Magister Czarnecki już dawno mówił „dosyć”

Magister Czarnecki już dawno mówił „dosyć”

Proponuję lekturę zapisu mojego radiowego wywiadu dla Radia Wnet. Miał on miejsce w audycji " Popołudnie Wnet", a przeprowadził go red. Łukasz Jankowski
Emisja "na żywo" odbyła się 22 lipca 2022 roku.


Gościem Wnet jest Ryszard Czarnecki poseł do europarlamentu, Prawo i Sprawiedliwość, dzień dobry Panie Pośle.

- Witam Pana, witam Państwa, kłaniam się.

Panie Pośle, patrzymy na różną optykę w obozie władzy, na to, jak wygląda dyskusja rządu i debata rządu z Komisją Europejską, profesorowie Krasnodębski i Legutko, dwóch europosłów Prawa i Sprawiedliwości dość jednocześnie mówią „Polityka rządu, polityka ustępstw wobec Komisji zawiodła, czas na nową politykę” rząd mówi: „To nieprawda”. Ciekawa dyskusja medialna nam się zaczyna Panie Pośle.

– Skromny magister  Ryszard Czarnecki już parę miesięcy temu mówił "dosyć", proponowałem zamrożenie składki członkowskiej do Unii Europejskiej, także na antenie „Radia Wnet”, może ktoś o tym pamięta, proponowałem, żeby również wetować i to rzeczy zupełnie niezwiązane nawet w jakikolwiek sposób z obszarem finansów, tylko po prostu, żeby pokazać, że mamy możliwości blokowania pewnych inicjatyw unijnych. Bo Bogu dzięki, że to, co było zawsze podstawą sukcesu Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, a potem EWG i także w pierwszych latach Unii Europejskiej, czyli zasada jednomyślności, a więc zasada, która daje poczucie partycypacji -istnieje, a więc Polska może wetować. Skądinąd takie kraje jak np. Francja, Belgia ,Niemcy wetują dużo częściej niż my tylko, że rząd miał tutaj inną strategię i jego prawo, ale tak jak mówi prezes Kaczyński, że tak powiem „dosyć tego”. Ja to powiem własnymi słowami „koniec balu Panno Lalu”, teraz naprawdę skończyły się żarty, mam wrażenie, że my z Komisją Europejską gramy w szachy, pani von der Leyen tę szachownicę wyrzuca i mówi, a teraz zagrajmy sobie w cymbergaja, albo w dupniaka czy coś tam jeszcze.

Prof. Krasnodębski mówi: „Niestety przestałem rozumieć politykę polskiego rządu”. Pan Poseł też ją przestaje rozumieć?

– Ja rozumiem, że po prostu jest tak, że tak jak powiedziałem w wywiadzie dla najnowszego numeru „Do Rzeczy”, że nas rząd uznał, miał prawo, że będzie podążał podobną drogą, co za rząd Marcinkiewicza i rząd Tuska, które ogłaszały spektakularnie sukcesy po negocjacjach z Unią. Pamiętamy jak Marcinkiewicz krzyczał:  „yes, yes, yes”  po wynegocjowaniu budżetu unijnego, tego pierwszego dla Polski pełnego na lata 2007 – 2013, potem Donald Tusk obwieszczał, że jeszcze nigdy tyle pieniędzy do Polski z Unii Europejskiej nie przyszło, no i postanowił przebić i zalicytować ich premier Morawiecki, jakaś logika w tym była, tyle że Unia Europejska nie traktowała i Komisja Europejska nie traktowała tak samo obecnego polskiego rządu, jak rządów, o których mówiłem wcześniej i nagle się okazało, że piętrzą się jakieś niebywałe przeszkody, które oczywiście nie mają nic wspólnego z obiektywnymi względami, za to mają z pretekstami, które Unia Europejska wymyśla, no, ale są te przeszkody faktyczne.

Panie Pośle, przeszkody się pojawiają, ale polski rząd i minister Buda mówi: „Negocjacje idą normalnym trybem, a to co mówi szefowa Komisji to tylko słowa, tylko publicystyka”. Da się taką narrację cały czas utrzymać, Panie Pośle?

– Ja rozumiem, że na poziomie technicznym te negocjacje idą sprawnie, ja myślę, że minister Buda mówi szczerą prawdę, tylko że tutaj decyduje szczebel polityczny, a nie techniczny, nie ci państwo, którzy z urzędnikami ministra Budy ustalają szczegóły i harmonogramy. Komisja Europejska jest ciałem politycznym, składającymi się z polityków delegowanych przez poszczególne rządy i podejmuje decyzje polityczne. W tej Komisji Europejskiej poza komisarzem węgierskim, byłym ambasadorem Węgier przy Unii, wszyscy są do Polski bądź w najlepszym razie neutralni, bądź sceptyczni, bądź bardzo sceptyczni. Tutaj takimi "hardlinerami".są oczywiście komisarz Jourova z Czech, a także komisarz Reynders z Belgii, w jakimś także stopniu komisarz z Włoch, były premier, tego kraju, Gentiloni. Natomiast powtórzę to jeszcze raz, także dedykując to do sztambucha ministrowi Budzie, że decyzje o pieniądzach dla Polski i ich uwolnieniu będą stricte polityczne, więc nawet jeżeli te negocjacje będą przebiegały sprawnie i myślę, że pan minister Buda nie nawija makaronu na uszy i mówi prawdę, to i tak i tak potem może być zamrożenie i decyzja na "nie", albo też decyzja, której ja się spodziewam, że część tych pieniędzy, pytanie : jak dużo? - dostaniemy, a część nie. Myślę, że ta decyzja nie będzie wcześniej niż pod koniec roku lub na początku przyszłego roku.

