Śmierć w bezwzględnym państwie

Kilkanaście dni od śmierci Barbary Skrzypek nie przyniosło żadnego przełomu w polityce władz państwowych i w działaniu upolitycznionego, podporządkowanego celom Platformy Obywatelskiej wymiaru sprawiedliwości. Społeczne emocje zaczęły wygasać, urlopowani wracają do pracy i wygląda na to, że nie zmieni się nic. Choć początkowo zdawać się mogło, że sprawy przybiorą inny obrót, premier do spółki z rzecznikiem praw obywatelskich pozbawiają obywateli złudzeń. I nadziei, bo przecież z tą machiną zderzyć może się każdy z nas.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński, w tle wizerunek ś.p. Barbary Skrzypek
Prezes PiS Jarosław Kaczyński, w tle wizerunek ś.p. Barbary Skrzypek / PAP/Piotr Nowak

O Ewie Wrzosek od lat głośno było z racji jej politycznego zaangażowania. W 2019 roku była jedną z osób, które Róża Thun zaprosiła do opowiedzenia na forum PE o rzekomych prześladowaniach, jakim poddawani są niezależni od władzy przedstawiciele środowisk prawniczych. Wrzosek nie była wówczas jeszcze specjalnie znana, więcej zainteresowania budziły personalia innych uczestników tej wyprawy. Brali w niej udział między innymi sędzia Waldemar Żurek i oskarżana o powiązania z Rosją aktywistka Ludmiła Kozłowska, żona Bartosza Kramka. 

 

Kontrowersyjna prokurator

O samej Ewie Wrzosek stopniowo stawało się jednak coraz głośniej, ponieważ większe zasięgi zdobywały jej wypowiedzi w mediach społecznościowych. Przełomem było wszczęcie przez nią umorzonego już po kilku godzinach śledztwa w sprawie tzw. wyborów kopertowych. Przełożeni oskarżyli Wrzosek o bezpodstawne wszczęcie motywowanego jedynie politycznie dochodzenia. Wszczęto też postępowanie wyjaśniające. W efekcie Wrzosek stała się gwiazdą niesprzyjających ówczesnym władzom mediów, zaczęły też mnożyć się listy i apele w jej obronie, formułowane przez dyżurny zestaw autorytetów prawniczych i moralnych. I tak zostało do dziś. W tej części historii trzeba wspomnieć jeszcze o zawieszeniu Wrzosek w związku ze śledztwem w sprawie przekazania informacji ze śledztwa dotyczącego wypadku warszawskiego autobusu, co miało pomóc w poprzedniej kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego. Po zmianie władzy niektórzy widzieli Ewę Wrzosek na najwyższych stanowiskach. Na Facebooku znaleźć można na przykład, od dawna zresztą nieaktywną, stronę „Żelazna Prokurator Ewa Wrzosek na prokuratora Krajowego”. Profil ma prawie dwa i pół tysiąca polubień.

Jednak życie prokurator pod zwierzchnictwem Adama Bodnara nie było wcale usłane różami. Jej zbyt daleko idące zaangażowanie spowodowało jej skonfliktowanie ze zwierzchnikiem, czego najgłośniejszym akordem był telewizyjny wywiad, w którym Wrzosek stwierdziła, iż na tak specyficzne czasy lepszy byłby Roman Giertych. Sama definicja tej „specyfiki” też sprowadzała na nią krytykę, choć nie budziła stosownej reakcji. W maju zeszłego roku w rozmowie z „Polityką” Wrzosek przekonywała, że „Żyjemy w czasach powojennych, gdzie «po lasach grasują bandy», państwo wciąż jest zagrożone i trzeba działać w sposób niestandardowy. Prokurator ma prawo sam oceniać, jakie działanie jest zgodne z interesem społecznym”. „To nie jest ten czas, aby ściśle, w sposób pozytywistyczny trzymać się litery prawa” – mówiła w grudniu dziennikarkom TVP. Znów padły też słowa o „czasie powojennym”. Jednak to krytyka przełożonego wywołała pierwszą od dawna reakcję na słowa Ewy Wrzosek. Po trzech miesiącach delegacji do Ministerstwa Sprawiedliwości Wrzosek powróciła do prokuratury, w której zajęła się sprawą tzw. „dwóch wież”. Sprawą, którą już wcześniej umorzył sąd i której nie chciał prowadzić nikt inny w tej instytucji. Sama Wrzosek pytana w mediach mówiła, że na razie nie ma w niej żadnych dowodów, jednak nie poddawała się i prowadziła dalsze prace. I to w ramach tego śledztwa doszło do feralnego przesłuchania Barbary Skrzypek, długoletniej sekretarki Jarosława Kaczyńskiego.


