwo litewskie i miało na swoim sumieniu publikacje wychwalające rząd Litwy i krytykujące politykę II Rzeczpospolitej, w tym m.in. zajęcie przez Polskę Wilna w latach 1920-22.
 

VIII. Czerwiec 1940 r. Aneksja Litwy przez ZSRS – koniec rządów litewskich w Wilnie, kolejni okupanci


Podpisanie przez rządy państw bałtyckich umów o „przyjaźni” z ZSRS jesienią 1939 r. było tak naprawdę początkiem ich końca, choć początkowo być może tego nie dostrzegano. Wojna fińsko-sowiecka odwróciła uwagę Stalina i dała Litwie, Łotwie i Estonii nieco czasu. Jednak 13 marca 1940 r. w Moskwie delegacja fińska i przedstawiciele rządu ZSRS podpisali pokój, co dało Stalinowi wolną rękę.

Już 25 marca 1940 r. sowiecki minister spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow w przemówieniu ogłosił plany „pogłębienia integracji” z państwami bałtyckimi. W Kownie, Rydze i Tallinie doskonale rozumiano, co to oznacza, ale tak naprawdę niewiele można było zrobić. Teoretycznie wszystkie trzy państwa bałtyckie razem miały szansę stawić zbrojny opór (np. siły zbrojne Łotwy liczyły ok. 35 tys. żołnierzy i były większe niż np. armia fińska w 1939 r.), jednak także pomiędzy nimi istniały istotne różnice polityczne. Najważniejszy jednak był fakt stacjonowania na ich terytorium kilkudziesięciu tys. żołnierzy sowieckich, co tak naprawdę paraliżowało ich zdolności obronne.

Józef Stalin doskonale „odrobił lekcje” z Wojny Zimowej. Uderzenie na Finlandię 30 listopada 1939 r. zostało przeprowadzone w niekorzystnym dla niego momencie, gdy w działaniach II Wojny Światowej na Zachodzie panował zastój (tzw. „dziwna wojna”). Spowodowało to zwrócenie uwagi opinii międzynarodowej na sowiecką agresję i ogólne potępienie ZSRS na świecie, co wyrażało się m.in. usunięciem z Ligi Narodów. Finlandia uzyskała też wsparcie militarne ze strony państw skandynawskich, USA i Aliantów, pod koniec wojny szykowany był do wysłania nawet korpus ekspedycyjny francusko-brytyjsko-polski (ostatecznie w kwietniu 1940 r. skierowano go do walk z Niemcami w Norwegii). W dodatku wojna, pomimo teoretycznej przewagi Sowietów, zamiast najwyżej dwutygodniowej szybkiej kampanii, przerodziła się w 3,5-miesięczny krwawy konflikt, podczas którego fatalnie dowodzona Armia Czerwona była zmuszona przełamywać opór niewielkich, ale świetnie wyszkolonych wojsk fińskich. Ostatecznie Finowie zostali pokonani w sensie militarnym i w wyniku wojny stracili część terytorium (m.in. Przesmyk Karelski i Płw. Rybacki), ale obronili swoją niepodległość. Armia Czerwona natomiast doznała szeregu upokarzających klęsk i poniosła ogromne straty, oficjalnie szacowane na 128 tys. zabitych, 190 tys. rannych i 5600 jeńców (Nikita Chruszczow we wspomnieniach szacował straty sowieckie na ok. milion zabitych, rannych i zaginionych).

Nic zatem dziwnego, że w przypadku państw bałtyckich Stalin próbował uniknąć wcześniejszych błędów i po pierwsze wybrać bardziej dogodny moment na ich aneksję, a po drugie całkowicie sparaliżować ich możliwości obronne. Można powiedzieć, że oba te zadania udały mu się znakomicie.

9 kwietnia 1940 r. Wehrmacht zaatakował Danię i Norwegię. Pierwsza zajęta została w kilka dni, o drugą rozgorzały walki. Kampania norweska trwała do 10 czerwca 1940 r. i zakończyła ewakuacją alianckiego korpusu ekspedycyjnego i zajęciem kraju przez III Rzeszę. 10 maja 1940 r. Niemcy uderzyły na Francję, Belgię, Holandię i Luksemburg, przerywając okres „dziwnej wojny” na Zachodzie. Siły Wehrmachtu b. szybko pobiły armie alianckie, posuwając się naprzód w głąb terytorium Francji. Tym samym uwaga zarówno Aliantów, jak i Niemiec została skupiona w Europie zachodniej, a państwa bałtyckie zostały osamotnione na arenie międzynarodowej.
 