Panie Pośle, ale ja rozumiem, że to jest tak, że będzie raczej to decyzja pozytywna czy negatywna, bo polski rząd na te pieniądze liczył, nie jest  tajemnicą poliszynela, że te pieniądze miały przyjść na początku przyszłego roku i bardzo mocno pomóc polskiej gospodarce wychodzić z pewnego dołka, który nas czeka, wszystkich, Europę szczerze mówiąc nie tylko Polskę, może szerzej w tej chwili wszystkich jako świat, bo i Chiny znajdują się w recesji, a tych pieniędzy, jak rozumiem bardzo prawdopodobne, że nie będzie.

– W moim przekonaniu, może być ich mniej niż więcej w sensie sum obiecanych, nie mamy żadnych gwarancji, że będą wszystkie, nie mamy żadnej gwarancji, że będzie część. Myślę, że ze względów PR-owskich jednak Komisja Europejska będzie chciała coś dać, natomiast, żeby było jasne, to nie jest Polski wina, ale jest faktem, że nie ma sensu, że tak powiem czarować i masować opinii publicznej w Polsce, tylko trzeba powiedzieć wprost :  Komisja Europejska robi brudną politykę w kontekście Polski, uprawia różne gierki polityczne i właśnie dlatego, że w przyszłym roku jest rok wyborczy nie będą chcieli tych pieniędzy nam dać. A planem minimum dla nich, myślę, że planem minimum jest to, żeby te pieniądze jak najdłużej zamrozić, ale myślę, że grają o to, żeby tych pieniędzy nie było bądź w ogóle, bądź częściowo.

Panie Pośle, dzisiaj rano gościem „Radia Wnet” był Ryszard Terlecki, który mówił, że wiele się może zmienić po wyborach we Włoszech, wicemarszałek Sejmu bardzo głośno liczy na to, że tam wygra prawica, Bracia Włosi z Giorgią Meloni i że to da rządowi Prawa i Sprawiedliwości większą siłę w sporze z Komisją Europejską. To prawda?

– Szczerze życzę uroczej Giorgi Meloni, która jest napoleońskiego wzrostu i  ma power porównywalny z Napoleonem, w sensie politycznym. Rzecz w tym, że system polityczny Włoch jest tak skonstruowany, iż nawet jej świetny wynik w okolicach  30% nie da jej władzy, bo potencjalni koalicjanci, czyli Lega byłego wicepremiera oraz Forza Italia byłego premiera, muszą osiągnąć dobre wyniki, a na razie Silvio Berlusconi szoruje po dnie, gdy chodzi o sondaże, a wicepremier Matteo Salvini, o którym wspomniałem przed chwilą ma poparcie rzędu kilkunastu procent, to trochę za mało, żeby skonstruować rząd. Oczywiście ja głęboko wierzę, że tak się stanie, trzymam za to kciuki, natomiast Włochy, to jest bardzo ważny kraj, trzeci kraj w Unii Europejskiej po Niemczech i Francji, ale uwaga, nie ma zwyczaju, ja nie znam takiego przypadku, aby nowy rząd zmienił dotychczasowego komisarza własnego, a więc nie sądzę, aby Paolo Gentiloni były premier Włoch, obecny komisarz- też jest jednym z "hardlinerów", który krytycznie się wypowiadał o Polsce, żeby on nagle przez nowy rząd włoski został -nawet jeżeli to będzie rząd prawicowy - odwołany. Myślę więc, że  te wybory we Włoszech one mogą bardzo ocieplić relacje  bilateralne, mogą dać rządowi RP znaczne pole manewru,  jednak mimo różnic, bo na przyklad Włosi chętnie by się pozbyli imigrantów, także do Polski, a my nie chcemy się na to zgodzić, tu są różnice. Natomiast nie sądzę, żeby to jakoś zmieniło diametralnie, mówię to bardzo szczerze i wprost, sytuację w Brukseli.

To jeszcze Panie Pośle, sytuacja związana z najnowszą decyzją Unii Europejskiej, czyli wdrożeniem w pewnym zakresie solidarności energetycznej i znowu tutaj obawy, część polityków koalicji rządzącej mówi Polska de facto zgodziła się na redukcję w najgorszym wariancie konsumpcji gazu w Polsce o 15%, rząd mówi, absolutnie na nic takiego się nie zgodziliśmy. Trochę jak w przypadku mechanizmu praworządności, jak w przypadku KPO, znowu mamy różne zdania. Jak to będzie wyglądać, na co się faktycznie Polska zgodziła na ostatniej Radzie ds. Unii Europejskiej?

