Brak wsparcia dla kopalni grozi wybuchem napięć społecznych na Śląsku

Czarno-zielona flaga górnicza symbolizuje podziemne ciemności oraz tęsknotę za zielenią pól i lasów rosnących na powierzchni. Dziś te barwy przywodzą na myśl także aspekt transformacji energetycznej, w której czarny węgiel ma zastąpić tzw. zielona energia. Dla górników oznacza to stopniową likwidację kopalń i coraz bardziej sentymentalne Barbórki. Na Śląsku smutek miesza się dziś ze złością.
Ogień na ulicy
Ogień na ulicy / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Transformacja energetyczna oznacza stopniowe wygaszanie kopalń, co wywołuje na Śląsku mieszankę smutku, złości i obaw o utratę miejsc pracy oraz przyszłość regionu.
  • Autor wskazuje, że kluczowe dla górników są: realizacja umowy społecznej z 2021 roku, jej unijna notyfikacja oraz zapewnienie skutecznych osłon socjalnych.
  • Pisz też, że spółki węglowe (zwłaszcza JSW i PGG), znajdują się w trudnej sytuacji finansowej, a brak pełnego wsparcia budżetowego grozi ich upadkiem i wybuchem napięć społecznych na Śląsku.

 

Barbórka w cieniu transformacji energetycznej

Czarno-zielona flaga górnicza symbolizuje podziemne ciemności oraz tęsknotę za zielenią pól i lasów rosnących na powierzchni. Dziś te barwy przywodzą na myśl także aspekt transformacji energetycznej, w której czarny węgiel ma zastąpić tzw. zielona energia. Dla górników oznacza to stopniową likwidację kopalń i coraz bardziej sentymentalne Barbórki. Na Śląsku smutek miesza się dziś ze złością.

Zastępowanie paliw kopalnych takich jak węgiel przez odnawialne źródła energii to najbardziej czuły punkt transformacji energetycznej. Czarne złoto, które przez dekady dostarczało polskiej gospodarce energię niezbędną do rozwoju, jest dzisiaj stopniowo wypierane przez gaz ziemny, energię słoneczną i wiatrową, a docelowo także energię atomową. Stoją za tym decyzje polityków, którzy za priorytet obrali walkę ze zmianami klimatycznymi.

 

Przyszłość pod znakiem zapytania

Z tych powodów tradycyjne święto górnicze, którym jest Barbórka, staje się coraz bardziej refleksyjne, a w niektórych przypadkach nawet sentymentalne. Takie nastroje towarzyszyły górnikom z Kopalni „Makoszowy” w Zabrzu, gdzie 10 grudnia 2022 roku wyprawiono pożegnalną Barbórkę. Węgiel fedrowano tam od 1906 roku, przez cztery pokolenia. Piwo smakowało wyjątkowo gorzko także górnikom z KWK „Bobrek” w Bytomiu, którzy w listopadzie zorganizowali ostatnią karczmę piwną. Z końcem grudnia br. z kopalni nie będzie wyjeżdżał już węgiel, a 1800 osób straci pracę.

Koniec górnictwa w Bytomiu i Zabrzu to dopiero początek ogromnego procesu, którego obawiają się przede wszystkim mieszkańcy Górnego Śląska. Sprawiedliwa transformacja obszarów górniczych i przyszłość ich pracowników zależą dziś od trzech fundamentalnych kwestii.

 

Umowa społeczna

Pierwszą z nich jest umowa społeczna zawarta jeszcze przez poprzedni rząd w Katowicach w 2021 roku. Solidarność chciałaby mieć pewność, że ekipa Donalda Tuska dotrzyma obietnic, które złożono górnikom, i nie wrzuci tego dokumentu do kosza. Umowa społeczna dotycząca transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego oraz wybranych procesów transformacji województwa śląskiego – bo tak brzmi jej pełna nazwa – zawiera bardzo poważne deklaracje sygnowane nie tylko przez związkowców, polityków i zarządy spółek górniczych, ale także przez przedstawicieli gmin górniczych.