Podczas Wojny Zimowej (listopad 1939 – marzec 1940) oddziały fińskie zadały b. wysokie straty Armii Czerwonej, w niektórych sytuacjach wręcz rozbijając jej pododdziały. W przypadku aneksji państw bałtyckich w lecie 1940 r. Józef Stalin chciał uniknąć takiego scenariusza. Dlatego zadbał, by Litwa, Łotwa i Estonia zostały pozbawione możliwości obronnych, a termin operacji został tak wyznaczony, by państwa te zostały osamotnione na arenie międzynarodowej. Na zdjęciu: rozbita przez fińskich narciarzy sowiecka kolumna podczas bitwy pod Raate, styczeń 1940 r. Źródło obrazu: Wikipedia.


O ile rządy Łotwy i Estonii brały pod uwagę obronę i zaczęły sondowanie w tej sprawie opinii międzynarodowej (Estonia np. miała silne związki  Finlandią), to zdecydowanie najsłabszym ogniwem była Republika Litwy. Był to wynik rozczarowania rządami prezydenta Smetony, ale też działania niezwykle rozbudowanej sowieckiej agentury, obejmującej także kręgi rządowe. Pogarszająca się sytuacja zewnętrzna Litwy nie wyzwoliła żadnych działań obronnych, natomiast stała się przyczyną postępującego kryzysu politycznego, gdyż zarówno reżim, jak i opozycja próbowały wykorzystać sytuację do uzyskania władzy. Nic zatem dziwnego, że to właśnie od tego kraju Sowieci rozpoczęli swoje działania.

28 maja 1940 r. ambasador sowiecki w Kownie przekazał rządowi litewskiemu notę, w której domagano się wspólnego śledztwa w sprawie dwóch czerwonoarmistów, rzekomo porwanych przez Litwinów. Sowieci żądali aresztowania polityków litewskich, według nich odpowiedzialnych za incydent, utworzenia nowego rządu z udziałem miejscowych komunistów oraz wpuszczenia na Litwę dodatkowych dywizji sowieckich. Jednocześnie w nocie stwierdzono, że tzw. Bałtycka Ententa – sojusz obronny zawarty przez Litwę, Łotwę i Estonię w 1934 r. – jest wymierzona w ZSRS i domagano się jego jednostronnego wypowiedzenia przez Kowno.

Za notą poszły czyny. 3 czerwca Sowieci rozpoczęli koncentrację sił 375 tys. żołnierzy nad granicą z państwami bałtyckimi. 10 czerwca, po burzliwych debatach, rząd litewski podjął decyzję o przyjęciu sowieckich żądań. 12 czerwca Armia Czerwona ogłosiła blokadę morską i powietrzną państw bałtyckich, szykując się do złamania ewentualnego oporu. Jednak to, co nastąpiło później na Litwie, zaskoczyło samych Sowietów. Następnego dnia opozycja próbowała obalić rząd premiera Antanasa Merkysa. Nie udało się to, lecz w obliczu zamieszek, wywołanych także przez miejscowych komunistów, postawienia w stan gotowości garnizonów sowieckich oraz obecności 5 dywizji Armii Czerwonej na granicy, 15 czerwca 1940 r. przed północą rząd republiki oficjalnie przyjął ultimatum.

Zaledwie nieco ponad trzy godziny później granicę litewską przekroczył 120-tysięczny korpus wojsk sowieckich, który opanował państwo w ciągu dwóch dni bez jednego wystrzału (na Łotwie i w Estonii odnotowano próby stawiania oporu). Tego samego dnia prezydent Antanas Smetona, sprawujący władzę do 1926 r., złożył urząd i zbiegł do Niemiec, a następnie Szwajcarii. Jego następcą został premier Merkys. 17 czerwca, pod naciskiem Moskwy, powołał on „rząd ludowy”, na czele którego stanął Justas Paleckis, agent sowiecki. Merkys sam zrezygnował z urzędu i także podjął próbę ucieczki, ale został aresztowany, tym samym nowy premier objął pełnię władzy. W kolejnych tygodniach władzę przejęła Komunistyczna Partia Litwy. 14 lipca 1940 r. w „wolnych” wyborach wyłoniono w pełni kontrolowany przez Moskwę Sejm Ludowy, który już 21 lipca zadeklarował utworzenie Litewskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej i jej akces do Kraju Rad.