Przesłuchanie 2025

To niebezpieczny temat. Władza, mająca na ustach i sztandarach hasła o wolnych mediach i swobodzie wypowiedzi, straszy pozwami wszystkich, którzy w jej odczuciu zbyt wyraźnie powiążą fakty, których łączyć ze sobą w jej optyce nie należy. Sam minister Bodnar, zapowiadając drobiazgowe śledztwo, na jednym oddechu wykluczył jedną z kluczowych hipotez. Wyznaczył więc kierunek myślenia i swoim podwładnym, i mediom. I wszystkim, którzy chcą mieć święty spokój. Podsumujmy więc, co wiemy na pewno i czego jeszcze wolno nam się, miejmy nadzieje, domyślać. 
Przesłuchanie Barbary Skrzypek przez prokurator Ewę Wrzosek odbyło się 12 marca bieżącego roku w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Trwało ono, według różnych przekazów, cztery lub pięć godzin. Skrzypek odmówiono udziału jej pełnomocnika, rzekomo nie miało tego wymagać jej dobro jako świadka. Zrobiono to pomimo sygnalizowanych przez nią problemów ze wzrokiem i ogólnie ze zdrowiem. Przeciwko jednej, nie mającej wcześniej kontaktów z wymiarem sprawiedliwości, stanęła bardzo zdeterminowana prokurator, a także dwoje przedstawicieli drugiej strony, skarżącej w tej dętej sprawie Jarosława Kaczyńskiego, wieloletniego przełożonego świadka. Przesłuchanie nie było rejestrowane, nie było również protokolanta. Wszelkie informacje o jego przebiegu znamy więc od osób zainteresowanych jego odpowiednim wyobrażeniem. Po opuszczeniu prokuratury Barbara Skrzypek miała uskarżać się na zdenerwowanie i zmęczenie. W tym samym czasie obecny na miejscu mecenas Wende twittował, że po „Uchu prezesa” (ten kabaretowy serial przed laty przybliżył opinii publicznej postać B. Skrzypek) pora na „Ucho prokuratora”. Czyli przynajmniej tu nastroje były znakomite. Trzy dni później przesłuchiwana zmarła, co bardzo wielu komentatorów od razu połączyło z wcześniejszym stresem. Specjaliści potwierdzają, że odłożony w czasie stres może spowodować rozległy zawał serca – a taką przyczynę zgonu wykazała sekcja zwłok.

Argumentem za specyficznym przebiegiem spotkania było zaangażowanie pozostałych uczestników, które znalazło wyraz w licznych wpisach w mediach społecznościowych, w tym pisanych już po przesłuchaniu. Na tę narrację nałożono drugą. Wojciech Czuchnowski na łamach „Gazety Wyborczej” ujawnił, fałszywy jak się później okazało, przebieg wysłuchania w prokuraturze, według którego sekretarka prezesa PiS miała obciążyć szefa i dopiero później zdać sobie z tego sprawę. Tę ledwo skrywaną sugestię, że śmierć Skrzypek była na rękę Kaczyńskiemu powtórzyli później w mediach m.in. Michał Kamiński i Ryszard Kalisz. Ujawniony później oficjalny protokół tego nie potwierdził, jednak sympatycy prokurator i wygodnej dla niej wersji zdarzeń przeszli nad tym do porządku dziennego, a poza prawicowymi mediami nikt nie pytał o źródła przecieku i konsekwencje wobec jego autorów.

