"Pokaż lekarzu co masz w garażu", czyli niewygodna prawda o lobby lekarskim w Polsce

Każda reforma systemu służby zdrowia w Polsce kończy się tam, gdzie naruszone mogłyby zostać interesy korporacji lekarzy. Czy duża liczba otwartych w ostatnich latach kierunków lekarskich to zmieni?
Osoba w fartuchu naciągająca rękawice lekarskie
Osoba w fartuchu naciągająca rękawice lekarskie / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • W opinii autora lekarska korporacja od lat broni swojej pozycji i kontroli nad dostępem do zawodu, mimo że rozwój nauki i technologii podważa ich tradycyjne roszczenia do wyjątkowości.
  • Lobby ordynatorsko-profesorskie oraz interesy środowiska lekarskiego utrudniają zwiększanie liczby specjalistów i wpuszczanie nowych lekarzy do systemu.
  • System nadal boryka się z nierównościami zarobkowymi i ograniczeniami akredytacyjnymi, które wpływają na dostępność kadr w ochronie zdrowia.

 

Lekarze przez lata traktowali samych siebie jak wybrańców bogów. Karmieni przeświadczeniem, że kończą najtrudniejsze studia i są elitą, jeśli chodzi o poziom umiejętności i intelektu, zazdrośnie chronili swoich interesów korporacyjnych przed próbą ukrócenia ich władztwa w ochronie zdrowia.

 

Nauka wygrywa

– Pretensje lekarzy do wyjątkowości przegrywają z nauką. To prawda, że kiedyś na medycynę zdawano nawet egzamin z fizyki. Czasy się jednak zmieniły, są coraz nowsze generacje leków mających coraz mniejsze skutki uboczne. Diagnostyka i technologie stosowane w medycynie w ostatnich dekadach poszły do przodu o lata świetlne. Dziś, by zostać lekarzem, nie trzeba być wyjątkowo zdolnym, jak wiele lat temu

– mówi nam, co znamienne, proszący o zachowanie anonimowości doktor prawa, który sam sądził się z lekarzem w sprawie swojej babci.

To prawda, pojawiły się nawet pomysły, by sami farmaceuci mogli wypisywać recepty. Powstał wielki szum, lekarze kreślili katastrofalne wizje błędów popełnianych przez farmaceutów i pokrzywdzonych pacjentów. Ostatecznie jest tak, że w sytuacji zagrożenia zdrowia pacjenta, gdy potrzebne jest natychmiastowe wydanie leku wymagającego recepty, farmaceuta może to zrobić, może również wypisać ją pod pewnymi warunkami dla siebie (pro auctore) lub członków swojej rodziny (pro familiae).

 

Wpływy korporacji

Jednak sami farmaceuci żartują czasem, że część lekarzy, szczególnie tych starszych, wypisuje od dwudziestu lat te same leki, gdy tymczasem powstały ich nowsze i skuteczniejsze wersje. Zasadne w tym wypadku wydaje się pytanie, kto w takich przypadkach ma większą wiedzę i kto bardziej nadąża za nauką?

Zupełnie niezrozumiały jest też fakt, że przez lata to samorządy lekarskie ustalały liczbę kandydatów przyjętych na poszczególne specjalizacje lekarskie. Bywało, że na kierunkach, na których dramatycznie brakowało specjalistów, rocznie „wpuszczano” do systemu kilku lub kilkunastu lekarzy. Konsekwencje tych braków odczuwamy do dzisiaj. Obecnie to minister zdrowia ogłasza liczbę dostępnych miejsc rezydenckich (finansowanych ze środków publicznych) oraz miejsc pozarezydenckich. Jednak i tutaj korporacje lekarskie dają poznać siłę swoich wpływów, choć jest na pewno lepiej niż np. dekadę temu.

 

Lobby ordynatorsko-profesorskie

– W środowisku lekarskim jest kilka lobby. Najgorsze jest lobby ordynatorsko-profesorskie, które nie posunie się na centymetr, żeby wpuścić młodych na specjalizację. Ale ci młodzi też mają tyle dyżurów i e-porad, że nie wiedzą, co mają robić z pieniędzmi. Jeśli prywatna e-porada trwająca 15 minut potrafi kosztować ponad 800 zł, to o czym mówimy? Wyłom w samorządach lekarskich próbował robić Adam Niedzielski, który – przypomnę – jako jedyny na stanowisku ministra zdrowia nie był lekarzem. Na fali odruchów serca, które pojawiły się w stosunku do Ukraińców, minister wpuścił bardzo wielu lekarzy ze Wschodu, głównie z Ukrainy, choć nie tylko, i ułatwił ścieżkę zdobycia przez nich kwalifikacji. To był jeden z pomysłów rozszczelnienia korporacji lekarskiej. Ze strony polskich lekarzy był ogromny problem i opór. Ukraińscy lekarze mieli na początku pracować pod kierunkiem polskich kolegów. Dzisiaj jest już inaczej, minęły w końcu trzy lata. Pewne rozszczelnienie się udało. Jednak do ideału jeszcze daleko

– mówi proszący o anonimowości człowiek pracujący w służbie zdrowia od ponad czterech dekad.

