Szukaj
Konto

Drastyczne treści na Instagramie aborterki ze szpitala w Oleśnicy

Uwaga! Ilustracja poglądowa
Źródło: pixabay.com
Fundacja Pro – Prawo do Życia poinformowała na początku kwietnia, że w szpitalu w Oleśnicy dokonano zabójstwa 9-miesięcznego Felka, wykonując mu zastrzyk w serce z chlorku potasu. Aborcji miała dokonać ginekolog, z-ca dyrektora ds. lecznictwa Gizela Jagielska.

Sprawa aborcji Felka w 9. miesiącu ciąży wstrząsnęła polską opinią publiczną. Jednak szpital w Oleśnicy znany jest z ogromnej ilości przeprowadzanych aborcji.

3 lata od przełomowego wyroku TK - wskutek zaniechań władzy i ogromnych braków w promocji kultury życia - znaleźliśmy się w sytuacji, w której w jednym tylko szpitalu w Polsce w 2023 roku zabito aż 144 dzieci. U wielu z nich nie było najmniejszego podejrzenia żadnej choroby. Przynajmniej niektóre zabito… w 3 trymestrze ciąży, gdy mogłyby być już tulone w objęciach swych rodziców. Mowa o szpitalu w Oleśnicy. W roku 2023 dokonano tam dwa razy więcej aborcji niż w roku poprzednim i… 5 razy więcej niż przed wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego! Dyrektor szpitala - Gizela Jagielska - zupełnie otwarcie chwali się swoją aborcyjną działalnością

- pisał w 2024 roku prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski.

Gizela Jagielska

Gizela Jagielska, oprócz tego, że jest aborterką, jest również swego rodzaju aktywistką aborcyjną. W sieci w ramach bloga Babkibabkom prowadzi swego rodzaju działalność "edukacyjną", w ramach której przekonuje m.in., że "nie tylko metoda farmakologiczna, czyli tzw. wywołanie poronienia w przypadku nieprawidłowości rozwoju ciąży jest bezpieczne", i radzi, żeby pytać, jakie "metody zakończenia ciąży oferuje dany szpital, zanim zdecydujesz, gdzie się udać". Internauci publikują w sieci różne przykłady "działalności edukacyjnej" Gizeli Jagielskiej.

Co ciekawe, Gizela Jagielska usunęła swój profil z portalu ZnanyLekarz.pl, na którym to profilu znajdowały się opinie na jej temat, które teraz krążą po sieci w formie screenów (patrz poniżej - przyp. red.).

Profil Gizeli Jagielskiej na Instagramie

Najbardziej jednak szokującym przykładem "działalności edukacyjnej" Gizeli Jagielskiej jest jej profil na Instagramie. Oprócz informacji o tym, że "aborcja jest metodą kontroli urodzeń", informacji nt. "aborcyjnych szkoleń" i przekonywania, że "zawsze masz wybór", obok zdjęć z homoseksualnego "ślubu bydgoskich lekarzy" i transparentów Partii Razem "Chcemy lekarzy nie policjantów" znajduje się tam awatar w postaci… abortowanego dziecka.

Na awatarze bez żadnych "przesłon", wyciemnień czy rozmyć widać w pełni ciałko abortowanego dziecka, krew i prawdopodobnie wnętrzności. Co ciekawe, algorytmom Instagrama, tak zwykle wyczulonym na różne aspekty "mowy nienawiści" czy "przemocy", to zdjęcie na profilu istniejącym od lat najwyraźniej nie przeszkadza.

Demonstracja przed szpitalem w Oleśnicy i interwencja pro-liferów

Po aborcji 9-miesięcznego Felka działacze pro-life wraz z europosłem Grzegorzem Braunem weszli do szpitala w Oleśnicy.

Ludzkie życie dla mnie zaczyna się wtedy, kiedy mam noworodka. Po porodzie

- mówiła Gizela Jagielska, która pytana z kolei o zawartą w Konstytucji ochronę życia ludzkiego od momentu poczęcia, stwierdziła, że "to kwestia światopoglądowa".

Prezes Młodzieży Wszechpolskiej Marcin Osowski poinformował w środę po południu, że przed szpitalem w Oleśnicy spora grupa działaczy narodowych i mieszkańców protestuje przeciwko odbieraniu życia nienarodzonym dzieciom. Do wpisu dołączył nagranie wideo, na którym demonstrujący donośnie skandują: "Myślę, czuję, nie morduję!".

Jesteśmy w Oleśnicy. Spora grupa działaczy narodowych oraz mieszkańców protestuje przeciwko mordowaniu życia nienarodzonych. Zapowiedzieliśmy naszą manifestację już tydzień temu. @MWszechpolska na posterunku. Tam gdzie jesteśmy potrzebni

- napisał Marcin Osowski na platformie X.

Aborcja 9-miesięcznego Felka

Fundacja Pro - Prawo do Życia poinformowała na początku kwietnia, że w szpitalu w Oleśnicy dokonano zabójstwa 9-miesięcznego Felka, wykonując mu zastrzyk w serce z chlorku potasu.

Było to celowe i świadome zabójstwo dziecka w sytuacji, gdy w innym szpitalu oferowano mamie Felka urodzenie chłopca przez cesarskie cięcie, a następnie specjalistyczną pomoc medyczną

- przekazała fundacja. U Felka podejrzewano wrodzoną łamliwość kości.

Jego mama trafiła do szpitala w Łodzi, gdzie chciano zakończyć ciążę, ale nie chciano zabijać Felka. Planowano wykonać cesarskie cięcie (w tej sytuacji ta metoda byłaby najlepsza zarówno dla mamy, jak i dla dziecka), a następnie udzielić Felkowi i jego mamie pomocy w postaci specjalistycznego leczenia pediatrycznego i terapii pourodzeniowej

- opisuje kulisy sprawy Fundacja Pro - Prawo do Życia i dodaje, że "za namową aktywistów aborcyjnych mama Felka pojechała do Oleśnicy - największego w Polsce ośrodka aborcyjnego".

Tam w 37. tygodniu ciąży (9. miesiąc) gotowemu już do porodu Felkowi wbito w serce igłę i zabito go zastrzykiem z chlorku potasu

- przekazała fundacja.

W powyższej sprawie kontaktowaliśmy się z lek. med. Gizelą Jagielską, wicedyrektor oleśnickiego szpitala ds. medycznych. Niestety pani doktor odmówiła nam komentarza.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 18.04.2025 12:17
Źródło: Instagram