 

Nieoczekiwana zamiana miejsc

Nie znaczy to jednak, że media, również te życzliwe ekipie rządzącej, całkowicie odpuściły temat. Głosów, że osoba tak zaangażowana nie pomaga wcale w rozliczeniach poprzedników, pojawiło się całkiem sporo. „Lepiej byłoby, gdyby sprawę prowadził prokurator niekojarzący się z aktywnością w bieżących sprawach publicznych, w tym politycznych. Jeśli – co prawdopodobne – prokurator Wrzosek dostała sprawę dwóch wież według kolejności przydziału, najlepiej byłoby, żeby sama z niej zrezygnowała. Albo by przekonała ją do tego jej szefowa” – pisała w „Polityce” Ewa Siedlecka. „W przesłuchaniu brało udział troje prawników sympatyzujących z obozem rządzącym, niechętnych Prawu i Sprawiedliwości, oraz przesłuchiwana – związana przez wiele lat z Prawem i Sprawiedliwości, bez wiedzy prawniczej. Z tej perspektywy niedopuszczenie pełnomocnika Barbary Skrzypek do udziału w przesłuchaniu było zgodne z prawem, ale zupełnie nieprzyzwoite” – to Patryk Słowik na wp.pl. W „Gazecie Wyborczej” z kolei Ewa Ivanowa pisała: „Ewie Wrzosek powierzono najbardziej polityczną sprawę, jaką można sobie wyobrazić. Nawet członkowie Lex Super Omnia [mocno upolitycznione stowarzyszenie prokuratorów, do którego należy Wrzosek – przyp. K.K.], gdy pytam ich o ocenę tej sytuacji, nie chcą komentować decyzji kierownictwa prokuratury pod nazwiskiem i nie potrafią logicznie wytłumaczyć, jakie racje przemawiały za tym, że przy blisko 6 tys. prokuratorów sprawę związaną PiS i spółką Srebrna przydzielono akurat Wrzosek. Wielu mówi, że na jej miejscu złożyliby wniosek o wyłączenie”. W obronie prokurator stanął oczywiście Wojciech Czuchnowski, ale kluczowe były tu głosy polityków.

Po dramatycznym liście prezydenta w dość lekceważący sposób głos zabrał premier Donald Tusk. „Tusk obraża i szantażuje moralnie krytyków prokurator Wrzosek” – skomentował na portalu OKO.press Piotr Pacewicz i to chyba najlepiej podsumowuje wypowiedź premiera. Przywoływane przez Piotra Pacewicza cytaty pokazują, jak bardzo sprawa ta podzieliła obóz przeciwników PiS. Linią graniczną okazał się być oczywiście poziom radykalizmu, a więc i determinacji. Jednak opinię publiczną najbardziej poruszył chyba Jerzy Owsiak. Gdy narracja prokuratury i samej zainteresowanej zaczęła zmieniać akcenty, to robiąc ofiarę z Wrzosek, Owsiak w swoim liście otwartym wyraził z nią solidarność jako ofiara tego samego, czyli motywowanego politycznie „hejtu”. Prokurator trafiła na urlop, podobnie jak broniący jej na pierwszej konferencji prasowej rzecznik warszawskiej prokuratury. W komunikatach tej instytucji mowa była o urlopach planowych, mało kto w to jednak uwierzył. Równocześnie podwładnej bronił w mediach Adam Bodnar, choć nie brak głosów, że umieszczenie Wrzosek w tym śledztwie było zaplanowanym przez niego włożeniem niewygodnej prokurator na minę.

Skalę zaangażowania w budowę medialnej osłony dla prokurator pokazuje zebrany przez internautę kolaż pasków z jednego tylko wieczora w TVP Info. „Ewa Wrzosek jest bezstronna”, „Ewa Wrzosek się nie boi”, „Czynności Wrzosek bez zarzutów”, plus kilka cytatów z chwalących bohaterkę wieczoru gości miały odpowiednio urobić nielicznych widzów Telewizji Polskiej. Czy faktycznie kogoś to przekonało? Trudno powiedzieć, widzimy raczej okopanie się na swoich pozycjach, choć ukryte akcenty wskazują, że między Adamem Bodnarem a Ewą Wrzosek przyjaźni nie ma, a ujawnienie dokumentów czy niektóre z wypowiedzi wskazują na wprzęgnięcie całej dramatycznej sytuacji w grę wpływów między szefem Ministerstwa Sprawiedliwości a Romanem Giertychem, którego przedstawiciel również obecny był podczas przesłuchania. 