Niestety, jak bardzo wytarty byłby slogan „Pokaż, lekarzu, co masz w garażu”, w żaden sposób nie traci na aktualności. Tajemnicą poliszynela wśród deweloperów jest to, że najlepsi klienci to lekarze. W internecie bez trudu spotkać można ogłoszenia typu: „Apartamenty Inwestycyjne, oferta dla lekarzy. Rabat 10%” lub „Specjalna oferta dla Lekarzy. Rabaty do 25%” publikowane przez ekskluzywne marki samochodów.

Oczywiście nikt nie zabrania lekarzom zarabiać nawet setek tysięcy złotych miesięcznie, Polacy chcą tylko urealnienia rynku usług medycznych i normalnej konkurencji, także wśród lekarzy. Nikogo nie oburza, kiedy wybitny profesor, czy to medycyny, czy prawa, zarabia krocie. Ludzi oburza zmowa korporacyjna, ponieważ płacą za nią własnym zdrowiem. Skandaliczne jest to, że jeszcze niedawno jeden nocny dyżur lekarza kosztował tyle, co miesięczna pensja pielęgniarki. Teraz pielęgniarkom poprawiło się o tyle, że jest to już kilka nocnych dyżurów lekarskich. Co do zasady jednak koszty nocnych dyżurów lekarzy i ich zarobki są absurdalnie wysokie.

 

Dobro pacjenta czy korporacji?

W czasie pandemii COVID-19 na fali kryzysu w służbie zdrowia – swoją drogą powstało wtedy wiele fortun lekarskich – w opinii publicznej pojawiały się nadzieje, że może to będzie dobry moment na większe otwarcie dla nowych lekarzy. Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność” Maria Ochman pytana, czy są szanse na nowe otwarcie w tym obszarze, mówiła w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność”:

– To pytanie wprost, czy korporacja lekarska w ogóle się na to zgodzi? Mówimy o rozszczelnieniu systemu, wpuszczeniu większej liczby studentów, dopuszczeniu większych limitów na specjalizacje. Niestety tutaj nie tylko Ministerstwo Zdrowia decydowało o limitach, ogromny wpływ miały środowiska lekarskie, które chronią swój stan posiadania. To się powoli zmienia, przy dużym oporze medyków tworzy się nowe kierunki lekarskie nawet na uczelniach prywatnych, zwiększa się liczbę studentów na uczelniach medycznych. Z drugiej strony część młodych lekarzy rozczarowana możliwościami zarobkowania, jakie są w polskich realiach, wyjeżdżało do Europy Zachodniej i trudno im się dziwić. Żadna reforma w Polsce się nie powiedzie, jeśli nie zaczniemy patrzeć na system zdrowia jako na całość, a nie przez pryzmat interesów grup zawodowych.

Od tamtego czasu liczba studentów medycyny wzrosła lawinowo. Na rok akademicki 2025/2026 limit miejsc został zwiększony do 10 504, w tym na studia stacjonarne i niestacjonarne, w języku polskim i obcym. Jednak w roku 2024 r. Polska Komisja Akredytacyjna wycofała dziewięć uczelni z możliwości przyjmowania studentów na kierunek lekarski w roku akademickim 2024/2025. A może stanie się tak, że kolejne uczelnie, które otwarły wydziały lekarskie, będą pozbawiane akredytacji, a wszystko w trosce o dobro pacjenta?

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Beata Szydło krytykuje propozycję KE ws. aut spalinowych: „To gospodarcza katastrofa” Wiadomości
Beata Szydło krytykuje propozycję KE ws. aut spalinowych: „To gospodarcza katastrofa”

Beata Szydło na X skomentowała ostatnie doniesienia medialne o tym, że „Komisja Europejska rezygnuje z zakazu aut spalinowych od 2035 roku”. Jak podkreśliła europoseł PiS, nowe regulacje KE nadal zagrażają europejskiemu przemysłowi samochodowemu.

