Szukaj
Konto

"Nie udało się". Smutny komunikat warszawskiego zoo

14.05.2025 10:23
Aleja Kazimierza Lisieckiego „Dziadka” prowadząca do głównego wejścia do ogrodu zoologicznego
Źródło: Artur Grycuk / Wikipedia
Komentarzy: 0
Warszawskie zoo chętnie dzieli się informacjami o swoich podopiecznych, licząc, że zainteresuje ich losem jak największą rzeszę ludzi, którym na sercu leży ich dobro. Ostatnio opublikowało bardzo smutną wiadomość.

Warszawskie zoo, którego pełna nazwa brzmi Miejski Ogród Zoologiczny im. Antoniny i Jana Żabińskich w Warszawie, powstało w 1928 r. Jest położone na warszawskiej Pradze w otoczeniu starych drzew, które zwłaszcza latem stwarzają warunki na miły rodzinny dzień na wolnym powietrzu. Atrakcji w warszawskim zoo nie brakuje, o czym przekonują się kolejne pokolenia Polaków.

"Nie udało się". Smutny komunikat warszawskiego zoo

Warszawski ogród poinformował właśnie, że 29 kwietnia odeszła za tęczowy most Miali, a właściwie Maliki, samica antylopy bongo.

Miali miała ostry stan zapalny jelita grubego, prowadzący do zatkania jelita. Nie znaleźliśmy żadnej oczywistej przyczyny, ani też ciała obcego. Pomimo wszelkich starań, niestety nie udało się jej uratować

- możemy przeczytać w mediach społecznościowych warszawskiego zoo. Śmierć zwierzęcia to dramat dla opiekunów, a w przypadku Miali był on szczególny.

Będzie nam Ciebie brakować, piękna! 🖤 Dziękujemy Opiekunom i Lekarzom weterynarii za ich wspaniałe serce, miłość i pracę. Wiemy, jak trudne jest to pożegnanie

- napisali pracownicy zoo.

Dużo byśmy dali, żeby nasza znajomość trwała dłużej, żeby jeszcze mieć okazję znowu podrapać Cię Miali za Twoim uszkiem.
- Opiekunowie z Żyrafiarni

- dodali.

Była zdecydowanie "osobowością"

Jak podaje zoo, Maliki - bo tak dokładnie nazywała się samica antylopy bongo, w skrócie nazywana przez opiekunów Miali - urodziła się 4 lipca 2015 roku i przyjechała do warszawskiego ogrodu 10 listopada 2016 roku. W stołecznym stadzie była w środku hierarchii, mocno zaprzyjaźniona z Helą, najstarszą i najwrażliwszą antylopą w stadzie.

Była zdecydowanie "osobowością"

- podkreślają opiekunowie.

Swoim łagodnym charakterem przekonywała każdego nowego pracownika, że bongo (a przynajmniej TO bongo), mimo że duże i posiada imponujące rogi, wcale nie jest straszne. Każdy kontakt z Miali zaczynał się od dotyku jej wilgotnego nosa, który zręcznie poszukiwał smakołyków w ręku (lub kieszeni) opiekuna

- wspominają.

"Jedzenie miało zdecydowanie wyjątkowe miejsce w jej sercu. Nikt tak szybko nie wyjadał najlepszych kąsków i nikt nie był szybciej przy opiekunie, który wolał do siebie antylopy, żeby rozpieścić je czymś smacznym" - dodają.

"Każdy z nas będzie miał już na zawsze w głowie widok Miali truchtającej i podskakującej ze szczęścia na widok świeżych gałązek lub zielonki na wybiegu. Każdy też uśmiechnie się na myśl o tym, jak upór tej antylopy uczył pokory. Żeby ją do czegoś przekonać były potrzebne solidne argumenty (inaczej - atrakcyjna przekąska) i sporo cierpliwości".


Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.05.2025 10:23
Źródło: Instagram, Tysol.pl