 

Każdy może być następny

Na koniec zwróćmy uwagę na to, że cała sytuacja poza swym wymiarem osobistego dramatu i wstrząsu dla świata polityki, jest też bardzo niepokojącym sygnałem dla obywatela. Okazuje się, że w zderzeniu z systemem możemy zostać w imię widzimisię prokuratora pozbawieni pomocy prawnej, a dowolność metod prowadzenia przesłuchania świadka (nawet nie oskarżonego!) jest niemal pełna. Możemy znaleźć się w obcym, wrogim miejscu, otoczeni przez obcych i równie wrogo nastawionych do nas ludzi, pozbawieni opieki i wsparcia, pozbawieni de facto jakichkolwiek praw. Zwłaszcza, jeśli dodatkowo cierpimy z powodu jakichś ograniczających nasze możliwości dysfunkcji. Praworządność według liberalnej demokracji pokazuje tu swoje przerażające, kafkowskie oblicze.

Co gorsza, ostatnie dni pokazały kilka innych, budzących poważny niepokój scen. Przesłuchanie przed sądem w Kluczborku, wyglądające bardziej na dręczenie i zakrzykiwanie zeznającego, któremu sędzia nie dawała dojść do słowa, równocześnie krzykiem żądając odpowiedzi. Wywleczenie przez policję we Włocławku mężczyzny, który wcześniej złożył zawiadomienie o rajdzie pijanych funkcjonariuszy, wyglądające bardziej na porwanie w biały dzień niż zatrzymanie. Czy, wracając do polityki, wysyłanie uzbrojonych żandarmów do Sławomira Cenckiewicza tylko po to, by wręczyć mu wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka. Polska w wielu aspektach staje się dziś państwem bezwzględnym dla swoich obywateli. Wymiar sprawiedliwości i odpowiadające za bezpieczeństwo obywateli służby na powrót stają się coraz częściej aparatem represji. Pozostaje mieć nadzieję, że proces ten da się jeszcze zatrzymać, do czego potrzebna jest odwaga mediów, determinacja polityków i zaangażowanie wyborców, którzy muszą zdobyć się na refleksję, że tu nie chodzi już o „dojeżdżanie” nielubianych polityków, a o bezkarność i samowolę władzy wobec każdego obywatela.


 

POLECANE
Trump przemawia w Davos. Kocham Europę, ale zmierza ona w złym kierunku z ostatniej chwili
Trump przemawia w Davos. "Kocham Europę, ale zmierza ona w złym kierunku"

Kocham Europę, ale zmierza ona w złym kierunku - powiedział w środę prezydent USA Donald Trump podczas wystąpienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Ogłosił też, że udowodnił, iż krytycy jego planów mylili się, podczas gdy „wiele części świata ulega zniszczeniu”.

Dantejskie sceny w siedzibie KRS. Prokuratura przejęła budynek z ostatniej chwili
Dantejskie sceny w siedzibie KRS. "Prokuratura przejęła budynek"

"Sceny w budynku KRS. Nie pozwalają na wejście. Policja przejęła siedzibę" – informuje na platformie X szefowa KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka.

Kanclerz Merz nie zgadza się z decyzją PE ws. umowy UE-Mercosur: Jest godna ubolewania z ostatniej chwili
Kanclerz Merz nie zgadza się z decyzją PE ws. umowy UE-Mercosur: Jest godna ubolewania

„Decyzja Parlamentu Europejskiego w sprawie umowy z Mercosurem jest godna ubolewania” – napisał na platformie X kanclerz Niemiec Friedrich Merz.

Prokuratura zabiera głos ws. przeszukania budynku KRS z ostatniej chwili
Prokuratura zabiera głos ws. przeszukania budynku KRS

– Czynności policji są adresowane do Biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Nie pozostają one w żadnym związku z funkcjonowaniem ani działalnością Krajowej Rady Sądownictwa – poinformowała na środowej konferencji prasowej rzecznik PK, prok. Anna Adamiak.

KE broni umowy UE–Mercosur: Pytania PE do TSUE są nieuzasadnione z ostatniej chwili
KE broni umowy UE–Mercosur: Pytania PE do TSUE są nieuzasadnione

Pytania podniesione przez Parlament Europejski w jego wniosku do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie umowy handlowej z blokiem państw Mercosur są nieuzasadnione, ponieważ Komisja Europejska już wcześniej bardzo dogłębnie omówiła je z PE – uznał rzecznik KE Olof Gill.

