Rafał Woś: Pod flagą „S” spotkali się ludzie z różnych baniek
Co musisz wiedzieć:
- NSZZ Solidarność jest jedną z największych organizacji społecznych w Polsce (ok. pół miliona członków) i realną siłą społeczną obecną w wielu sektorach gospodarki.
- Związek od dekad pozostaje w ostrym sporze z liberalnymi elitami i środowiskami medialnymi, które mają dominującą pozycję w III RP.
- Mimo że nie ma bezpośredniej reprezentacji politycznej, Solidarność wpływa na rzeczywistość poprzez inicjatywy społeczne i współpracę różnych środowisk krytycznych wobec rządów liberalnych.
Ta siła daje Solidarności zdolność wpływania na naszą rzeczywistość. Nie jest to dziś – w przeciwieństwie do początków III RP – wpływ bezpośredni. Żadna emanacja „S” od lat 90. nie zasiada w parlamencie ani nie aspiruje (jako całość) do stanowisk rządowych. To pchanie rzeczywistości w bardziej solidarnościowym kierunku odbywa się drogą żmudnego forsowania inicjatyw. Tak było w latach 2015–2023, gdy „S” de facto napisała Zjednoczonej Prawicy kawał jej programu gospodarczego z mocną podwyżką płac (w tym płacy minimalnej), cofnięciem wieku emerytalnego i wolnymi niedzielami. Nierzadko wbrew wielkim oporom w samym PiS-ie.
Ale także w czasie rządów liberałów Solidarność nie jest bezradna. Tak też należy rozumieć niedawne spotkanie w Sali BHP, gdzie na zaproszenie przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „S” Piotra Dudy zjawili się przedstawiciele kilkudziesięciu środowisk, których łączy niechęć do antysolidarnościowego kierunku rządów ekipy Donalda Tuska.
- Komunikat dla mieszkańców woj. śląskiego
- Wyłączenia prądu w woj. pomorskim. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Jak fikcyjne faktury kosztują Polskę miliardy – ekspert o kulisach karuzeli VAT
- Nie żyje Jagoda Gancarek. Zginęła w tragicznym wypadku
- Wyłączenia prądu w Wielkopolsce. Ważny komunikat dla mieszkańców
- Burza w sieci po programie TVP. Wydano przeprosiny
- Andrzej Gajcy ujawnia: Morawiecki buduje własne zaplecze, ale nie dąży do rozłamu
To spotkanie jest początkiem
Tu nie chodzi o to, że ma z tego tu i natychmiast wyrosnąć coś, co zmiecie Tuska i jego złe polityki. Chodzi raczej o to, że pod flagą „S” mogli się spotkać ludzie dłubiący sobie na co dzień w różnych banieczkach. Często nawet o sobie nie wiedząc i czując zniechęcającą daremność oporu. Oni mieli się zobaczyć. Klasyczni związkowcy i obrońcy granic. Pracownicy wymiaru sprawiedliwości i katecheci. Wściekli na minister Barbarę Nowacką rodzice i ekologiczni aktywiści zniesmaczeni tym, jak zostali przez władzę – pardon my French – olani.
To spotkanie jest początkiem. Co najważniejsze, wszystko poszerza wpływ „S”. Pozwala skoordynować wysiłki, wzajemnie się mobilizować, uniknąć rozgrywania i rozbicia. Bo razem ludzie zawsze są silniejsi. Na tym zawsze polegała Solidarność.
[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




