loading
Proszę czekać...
Historyk J. Klistała odpowiada Muzeum Auschwitz: Gotuje się w człowieku,kiedy czyta jakie bzdury wypisują
Opublikowano dnia 20.05.2018 21:02
- Dyrektor Piotr Cywiński przez lata dyrektorowania postać Witolda Pileckiego skutecznie marginalizował. Przewodnicy po obozie zgodnie z wytycznymi nic nie mówili o Jego zasługach zwiedzającym. Dopiero pod koniec marca 2018r. dostali polecenie, aby o Nim mówić. Jednakże ostatnio na skutek nacisków oddolnych i odgórnych ale co ważne także zmianie narracji dotyczącej Witolda Pileckiego jako jednostki, która przyczyniała się do ratowania Żydów w odróżnieniu od narodu, który pomagał w holocauście. Dyrektor Cywiński doznał olśnienia. I co robi? Kosztem zacierania tragicznej historii głównie polskich więźniów Bloku 11 14 czerwca, w rocznicę przywiezienia do Auschwitz I transportu polskich więźniów politycznych, zamierza otworzyć nową wystawę, która będzie poświęcona Rotmistrzowi Pileckiemu i ruchowi oporu w obozie, a więźniom, którzy tu ginęli i byli torturowani poświęcić - informacje zawarte zaledwie na dwóch planszach. Muzeum zlikwidowało już wystawę o więźniach Bloku 11 w połowie maja 2018 roku. Obecnie w opustoszałych dwóch salach na parterze w bloku nr 11, gdzie dotychczas była ekspozycja o więźniach, którzy tam cierpieli przed śmiercią dla Polski, pozostały tylko napisy na belkach stropowych, wykonane przez nich ołówkiem przed śmiercią. Wkrótce z tych sal wyniesione zostaną także prycze na których przed śmiercią spali więźniowie, co naruszy ich oryginalny poobozowy wygląd i zostaną zamienione na zwykłe sale wystawowe. To niebywały skandal, wręcz barbarzyństwo! Nie można się na to patrzeć bezczynnie - napisała Joanna Płotnicka na Tysol.pl odwołując się do protestów historyka przez wiele lat związanego z Muzeum Auschwitz dr Adama Cyry oraz przedstawicieli rodzin ofiar. Muzeum Auschwitz nie omieszkało na ten tekst odpowiedzieć zarzucając mu oparcie na kłamliwych informacjach. Do stanowiska Muzeum Auschwitz odniósł się również historyk Jerzy Klistała, który walczy o pamięć ojca rozstrzelanego za działalność konspiracyjną w ZWZ/AK w KL Auschwitz pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11 w 1943 r.

screen YouTube
Czytaj również:

Joanna Płotnicka: Diaboliczny pomysł dyrektora Muzeum KL Auschwitz

Muzeum Auschwitz do Tysola: "Tekst bazuje na kłamliwych informacjach". Dr Adam Cyra odpowiada

Muzeum Auschwitz w odpowiedzi na tekst Tysol.pl zapewnia o swojej dobrej woli

Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich ironicznie o "wielkiej trosce dyrektora Cywińskiego"


Historyk Jerzy Klistała odpowiada Muzeum Auschwitz:

Gotuje się w człowieku, gdy czytam jakie bzdury wypisuje się dot Muzeum - przez biuro prasowe tego Muzeum. Przytaczam przykład "Jedną z grup ofiar niemieckiego obozu Auschwitz są tzw. więźniowie policyjni. Nie byli oni wprowadzani do ewidencji obozowej, nie byli oni zatem formalnie więźniami obozu. Były to osoby skazane na śmierć w trybie „specjalnego potraktowania” (Sonderbehandlung), czyli na wniosek lokalnych placówek niemieckiej policji bezpieczeństwa, który zatwierdzał Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy. Od lutego 1943 r. sąd obradował na terenie samego obozu Auschwitz, a więźniów pozostających do dyspozycji policji, określanych w obozie z tego względu jako “policyjnych”, przetrzymywano do czasu rozprawy najpierw w bloku 2a, a następnie w bloku 11. Szacuje się, że ofiarą sądu doraźnego mogło paść około 3-4,5 tys. Polaków, rozstrzelanych w obozie lub zagazowanych.... ". Mój ojciec przywieziony został "z rejencji katowickiej" jako więzień policyjny do KL Auschwitz 13 lutego 1943 r., osadzony w bloku 2a (oczywiście transport ten z Rybnika liczył ok. 60 osób). Stamtąd był  - tak jak inni wyprowadzany na przesłuchania. Po przesłuchaniach, 30.03.1943 r. został przekazany na pobyt do obozu. Zarejestrowany był jako więzień nr 111912 (chyba że jest to numer skrytki pocztowej). Pracował w warsztacie ślusarskim do 24.06.1943 r. - i przeprowadzony wraz ze swoim szwagrem Stanisławem Sobikiem do bloku 11. Tam po przespanej jednej nocy wezwani byli na sąd doraźny i tego samego dnia, po odczytaniu wyroku kary śmierci wyprowadzeni byli na rozstrzelanie!!! Ostatnią noc swego zycia spali na pryczach drewnianych w sali na parterze bloku 11. Czy to jest dla mnie miejsce święte - po pamięci o ojcu i wujku???