Joanna Scheuring-Wielgus chce budować alternatywę dla X Elona Muska tylko u nas
Joanna Scheuring-Wielgus chce budować alternatywę dla "X" Elona Muska

W Brukseli narasta burza wokół platformy X, dawniej Twitter,, należącej do Elona Muska. W dniu 19 stycznia 2026 roku grupa europosłów skierowała list otwarty do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, wzywając ją do zdecydowanych działań przeciwko "X". List podpisała również europoseł Joanna Scheuring-Wielgus.

Adam Borowski: Wytrzymam wszystko tylko u nas
Adam Borowski: Wytrzymam wszystko

– Ja nie mogę przeprosić Romana Giertycha, bo on jest przestępcą – powiedział portalowi Tysol.pl Adam Borowski, legendarny działacz Solidarności.

Ważny komunikat dla mieszkańców Wrocławia z ostatniej chwili
Ważny komunikat dla mieszkańców Wrocławia

Ważna informacja dla mieszkańców Wrocławia i osób dojeżdżających z północy aglomeracji. Już od 1 lutego pasażerowie muszą przygotować się na duże zmiany w kursowaniu pociągów na popularnej trasie do Trzebnicy. Przez kilka miesięcy kolej zostanie zastąpiona autobusami.

PE poparł wniosek o skierowanie umowy UE-Mercosur do TSUE pilne
PE poparł wniosek o skierowanie umowy UE-Mercosur do TSUE

Parlament Europejski w środę poparł wniosek o skierowanie umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosuru do Trybunału Sprawiedliwości UE, aby sprawdzić zgodność porozumienia z unijnymi traktatami. Za głosowało 334 europosłów, przeciw 324, a 10 wstrzymało się od głosu.

„To przekracza granice absurdu”. PiS ostro o „ustawie praworządnościowej” z ostatniej chwili
„To przekracza granice absurdu”. PiS ostro o „ustawie praworządnościowej”

Posłowie PiS uważają, że projekt tzw. ustawy praworządnościowej przekracza granice absurdu, jest „gwałtem na sprawiedliwości i karykaturą prowarządności”, złożyli więc wniosek o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu. – Nie da się przywrócić praworządności, łamiąc prawo – powiedział Krzysztof Szczucki.

REKLAMA

Śmierć w bezwzględnym państwie

Kilkanaście dni od śmierci Barbary Skrzypek nie przyniosło żadnego przełomu w polityce władz państwowych i w działaniu upolitycznionego, podporządkowanego celom Platformy Obywatelskiej wymiaru sprawiedliwości. Społeczne emocje zaczęły wygasać, urlopowani wracają do pracy i wygląda na to, że nie zmieni się nic. Choć początkowo zdawać się mogło, że sprawy przybiorą inny obrót, premier do spółki z rzecznikiem praw obywatelskich pozbawiają obywateli złudzeń. I nadziei, bo przecież z tą machiną zderzyć może się każdy z nas.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński, w tle wizerunek ś.p. Barbary Skrzypek
Prezes PiS Jarosław Kaczyński, w tle wizerunek ś.p. Barbary Skrzypek / PAP/Piotr Nowak

O Ewie Wrzosek od lat głośno było z racji jej politycznego zaangażowania. W 2019 roku była jedną z osób, które Róża Thun zaprosiła do opowiedzenia na forum PE o rzekomych prześladowaniach, jakim poddawani są niezależni od władzy przedstawiciele środowisk prawniczych. Wrzosek nie była wówczas jeszcze specjalnie znana, więcej zainteresowania budziły personalia innych uczestników tej wyprawy. Brali w niej udział między innymi sędzia Waldemar Żurek i oskarżana o powiązania z Rosją aktywistka Ludmiła Kozłowska, żona Bartosza Kramka. 