W umowie zapisano konkretne daty zamknięcia poszczególnych kopalni. Proces ich wygaszania rozpoczął się już w 2021 roku od likwidacji Kopalni Węgla Kamiennego „Ruda, Ruch, Pokój” w Rudzie Śląskiej oraz połączenia Kopalni „Wujek” i „Murcki-Staszic”. Natomiast ostatnie bryły węgla mają zostać wydobyte w 2049 roku w kopalniach „Sobieski”, „Janina”, „Bogdanka”, „ROW Ruch Chwałowice” i „Ruch Jankowice”.
Harmonogram jest zatem jasno określony, dlatego górnicy wściekają się, gdy słyszą o szybszym odejściu od węgla.

 

Unijna notyfikacja

Zapisy Umowy Społecznej nie będą jednak w mocy, jeśli nie notyfikuje ich Komisja Europejska. Unia musi zgodzić się na mechanizmy wsparcia publicznego, które pozwolą przeprowadzić w Polsce transformację energetyczną w taki sposób, aby jak najmniej ucierpieli na tym ludzie i gospodarka województwa śląskiego.
Czym są te mechanizmy? To dotacje z budżetu państwa do likwidacji kopalń i środki finansowe na osłony socjalne dla górników, którzy stracą zatrudnienie.

Ostateczny pakiet świadczeń będzie zawarty w ustawie o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Rząd planuje znowelizować tę ustawę i zapewnić pracownikom z co najmniej 3-letnim stażem jednorazowe odprawy na poziomie 170 tys. złotych netto. Górnicy będą mogli też skorzystać z pięcioletniego urlopu, w czasie którego otrzymają 80 procent dotychczasowego wynagrodzenia. Dla pracowników zakładów przeróbki mechanicznej węgla urlop górniczy będzie trwał cztery lata.

 

Co z kopalniami?

Nowelizacja przewiduje też, że jednostki samorządu terytorialnego będą mogły otrzymać majątek likwidowanej kopalni w formie darowizny i wykorzystać go na nowe inwestycje czy rewitalizację.
Nieodpłatne przeniesienie całych zakładów lub ich części będzie mogło nastąpić również między przedsiębiorstwami górniczymi w celu przeprowadzenia likwidacji czy restrukturyzacji. Wprowadzony zostanie także nowy mechanizm wygaszania kopalń. Likwidację mają przeprowadzać przedsiębiorcy górniczy, a nie jak dotychczas Spółka Restrukturyzacji Kopalń.

Z osłon będą mogli skorzystać pracownicy następujących przedsiębiorstw górniczych: Polskiej Grupy Górniczej, Południowego Koncernu Węglowego, Węglokoksu Kraj oraz dopisanych niedawno do nowelizacji – Jastrzębskiej Spółki Węglowej i LW „Bogdanka”. Znowelizowana ustawa obejmie prawdopodobnie ponad 7 tysięcy pracowników kopalń.

Od podpisania umowy minęły już 4 lata i jak do tej pory ani poprzedni, ani obecny polski rząd nie uzyskał unijnej aprobaty na subwencjonowanie górnictwa. Procedurę wydłużyły dodatkowo korekty, których dokonała we wniosku nowa koalicja rządowa. Górnicy są podminowani i zniecierpliwieni ociąganiem się polityków, bo notyfikacja umowy to sprawa gardłowa dla całego sektora.

 

Spółki węglowe

Najnowszymi beneficjentami znowelizowanej ustawy górniczej mają być pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej. To wiodący producent koksu w Unii Europejskiej, surowca niezbędnego do wytopu stali. Spółka znalazła się ostatnio w poważnych tarapatach finansowych. Jeszcze w połowie 2024 roku miała 5,8 mld zł środków w funduszu stabilizacyjnym. Dziś z tej kwoty zostało zaledwie 100 milionów. Pracownicy obawiają się ostrej restrukturyzacji, która obejmie ich pensje i miejsca pracy.