– Ja chcę ufać polskiemu rządowi, natomiast na pewno nie są do przyjęcia te sugestie Komisji Europejskiej, żeby teraz Polska zaciskała pasa, żeby oddać innym na.przyklad Niemcom, skoro nawet  socjalistyczny rząd hiszpański, ustami swojej wicepremier, odpowiedzialnej za kwestie energetyczne mówi "NIE" - my także w tej kwestii powinniśmy powiedzieć "NIE", podobnie jak rząd w Lizbonie, portugalski, też zresztą socjalistyczny, więc skoro lewicowe rządy na Półwyspie Iberyjskim w tej kwestii pokazują gest Kozakiewicza Brukseli, to myślę, że to jest taki sygnał, że to tak naprawdę nie chodzi o to, że mamy rząd prawicowy w Polsce, nie, to jest kwestia tego, że poszczególne kraje bronią swoich interesów narodowych, mają do tego prawo i Polska też musi swoich interesów bronić. A mam wrażenie, że trzeba mówić to głośno, że skoro Niemcy definiują solidarność europejską, że ona jest wtedy, kiedy oni potrzebują przerzucić ileś tysięcy emigrantów od siebie, imigrantów spoza Europy, głównie muzułmanów, oczywiście do Polski i do innych krajów. Solidarność europejska jest wtedy kiedy Polska da im gazu. Bardzo przepraszam, ale zdaje się, że mamy zupełnie inne definicje solidarności europejskiej. A swoją drogą mam wrażenie, że jest to taki pośmiertny triumf Sienkiewicza po 106 latach od jego śmierci, którego bohater Murzyn Kali mówił o tych krowach, ale dzisiaj, gdyby murzyn Kali zmartwychwstał,  to bym mówił do Polaków „twoja gaz- to moja gaz”, a tymczasem myślę, że Polacy nie powinni się na to zgodzić.

To w takim wypadku jak będzie dalej to postępować, znaczy, gdzie się pojawia w Unii Europejskiej taki głos, że udało się  kolejny sektor oddać pod kontrolę Komisji Europejskiej?

– To są działania pozatraktatowe. Komisja może tutaj sugerować, może radzić, może apelować, może przedkładać propozycję, natomiast decyzje należą do poszczególnych krajów, bo rządy poszczególnych krajów będą rozliczane przez swoich obywateli, przez swoich podatników z tej polityki, a nie niewybierana w wyborach  powszechnych, tylko pośrednio Komisja Europejska. Polski rząd powinien się kierować, tak jak wspomniane rządy hiszpański czy portugalski z innej przecież orientacji politycznej - naszym interesem narodowym.

To jeszcze jeden element polityki międzypartyjnej Panie Pośle. Trwa wizyta Friedricha Merza lidera CDU – CSU U w Polsce, wczoraj spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim i prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim, dzisiaj Donald Tusk i premier Mateusz Morawiecki, mówiono także o relacjach międzypartyjnych. Pan kiedyś był zwolennikiem zbliżenia z niemiecką chadecją, nawet takiego pomysłu, że może by z częścią frakcji połączyć się z frakcją chadecką, teraz jest o czym rozmawiać z Niemcami? Z chadekami niemieckimi?

– Ja kiedyś opublikowałem artykuł, z którego wynikało, że przyszłość Unii Europejskiej zależy tak naprawdę od zawarcia sojuszu między największym państwem członkowskim Unii, czyli Niemcami a największym państwem "nowej Unii", czyli Środkowo-Wschodniej Europy, czyli Polską. Natomiast mówiąc klasykiem gatunku, skądinąd lewicowym literatem, Boyem-Żeleńskim: „W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”. Niemcy raczej traktowały nas przez wiele, wiele lat -i na to pozwalały poszczególne rządy poprzednie -  jako petenta, klienta, czy pas transmisyjny, a nie jako partnera. Wizyta Merza jest na pewno istotna, ja natomiast traktuje ją jako element pewnej gry wewnętrznej politycznej niemieckiej, gdzie po prostu Mertz,polityk konserwatywny i rzeczywiście raczej taki lider prawego skrzydła CDU - przypomnę, że nie znosiła go Angela Merkel i przez kilka kadencji nie było go w Bundestagu dzięki jej decyzji - tutaj on po prostu w ten sposób chce punktować SPD, punktować kanclerza Scholza. Natomiast my chcemy rozmawiać bardzo jasnym językiem interesów, mówić gdzie możemy współpracować, a gdzie się będziemy różnić, np. w kwestii reparacji, w kwestii Nord Streamu i jeszcze pewnie paru czy parunastu, czy parudziesięciu rzeczach...

Powiedział Ryszard Czarnecki ,poseł do europarlamentu, frakcja Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, partia w Polsce Prawo i Sprawiedliwość. Panie Pośle, dziękuję bardzo za rozmowę.

– Dziękuję bardzo, kłaniam się.


Oceń artykuł
Wczytuję ocenę...
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:

 

POLECANE
Powinniśmy przyjąć imigrantów Łukaszenki?
Udostępnij:
Koronawirus
Vademecum Pracownika
Emerytury
Stażowe