 

Kontrowersyjna prokurator

O samej Ewie Wrzosek stopniowo stawało się jednak coraz głośniej, ponieważ większe zasięgi zdobywały jej wypowiedzi w mediach społecznościowych. Przełomem było wszczęcie przez nią umorzonego już po kilku godzinach śledztwa w sprawie tzw. wyborów kopertowych. Przełożeni oskarżyli Wrzosek o bezpodstawne wszczęcie motywowanego jedynie politycznie dochodzenia. Wszczęto też postępowanie wyjaśniające. W efekcie Wrzosek stała się gwiazdą niesprzyjających ówczesnym władzom mediów, zaczęły też mnożyć się listy i apele w jej obronie, formułowane przez dyżurny zestaw autorytetów prawniczych i moralnych. I tak zostało do dziś. W tej części historii trzeba wspomnieć jeszcze o zawieszeniu Wrzosek w związku ze śledztwem w sprawie przekazania informacji ze śledztwa dotyczącego wypadku warszawskiego autobusu, co miało pomóc w poprzedniej kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego. Po zmianie władzy niektórzy widzieli Ewę Wrzosek na najwyższych stanowiskach. Na Facebooku znaleźć można na przykład, od dawna zresztą nieaktywną, stronę „Żelazna Prokurator Ewa Wrzosek na prokuratora Krajowego”. Profil ma prawie dwa i pół tysiąca polubień.

Jednak życie prokurator pod zwierzchnictwem Adama Bodnara nie było wcale usłane różami. Jej zbyt daleko idące zaangażowanie spowodowało jej skonfliktowanie ze zwierzchnikiem, czego najgłośniejszym akordem był telewizyjny wywiad, w którym Wrzosek stwierdziła, iż na tak specyficzne czasy lepszy byłby Roman Giertych. Sama definicja tej „specyfiki” też sprowadzała na nią krytykę, choć nie budziła stosownej reakcji. W maju zeszłego roku w rozmowie z „Polityką” Wrzosek przekonywała, że „Żyjemy w czasach powojennych, gdzie «po lasach grasują bandy», państwo wciąż jest zagrożone i trzeba działać w sposób niestandardowy. Prokurator ma prawo sam oceniać, jakie działanie jest zgodne z interesem społecznym”. „To nie jest ten czas, aby ściśle, w sposób pozytywistyczny trzymać się litery prawa” – mówiła w grudniu dziennikarkom TVP. Znów padły też słowa o „czasie powojennym”. Jednak to krytyka przełożonego wywołała pierwszą od dawna reakcję na słowa Ewy Wrzosek. Po trzech miesiącach delegacji do Ministerstwa Sprawiedliwości Wrzosek powróciła do prokuratury, w której zajęła się sprawą tzw. „dwóch wież”. Sprawą, którą już wcześniej umorzył sąd i której nie chciał prowadzić nikt inny w tej instytucji. Sama Wrzosek pytana w mediach mówiła, że na razie nie ma w niej żadnych dowodów, jednak nie poddawała się i prowadziła dalsze prace. I to w ramach tego śledztwa doszło do feralnego przesłuchania Barbary Skrzypek, długoletniej sekretarki Jarosława Kaczyńskiego.


Przesłuchanie 2025

To niebezpieczny temat. Władza, mająca na ustach i sztandarach hasła o wolnych mediach i swobodzie wypowiedzi, straszy pozwami wszystkich, którzy w jej odczuciu zbyt wyraźnie powiążą fakty, których łączyć ze sobą w jej optyce nie należy. Sam minister Bodnar, zapowiadając drobiazgowe śledztwo, na jednym oddechu wykluczył jedną z kluczowych hipotez. Wyznaczył więc kierunek myślenia i swoim podwładnym, i mediom. I wszystkim, którzy chcą mieć święty spokój. Podsumujmy więc, co wiemy na pewno i czego jeszcze wolno nam się, miejmy nadzieje, domyślać. 
Przesłuchanie Barbary Skrzypek przez prokurator Ewę Wrzosek odbyło się 12 marca bieżącego roku w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Trwało ono, według różnych przekazów, cztery lub pięć godzin. Skrzypek odmówiono udziału jej pełnomocnika, rzekomo nie miało tego wymagać jej dobro jako świadka. Zrobiono to pomimo sygnalizowanych przez nią problemów ze wzrokiem i ogólnie ze zdrowiem. Przeciwko jednej, nie mającej wcześniej kontaktów z wymiarem sprawiedliwości, stanęła bardzo zdeterminowana prokurator, a także dwoje przedstawicieli drugiej strony, skarżącej w tej dętej sprawie Jarosława Kaczyńskiego, wieloletniego przełożonego świadka. Przesłuchanie nie było rejestrowane, nie było również protokolanta. Wszelkie informacje o jego przebiegu znamy więc od osób zainteresowanych jego odpowiednim wyobrażeniem. Po opuszczeniu prokuratury Barbara Skrzypek miała uskarżać się na zdenerwowanie i zmęczenie. W tym samym czasie obecny na miejscu mecenas Wende twittował, że po „Uchu prezesa” (ten kabaretowy serial przed laty przybliżył opinii publicznej postać B. Skrzypek) pora na „Ucho prokuratora”. Czyli przynajmniej tu nastroje były znakomite. Trzy dni później przesłuchiwana zmarła, co bardzo wielu komentatorów od razu połączyło z wcześniejszym stresem. Specjaliści potwierdzają, że odłożony w czasie stres może spowodować rozległy zawał serca – a taką przyczynę zgonu wykazała sekcja zwłok.