Niepokój widać także wśród pracowników największego producenta węgla kamiennego w Europie, czyli Polskiej Grupy Górniczej. Zarówno PGG, jak i Południowy Koncern Węglowy oraz Węglokoks Kraj są objęte nowym systemem wsparcia. Spółki te otrzymują dotacje z budżetu państwa do redukcji zdolności produkcyjnych i od tych pieniędzy zależy ich płynność finansowa. W przyszłym roku dopłaty dla górnictwa wyniosą 5,5 miliarda złotych. Zdaniem Ministerstwa Energii to niewystarczająca kwota, dlatego resort zawnioskował do ministra finansów o dodatkowe 2,5 mld zł.

– Zapotrzebowanie zgłoszone przez spółki sektora górnictwa węgla kamiennego opiewa na kwotę 10,7 mld zł. Przyznanie finansowania w wysokości 5,5 mld zł będzie skutkować możliwym brakiem realizacji zadań przez beneficjentów już w drugim kwartale 2026 roku oraz możliwym zmaterializowaniem się ryzyka w zakresie kwestii społeczno-gospodarczych, bezpieczeństwa energetycznego oraz zagadnień środowiskowych

– argumentował resort energii.

 

Co na to rząd?

Minister Andrzej Domański okazał się jednak nieprzejednany. Będzie 5,5 mld i ani grosza więcej. Jakie będą tego efekty, nietrudno przewidzieć.

– Jeżeli dodatkowe pieniądze w budżecie państwa się nie znajdą, to PGG czeka taki sam los jak Jastrzębską Spółkę Węglową. Polskiej Grupie Górniczej środki finansowe wystarczą do kwietnia lub maja przyszłego roku

– przekazał nam przewodniczący górniczej Solidarności.

Odnosząc się z kolei do zapisów umowy społecznej z 2021 roku i przyszłości terenów pogórniczych, Bogusław Hutek powiedział jasno:

– Dla nas umowa społeczna jest świętością i musi zostać dotrzymana.

- Te wszystkie daty zamknięcia kopalń nie wzięły się z sufitu! My dostaliśmy takie informacje ze spółek energetycznych, ustalając, jak długo mogą pracować obecne aktywa węglowe. Umowa została tak skrojona, żeby pracownicy mogli dopracować do emerytury lub urlopu górniczego. Jeśli daty zamykania kopalń zostaną skrócone, to wszystko się posypie. To doprowadzi do wybuchu społecznego na Śląsku

– przestrzega związkowiec.

Działacz NSZZ „Solidarność” zauważył również, że miejsca pracy w górnictwie nie są zastępowane przez równie dobrze płatne stanowiska w innych branżach.

Ślązacy boją się pauperyzacji i tego, że po kopalniach zostanie jedynie czarna dziura, a ludzie będą musieli ratować się migracją, bo w regionie nie będzie dla nich pracy.

– Miała powstać Izera, miały powstawać normalne, stabilne miejsca pracy o porównywalnych zarobkach, ale dzisiaj tego na Śląsku po prostu nie ma. Jeżeli te nowe miejsca pracy mają być sezonowe – jak na przykład przy ocieplaniu budynków, fotowoltaice czy w powstających jak grzyby po deszczu centrach logistycznych – to ja mówię: nie o to walczyliśmy! I niech nikt nie opowiada o tym, że jest niskie bezrobocie, bo coraz częściej słychać o zwolnieniach grupowych w przemyśle. A jeżeli padnie przemysł na Śląsku, to będziemy potrzebować setki tysięcy nowych miejsc pracy. Musimy przestać forsować Zielony Ład

– podkreślił przewodniczący Hutek.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Dyskusja o albumie „Z »nieludzkiej ziemi« do krainy maharadżów. Polscy uchodźcy z ZSRS w Indiach 1942–1948” z ostatniej chwili
Dyskusja o albumie „Z »nieludzkiej ziemi« do krainy maharadżów. Polscy uchodźcy z ZSRS w Indiach 1942–1948”

Instytut Pamięci Narodowej zaprasza na dyskusję o przygotowanym przez Archiwum IPN albumie „Z »nieludzkiej ziemi« do krainy maharadżów. Polscy uchodźcy z ZSRS w Indiach 1942–1948”. Spotkanie odbędzie się 21 stycznia 2026 r. o godz. 12.00 w Centralnym Przystanku Historia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Warszawie.