Tym samym aneksja Litwy przez ZSRS została dokonana, a państwo to na 51 lat zniknęło z mapy świata.
 


Czerwiec 1940 r. Armia Czerwona wkracza na Litwę. Źródło obrazu: Wikipedia.


16 czerwca 1940 r. wojska sowieckie po raz drugi podczas tej wojny wkroczyły do Wilna. O nastrojach mieszkańców tak raportował władzom w Londynie komendant Okręgu „Wilno” ZWZ płk Nikodem Sulik:

Postępowanie Litwinów, ich szał szowinizmu, doprowadził do tego, że ludność z ulgą przyjęła ponowne wkroczenie do Wilna bolszewików. Dziś w Wilnie istnieje nastrój tak antylitewski, jak i antybolszewicki.

Pierwsze tygodnie władzy sowieckiej wydawały się przynosić ulgę mieszkańcom. Zlikwidowano dokuczliwe litewskie prawo o obywatelstwie – mieszkańcom republiki, zarówno Polakom jak i Litwinom automatycznie nadano paszporty ZSRS. Bardziej skomplikowana była sprawa z uchodźcami wojennymi, którym obywatelstwo sowieckie było przyznawane na życzenie – pod wpływem apeli płk Sulika Polacy w większości nie występowali o nie. Aresztowania miały charakter wybiórczy i uderzały głównie w znienawidzonych litewskich urzędników, co akurat wywoływało pozytywną reakcję mieszkańców. Ze strony polskiej ich ofiarą padł m.in. były premier RP Aleksander Prystor (znany m.in. z udziału wraz z Józefem Piłsudskim w napadzie na rosyjski wagon pocztowy na stacji w Bezdanach w 1905 r.) oraz posłowie na Sejm RP Wanda Pełczyńska i Władysław Wielhorski. W okresie poprzedzającym wybory do Sejmu Ludowego władze sowieckie nawet zdawały się faworyzować Polaków – był to gest polityczny, gdyż okręg wileński miało reprezentować m.in. dwoje dawnych polskich komunistów: Irena Dziewicka-Sztachelska oraz Stefan Jędrychowski. Komuniści przejęli także polską prasę: „Kurier Wileński” zmienił nazwę na „Gazeta Ludowa” pod nowym kierownictwem, komuniści przejęli też „Gazetę Codzienną”. Jednak po wyborach obie gazety zostały zlikwidowane, w ich miejsce zaczęła wychodzić polskojęzyczna „Prawda Wileńska”. Pojawiło się także kilka innych gazet i czasopism, stanowiących mutacje sowieckich odpowiedników.
 


Wiec w Wilnie, 1 maja 1941 r. Źródło zdjęcia: Wikipedia.


Zaostrzenie sytuacji miało miejsce na początku 1941 r. NKWD wówczas praktycznie rozbiło wileńskie struktury ZWZ poprzez wprowadzonych do niego własnych agentów. Aresztowanych zostało ok. 100 osób z jego kierownictwa, w tym komendant płk Nikodem Sulik ps. „Jodko”. Masowe aresztowania i deportacje rozpoczęły się w czerwcu, ich ofiarą przede wszystkim padli uchodźcy wojenni, przedwojenni działacze polityczni, wojskowi, policjanci, leśnicy, ziemianie, inteligencja… Na podstawie danych zgromadzonych przez Rząd RP na uchodźstwie tylko w okresie 14-19 czerwca 1941 r. Sowieci wywieźli 7602 mieszkańców Wilna, w tym 4938 Polaków.

22 czerwca 1941 r. niemiecka III Rzesza uderzyła na ZSRS. Trzy dni później Wehrmacht wkroczył do Wilna, wydarzenie to przerwało deportacje – jeszcze w nocy z 23 na 24 czerwca polscy kolejarze rozłączyli wagony z więźniami uniemożliwiając ich wywózkę.
 


25 czerwca 1941 r. Oddziały Wehrmachtu wkraczają do Wilna. Domena publiczna.


Rozpoczęły się trzy lata okupacji hitlerowskiej Wileńszczyzny. Niemcy nie zamierzali restytuować Republiki Litwy, ale Litwini i tak przyjęli ich wkroczenie entuzjastycznie. O ile formułowane obecnie zarzuty wobec Polaków o kolaborację z Niemcami w czasie II Wojny Światowej są bezzasadne (chyba, że dotyczą przypadków indywidualnych), to kolaboracja instytucjonalna w przypadku Litwinów miała miejsce. Powstało kilka formacji policyjnych i paramilitarnych, które brały udział m.in. w zagładzie Żydów, pacyfikacji ludności polskich oraz walkach z polskim podziemiem.

