Strategia bezpieczeństwa UE nie wzmocni, ale zniszczy państwa członkowskie
Co musisz wiedzieć:
- Niemieccy politycy nie raz deklarowali chęć „przejęcia odpowiedzialności” za bezpieczeństwo w Europie i unijna strategia bezpieczeństwa ma im w tym dopomóc.
- Unijna strategia bezpieczeństwa będzie miała za zadanie domknąć projekt superpaństwa.
- Strategia bezpieczeństwa UE nie wzmocni, ale zniszczy państwa członkowskie.
Dokument strategii bezpieczeństwa jest dokumentem gwarantującym suwerenność i niepodległość podmiotu państwowego. Nawet jeżeli spojrzymy na Sojusz Północnoatlantycki, zauważymy, że to poszczególni jego członkowie – suwerenne państwa związane sojuszem – posiadają strategie bezpieczeństwa, natomiast sam Sojusz ogranicza się do koncepcji strategicznej – niby podobne, ale to jednak nie to samo. Strategia bezpieczeństwa – to teoria i praktyka kierowania sprawami bezpieczeństwa danego podmiotu przez naczelnego decydenta, w tym zwłaszcza ustalania celów bezpieczeństwa oraz sposobów ich osiągania. To strategia bezpieczeństwa decyduje o bardziej ogólnym celu zawartym w koncepcji strategicznej i to ona stanowi wyznacznik podejmowanych decyzji.
- Ekspert: Mercosur ma dać Niemcom po zbankrutowaniu rolników swobodę zarządzania głodem
- Nowy komunikat IMGW. Oto co nas czeka
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Ogromne złoża na Bałtyku. „Nie ma cienia wątpliwości”
- Elon Musk ujawni algorytm "X". "Cios między żebra urzędników UE"
- Wojna o wydawcę TVN wkracza na salę sądową. Warner Bros. Discovery z zarzutem braku transparentności
- Groźny pomysł unijnego komisarza da Niemcom militarną kontrolę nad całą UE
- Komunikat dla mieszkańców Warszawy
- Fatalny dla Putina początek roku. A będzie gorzej
- "Larry, nie rób mi tego". Nieoczekiwany finał wizyty na Downing Street
Zdefiniowanie interesów i celów strategicznych
Postępowanie jeżeli chodzi o wypracowywanie strategii bezpieczeństwa powinno zawierać w sobie cztery logicznie wynikające z siebie etapy. Po pierwsze należy zdefiniować interesy danego podmiotu i jego cele strategiczne. W tym przypadku podmiotem jest Unia Europejska rozumiana jako spójna całość. I tu pojawia się problem, ponieważ kraje członkowskie UE bardzo często mają sprzeczne interesy i pewne decyzje są podejmowane na korzyść jednych, a kosztem drugich. Jeżeli zatem Komisja Europejska zakłada, że „uwspólnotowi” te interesy, to stanie się to z korzyścią dla największych i najsilniejszych – ergo Niemiec, ewentualnie Francji, ale to niekoniecznie – a kosztem Polski i krajów bałtyckich.
Będzie to de facto oznaczało anihilację istniejących strategii bezpieczeństwa narodowego państw członkowskich, które zostaną zmuszone – oby tak się nie stało – do przyjęcia niemieckich priorytetów i celów oraz podporządkowania się im, kosztem własnych interesów rzecz jasna.
Ocena strategicznych warunków bezpieczeństwa
Kolejny etap to ocena strategicznych warunków bezpieczeństwa, jego środowiska. I tu pojawia się znów ten sam problem. Szczególnie groźny, gdyż wszystkie unijne instytucje mają problem z obiektywnym ujęciem tej oceny. Dość spojrzeć, do jakiego stanu Niemcy doprowadzili własny, świetnie prosperujący kraj. Uderzenie „zieloną” polityką oraz polityką migracyjną okazuje się dla nich zabójcze, a mimo tego Ursula von der Leyen – i to z pewnością za wiedzą i pełną zgodą władz w Berlinie – zapowiada intensyfikację obydwu polityk. Jestem przekonana, że znajdą się one w unijnej strategii bezpieczeństwa, a unijna propaganda odtrąbi sukces.
Sformułowanie koncepcji strategicznej
Koncepcja strategiczna to szerszy, bardziej fundamentalny plan określający wizję, cele i priorytety bezpieczeństwa. I tu – jeżeli idzie o Unię i Komisję Europejską – pojawia się poważne zagrożenie. Na europejskich salonach od wielu lat rozprawia się o tym, jak wypchnąć Amerykanów z Europy. Dopóki bowiem stacjonują w niej wojska amerykańskie, Niemcy muszą powstrzymywać się od agresywnej wersji niemieckiego imperializmu i ograniczyć się do stosowania jego wersji soft. Dowódcy amerykańscy mówią wprost: gdybyśmy wyszli z Europy, Niemcy wszczęłyby kolejną wojnę.
Zresztą Niemcy i tak nie odpuszczają swoich imperialnych zapędów. Z wypowiedzi prominentnych polityków w Berlinie wynika jasno, iż chcą oni posiadać najsilniejszą armię w Europie, która „odpowiadałaby za bezpieczeństwo” całej UE, czyli de facto pragną oni militarnie kontrolować większość kontynentu. Graniczy z pewnością, że koncepcja strategiczna UE im na to pozwoli. Przygotowania zresztą do tego scenariusza już widać (w postaci prób wprowadzenia wojskowego Schengen i planów Berlina przerzucania wojsk niemieckich czy to do Polski, czy na Grenlandię), zatem jakieś zręby koncepcji strategicznej UE w kuluarach unijnych instytucji muszą istnieć.
Określenie zasobów
Czwarty etap tworzenia strategii bezpieczeństwa to określenie zasobów niezbędnych do realizacji przyjętych założeń, czyli domknięcie całego procesu. I tu dochodzimy do unijnych programów SAFE i ReArmEU, które pochłoną setki miliardów euro z zaciągniętego przez Unię Europejską jako całość kredytu. Jeżeli przyjrzymy się ich strukturze, uderzy nas kilka istotnych kwestii. Po pierwsze, obydwa są obwarowane mechanizmem warunkowości i KE może zaszantażować wstrzymaniem środków pod byle pretekstem.
Po drugie, eliminują one kontrahentów sprzętu wojskowego spoza UE, a więc nie są nastawione stricte na zbrojenia ze względu na potencjalną agresję Rosji, ale na wspomożenie upadającego, a dobijanego „zieloną” polityką i dekarbonizacją przemysłu zbrojeniowego takich państw jak Niemcy, czy Francja.
Po trzecie o tym, jaki sprzęt zostanie zakupiony ostatecznie decydują unijni urzędnicy, a nie sztab danego kraju członkowskiego wraz z ministerstwem obrony. Resorty obrony zgłaszają potrzeby, ale to nie oznacza, że otrzymają pieniądze na to, co chcą. Otrzymają je na ten sprzęt, który KE uzna za właściwy, czyli de facto Komisja Europejska już stworzyła sobie narzędzie do wymagania od państw członkowskich, aby określali zasoby niezbędne dla realizacji przyjętych przez KE założeń zgodnie z wolą tej unijnej instytucji.
Zapowiadana przez Ursulę von der Leyen strategia bezpieczeństwa UE będzie stanowiła zatem domknięcie systemu, zręby którego już istnieją.
Tworzenie unijnego superpaństwa
Strategia bezpieczeństwa to dokument mający zagwarantować zachowanie suwerenności i niepodległości danego podmiotu. W przypadku Unii Europejskiej jej stworzenie dla całej wspólnoty wiązałoby się z koniecznością uznania państwowego charakteru UE. Byłby to bardzo groźny precedens – wielki krok w kierunku budowy unijnego superpaństwa.
„Potęga militarna”?
„UE pracuje nad tym, by stać się potęgą militarną” - powiedziała podczas zamkniętego spotkania w Parlamencie Europejskim przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, cytowana przez portal Euractiv.pl. Problem w tym, że jej posunięcia wcale o tym nie świadczą. Świadczą za to o jej potrzebie dokończenia dzieła centralizacji UE i sprowadzenia państw członkowskich do statusu landów. Zwróćmy uwagę na kilka kwestii.
Unijne programy zbrojeniowe
Przede wszystkim należy zauważyć, że unijne programy zbrojeniowe mają służyć bardziej związaniu państw członkowskich, niż ich uzbrojeniu. Pieniądze, które dostają poszczególne kraje są stosunkowo niewielkie – na uzbrojenie się potrzeba zdecydowanie większych kwot – za to skutecznie wiążą ręce decydentom. Za kredyt, który będziemy musieli spłacić, sprzedajemy zatem naszą suwerenność otrzymując w zamian system nakazów i zakazów oraz polecenie, jaką broń zakupić. Marne to rozwiązanie i dziwię się politykom wszystkich stron sceny politycznej, że tak chętnie mu przyklasnęli.
Dekarbonizacja
Po drugie, dekarbonizacja. Jak UE ma stać się potęgą militarną, jeżeli walczy z węglem, a przecież wiadomo, że węgiel koksujący jest niezbędny do produkcji stali? Z przyczyn ekologicznych zamykane są huty, systemowo niszczony jest cały przemysł metalurgiczny i zbrojeniowy i tego nie naprawią żadne pieniądze. Gdyby Ursula von der Leyen rzeczywiście chciała zbroić Europę to nie walczyłaby z polskim węglem, a jednak to robi. Dlaczego? Bo szefowa KE chce uzbroić jedynie Niemcy. Tylko Niemcy w całej UE mają prawo wydobywać węgiel i budować kolejne kopalnie i nie jest to bez przyczyny. Niemieckie firmy zresztą nie raz wyrażały zainteresowanie przejmowaniem kopalń w Polsce i zapewne z taką sytuacją spotkamy się jeszcze nie raz.
Niemieccy politycy nie raz deklarowali chęć „przejęcia odpowiedzialności” za bezpieczeństwo w Europie i unijna strategia bezpieczeństwa ma im w tym dopomóc.
Przyjęcie dokumentu zniszczy państwa członkowskie
Wobec powyższego należy się spodziewać, że zapowiadany przez Ursulę von der Leyen na 2026 rok dokument – unijna strategia bezpieczeństwa – jeżeli zostanie przyjęty, doprowadzi do ruiny państwa członkowskie UE, zniszczy ich obronność, ich państwowość oraz odbierze im znaczną część suwerenności. Na takie dictum nie może być zgody.




