Nadchodzi "Reżim 28". Bruksela szykuje rewolucję prawną poza kontrolą narodów
Co musisz wiedzieć:
- „28. reżim” to plan stworzenia równoległego, ponadnarodowego porządku prawnego dla firm, który mógłby podważyć suwerenność państw i ich prawo pracy, podatki oraz ochronę konsumentów.
- Projekt wraca jako „EU Inc.” z poparciem Komisji Europejskiej, lobbystów i części elit, a jego celem jest zwiększenie konkurencyjności UE kosztem kontroli narodowych parlamentów.
- Związki zawodowe i część europosłów ostrzegają, że nowy reżim może ułatwić omijanie krajowych regulacji i pogorszyć warunki pracowników, zwłaszcza w państwach peryferyjnych.
Europe Inc.
Od lat 60. w Unii Europejskiej pojawiały się głosy, że unijny rynek potrzebuje jednolitego prawa dla przedsiębiorstw. Dość późno, bo w 1988 roku, rozpoczęto prace nad aktem zwanym Societas Europaea, który miał uniemożliwić firmom transgraniczne działanie w formie spółki akcyjnej bez potrzeby funkcjonowania w każdym państwie jako oddzielna osoba prawna. Negocjacje nad projektem trwały dość długo, a ostateczny efekt nie był dla nikogo zadowalający. Po drodze państwa członkowskie zgłaszały wiele zastrzeżeń dotyczących głównie prawa pracy. Akt, który zaczął obowiązywać dopiero w 2004 roku, stał się finalnie dziwną hybrydą porządku unijnego i prawodawstwa państw narodowych, odsyłając do tego drugiego w wielu kwestiach wymagających pogłębionych regulacji. Można zaryzykować stwierdzenie, że 22 lata temu tendencje integracyjne unijnej biurokracji i oligarchii przegrywały jeszcze z broniącymi swych kompetencji państwami członkowskimi. Nie znaczy to jednak, że rezygnowały z walki. Wręcz przeciwnie, ta dopiero się zaczynała.
Pierwsze nieudane próby
- Komunikat dla mieszkańców woj. mazowieckiego
- Burza po niedzielnej „Familiadzie”. Widzowie podzieleni
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców Dolnego Śląska
- Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego
- Ekspert: Za obchodzenie konstytucji przez Sąd Najwyższy obywatel zapłaci wysoką cenę
- Skoki narciarskie i doping. Nowe, nietypowe praktyki podczas kontroli kombinezonów
- Kurierzy będą musieli udawać biznesmenów
W czasie pierwszej polskiej prezydencji w UE jednym z jej priorytetów było uchwalenie tzw. Europejskiego Prawa Umów mającego stworzyć jednolite, opcjonalne przepisy prawa umów sprzedaży w ramach jednolitego rynku UE. Projekt miał ułatwić transakcje transgraniczne między przedsiębiorstwami i konsumentami, zmniejszając bariery wynikające z różnic w krajowych systemach prawa umów. Nowe przepisy miały mieć charakter dobrowolny i regulować wybrane dziedziny związane ze sprzedażą towarów, usługami cyfrowymi i powiązanymi z nimi usługami. Projekt jednak nie przeszedł z powodu obaw państw członkowskich i braku mocnego zaplecza politycznego. Każde z opisanych wyżej rozwiązań stanowiło kolejne podejście do idei funkcjonującej w unijnej nowomowie jako „Reżim 28”.
Koncepcja ta opiera się na stworzeniu dodatkowego, funkcjonującego równolegle do porządków państw członkowskich, ładu prawnego w celu ułatwienia działalności firm. Jak mogliśmy się już przekonać, kolejne pomysły wpisujące się w ten wielki plan upadały z powodu obaw państw członkowskich, ryzyka chaosu prawnego i zaniepokojenia reprezentacji pracowników. Pomysł, który nigdy nie został zarzucony, wraca jednak, tym razem przybierając oficjalnie nazwę „Europe Inc.”.
Koncepcja powraca
Unijny komisarz do spraw sprawiedliwości Michael McGrath polityk, reprezentujący irlandzką partię Fianna Fáil, jest godnym następcą Věry Jourovej. Znany jest z poparcia kolejnych zamordystycznych pomysłów i działań mających na celu temperowanie niepokornych, niepłynących w liberalnym głównym nurcie krajów. W styczniu tego roku McGrath udzielił wywiadu „Financial Times”, w którym wprost wracał do idei „28. reżimu”, która po czterdziestu latach prób powinna według niego ostatecznie wejść w życie. W nowej koncepcji alternatywny unijny porządek prawny obejmowałby szerszy zakres rozwiązań, a więc prawo spółek w formie prawnej, przepisy dotyczące ładu korporacyjnego, emisji akcji, upadłości, a nawet elementy prawa pracy i prawa podatkowego. Mówimy więc o kwestiach, które są dziś ważnym elementem suwerenności regulacyjnej państw narodowych. W pewnym stopniu jest to też przyznanie się do porażki, zarówno w kwestii dotychczasowej harmonizacji przepisów, jak i funkcjonowania wcześniej przyjętych rozwiązań, w tym wspomnianego wyżej Societas Europaea, jedynej jak dotąd skutecznej formy stworzenia choćby pierwocin „28. reżimu”.