Tego w Volkswagenie jeszcze nie było. Koncern zamyka fabrykę w Dreźnie Wiadomości
Tego w Volkswagenie jeszcze nie było. Koncern zamyka fabrykę w Dreźnie

Z taśmy produkcyjnej fabryki Volkswagena w Dreźnie we wtorek zjechał ostatni samochód. Koncern tym samym zamknął ten zakład, co jest pierwszym takim przypadkiem dla tej firmy w Niemczech w ciągu 88 lat jej działalności. Fabryka w Dreźnie ma zostać przekształcona w centrum badań i rozwoju, skoncentrowane na półprzewodnikach, sztucznej inteligencji oraz robotyce. Połowę przestrzeni ma zająć Uniwersytet Techniczny w Dreźnie.

Chile skręca ostro w prawo. Prawicowa fala w Ameryce Łacińskiej tylko u nas
Chile skręca ostro w prawo. Prawicowa fala w Ameryce Łacińskiej

Ameryka Łacińska ma dość lewicowych eksperymentów, na dodatek prawicę w tej części świata natchnęło zwycięstwo Donalda Trumpa. W kolejnych krajach zwyciężają kandydaci konserwatywni, opowiadający się za wolnym rynkiem, rządami twardego prawa i współpracą z USA. Szczególnie symboliczny jest wynik wyborów prezydenckich w Chile: zdecydowane zwycięstwo polityka otwarcie chwalącego rządy Augusto Pinocheta.

Rząd Czech zapowiada blokadę unijnych regulacji. Nie dla ETS2 i paktu migracyjnego z ostatniej chwili
Rząd Czech zapowiada blokadę unijnych regulacji. "Nie" dla ETS2 i paktu migracyjnego

Nowy rząd Czech pod przewodnictwem premiera Andreja Babisza otwarcie kwestionuje kluczowe elementy polityki Unii Europejskiej. Gabinet, zaprzysiężony dzień wcześniej, przyjął uchwały odrzucające zarówno system handlu emisjami ETS2, jak i unijny pakt migracyjny, zapowiadając, że regulacje te nie zostaną wdrożone do czeskiego prawa.

Jarmark Warszawski pod specjalnym nadzorem. Student podejrzany o planowanie zamachu z ostatniej chwili
Jarmark Warszawski pod specjalnym nadzorem. Student podejrzany o planowanie zamachu

Organizator Jarmarku Warszawskiego, w związku z publikacjami dotyczącymi zatrzymania 19-letniego studenta, który miał planować zamach terrorystyczny, zwrócił się do firmy ochrony o zintensyfikowanie działań prewencyjnych, reagowania i informowania o wszelkich sytuacjach mogących stanowić zagrożenie dla odwiedzających jarmark.

Sondaż Politico. Kto za, a kto przeciw pomocy dla Ukrainy Wiadomości
Sondaż Politico. Kto za, a kto przeciw pomocy dla Ukrainy

Większość Niemców i Francuzów chce ograniczenia pomocy dla Ukrainy, podczas gdy Amerykanie, Brytyjczycy i Kanadyjczycy chcą ją zwiększyć lub utrzymać na obecnym poziomie - wykazał najnowszy sondaż Politico przeprowadzony w tych pięciu krajach i opublikowany we wtorek.

 GIS wydał pilny komunikat dla konsumentów z ostatniej chwili
GIS wydał pilny komunikat dla konsumentów

Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie dotyczące świeżych jaj z chowu ściółkowego, w których wykryto bakterie Salmonella spp. GIS apeluje, aby nie jeść jaj z partii 05.01.2026, zwłaszcza jeśli nie zostały odpowiednio ugotowane lub usmażone.

Niemiecka żądza przywództwa. Niemiecki think-tank proponuje trzy kroki tylko u nas
Niemiecka żądza przywództwa. Niemiecki think-tank proponuje trzy kroki

Aleksandra Fedorska, ekspert ds. Niemiec, analizuje najnowszy raport niemieckiego think tanku Institut für Europäische Politik, który wskazuje trzy kluczowe warunki przejęcia przez Berlin większej roli w europejskiej polityce obronnej. W tle wojna w Ukrainie, zmiany w NATO oraz ambicje nowego rządu Friedricha Merza.

KE wycofuje się z całkowitego zakazu aut spalinowych. Ma nowy plan Wiadomości
KE wycofuje się z całkowitego zakazu aut spalinowych. Ma nowy plan

Komisja Europejska zmienia nieco podejście do planowanego zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych w UE od 2035 roku. Zamiast pełnego zakazu proponuje obowiązek redukcji emisji CO2 o 90 proc., co ma otworzyć furtkę dla wybranych technologii spalinowych i hybrydowych.