Paweł Szefernaker: Prezydent nie zgodził się na odwołanie szefa SOP z ostatniej chwili
Paweł Szefernaker: Prezydent nie zgodził się na odwołanie szefa SOP

Prezydent Nawrocki nie zgodził się na odwołanie gen. Radosława Jaworskiego z pełnionej funkcji – informuje na platformie X Szef Gabinetu Prezydenta RP Karola Nawrockiego Paweł Szefernaker. Polityk podkreślił, że w SOP do zmiany na stanowisku Komendanta wymagana jest zgoda prezydenta.

Zełenski: Ukraina i Europa powinny stworzyć wspólną 3-milionową armię z ostatniej chwili
Zełenski: Ukraina i Europa powinny stworzyć wspólną 3-milionową armię

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył we wtorek, że Ukraina i Europa powinny stworzyć wspólne siły zbrojne liczące do trzech milionów żołnierzy. Ukraiński przywódca powiedział to w rozmowie z dziennikarzami w komunikatorze WhatsApp – poinformowała agencja Reutera.

Dziwny list w obronie kontrowersyjnej książki Rossolińskiego-Liebe przypisującej winę za Holokaust polskim burmistrzom gorące
Dziwny list w obronie kontrowersyjnej książki Rossolińskiego-Liebe przypisującej winę za Holokaust polskim burmistrzom

Opublikowany niedawno list otwarty w obronie książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe o polskich burmistrzach i Holokauście wywołał szeroką debatę w środowisku akademickim. Spór dotyczy nie tylko samej publikacji, lecz także granic wolności badań naukowych, zasad krytyki historycznej oraz sposobu reagowania na merytoryczne zarzuty wobec kontrowersyjnych tez.

Szpiegowskie gry. Jak Rosja steruje działaniami UE i państw zrzeszonych tylko u nas
Szpiegowskie gry. Jak Rosja steruje działaniami UE i państw zrzeszonych

Po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku w instytucjach unijnych oficjalnie zabroniono działalności rosyjskich lobbystów, ale silnie rozwinięta rosyjska agentura w Brukseli pozwala na wywieranie presji na unijnych urzędników zgodnej z interesami Kremla.

Afera obyczajowa w „Die Welt”. Redaktor naczelny rezygnuje ze stanowiska z ostatniej chwili
Afera obyczajowa w „Die Welt”. Redaktor naczelny rezygnuje ze stanowiska

W jednym z najbardziej poczytnych niemieckich dzienników doszło do poważnego wstrząsu. Z funkcji redaktora naczelnego „Die Welt” odszedł Jan Philipp Burgard. Oficjalnie wskazano na przyczyny zdrowotne, jednak ustalenia zagranicznych mediów wskazują na zupełnie inny powód.

Nowa prognoza IMGW: Przed nami arktyczne mrozy. Nawet -21°C z ostatniej chwili
Nowa prognoza IMGW: Przed nami arktyczne mrozy. Nawet -21°C

Przez najbliższe dwie dni cały czas będzie mroźno, zwłaszcza na wschodzie, gdzie w nocy lokalnie możliwe będą spadki temperatur nawet poniżej minus 20 st. C – poinformował synoptyk IMGW Michał Kowalczuk. Jak dodał, od weekendu nastąpi zmiana w pogodzie, będzie nieco cieplej, z opadami śniegu.

Ekspert: Wyrok sądu w Giżycku - zmyślony spór, realne ofiary, sabotaż wymiaru sprawiedliwości tylko u nas
Ekspert: Wyrok sądu w Giżycku - zmyślony spór, realne ofiary, sabotaż wymiaru sprawiedliwości

Sąd w Giżycku odmówił dokonania podziału majątku, kwestionując skutki prawomocnego wyroku rozwodowego ze względu na skład sądu, który go wydał. Decyzja ta wywołała poważne pytania o granice podważania orzeczeń sądowych, znaczenie prawomocności i realne konsekwencje sporów wokół Krajowej Rady Sądownictwa dla obywateli.

