[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Urlop śmurlop
07.07.2020 22:50
![[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Urlop śmurlop](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/ba53edf9-9181-4147-ab25-40ee351445af/50499.jpg?p=article_hero_mobile)
Komentarzy: 0
Udostępnij:
No dobra. Nadchodzi urlop. I to jest prawdziwy problem.
Oczywiście Żona się cieszy, dzieci skaczą z radości, ostatni, trudny dla wszystkich czas epidemii oraz konieczność realizacji wszelkich naszych form aktywności na powierzchni niespełna pięćdziesięciu metrów kwadratowych mocno dały się wszystkim we znaki. Chyba nawet chomik się cieszy z tego, że jedzie z nami. Do kota będzie przychodziła sąsiadka, ale pozostawienie chomika w jednym mieszkaniu z kotem to nie byłby dobry pomysł.
No dobra, ja też się cieszę. W sumie to zawsze coś nowego w kieracie, w którym na co dzień chodzę. Portal, papier, rysunki, wizyty w TV, portal, papier, rysunki, wizyty w TV, portal, papier, rysunki, wizyty w TV. Oczywiście nikt mi nie każe tego robić. To są rzeczy, które zacząłem robić z własnej woli, a właściwie to ze złości. Żona była na mnie wściekła - masz dobry fach w ręku, po co ci to - mówiła. No, powiedzmy, że mówiła. A ja miałem dosyć Frontu Jedności przekazu w mediach i chciałem, żeby moje dzieci miały prawo do ambicji większych niż zbieranie szparagów u bauera. Teraz więc zamiast architektem jestem dziennikarzem i rysownikiem. Lubię to, choć uważam, że gdybyśmy mieli normalny pluralizm w mediach, to powinni w nich pracować dziennikarze z wykształcenia, nie inżynierowie.
A że całe to zamieszanie przyjęło rozmiary, których się wcześniej nie spodziewałem, można powiedzieć, że stałem się ofiarą własnego sukcesu i teraz nie mam kiedy spać. W tym sensie cieszę się z urlopu.
Tyle że ja już nie bardzo wiem, co się robi, kiedy się nic nie robi. Od dawna jestem przyzwyczajony do sytuacji, w której kiedy skończę coś, co miałem zrobić, zaczynam się niepokoić, bo na pewno zapomniałem, że miałem właśnie zająć się czymś innym. A jeśli nie zajmę się czymś natychmiast, to na pewno stanie się coś strasznego. W efekcie szybko coś takiego znajduję i nic strasznego się nie dzieje przynajmniej do chwili, kiedy skończę.
To co ja będę na tym urlopie robił? Na leżaku będę w stanie wytrzymać może ze 4 minuty. Opalać się? Litości? Bezczynnego smażenia się nigdy nie rozumiałem. Pływać? No może, ale nie jestem w tym jakimś orłem, to ile ja mogę pływać? No może jeść, OK, ale też przecież, wbrew pozorom, mam w tym zakresie pewne ograniczenia. Spacerować? To już prędzej, ale dobrze mieć jakiś cel. No biegać mogę, bo lubię, ale ile można biegać? Telewizja… no telewizji przecież na urlopie oglądał nie będę. Książki. O, to jest myśl! Pytanie, czy dzieci pozwolą. I tak dalej, i temu podobne.
No, ale żeby nie było, że wszystko stracone i nic się nie da zrobić, na szczęście jedzie ze mną Żona. Ona mi znajdzie robotę. Znacie to Panowie, nie?
Cezary Krysztopa

