loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Najwygodniej zwolnić związkowca. Pracodawcy często zamiast rozmawiać wolą pozbyć się problemu
Opublikowano dnia 21.02.2018 19:29
Istnieją oficjalne statystyki na temat dyskryminacji, w tym zwolnienia z pracy ze względu na wiek, płeć czy niepełnosprawność. O zwolnionych ze względu na działalność związkową wiemy niewiele. A wciąż zdarzają się pracodawcy, którzy zamiast rozmawiać ze związkowcami w swojej firmie, wolą pozbyć się problemu, zwalniając ich.

fot. Marcin Żegliński, Tygodnik Solidarność
Barbara Michałowska

Pracodawcy zwalniają najczęściej w dwóch sytuacjach. Kiedy w zakładzie pracy tworzy się związek zawodowy, próbując ten proces utrudnić. I kiedy związek, który już w firmie działa, wzmaga swoją aktywność. Dochodzi do konfliktu, bo np. pracownicy chcą podwyżek. – Wówczas reakcją pracodawcy jest często próba zwolnienia osób zaangażowanych w związek, a także wykorzystywanie np. kończących się umów na czas określony – mówi Ewa Kędzior z zespołu prawnego NSZZ Solidarność. I dodaje: – Często ofiarą padają nie pojedyncze osoby, ale np. całe działy, o których wiadomo, że tam jest dużo związkowców. Są zastępowane przez usługi firm zewnętrznych.

Zwolnić, zanim założą związek
Starachowice. 21 grudnia 2010 roku. Szef starachowickiej Solidarności i przewodniczący Rady Miasta informują prezesa fabryki Gerda 2 Sp. z o.o. o powołaniu w firmie związku zawodowego NSZZ Solidarność. Następnego dnia wszyscy członkowie komitetu założycielskiego tracą posady z powodu „likwidacji stanowiska pracy”.

Rok 2016. Sześciu pracowników Axtone HSW zostaje wyrzuconych z pracy, bo wzięli udział w dwugodzinnym strajku ostrzegawczym. Związkowcy strajkowali, bo chcieli podwyżek płacy. Zdaniem pracodawcy strajk był nielegalny.

Rok 2014. W białostockim Leroy Merlin powstaje organizacja związkowa obejmująca ok. 20 pracowników. 13 lutego związkowcy chcą oficjalnie poinformować pracodawcę o założeniu Solidarności. Dyrektor odmawia spotkania. 2 godziny później nie chce przyjąć dokumentów ani podpisać, że je otrzymał. Za to wręcza nowo wybranemu przewodniczącemu KZ „S” wypowiedzenie z pracy z powodu „wykonywania obowiązków i zadań w sposób niezgodny z oczekiwaniami pracodawcy”. W 2015 roku Paweł Bednarek zostaje przywrócony do pracy (w 2016 roku sąd odrzucił apelację pracodawcy). Ale powrót osoby wcześniej zwolnionej do firmy nie rozwiązuje, zdaniem ekspertów, całego problemu.

Bez lokomotywy daleko nie zajadą
– Warto zwrócić uwagę na aspekt psychologiczny takich działań. Jeśli zwalnia się działacza, który jest pod prawną ochroną, daje się jasny sygnał: możemy zwolnić każdego, nikt nie jest bezpieczny – mówi Ewa Kędzior. – Poza tym dla organizacji zakładowej takie zwolnienie to ogromny cios. Jeśli odetnie się lokomotywę, organizacja może stracić impet do działania i rozpaść się, bo reszta związkowców będzie się bała...



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Wywiad Cezarego Krysztopy z Tomaszem Szatkowskim
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Przemysław Jarasz: Baby-boom także w Zabrzu. Pozytywny efekt programu 500+ widać w centrum porodowym
Baby-boom dotarł i do Zabrza. Na poród w należącym do gminy nowoczesnym Centrum Zdrowia Kobiety i Dziecka w Zabrzu - Biskupicach decyduje się coraz więcej kobiet. Dyrekcja placówki zapewnia i potwierdza, że pacjentki doceniają kompetencje personelu, przestronne, wyposażone w nowoczesny sprzęt medyczny sale porodowe oraz kompleksowość oferty zabrzańskiej placówki. Nie bez znaczenia wydaje się jednak w tym kontekście prorodzinna polityka obecnego rządu, w tym zwłaszcza program 500+. 
avatar
Przemysław
Jarasz

Przemysław Jarasz: Poderżnął gardło partnerce na ostatniej randce, bo kobieta postanowiła odejść
Prokuratura Rejonowa w Rudzie Śląskiej skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Arkadiuszowi Z., który podciął gardło swej partnerce, bo ta postanowiła się z nim rozstać. Ofiara na szczęście przeżyła, a mężczyzna odpowiadać będzie przed Sądem Okręgowym w Gliwicach za usiłowanie zabójstwa. 
avatar
Paweł
Janowski

Paweł Janowski: Bolszewicy – kumple Hitlera
17 września 1939 r. – Bolszewia zaatakowała Polskę. Jak do tego doszło? Pakt o nieagresji podpisany 25 lipca 1932 r. okazał się pustym gestem. Stalin, przywódca pogańskiego komunizmu, dbał o pozory. Jeszcze w listopadzie 1938 r. potwierdzono ważność wcześniej zawartych traktatów. Mało tego, dodatkowo zadeklarowano poszerzenie kontaktów gospodarczych. Fotki można było zrobić, prasa miała o czym pisać.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.