Ursula von der Leyen w Davos: Europa musi przyspieszyć swoje dążenie do niepodległości Wiadomości
Ursula von der Leyen w Davos: Europa musi przyspieszyć swoje dążenie do niepodległości

– Europa musi przyspieszyć swoje dążenie do niepodległości – od bezpieczeństwa do gospodarki, od obronności do demokracji. Chodzi o to, że świat zmienił się na stałe – mówiła Ursula von der Leyen podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Szef SOP zawieszony. MSWiA wszczyna postępowanie dyscyplinarne z ostatniej chwili
Szef SOP zawieszony. MSWiA wszczyna postępowanie dyscyplinarne

Wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec komendanta SOP gen. bryg. Radosława Jaworskiego. W związku z tym został on zawieszony w pełnieniu czynności służbowych – poinformowało we wtorek Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

REKLAMA

Brak wsparcia dla kopalni grozi wybuchem napięć społecznych na Śląsku

Czarno-zielona flaga górnicza symbolizuje podziemne ciemności oraz tęsknotę za zielenią pól i lasów rosnących na powierzchni. Dziś te barwy przywodzą na myśl także aspekt transformacji energetycznej, w której czarny węgiel ma zastąpić tzw. zielona energia. Dla górników oznacza to stopniową likwidację kopalń i coraz bardziej sentymentalne Barbórki. Na Śląsku smutek miesza się dziś ze złością.
Ogień na ulicy
Ogień na ulicy / Pixabay

Co musisz wiedzieć:

  • Transformacja energetyczna oznacza stopniowe wygaszanie kopalń, co wywołuje na Śląsku mieszankę smutku, złości i obaw o utratę miejsc pracy oraz przyszłość regionu.
  • Autor wskazuje, że kluczowe dla górników są: realizacja umowy społecznej z 2021 roku, jej unijna notyfikacja oraz zapewnienie skutecznych osłon socjalnych.
  • Pisz też, że spółki węglowe (zwłaszcza JSW i PGG), znajdują się w trudnej sytuacji finansowej, a brak pełnego wsparcia budżetowego grozi ich upadkiem i wybuchem napięć społecznych na Śląsku.

 

Barbórka w cieniu transformacji energetycznej

Czarno-zielona flaga górnicza symbolizuje podziemne ciemności oraz tęsknotę za zielenią pól i lasów rosnących na powierzchni. Dziś te barwy przywodzą na myśl także aspekt transformacji energetycznej, w której czarny węgiel ma zastąpić tzw. zielona energia. Dla górników oznacza to stopniową likwidację kopalń i coraz bardziej sentymentalne Barbórki. Na Śląsku smutek miesza się dziś ze złością.

Zastępowanie paliw kopalnych takich jak węgiel przez odnawialne źródła energii to najbardziej czuły punkt transformacji energetycznej. Czarne złoto, które przez dekady dostarczało polskiej gospodarce energię niezbędną do rozwoju, jest dzisiaj stopniowo wypierane przez gaz ziemny, energię słoneczną i wiatrową, a docelowo także energię atomową. Stoją za tym decyzje polityków, którzy za priorytet obrali walkę ze zmianami klimatycznymi.

 

Przyszłość pod znakiem zapytania

Z tych powodów tradycyjne święto górnicze, którym jest Barbórka, staje się coraz bardziej refleksyjne, a w niektórych przypadkach nawet sentymentalne. Takie nastroje towarzyszyły górnikom z Kopalni „Makoszowy” w Zabrzu, gdzie 10 grudnia 2022 roku wyprawiono pożegnalną Barbórkę. Węgiel fedrowano tam od 1906 roku, przez cztery pokolenia. Piwo smakowało wyjątkowo gorzko także górnikom z KWK „Bobrek” w Bytomiu, którzy w listopadzie zorganizowali ostatnią karczmę piwną. Z końcem grudnia br. z kopalni nie będzie wyjeżdżał już węgiel, a 1800 osób straci pracę.

Koniec górnictwa w Bytomiu i Zabrzu to dopiero początek ogromnego procesu, którego obawiają się przede wszystkim mieszkańcy Górnego Śląska. Sprawiedliwa transformacja obszarów górniczych i przyszłość ich pracowników zależą dziś od trzech fundamentalnych kwestii.

 

Umowa społeczna

Pierwszą z nich jest umowa społeczna zawarta jeszcze przez poprzedni rząd w Katowicach w 2021 roku. Solidarność chciałaby mieć pewność, że ekipa Donalda Tuska dotrzyma obietnic, które złożono górnikom, i nie wrzuci tego dokumentu do kosza. Umowa społeczna dotycząca transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego oraz wybranych procesów transformacji województwa śląskiego – bo tak brzmi jej pełna nazwa – zawiera bardzo poważne deklaracje sygnowane nie tylko przez związkowców, polityków i zarządy spółek górniczych, ale także przez przedstawicieli gmin górniczych.

W umowie zapisano konkretne daty zamknięcia poszczególnych kopalni. Proces ich wygaszania rozpoczął się już w 2021 roku od likwidacji Kopalni Węgla Kamiennego „Ruda, Ruch, Pokój” w Rudzie Śląskiej oraz połączenia Kopalni „Wujek” i „Murcki-Staszic”. Natomiast ostatnie bryły węgla mają zostać wydobyte w 2049 roku w kopalniach „Sobieski”, „Janina”, „Bogdanka”, „ROW Ruch Chwałowice” i „Ruch Jankowice”.
Harmonogram jest zatem jasno określony, dlatego górnicy wściekają się, gdy słyszą o szybszym odejściu od węgla.

 

Unijna notyfikacja

Zapisy Umowy Społecznej nie będą jednak w mocy, jeśli nie notyfikuje ich Komisja Europejska. Unia musi zgodzić się na mechanizmy wsparcia publicznego, które pozwolą przeprowadzić w Polsce transformację energetyczną w taki sposób, aby jak najmniej ucierpieli na tym ludzie i gospodarka województwa śląskiego.
Czym są te mechanizmy? To dotacje z budżetu państwa do likwidacji kopalń i środki finansowe na osłony socjalne dla górników, którzy stracą zatrudnienie.

Ostateczny pakiet świadczeń będzie zawarty w ustawie o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Rząd planuje znowelizować tę ustawę i zapewnić pracownikom z co najmniej 3-letnim stażem jednorazowe odprawy na poziomie 170 tys. złotych netto. Górnicy będą mogli też skorzystać z pięcioletniego urlopu, w czasie którego otrzymają 80 procent dotychczasowego wynagrodzenia. Dla pracowników zakładów przeróbki mechanicznej węgla urlop górniczy będzie trwał cztery lata.

 

Co z kopalniami?

Nowelizacja przewiduje też, że jednostki samorządu terytorialnego będą mogły otrzymać majątek likwidowanej kopalni w formie darowizny i wykorzystać go na nowe inwestycje czy rewitalizację.
Nieodpłatne przeniesienie całych zakładów lub ich części będzie mogło nastąpić również między przedsiębiorstwami górniczymi w celu przeprowadzenia likwidacji czy restrukturyzacji. Wprowadzony zostanie także nowy mechanizm wygaszania kopalń. Likwidację mają przeprowadzać przedsiębiorcy górniczy, a nie jak dotychczas Spółka Restrukturyzacji Kopalń.

Z osłon będą mogli skorzystać pracownicy następujących przedsiębiorstw górniczych: Polskiej Grupy Górniczej, Południowego Koncernu Węglowego, Węglokoksu Kraj oraz dopisanych niedawno do nowelizacji – Jastrzębskiej Spółki Węglowej i LW „Bogdanka”. Znowelizowana ustawa obejmie prawdopodobnie ponad 7 tysięcy pracowników kopalń.

Od podpisania umowy minęły już 4 lata i jak do tej pory ani poprzedni, ani obecny polski rząd nie uzyskał unijnej aprobaty na subwencjonowanie górnictwa. Procedurę wydłużyły dodatkowo korekty, których dokonała we wniosku nowa koalicja rządowa. Górnicy są podminowani i zniecierpliwieni ociąganiem się polityków, bo notyfikacja umowy to sprawa gardłowa dla całego sektora.

