Aktion T4. Niewinni jak niemieccy psychiatrzy

Niemieccy psychiatrzy i lekarze, którzy podczas Aktion T4 mordowali chore dzieci i osoby niepełnosprawne, po wojnie nie tylko uniknęli kary — wielu z nich zrobiło w RFN błyskotliwe kariery, otrzymując odznaczenia państwowe i opinię „wybitnych specjalistów”. Historia Buchalika i Hecker pokazuje, jak szeroka była powojenna bezkarność niemieckich sprawców.
Dzieci objęte Akcją T4 ze szpitala w Schonbrunn
Dzieci objęte Akcją T4 ze szpitala w Schonbrunn / Wikipedia CC BY-SA 3,0 de Bundesarchiv

Co musisz wiedzieć:

  • Aktion T4 była pierwszym systemowym ludobójstwem III Rzeszy, w ramach którego Niemcy zamordowali dziesiątki tysięcy chorych psychicznie i niepełnosprawnych — w tym dzieci.
  • Lekarze odpowiedzialni za selekcję i zabijanie, tacy jak Ernst Buchalik i Elisabeth Hecker, po wojnie uniknęli odpowiedzialności, a wielu z nich otrzymało wysokie stanowiska i państwowe odznaczenia.
  • W Niemczech powojennych śledztwa przeciw sprawcom często umarzano, a organy państwa „wierzyły w ich dobrą wolę”, mimo twardych dowodów na udział w zbrodniach.
  • Bezkarność lekarzy T4 to część szerszego problemu, w którym tysiące niemieckich funkcjonariuszy — lekarzy, sędziów, urzędników — wróciło po wojnie do zawodów bez jakichkolwiek konsekwencji.

 

Akcja T4

Akcja T4 to dowód na to, jak niemieccy zbrodniarze w lekarskich kitlach systemowo nie ponosili żadnych konsekwencji za swoje czyny podczas II wojny światowej. Jak byli przywracani do wykonywanych zawodów, uchodzili za naukowe autorytety i dostawali wysokie odznaczenia państwowe nie tylko z rąk Hitlera, ale także w powojennych Niemczech.

Akcja T4 („Aktion T4”) wzięła swoją nazwę od Tiergartenstrasse 4, czyli berlińskiego adresu kamienicy, pod którym mieściło się założone przez Philippa Bouhlera w 1940 roku biuro nadzorujące projekt „oczyszczenia narodu”, zaproponowany przez Hitlera. Ta „Eliminacja życia niewartego życia” („Vernichtung von lebensunwertem Leben”), czyli myśl, która przyświecała Akcji T4, była prowadzona de facto już od 1933 roku (formalnie w latach 1939-44).

Eutanazja

Inną nazwą akcji T4 było E-Aktion, od słowa „eutanazja”. Od kwietnia 1941 wdrożono także poszerzenie akcji nazywane „Aktion 14f13”, mające na celu uśmiercanie chorych psychicznie i niepełnosprawnych więźniów obozów koncentracyjnych. SS używało tego skrótu w ewidencji przyczyn zgonów. Jego rozwinięcie to: Sonderbehandlung 14f13, gdzie 14 to obóz koncentracyjny, f – śmierć więźnia, a 13 – zagazowanie. Życie osób upośledzonych umysłowo i trwale niezdolnych do pracy było bez żadnej wartości.

Pacjenci szpitali psychiatrycznych i mieszkańcy domów opieki to pierwsze ofiary zorganizowanego ludobójstwa niemieckiego. Testowano na nich metody zbrodni, które potem zostały użyte w zagładzie Żydów, a „eksperci” biorący udział w programie „eutanazji” zostali potem skierowani do dalszego mordowania więźniów w obozach zagłady.

 

[Bunkier nr 17 w murze artyleryjskim Fortu VII w Poznaniu, wykorzystywany jako improwizowana komora gazowa do wczesnych eksperymentów. Żródło: Wikipedoa GDFL 1.2 Radomil]

 

Zbrodnicza para

Na Górnym Śląsku miejscami akcji T4 – związanej głównie z zabijaniem pacjentów szpitali psychiatrycznych, choć też np. osób uznanych przez hitlerowców za asocjalne, aspołeczne – były dwa duże szpitale psychiatryczne w Lublińcu i Rybniku. Niemcy przejęli Polski Państwowy Szpital dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Lublińcu w pierwszych dniach okupacji. Ernst Buchalik i Elisabeth Hecker to lekarze związani z akcją T4 na Śląsku, którzy pracowali w tym szpitalu.

Buchalik był dyrektorem szpitala w Lublińcu (Loben w latach 1941-45) od września 1939 roku. Był aktywnym członkiem NSDAP, wcześniej pracował w szpitalu w Toszku i Rybniku. Jako kierownik akcji T4 w Lublińcu organizował i nadzorował eksterminację pacjentów. Był odpowiedzialny za systematyczne zabijanie chorych dzieci oraz wykonywanie eksperymentów.