Skandal w Wodach Polskich. Fikcyjna inwestycja po powodzi została odebrana Wiadomości
Skandal w Wodach Polskich. Fikcyjna inwestycja po powodzi została "odebrana"

Inwestycja popowodziowa warta ponad 400 tys. zł została formalnie odebrana, mimo że w terenie nie wykonano żadnych prac. Sprawa wyszła na jaw po ujawnieniu dokumentów z Dolnego Śląska.

REKLAMA

"Pokaż lekarzu co masz w garażu", czyli niewygodna prawda o lobby lekarskim w Polsce

Każda reforma systemu służby zdrowia w Polsce kończy się tam, gdzie naruszone mogłyby zostać interesy korporacji lekarzy. Czy duża liczba otwartych w ostatnich latach kierunków lekarskich to zmieni?
Osoba w fartuchu naciągająca rękawice lekarskie
Osoba w fartuchu naciągająca rękawice lekarskie / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • W opinii autora lekarska korporacja od lat broni swojej pozycji i kontroli nad dostępem do zawodu, mimo że rozwój nauki i technologii podważa ich tradycyjne roszczenia do wyjątkowości.
  • Lobby ordynatorsko-profesorskie oraz interesy środowiska lekarskiego utrudniają zwiększanie liczby specjalistów i wpuszczanie nowych lekarzy do systemu.
  • System nadal boryka się z nierównościami zarobkowymi i ograniczeniami akredytacyjnymi, które wpływają na dostępność kadr w ochronie zdrowia.

 

Lekarze przez lata traktowali samych siebie jak wybrańców bogów. Karmieni przeświadczeniem, że kończą najtrudniejsze studia i są elitą, jeśli chodzi o poziom umiejętności i intelektu, zazdrośnie chronili swoich interesów korporacyjnych przed próbą ukrócenia ich władztwa w ochronie zdrowia.

 

Nauka wygrywa

– Pretensje lekarzy do wyjątkowości przegrywają z nauką. To prawda, że kiedyś na medycynę zdawano nawet egzamin z fizyki. Czasy się jednak zmieniły, są coraz nowsze generacje leków mających coraz mniejsze skutki uboczne. Diagnostyka i technologie stosowane w medycynie w ostatnich dekadach poszły do przodu o lata świetlne. Dziś, by zostać lekarzem, nie trzeba być wyjątkowo zdolnym, jak wiele lat temu

– mówi nam, co znamienne, proszący o zachowanie anonimowości doktor prawa, który sam sądził się z lekarzem w sprawie swojej babci.

To prawda, pojawiły się nawet pomysły, by sami farmaceuci mogli wypisywać recepty. Powstał wielki szum, lekarze kreślili katastrofalne wizje błędów popełnianych przez farmaceutów i pokrzywdzonych pacjentów. Ostatecznie jest tak, że w sytuacji zagrożenia zdrowia pacjenta, gdy potrzebne jest natychmiastowe wydanie leku wymagającego recepty, farmaceuta może to zrobić, może również wypisać ją pod pewnymi warunkami dla siebie (pro auctore) lub członków swojej rodziny (pro familiae).

 

Wpływy korporacji

Jednak sami farmaceuci żartują czasem, że część lekarzy, szczególnie tych starszych, wypisuje od dwudziestu lat te same leki, gdy tymczasem powstały ich nowsze i skuteczniejsze wersje. Zasadne w tym wypadku wydaje się pytanie, kto w takich przypadkach ma większą wiedzę i kto bardziej nadąża za nauką?

Zupełnie niezrozumiały jest też fakt, że przez lata to samorządy lekarskie ustalały liczbę kandydatów przyjętych na poszczególne specjalizacje lekarskie. Bywało, że na kierunkach, na których dramatycznie brakowało specjalistów, rocznie „wpuszczano” do systemu kilku lub kilkunastu lekarzy. Konsekwencje tych braków odczuwamy do dzisiaj. Obecnie to minister zdrowia ogłasza liczbę dostępnych miejsc rezydenckich (finansowanych ze środków publicznych) oraz miejsc pozarezydenckich. Jednak i tutaj korporacje lekarskie dają poznać siłę swoich wpływów, choć jest na pewno lepiej niż np. dekadę temu.