 

Spółki węglowe

Najnowszymi beneficjentami znowelizowanej ustawy górniczej mają być pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej. To wiodący producent koksu w Unii Europejskiej, surowca niezbędnego do wytopu stali. Spółka znalazła się ostatnio w poważnych tarapatach finansowych. Jeszcze w połowie 2024 roku miała 5,8 mld zł środków w funduszu stabilizacyjnym. Dziś z tej kwoty zostało zaledwie 100 milionów. Pracownicy obawiają się ostrej restrukturyzacji, która obejmie ich pensje i miejsca pracy.

Niepokój widać także wśród pracowników największego producenta węgla kamiennego w Europie, czyli Polskiej Grupy Górniczej. Zarówno PGG, jak i Południowy Koncern Węglowy oraz Węglokoks Kraj są objęte nowym systemem wsparcia. Spółki te otrzymują dotacje z budżetu państwa do redukcji zdolności produkcyjnych i od tych pieniędzy zależy ich płynność finansowa. W przyszłym roku dopłaty dla górnictwa wyniosą 5,5 miliarda złotych. Zdaniem Ministerstwa Energii to niewystarczająca kwota, dlatego resort zawnioskował do ministra finansów o dodatkowe 2,5 mld zł.

– Zapotrzebowanie zgłoszone przez spółki sektora górnictwa węgla kamiennego opiewa na kwotę 10,7 mld zł. Przyznanie finansowania w wysokości 5,5 mld zł będzie skutkować możliwym brakiem realizacji zadań przez beneficjentów już w drugim kwartale 2026 roku oraz możliwym zmaterializowaniem się ryzyka w zakresie kwestii społeczno-gospodarczych, bezpieczeństwa energetycznego oraz zagadnień środowiskowych

– argumentował resort energii.

 

Co na to rząd?

Minister Andrzej Domański okazał się jednak nieprzejednany. Będzie 5,5 mld i ani grosza więcej. Jakie będą tego efekty, nietrudno przewidzieć.

– Jeżeli dodatkowe pieniądze w budżecie państwa się nie znajdą, to PGG czeka taki sam los jak Jastrzębską Spółkę Węglową. Polskiej Grupie Górniczej środki finansowe wystarczą do kwietnia lub maja przyszłego roku

– przekazał nam przewodniczący górniczej Solidarności.

Odnosząc się z kolei do zapisów umowy społecznej z 2021 roku i przyszłości terenów pogórniczych, Bogusław Hutek powiedział jasno:

– Dla nas umowa społeczna jest świętością i musi zostać dotrzymana.

- Te wszystkie daty zamknięcia kopalń nie wzięły się z sufitu! My dostaliśmy takie informacje ze spółek energetycznych, ustalając, jak długo mogą pracować obecne aktywa węglowe. Umowa została tak skrojona, żeby pracownicy mogli dopracować do emerytury lub urlopu górniczego. Jeśli daty zamykania kopalń zostaną skrócone, to wszystko się posypie. To doprowadzi do wybuchu społecznego na Śląsku

– przestrzega związkowiec.

Działacz NSZZ „Solidarność” zauważył również, że miejsca pracy w górnictwie nie są zastępowane przez równie dobrze płatne stanowiska w innych branżach.

Ślązacy boją się pauperyzacji i tego, że po kopalniach zostanie jedynie czarna dziura, a ludzie będą musieli ratować się migracją, bo w regionie nie będzie dla nich pracy.

– Miała powstać Izera, miały powstawać normalne, stabilne miejsca pracy o porównywalnych zarobkach, ale dzisiaj tego na Śląsku po prostu nie ma. Jeżeli te nowe miejsca pracy mają być sezonowe – jak na przykład przy ocieplaniu budynków, fotowoltaice czy w powstających jak grzyby po deszczu centrach logistycznych – to ja mówię: nie o to walczyliśmy! I niech nikt nie opowiada o tym, że jest niskie bezrobocie, bo coraz częściej słychać o zwolnieniach grupowych w przemyśle. A jeżeli padnie przemysł na Śląsku, to będziemy potrzebować setki tysięcy nowych miejsc pracy. Musimy przestać forsować Zielony Ład

– podkreślił przewodniczący Hutek.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane