Szukaj
Konto

Cezary Krysztopa: To branie odpowiedzialności za śmierć Natalki, Stasia i Felka

04.05.2025 15:38
Cezary Krysztopa
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
W kwestii aborcji przeprowadziłem milion dyskusji. Spotkałem się już chyba ze wszystkimi argumentami i nauczyłem się na wszystkie argumenty odpowiadać. Naprawdę nie trzeba być wierzącym katolikiem, żeby odrzuciwszy propagandowy nalot, dojść do wniosku, że nie ma najmniejszych, a już na pewno naukowych, powodów, żeby człowieka w brzuchu matki traktować inaczej niż człowieka poza brzuchem matki i dawać „prawo” do jego zabijania.

Aborcja nie może być usprawiedliwiona "wyborem"

Nikt nie ma prawa odbierać życia innemu, niewinnemu człowiekowi. A już szczególnie dziecku. Nie jest to kwestia niczyjego "wyboru" ani "zmuszania" czy "niezmuszania do heroizmu". Trzeba być pozbawionym empatii i ludzkich odruchów potworem, żeby wbijać igłę z chlorkiem potasu w serce dziecka po to, żeby je zabić. A śmierć to straszna. Dziecko po podaniu chlorku potasu doznaje potężnego bólu i umiera na zawał w męczarniach, rzucając się w ciele matki. Przy pomocy chlorku potasu wstrzykniętego w serce wykonuje się kary śmierci w Stanach Zjednoczonych i usypia zwierzęta. W obydwu tych przypadkach podaje się znieczulenie, ponieważ ten rodzaj śmierci uznaje się za "niehumanitarny" i dramatycznie bolesny. Inaczej się jednak dzieje w przypadku dokonywanych przy jego pomocy aborcji. Propagandowe odebranie człowieczeństwa nienarodzonemu dziecku powoduje, że traktuje się je gorzej niż zwierzę, właściwie traktuje się je jak przedmiot. Czym to się różni od traktowania Żydów przez Niemców podczas II wojny światowej?

Nie oskarżam tu matek. Nie znam pobudek ich wszystkich, ale en bloc wydają mi się tu raczej, ze swoim niewątpliwym przecież dramatem, ofiarami tej samej propagandy co większość zwolenników "wyboru".

Kim są zwolennicy aborcji?

Twardzi zwolennicy aborcji wydają mi się tu z kolei "starym wrogiem", który walczy w złej sprawie, ale tak jak napisałem wyżej, znamy się już i znamy swoje argumenty. Piszę "wrogiem" w cudzysłowie, bo nawet oni najczęściej nie są złymi ludźmi, czasem w innych sprawach są wręcz ludźmi dobrymi i z wyjątkiem absolutnie demonicznych przypadków publikowania np. zdjęć martwych "płodów" z uśmiechami, utwierdzania w innych przekonania o tym, że "aborcja jest OK", czy zapowiedzi "robienia farszu do pierogów z ludzkich płodów", prawdopodobnie są ofiarami tej samej propagandy co matki.

Chyba najbardziej smucą mnie ludzie po umownej "naszej", konserwatywnej stronie, którzy używają aborcyjnej retoryki, żeby relatywizować kwestię tego dziecięcego holokaustu. A że "nie wolno zmuszać do heroizmu" (za to mordować w okrutny sposób "wolno"), a że "prawo wyboru", a że "kompromis aborcyjny" (ładny mi kompromis kosztem cudzego życia, zresztą żaden kompromis, bo na początku z przesłanki eugenicznej zabijano kilkanaścioro dzieci rocznie, a pod koniec tysiące), a że "trzeba zabijać dzieci dla świętego politycznego spokoju".

[Felieton pochodzi z Tygodnika Solidarność 17/2025]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.05.2025 15:38
Źródło: Tygodnik Solidarność 17/2025