 

Lobby ordynatorsko-profesorskie

– W środowisku lekarskim jest kilka lobby. Najgorsze jest lobby ordynatorsko-profesorskie, które nie posunie się na centymetr, żeby wpuścić młodych na specjalizację. Ale ci młodzi też mają tyle dyżurów i e-porad, że nie wiedzą, co mają robić z pieniędzmi. Jeśli prywatna e-porada trwająca 15 minut potrafi kosztować ponad 800 zł, to o czym mówimy? Wyłom w samorządach lekarskich próbował robić Adam Niedzielski, który – przypomnę – jako jedyny na stanowisku ministra zdrowia nie był lekarzem. Na fali odruchów serca, które pojawiły się w stosunku do Ukraińców, minister wpuścił bardzo wielu lekarzy ze Wschodu, głównie z Ukrainy, choć nie tylko, i ułatwił ścieżkę zdobycia przez nich kwalifikacji. To był jeden z pomysłów rozszczelnienia korporacji lekarskiej. Ze strony polskich lekarzy był ogromny problem i opór. Ukraińscy lekarze mieli na początku pracować pod kierunkiem polskich kolegów. Dzisiaj jest już inaczej, minęły w końcu trzy lata. Pewne rozszczelnienie się udało. Jednak do ideału jeszcze daleko

– mówi proszący o anonimowości człowiek pracujący w służbie zdrowia od ponad czterech dekad.

Niestety, jak bardzo wytarty byłby slogan „Pokaż, lekarzu, co masz w garażu”, w żaden sposób nie traci na aktualności. Tajemnicą poliszynela wśród deweloperów jest to, że najlepsi klienci to lekarze. W internecie bez trudu spotkać można ogłoszenia typu: „Apartamenty Inwestycyjne, oferta dla lekarzy. Rabat 10%” lub „Specjalna oferta dla Lekarzy. Rabaty do 25%” publikowane przez ekskluzywne marki samochodów.

Oczywiście nikt nie zabrania lekarzom zarabiać nawet setek tysięcy złotych miesięcznie, Polacy chcą tylko urealnienia rynku usług medycznych i normalnej konkurencji, także wśród lekarzy. Nikogo nie oburza, kiedy wybitny profesor, czy to medycyny, czy prawa, zarabia krocie. Ludzi oburza zmowa korporacyjna, ponieważ płacą za nią własnym zdrowiem. Skandaliczne jest to, że jeszcze niedawno jeden nocny dyżur lekarza kosztował tyle, co miesięczna pensja pielęgniarki. Teraz pielęgniarkom poprawiło się o tyle, że jest to już kilka nocnych dyżurów lekarskich. Co do zasady jednak koszty nocnych dyżurów lekarzy i ich zarobki są absurdalnie wysokie.

 

Dobro pacjenta czy korporacji?

W czasie pandemii COVID-19 na fali kryzysu w służbie zdrowia – swoją drogą powstało wtedy wiele fortun lekarskich – w opinii publicznej pojawiały się nadzieje, że może to będzie dobry moment na większe otwarcie dla nowych lekarzy. Przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność” Maria Ochman pytana, czy są szanse na nowe otwarcie w tym obszarze, mówiła w rozmowie z „Tygodnikiem Solidarność”:

– To pytanie wprost, czy korporacja lekarska w ogóle się na to zgodzi? Mówimy o rozszczelnieniu systemu, wpuszczeniu większej liczby studentów, dopuszczeniu większych limitów na specjalizacje. Niestety tutaj nie tylko Ministerstwo Zdrowia decydowało o limitach, ogromny wpływ miały środowiska lekarskie, które chronią swój stan posiadania. To się powoli zmienia, przy dużym oporze medyków tworzy się nowe kierunki lekarskie nawet na uczelniach prywatnych, zwiększa się liczbę studentów na uczelniach medycznych. Z drugiej strony część młodych lekarzy rozczarowana możliwościami zarobkowania, jakie są w polskich realiach, wyjeżdżało do Europy Zachodniej i trudno im się dziwić. Żadna reforma w Polsce się nie powiedzie, jeśli nie zaczniemy patrzeć na system zdrowia jako na całość, a nie przez pryzmat interesów grup zawodowych.

Od tamtego czasu liczba studentów medycyny wzrosła lawinowo. Na rok akademicki 2025/2026 limit miejsc został zwiększony do 10 504, w tym na studia stacjonarne i niestacjonarne, w języku polskim i obcym. Jednak w roku 2024 r. Polska Komisja Akredytacyjna wycofała dziewięć uczelni z możliwości przyjmowania studentów na kierunek lekarski w roku akademickim 2024/2025. A może stanie się tak, że kolejne uczelnie, które otwarły wydziały lekarskie, będą pozbawiane akredytacji, a wszystko w trosce o dobro pacjenta?

[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane