Jan Wróbel: ONR Polskę wybudza
Co musisz wiedzieć:
- Polska jest krajem, w którym mnóstwo ludzi pogodziło się z własną głupotą.
- Zamykamy się we własnej strefie „wolnej od...” – wolnej od uczciwej konfrontacji z sąsiednimi bańkami.
- Polska – i wielka w tym zasługa PiS – nie jest dzisiaj krajem, w którym grozi nam czyjś monopol na prawdę.
Wychodziłem z tej rozmowy rozanielony. Po pierwsze, oczywiście, lepiej jest, kiedy posługujemy się prawdziwym opisem rzeczywistości, a nie karykaturami. W ogóle szukanie prawdy pozostaje zadaniem każdego człowieka, a tkwienie w pseudo-świecie szkodzi, jak nie wiem.
Po drugie, to fajnie, że pękło już sztywne obramowanie utworzone w pierwszych latach III RP. Póki trwało, w kilku obszarach refleksji historycznej panowała zasada „kto nie z Mieciem, tego zmieciem”, przy czym „Mieciem” była centrala historyczna przy ulicy Czerskiej. Z dość zrozumiałych względów ONR znajdował się na liście zagadnień, w których wszystko już zadecydowano na górze.
Po trzecie, na koniec nieskrępowanej dyskusji wokół narodowego radykalizmu można dojść do uczciwego wniosku, tego samego, który miała Czerska: Chroń nas, Panie Boże, przed powrotem ONR. Kiedy w naszym dyskursie dominowała jedna tylko opcja, gazetowo wyborcza, człowiek zbuntowanej prawicy mógł swój stosunek do ONR-u kształtować niejako na złość. „Oni” chcą mieć monopol naprawdę? A niedoczekanie! ONR walczył z Żydami? To widocznie miał powód. Miał maślane oczy, kiedy patrzył na NSDAP? Ale jak bił komuchów!
Kiedy w naszym dyskursie dominowała jedna tylko opcja, gazetowo wyborcza, człowiek zbuntowanej prawicy mógł swój stosunek do ONR-u kształtować niejako na złość.
- Tych akt Epsteina nie opublikowano. Dowodzą, że oprawcy z elity mordowali i okaleczali swoje ofiary
- Zwalnianie doświadczonych pracowników, często rotacje, krótkie umowy. Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei chcą zmian
- Prof. Piotrowski: Umowa UE – Mercosur jest sprzeczna z polską konstytucją
- Gratka dla miłośników astronomii. Niezapomniane widowisko na niebie
- Św. Antoni. Wykrywacz zgub z nieba
Polska – i wielka w tym zasługa PiS – nie jest dzisiaj krajem, w którym grozi nam czyjś monopol na prawdę. Jest natomiast krajem, w którym mnóstwo ludzi pogodziło się z własną głupotą. Głupota nie polega na tym, że czegoś nie wiemy albo że coś wiemy, ale krzywo. Polega na tym, że nie chce nam się dowiadywać, że nie chce nam się prostować. Po prostu zamykamy się we własnej strefie „wolnej od...” – wolnej od uczciwej konfrontacji z sąsiednimi bańkami. Jałowiejemy przez to intelektualnie i stajemy się łatwo sterowalni.
Wojciech Wasiutyński, emigrant polityczny, dziennikarz, demokrata, fajny człowiek, w młodości tak Polskę kochał, że działał w ONR. Pisał jako zapalony młodzieniec w roku 1937: „Jesteśmy nietolerancyjni, ponieważ odradzający się nasz katolicyzm dał nam wiarę, że prawda może być tylko jedna. Celem naszym jest Bóg. Jesteśmy apostołami Prawdy, naszej racji musi się podporządkować nasz Naród i inne narody. To, co liberalizm uznał za najbardziej prywatną sprawę jednostki, tj. możność swobodnego wyboru przekonań i wiary, staje się najbardziej wspólnym dla każdego. Odżyła więc zasada «cuius regio eius religio» [czyje rządy, tego religia ], a wobec przeciwników stosuje się zasadę «legis deminutio» [odebranie praw]”.
Ręka w górę, kto woli żyć w kraju, w którym jego wiara i przekonania zostają ustalone przez państwo?




