Szukaj
Konto

"Będzie nam Ciebie brakować". Smutny komunikat warszawskiego zoo

15.04.2025 11:54
Aleja Kazimierza Lisieckiego „Dziadka” prowadząca do głównego wejścia do ogrodu zoologicznego
Źródło: Artur Grycuk / Wikipedia
Komentarzy: 0
Warszawskie zoo chętnie dzieli się informacjami o swoich podopiecznych, licząc, że zainteresuje ich losem jak największą rzeszę ludzi, którym na sercu leży ich dobro.

Warszawskie zoo, którego pełna nazwa brzmi Miejski Ogród Zoologiczny im. Antoniny i Jana Żabińskich w Warszawie, powstało w 1928 r. Jest położone na warszawskiej Pradze w otoczeniu starych drzew, które zwłaszcza latem stwarzają warunki na miły rodzinny dzień na wolnym powietrzu. Atrakcji w warszawskim zoo nie brakuje, o czym przekonują się kolejne pokolenia Polaków.

"Będzie nam Ciebie brakować". Smutny komunikat warszawskiego zoo

Warszawski ogród poinformował właśnie, że niedawno opuścił go jeden z podopiecznych.

Kochani, w poniedziałek 7 kwietnia nasz wspaniały goryl Bwana wyjechał z Warszawskiego ZOO do @zoozuerich, by tam poznać gorylowe damy i założyć z nimi rodzinę

- napisało warszawskie zoo.

Będzie nam Ciebie brakować, chłopaku, ale wiemy, że założysz wspaniałą rodzinę!

- dodano na Instagramie.

Wielka podróż Bwany

Goryl Bwana przyjechał do Warszawy 1 października 2014 roku z Amsterdamu i przez ponad dekadę dostarczał swoim opiekunom i zwiedzającym masę pociechy. 13 marca osiągnął pełnoletność - skończył 18 lat i przyszedł na niego czas, by założyć rodzinę... w Szwajcarii.

Zanim jednak wyruszył w drogę, trzeba było go do tego wyzwania przygotować, co opiekunom zajęło ponad tydzień. "Nasz goryl to bardzo pojętny uczeń i doskonale sobie poradził" - podkreślili pracownicy zoo. Gdy więc nadszedł czas, "bez ociągania wszedł dobrowolnie do skrzyni transportowej i razem ze swoim opiekunem Piotrem Jaskiem wyjechał do Zurychu".

Podróż przebiegła znakomicie, Bwana był spokojny.

Opiekunowie zapewnili mu dla komfortu i bezpieczeństwa to, co goryle lubią najbardziej, czyli sporo kocyków i woliny do tworzenia gniazda oraz smakołyki. Bwana miał zagwarantowaną dużą ilość wody w butelkach i lunchbox XXXXL. 😉 Do dyspozycji w swoim prywatnym barze miał m.in. ulubione pomidory, ogórki, cykorię, jabłka, seler naciowy, sałatę rzymską, pestki dyni i granulat. Apetyt mu dopisywał i nasz dżentelmen czerpał z uroków baru pełnymi garściami

- czytamy w relacji z podróży.

Bwana był też bardzo ciekawski! Kiedy panowie zatrzymywali się na stacjach benzynowych, z ogromnym zaciekawieniem obserwował otoczenie i przyglądał się zmieniającym się krajobrazom

- dodali opiekunowie.

Bwana cały i zdrowy dojechał do Zurychu, gdzie wkrótce założy rodzinę.


Komentarzy: 0
Data publikacji: 15.04.2025 11:54
Źródło: Instagram, Tysol.pl