- pisze w specjalnym liście do Redkacji Jerzy Klistała

W związku z planami przebudowy Bloku 11 Jerzy Klistała złożył doniesienie do Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej

Niniejszym, składam doniesienie o możliwości popełnienia dewastacji miejsca kultu i pamięci po byłych więźniach policyjnych (szczególnie z rejencji katowickiej) w byłym hitlerowskim obozie koncentracyjnym KL Auschwitz. Wnioskuje jednocześnie, o nakazanie wstrzymania tych prac do czasu prawomocnego zakończenia postępowania, uzasadnionego prawomocną ekspertyzą Konserwatora Zabytków. 

Planowane jest bowiem decyzją Dyrektora Muzeum w Oświęcimiu dr Piotra Cywińskiego usunięcie z parteru bloku 11 prycz i pamiątek po więźniach policyjnych którzy spędzili tam ostatnią noc przed egzekucją, by w tym miejscu urządzić wystawę o rtm. Witoldzie Pileckim i obozowym ruchu oporu.

Zaznaczam, Witold Pilecki nie przebywał w bloku 11, zaś ruch oporu był tam marginalny. Natomiast na pryczach tych, które są eksponatami zabytkowymi, ostatnią noc swego życia spędził mój ojciec, wujek Stanisław Sobik i tysiące innych ofiar zamordowanych przez hitlerowców.


Swoje doniesienie uzasadnił w sposób następujący:
 

Uzasadnienie do doniesienia dla Prokuratury Okręgowej.

Od 2000 roku, zajmuję się opracowaniami o ofiarach zbrodni hitlerowskich w KL Auschwitz i innych więzieniach oraz obozach koncentracyjnych. W 18-tu opracowanych i wydanych książkach udowodniłem z jednakową empatią i szczerością na jaki sadyzm i cierpienie skazani byli więźniowie.

Sadyzm i okrucieństwo hitlerowskich zwyrodnialców odczuwali tak samo Polacy, Żydzi czy więźniowie innych narodowości. Kolor ich krwi czy odczuwany ból, cierpienie, upokarzanie, lęk, głód był taki sam u wszystkich więźniów. Mam więc moralne prawo i obowiązek póki życia i zdrowia starczy, by na terenie byłego KL Auschwitz mówiono z jednakowym szacunkiem o Polakach, o ofiarach żydowskiego pochodzenia oraz innych narodowości.

Nie zgadzam się również, by w tymże byłym KL Auschwitz eksponowano jedne ofiary zbrodni hitlerowskich kosztem innych.

W KL Auschwitz przebywał nie tylko rtm. Witold Pilecki ale i inni patrioci Polacy, jak np. założyciel i komendant ZWZ/AK Stanisław Sobik z Rybnika (rozstrzelany wraz z moim ojcem pod Ścianą Straceń 25.05.1943 r.), Władysław Kuboszek - przywódca Rybnickiego Inspektoratu ZWZ/AK (rozstrzelany15.08.1944 r. - w Bloku Śmierci na drzwiach celi nr 24 wykonał rysunek krzyża z napisem: „14.8.44 Kuboszek „Kuba” „Bogusław” Władysław”), ks. Józef Kania kapelan Rybnickiego Inspektoratu – rozstrzelany 12.06.1944 r., - i wielu innych wybitnych postaci, którym odebrano życie za przynależność do organizacji konspiracyjnej i walkę o wyzwolenie Ojczyzny. 