Argumentem za specyficznym przebiegiem spotkania było zaangażowanie pozostałych uczestników, które znalazło wyraz w licznych wpisach w mediach społecznościowych, w tym pisanych już po przesłuchaniu. Na tę narrację nałożono drugą. Wojciech Czuchnowski na łamach „Gazety Wyborczej” ujawnił, fałszywy jak się później okazało, przebieg wysłuchania w prokuraturze, według którego sekretarka prezesa PiS miała obciążyć szefa i dopiero później zdać sobie z tego sprawę. Tę ledwo skrywaną sugestię, że śmierć Skrzypek była na rękę Kaczyńskiemu powtórzyli później w mediach m.in. Michał Kamiński i Ryszard Kalisz. Ujawniony później oficjalny protokół tego nie potwierdził, jednak sympatycy prokurator i wygodnej dla niej wersji zdarzeń przeszli nad tym do porządku dziennego, a poza prawicowymi mediami nikt nie pytał o źródła przecieku i konsekwencje wobec jego autorów.

 

Nieoczekiwana zamiana miejsc

Nie znaczy to jednak, że media, również te życzliwe ekipie rządzącej, całkowicie odpuściły temat. Głosów, że osoba tak zaangażowana nie pomaga wcale w rozliczeniach poprzedników, pojawiło się całkiem sporo. „Lepiej byłoby, gdyby sprawę prowadził prokurator niekojarzący się z aktywnością w bieżących sprawach publicznych, w tym politycznych. Jeśli – co prawdopodobne – prokurator Wrzosek dostała sprawę dwóch wież według kolejności przydziału, najlepiej byłoby, żeby sama z niej zrezygnowała. Albo by przekonała ją do tego jej szefowa” – pisała w „Polityce” Ewa Siedlecka. „W przesłuchaniu brało udział troje prawników sympatyzujących z obozem rządzącym, niechętnych Prawu i Sprawiedliwości, oraz przesłuchiwana – związana przez wiele lat z Prawem i Sprawiedliwości, bez wiedzy prawniczej. Z tej perspektywy niedopuszczenie pełnomocnika Barbary Skrzypek do udziału w przesłuchaniu było zgodne z prawem, ale zupełnie nieprzyzwoite” – to Patryk Słowik na wp.pl. W „Gazecie Wyborczej” z kolei Ewa Ivanowa pisała: „Ewie Wrzosek powierzono najbardziej polityczną sprawę, jaką można sobie wyobrazić. Nawet członkowie Lex Super Omnia [mocno upolitycznione stowarzyszenie prokuratorów, do którego należy Wrzosek – przyp. K.K.], gdy pytam ich o ocenę tej sytuacji, nie chcą komentować decyzji kierownictwa prokuratury pod nazwiskiem i nie potrafią logicznie wytłumaczyć, jakie racje przemawiały za tym, że przy blisko 6 tys. prokuratorów sprawę związaną PiS i spółką Srebrna przydzielono akurat Wrzosek. Wielu mówi, że na jej miejscu złożyliby wniosek o wyłączenie”. W obronie prokurator stanął oczywiście Wojciech Czuchnowski, ale kluczowe były tu głosy polityków.