Oczywiście McGrath zdaje sobie sprawę, że może napotkać opór, trwa już jednak intensywny lobbing ze strony zainteresowanych przedsiębiorców, a z drugiej strony Unia rozmawia już ze związkowcami. Dla Brukseli przepchnięcie reżimu jest ważne z tych samych przyczyn, dla których tak brutalnie forsuje ona umowę z krajami Mercosur. Kolejne analizy unijnych mędrców, takie jak niedawny raport byłego premiera Włoch Maria Draghiego, zwracają uwagę na rosnący brak konkurencyjności gospodarki UE. Ponieważ jednak polityczna poprawność wciąż nie pozwala trafnie wskazać przyczyn związanych z zielonym ładem i wszelkimi innymi aspektami transformacji energetycznej mnożącej koszty produkcji i prowokującej wyprowadzanie jej poza wspólnotę, unijne elity rozwiązań upatrują w kolejnych porozumieniach zawieranych ponad głowami obywateli i ich wybieranych demokratycznie przedstawicieli. Draghi, a także piszący wcześniej podobny raport Enrico Letta, również Włoch, postulowali powrót do „28. reżimu”, a zbrojny w tę podkładkę McGrath zamierza ustać w boju.
Nowe rozwiązania zapewne zostałyby przyjęte jako rozporządzenie, co znaczy, że aby wejść w życie, nie musiałyby być wprowadzane do ładu prawnego poszczególnych członków Unii. Tym samym kraje członkowskie straciłyby kontrolę nad kolejnymi potężnymi obszarami handlu i gospodarki. Plany te budzą entuzjazm związanych z firmami lobbystów, związkowcy są natomiast pełni obaw. 20 stycznia na forum Parlamentu Europejskiego przyjęto sprawozdanie, które stwierdza, że proponowane rozwiązania mogą być zagrożeniem dla praw pracowniczych, stąd też pojawiają się już apele ETUC o ich ponowne przemyślenie. Ryzyko podważania krajowych przepisów prawa pracy i przyjmowania mniej korzystnych dla zatrudnionych warunków wydaje się poważne, tak samo zresztą jak obchodzenie lokalnych przepisów dotyczących podatków czy ochrony konsumenta. I znów kłaniają się analogie z umową z krajami Mercosur.
Frau Ursula jest „za”
Wielką zwolenniczką nowych rozwiązań jest, jakże by inaczej, Ursula von der Leyen. 20 stycznia, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, von der Leyen zapowiada „28. reżim” i maluje przed nami obraz świetlanej przyszłości.
– Ostatecznym celem jest stworzenie nowej, prawdziwie europejskiej struktury korporacyjnej. Nazywamy to EU Inc., z jednym i prostym zestawem przepisów, które będą bezproblemowo obowiązywać w całej Unii. Dzięki temu firmy będą mogły znacznie łatwiej działać w państwach członkowskich. Nasi przedsiębiorcy, innowacyjne firmy, będą mogli zarejestrować firmę w dowolnym państwie członkowskim w ciągu 48 godzin – w pełni online. Będą korzystać z tego samego systemu kapitałowego w całej UE. Docelowo potrzebujemy systemu, w którym firmy będą mogły bezproblemowo prowadzić działalność i pozyskiwać finansowanie w całej Europie – równie łatwo, jak na jednolitych rynkach, takich jak USA czy Chiny. Jeśli uda nam się to zrobić dobrze – i jeśli będziemy działać wystarczająco szybko – nie tylko pomoże to firmom z UE się rozwijać, ale także przyciągnie inwestycje z całego świata
– zapowiada szefowa Komisji Europejskiej. Mercosur, zapowiadana analogiczna umowa z Indiami i „28. reżim” współtworzą w optyce von der Leyen projekt europejskiej niepodległości, a więc rozluźnienia dawnych sojuszy, a zarazem ograniczenia lub pełnego zlikwidowania suwerenności państw członkowskich. Perspektywa ta nie jest dla obywateli i pracowników budująca.
Potrzebna świadomość
Tymczasem jednak, jak już wspomniałem, niewiele mówi się i pisze u nas na ten temat. Z życzliwością nową strategię witają portale takie jak MamBiznes.pl czy MamStartup.pl, ale pierwszy z nich gasi entuzjazm.
„Zapowiadany przełom może być jednak tylko kolejną z niezrealizowanych póki co zapowiedzi Komisji Europejskiej. Nawet gdyby doszło do stworzenia jednolitego systemu, to poszczególne państwa członkowskie nie będą miały finalnego obowiązku dołączenia do niego. W efekcie może powstać więc kolejna warstwa biurokracji, która odniesie odwrotny od zamierzonego skutek”
– pisze MamBiznes.pl, a nam pozostaje mieć nadzieję, że obawy te się potwierdzą. Wygląda bowiem na to, że tak daleko idący projekt może utknąć na tych samych mieliznach, co wszystkie poprzednie próby forsowania podobnych rozwiązań. Współistnienie dwóch konkurencyjnych modeli może powodować chaos, podobnie jak wprowadzanie do zasad Europe Inc. wyjątków i ustępstw wobec poszczególnych lub wszystkich państw członkowskich. Wyprowadzenie poza państwa narodowe ochrony pracowników może budzić sprzeciw i – jak się zdaje – już napotyka opór w PE, kluczowe jest jednak stworzenie wokół tego problemu odpowiedniej świadomości społecznej. Ważne też, by temat pojawił się odpowiednio mocno w polskiej sferze informacyjnej, ponieważ dla państw peryferyjnych i wciąż słabszych od wielkich graczy są groźniejsze. Gdy rządzi nami wyjątkowo spolegliwy wobec KE i lobbystów gabinet, musimy zachować zwiększoną czujność.
[Tytuł, niektóre śródtytułu i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