Można tak wymieniać tysiące ofiar KL Auschwitz, którzy nie przeżyli pobytu w obozie, lecz za jawną walkę z hitlerowskim reżimem zginęli zaledwie w kilka dni lub tygodni po osadzeniu ich w obozie. 

Dlaczego więc i kto ma prawo dokonywać takiej selekcji - koto zasługuje na gloryfikację jako ważniejszy więzień a kto nie? 
Jeżeli kosztem gloryfikowania rtm. Witolda Pileckiego demoluje się pomieszczenia bloku 11, przez który przechodzili więźniowie na śmierć, to jest to najpodlejszym przejawem dyskryminacji więźniów! Tym bardziej podłe jest (jeżeli podłość można „skalować”), że Witold Pilecki nie ma nic wspólnego z blokiem 11. Działalność ruchu oporu była tam także szczątkowa. Wystarczy zapoznać się ze wspaniałą książką o Witoldzie Pileckim dr Adama Cyry, by zorientować się jaka była droga tego więźnia w KL Auschwitz, że przebywał w bloku 15. Na marginesie, niezrozumiałe jest tak nagłe zainteresowanie się osobą Witolda Pileckiego przez Dyrektora Cywińskiego, skoro od wydania książki w roku 2000 przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich, tenże Dyrektor Cywiński nie był zainteresowany wznowieniem wydania tej książki, a postać Pileckiego skromnie mówiąc marginalizował. Przewodnicy oprowadzający wycieczki nie nagłaśniali zasług tego więźnia, co było przecież wiadome od 2006 r. i raptem w 2017 roku Dyrektor Cywiński dostał olśnienia w związku z czym powoduje dewastację dotychczasowych ekspozycji w Muzeum - kosztem zatarcia śladów o pobycie w obozie innych niemniej ważnych więźniów, ściślej eksponując jednych kosztem innych więźniów. 

Jako syn byłego więźnia KL Auschwitz – Jana Klistała nr ob. 111912, aresztowanego 12.02.1943 r. i rozstrzelanego w tym obozie pod Ścianą Straceń 25.06.1943 r., zdecydowanie protestuję wobec takiej segregacji. Chcę w dowolnym momencie (nie zaś po uzyskaniu zezwolenia Dyrektora Cywińskiego) wejść do Muzeum i pomodlić się w zadumie przy pryczy w bloku 11 (sale na parterze) gdzie ojciec spędził ostatnią noc swego życia – rozmyślając bez wątpienia o swoich bliskich.!


Jerzy Klistała jest autorem licznych publikacji na temat ofiar Auschwitz. Prof. Tomasz Nałęcz recenzował jego pracę w sposób następujący

Jestem pod ogromnym wrażeniem dzieła, jakie Pan wykonuje. Jako historyk świetnie zdaje sobie sprawę z tego, ile trudu kryje się za każdą stronicą tych książek. Podziwiam Pana wytrwałość, determinację i umiejętności historyczne, dzięki którym te opracowania w bardzo cenny sposób dokumentują najbardziej dramatyczne karty naszej narodowej historii z okresu II wojny światowej.


cyk
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo "Konstytucja dla obywateli, nie dla elit". Wywiad z Ewą Tomaszewską
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Chwała prawnikom!
Skąd bowiem, jak nie z duchowej stolicy Polski miano wówczas oczekiwać dźwięku legislacyjnej pobudki?
avatar
Jacek
Matysiak

Sznur (nawet) generalski
Kilka lat temu po pełniejszym zapoznaniu się z dostępnym życiorysem Jaruzelskiego napisałem biograficzny wiersz. Pominąłem w nim pogłoski o tym, że może on być sowiecką matrioszką, implantem, za czym stoi m. in. opinia „jego” kolegi z dzieciństwa, który był zaskoczony, że nie widział na jego dłoni szramy, pamiątki z wypadku w dzieciństwie…
avatar
Marian
Panic

Pełnomocnik ds. antysemityzmu Nadrenii Północnej-Westwalii: Nasze spojrzenie musi się kierować na Polskę
W Niemczech w niektórych landach istnieje specjalna instytucja (osoba) oddelegowana do zwalczania antysemityzmu (tzw. Antisemitismusbeauftragte). Teraz powołano coś takiego również w Nadrenii Północnej-Westwalii.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.