Z drugiej strony, w latach okupacji niemieckiej intensywnej rozbudowie uległy struktury ZWZ, a następnie Armii Krajowej, która na Wileńszczyźnie była niezwykle silna i skuteczna. Apogeum jej działań nastąpiło w lipcu 1944 r., gdy wspólnie z oddziałami Armii Czerwonej wyzwolono Wilno w ramach operacji „Ostra Brama”. Niestety, na mocy ustaleń z konferencji w Teheranie i Jałcie nie było mowy o powrocie Wilna do Polski i w 1944 r. ponownie stało się ono stolicą odtworzonej Litewskiej SRS, a od 1991 r. – niepodległej Republiki Litwy.
 


Lipiec 1944 r. Patrol żołnierzy sowieckich i partyzantów Armii Krajowej na ul. Wielkiej w wyzwolonym od Niemców Wilnie. Źródło obrazu: Wikipedia.


Litewska okupacja Wilna i Wileńszczyzny w latach 1939-40 była dość krótkim i mało znanym epizodem II Wojny Światowej, na który mało zwracają uwagę współcześni historycy. Jednak okres ten miał ogromne znaczenie dla wzajemnych stosunków pomiędzy Polakami i Litwinami. Udział republiki w rozbiorze Polski w październiku 1939 r., a następnie ostra i brutalna polityka władz litewskich wobec polskiej ludności Wilna, porównywalna do polityki carskiej Rosji w okresie zaborów, wykopała prawdziwą przepaść pomiędzy narodami. Pogłębiła ją późniejsza kolaboracja Litwinów z Niemcami przeciw Polakom i Żydom, której apogeum stanowił udział formacji litewskich w zbrodni w Ponarach. Antagonizm polsko-litewski  kwestii Wilna istnieje w praktyce po dziś dzień.
 

M. O.
 


Współczesny antypolski napis w Wilnie. Za: mowiawieki.pl


 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer

Obywatelu, ratuj się sam
Z wielu opracowywanych przez ostatnie lata dokumentów wynika, że obrona cywilna działa w Polsce tylko na papierze. Miejsce w schronach znajdzie w razie potrzeby tylko 1,37 proc. Polaków. Co co możemy liczyć w sytuacji zagrożenia? Obrona cywilna to Temat Tygodnia 46 nr TS.

Przybyli, zobaczyli, nic nie zrozumieli
Pracodawcy w Polsce nie chcą układów branżowych, nie widzą potrzeby ich negocjowania, nie dostrzegają korzyści wynikających z istnienia PUZP. Co gorsza, nie tylko oni tych korzyści nie widzą lub nie znają – gdyż problem dotyczy również polskich ministrów. Mirosław Miara

Wirtualny świat, rzeczywista wojna
W XXI w. do pokonania przeciwnika wcale nie potrzeba wielkich armii, nowoczesnych czołgów lub samolotów. Wojnę można wygrać, operując klawiaturą i myszką komputerową w komfortowym biurze. Łukasz Piotrowski
Najnowsze wydanie Tygodnika Solidarność nr 46/2017 już dostępne

Pobierz darmową aplikację do cyfrowego wydania Tygodnika Solidarność
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Polska nie wykupi Zułowa
Wypowiedź wicepremiera kładzie chyba kres nadziejom litewskich Polaków.
avatar
Przemysław
Jarasz

[Ujawniamy] Poznaj Poznań... Jak samorządowe fundusze trafiały do Agory/AMS
Z kasy miast zarządzanych przez liberalnych polityków płyną szerokim - przynajmniej z punktu widzenia przeciętnego człowieka - strumieniem fundusze przeznaczone na akcje reklamowe (i inne) w liberalnych mediach. Odkryliśmy, że przez ostatnie 2-3 lata, grupa Agora S.A./AMS S.A. w Poznaniu zarządzanym przez - związanego z Platformą Obywatelską - prezydenta Jacka Jaśkowiaka otrzymała zlecenia na ponad 1,07 miliona złotych!
avatar
Marcin
Kacprzak

Marcin Kacprzak: Czy minister Gliński wysadzi Pałac Kultury?
Wiem, wiem, zapanowało ogólne przekonanie, że absurd i groteska stały się wyłączną domeną naszych kochanych partii „opozycyjnych”. To tak zwany „mylny błąd”. U nas też bywa całkiem wesoło. 
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.