Po dramatycznym liście prezydenta w dość lekceważący sposób głos zabrał premier Donald Tusk. „Tusk obraża i szantażuje moralnie krytyków prokurator Wrzosek” – skomentował na portalu OKO.press Piotr Pacewicz i to chyba najlepiej podsumowuje wypowiedź premiera. Przywoływane przez Piotra Pacewicza cytaty pokazują, jak bardzo sprawa ta podzieliła obóz przeciwników PiS. Linią graniczną okazał się być oczywiście poziom radykalizmu, a więc i determinacji. Jednak opinię publiczną najbardziej poruszył chyba Jerzy Owsiak. Gdy narracja prokuratury i samej zainteresowanej zaczęła zmieniać akcenty, to robiąc ofiarę z Wrzosek, Owsiak w swoim liście otwartym wyraził z nią solidarność jako ofiara tego samego, czyli motywowanego politycznie „hejtu”. Prokurator trafiła na urlop, podobnie jak broniący jej na pierwszej konferencji prasowej rzecznik warszawskiej prokuratury. W komunikatach tej instytucji mowa była o urlopach planowych, mało kto w to jednak uwierzył. Równocześnie podwładnej bronił w mediach Adam Bodnar, choć nie brak głosów, że umieszczenie Wrzosek w tym śledztwie było zaplanowanym przez niego włożeniem niewygodnej prokurator na minę.

Skalę zaangażowania w budowę medialnej osłony dla prokurator pokazuje zebrany przez internautę kolaż pasków z jednego tylko wieczora w TVP Info. „Ewa Wrzosek jest bezstronna”, „Ewa Wrzosek się nie boi”, „Czynności Wrzosek bez zarzutów”, plus kilka cytatów z chwalących bohaterkę wieczoru gości miały odpowiednio urobić nielicznych widzów Telewizji Polskiej. Czy faktycznie kogoś to przekonało? Trudno powiedzieć, widzimy raczej okopanie się na swoich pozycjach, choć ukryte akcenty wskazują, że między Adamem Bodnarem a Ewą Wrzosek przyjaźni nie ma, a ujawnienie dokumentów czy niektóre z wypowiedzi wskazują na wprzęgnięcie całej dramatycznej sytuacji w grę wpływów między szefem Ministerstwa Sprawiedliwości a Romanem Giertychem, którego przedstawiciel również obecny był podczas przesłuchania. 

 

Każdy może być następny

Na koniec zwróćmy uwagę na to, że cała sytuacja poza swym wymiarem osobistego dramatu i wstrząsu dla świata polityki, jest też bardzo niepokojącym sygnałem dla obywatela. Okazuje się, że w zderzeniu z systemem możemy zostać w imię widzimisię prokuratora pozbawieni pomocy prawnej, a dowolność metod prowadzenia przesłuchania świadka (nawet nie oskarżonego!) jest niemal pełna. Możemy znaleźć się w obcym, wrogim miejscu, otoczeni przez obcych i równie wrogo nastawionych do nas ludzi, pozbawieni opieki i wsparcia, pozbawieni de facto jakichkolwiek praw. Zwłaszcza, jeśli dodatkowo cierpimy z powodu jakichś ograniczających nasze możliwości dysfunkcji. Praworządność według liberalnej demokracji pokazuje tu swoje przerażające, kafkowskie oblicze.

Co gorsza, ostatnie dni pokazały kilka innych, budzących poważny niepokój scen. Przesłuchanie przed sądem w Kluczborku, wyglądające bardziej na dręczenie i zakrzykiwanie zeznającego, któremu sędzia nie dawała dojść do słowa, równocześnie krzykiem żądając odpowiedzi. Wywleczenie przez policję we Włocławku mężczyzny, który wcześniej złożył zawiadomienie o rajdzie pijanych funkcjonariuszy, wyglądające bardziej na porwanie w biały dzień niż zatrzymanie. Czy, wracając do polityki, wysyłanie uzbrojonych żandarmów do Sławomira Cenckiewicza tylko po to, by wręczyć mu wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka. Polska w wielu aspektach staje się dziś państwem bezwzględnym dla swoich obywateli. Wymiar sprawiedliwości i odpowiadające za bezpieczeństwo obywateli służby na powrót stają się coraz częściej aparatem represji. Pozostaje mieć nadzieję, że proces ten da się jeszcze zatrzymać, do czego potrzebna jest odwaga mediów, determinacja polityków i zaangażowanie wyborców, którzy muszą zdobyć się na refleksję, że tu nie chodzi już o „dojeżdżanie” nielubianych polityków, a o bezkarność i samowolę władzy wobec każdego obywatela.



 

Polecane