Marcin Bąk: Przezorny – ubezpieczony
Błogi sen nieświadomości
Przez długie lata po roku 1989 my Polacy żyliśmy w przekonaniu, że czas wojen i różnych kryzysowych sytuacji mamy już za sobą. Rozpadł się Układ Warszawski, samorozwiązaniu uległ Związek Radziecki, zakończyła zimna wojna. W 1993 roku wyszły z Polski ostatnie oddziały radzieckie, można się było zająć trudami transformacji ustrojowej. Nie byliśmy zresztą jedyni, gdy chodzi o popadniecie w stan złudnego przekonania, że okres wojen, prawdziwych wojen europejskich czy światowych, jest już za nami. Właściwie cała Zachodnia Europa, która skorzystała ekonomicznie na dołączaniu nowych, uboższych państw ze wschodu, żyła w podobnym przekonaniu. Mogło się wydać, że od teraz będziemy się wszyscy bogacić, oczywiście jedni szybciej inni wolniej, zajmować prawami człowieka ze szczególnym uwzględnieniem praw kobiet (aborcja) i osób LGBT...no i oczywiście dbać o zrównoważony rozwój, nie palić węglem. To ostatnie oznaczało stopniową likwidacje przemysłu i własnej wytwórczości na rzecz produkcji umiejscowionej daleko na Wschodzie. Świat jednak nie stoi w miejscu, ostatnie kilka lat było a przynajmniej powinno być takim kubłem zimnej wody na głowy co poniektórych poczciwców. Wojny nie skończyły się, rosną na świecie nowe potęgi, które będą starały się egzekwować własne interesy również siłą a różne byłe potęgi pragną wrócić do swojej dawnej świetności. Gołym okiem widać, że liczne państwa naszego rejonu, czując się zagrożone, wzmacniają swój potencjał militarny.
Si vis pacem – para bellum
Polska wymieniana bywa jako jeden z krajów najbardziej zaangażowanych w rozbudowę swoich sił zbrojnych, jednak co z cywilami na czas wojny? Gdy spojrzymy na dzieje wojen w ostatnich stuleciach, czy nawet tysiącleciach, to zauważymy pewną charakterystyczną prawidłowość. Cywilom nigdy nie bywało na wojnie wesoło, niemniej kiedyś wojny toczone były przede wszystkim przez zbrojnych. Rycerze, żołnierze, najemnicy – to oni byli głównymi aktorami w tej okrutnej sztuce jaką jest wojna i to oni ponosili głównie straty. W ciągu ostatnich dwóch stuleci sytuacja zaczęła się zmieniać. Cywile zaczęli w coraz większym stopniu padać ofiarą wojen, z różnych zresztą przyczyn. Coraz wyższy odsetek ofiar nie będących kombatantami związany jest zarówno z bezpośrednimi działaniami wojennymi, ostrzałami miast, zbrodniami wojennymi i eksterminacją jak i przyczynami pośrednio wynikającymi z wojny – głodem, chorobami, brakiem pomocy medycznej. Jeszcze pierwsza wojna światowa była przede wszystkim wojną żołnierzy, to oni stanowili większość spośród kilku milionów poległych. W drugiej wojnie proporcje uległy odwróceniu i zdaje się, że jest to tendencja ogólnoświatowa. Przygotowanie ludności cywilnej do wojny i szerzej – do sytuacji kryzysowych powinno być w nadchodzącym czasie priorytetem tak dla przywódców politycznych naszego kraju jak i dla nas wszystkich - obywateli Polski. Można sięgnąć do doświadczeń przedwojennej Rzeczpospolitej, gdzie istniały przeróżne organizacje zajmujące się instruowaniem i szkoleniem ludności cywilnej, właśnie ludności a nie kombatantów, na sytuacje ataku gazowego, nalotu bombowego, na pojawienie się w terenie podejrzanie zachowujących się, obcych ludzi. Teraz zmieniły się środki techniczne, prowadzenie wojny, także tej hybrydowej, niewypowiedzianej, jest inne ale oznacza to tylko, że program szkolenia dla ludności należy uwspółcześnić i dostosować. Ja pamiętam jeszcze, jak w szkole uczyliśmy się rozpoznawać sygnały alarmowe syren. Oczywiście, nic już z tego nie pamiętam ale czy w ogóle jest wielu ludzi w naszym kraju, którzy potrafili by rozpoznać prawidłowo sygnały syren?
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- KRUS wydał komunikat dla rolników
- Na Placu św. Piotra stanęła choinka
- Łódzkie: 16 tys. gospodarstw domowych bez prądu. PGE wydało komunikat
- Pilne doniesienia z granicy. Komunikat straży granicznej
- PKO BP wydał pilny komunikat dla swoich klientów
- Komunikat dla mieszkańców woj. kujawsko-pomorskiego
- Komunikat dla mieszkańców woj. małopolskiego
- Sąd postanowił: Stanowski ma milczeć o Schnepf. Internauci: Decyzję podjął "neosędzia"
Obrona cywilna – koniecznością
Kursy dla cywilów, które ruszyły ostatnio cieszą się sporym zainteresowaniem. To znak czasów, powinno być ich więcej. Zresztą ludzie zainteresowani poziomem swojego bezpieczeństwa już od jakiegoś czasu na własną rękę starali się podejmować różne działania, by zwiększyć własną świadomość, umiejętności i nabyć odpowiedni sprzęt. Kursy survivalu, także surviwalu wojennego, cieszą się niesłabnąca popularnością. Myślę, że działania powinny iść dwutorowo. Instytucje państwowe, posiadające wykwalifikowaną kadrę instruktorską, zaplecze i mogące stworzyć racjonalny program szkoleń powinny realizować szkolenia w skali całego kraju. Mam tu przede wszystkim na myśli wojsko, pozostałe służby mundurowe, szkołę i administrację. Uzupełnieniem niech będą działania podejmowane przez inicjatywę „oddolną” czyli stowarzyszenia proobronne, lokalne samorządy i indywidualne osoby, pragnące zwiększyć bezpieczeństwo własne i swoich najbliższych na wypadek kryzysu. Tak więc – lepiej szykować się na gorsze scenariusze. Nie spełnią się, to płakać z tego powodu nikt nie będzie. Jeśli zaś miało by do czegoś dojść... to przezorny zawsze zabezpieczony.