No dobra, ja też się cieszę. W sumie to zawsze coś nowego w kieracie, w którym na co dzień chodzę. Portal, papier, rysunki, wizyty w TV, portal, papier, rysunki, wizyty w TV, portal, papier, rysunki, wizyty w TV. Oczywiście nikt mi nie każe tego robić. To są rzeczy, które zacząłem robić z własnej woli, a właściwie to ze złości. Żona była na mnie wściekła - masz dobry fach w ręku, po co ci to - mówiła. No, powiedzmy, że mówiła. A ja miałem dosyć Frontu Jedności przekazu w mediach i chciałem, żeby moje dzieci miały prawo do ambicji większych niż zbieranie szparagów u bauera. Teraz więc zamiast architektem jestem dziennikarzem i rysownikiem. Lubię to, choć uważam, że gdybyśmy mieli normalny pluralizm w mediach, to powinni w nich pracować dziennikarze z wykształcenia, nie inżynierowie.
A że całe to zamieszanie przyjęło rozmiary, których się wcześniej nie spodziewałem, można powiedzieć, że stałem się ofiarą własnego sukcesu i teraz nie mam kiedy spać. W tym sensie cieszę się z urlopu.
Tyle że ja już nie bardzo wiem, co się robi, kiedy się nic nie robi. Od dawna jestem przyzwyczajony do sytuacji, w której kiedy skończę coś, co miałem zrobić, zaczynam się niepokoić, bo na pewno zapomniałem, że miałem właśnie zająć się czymś innym. A jeśli nie zajmę się czymś natychmiast, to na pewno stanie się coś strasznego. W efekcie szybko coś takiego znajduję i nic strasznego się nie dzieje przynajmniej do chwili, kiedy skończę.
To co ja będę na tym urlopie robił? Na leżaku będę w stanie wytrzymać może ze 4 minuty. Opalać się? Litości? Bezczynnego smażenia się nigdy nie rozumiałem. Pływać? No może, ale nie jestem w tym jakimś orłem, to ile ja mogę pływać? No może jeść, OK, ale też przecież, wbrew pozorom, mam w tym zakresie pewne ograniczenia. Spacerować? To już prędzej, ale dobrze mieć jakiś cel. No biegać mogę, bo lubię, ale ile można biegać? Telewizja… no telewizji przecież na urlopie oglądał nie będę. Książki. O, to jest myśl! Pytanie, czy dzieci pozwolą. I tak dalej, i temu podobne.
No, ale żeby nie było, że wszystko stracone i nic się nie da zrobić, na szczęście jedzie ze mną Żona. Ona mi znajdzie robotę. Znacie to Panowie, nie?
Cezary Krysztopa


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.07.2020 22:50
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Urlop
14.07.2024 19:02

Komentarzy: 0
Generalnie pracuję dużo. W moim przypadku występuje to niebezpieczne połączenie pracy i zamiłowań. Lubię robić to, co robię. Być może ktoś uznałby to za wielkie szczęście i nawet miałby sporo racji, ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że takie połączenie sprawia, że nigdy nie wiem, czy to, co robię, robię jeszcze dlatego, że naprawdę muszę, czy tylko dlatego, że już nie potrafię przestać.
Czytaj więcej
Cezary Krysztopa: Donald Tusk zjadł koalicjantów
09.06.2024 23:01

Komentarzy: 0
– Na naszym podwórku polskim takie wybory do Parlamentu Europejskiego to jest taki trochę sondaż i dzięki temu oraz obliczeniom Marcina Palade wiemy, że Donald Tusk odniósł sukces. On walczył o mijankę, dostał ją kosztem zjedzenia koalicjantów – powiedział redaktor naczelny Tysol.pl w studiu wyborczym TV Republika.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Pajęcze miasteczko
09.06.2024 20:34

Komentarzy: 0
Jako chłopiec byłem dość dobrotliwy, co pośród moich kolegów nie było zjawiskiem szczególnie powszechnym. W szkole przezywano mnie nawet „doktorem”, ponieważ zapłaciłem kiedyś 50 zł koledze, żeby nie dręczył żaby. Generalnie, zarówno kiedyś, jak i teraz przez wielu uznawany byłem za niegroźnego, ale dziwaka.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Cezary Krysztopa: Krysztopa się popłakał
02.06.2024 22:32

Komentarzy: 0
Jest przedmiotem mojego nieustannego zadziwienia teza, którą słyszę już od trzydziestu paru lat, że „programy nauczania są przeładowane i trzeba je okrajać”. Jakoś nie tylko ja przeżyłem te „przeładowane programy nauczania”, ale też wielu moich kolegów, którzy byli później niezwykle cenionymi pracownikami na całym świecie. Cenionymi również ze względu na jakość wykształcenia ogólnego.
Czytaj więcej
[Felieton „TS”] Cezary Krysztopa: Ależ mam mądrego Syna…
26.05.2024 19:31