Eutanazja dzieci

Elisabeth Hecker, była lekarką kwalifikująca dzieci do eutanazji. Najpierw dzieci trafiały do Oddziału A szpitala psychiatrycznego w Lublińcu. Hecker dokonywała tam selekcji dzieci, przy czym te „niepełnowartościowe” trafiały do Oddziału B, gdzie władzę sprawował Ernst Buchalik.

Oddział A miał charakter obserwacyjny, a Hecker mogła zadecydować o skierowaniu lekko opóźnionych lub problematycznych wychowawczo dzieci do zakładów poprawczych. Jej „diagnostyka” i segregacja mogła także zaprowadzić niewinnych pacjentów wprost na oddział śmierci Ernsta Buchalika. W zamku, w którym mieścił się oddział A, jest dziś luksusowy hotel.

 

Tak uśmiercano dzieci

Dzieci uśmiercano aplikując podwyższone dawki barbituranów, głównie w postaci luminalu (fenobarbitalu) lub weronalu (barbitalu). Dostawały luminal trzy razy dziennie w dawkach znacznie przekraczających terapeutyczną normę. Przewlekłe stosowanie leków działało wyniszczająco. Dzieci umierały różnie, niektóre po kilku dniach, inne przeżywały kilka tygodni, a nawet miesięcy.

Wszystkie dawki luminalu były skrupulatnie notowane w zeszycie Buchalika. Dziennik, opisany „Medizin-Kinder-Abteilung B”, został znaleziony przypadkowo po ucieczce z Lublińca Buchalika. W zeszycie podane są nazwiska pacjentów, daty i dawki luminalu, które otrzymało dziecko. W momencie śmierci, przy odpowiedniej dacie wstawiano krzyżyk. Dziennik zawiera 256 nazwisk, 194 osoby zmarły, a los pozostałych jest nieznany. Z zeszytu Buchalika wynika, że dzieci przebywały na oddziale od 1 do 276 dni, otrzymując w tym czasie od 0,1 do 165,9 g luminalu.

Po śmierci dzieci dr Hecker przeprowadzała sekcje zwłok, podczas których preparowała mózgi i wysyłała je do instytutu neurobiologii we Wrocławiu. Po sekcji pacjenci byli grzebani na cmentarzu przy szpitalu. Szacuje się, że ofiarami Akcji T4 w Lublińcu było około 200 dzieci.

 

I żyli długo i spokojnie

Buchalik pod koniec II wojny światowej, przed zajęciem Loben przez Armię Czerwoną w połowie stycznia 1945 roku, uciekł na Zachód i zajął się opieką nad uchodźcami. Praktykował jako neurolog w Greiz w Turyngii (sowiecka strefa okupacyjna, a potem NRD). Został jednak zdekonspirowany i był w Polsce poszukiwanym zbrodniarzem wojennym. Mimo tego w 1950 roku objął kierownictwo chóru kościelnego Cäcilienchor w Greiz.

Niewykluczone, że współpracował ze wschodnioniemieckimi i sowieckimi służbami bezpieczeństwa, co zapewniało bezkarność. W połowie maja 1957 roku wyjechał do Republiki Federalnej Niemiec, gdzie pełnił funkcję lekarza naczelnego w klinice Westfälische Klinik w Marsbergu.

Dr Hecker

Jego podwładna dr Hecker opuszcza Lubliniec w połowie stycznia 1945 roku. Najpierw pracuje w Bawarii, a w 1947 roku przyjeżdża do Siegen w Westfalii. Tu nikt jej nie zna. Jej przeszłość nikogo nie interesuje, a w powojennych Niemczech brakuje lekarzy. Każdy specjalista jest na wagę złota. W 1952 roku tworzy Westfalską Klinikę Psychiatryczną dla Dzieci i Młodzieży w Hamm. Hecker szybko zyskuje sławę pionierki. Kliniki psychiatryczne dla nieletnich to novum w tamtych czasach. W 1960 roku Hecker została odznaczona Krzyżem Zasługi Republiki Federalnej Niemiec, a w 1979 roku została honorową członkinią Niemieckiego Towarzystwa Psychiatrii Dzieci i Młodzieży (DGKJP). Dopiero w 2003 roku stowarzyszenie oficjalnie odcięło się od jej działalności w czasach III Rzeszy.

W latach 1965–1974 prokuratura w Dortmundzie wszczęła śledztwo przeciwko byłym lekarzom i opiekunom ze szpitala w Lublińcu. Elisabeth Hecker do końca zaprzeczała oskarżeniom. Twierdziła, że nie przeprowadzała selekcji dzieci. Mówiła, że z 1100 pacjentów umarł tylko jeden.

 

Łaskawi śledczy

W 1969 roku prokuratura zamyka dochodzenie. Śledczy uwierzył, że Hecker mogła zakładać, że Ernst Buchalik z uwagi na swoją "katolicką postawę" nigdy nie zabije dzieci. Ani Hecker, ani Buchalik nie odpowiedzieli za zbrodnie na dzieciach w Lublińcu. Sprawę zakończono w 1974 roku bez dalszego kontynuowania. Hecker zmarła 1 stycznia 1986 r. w Marktobersdorf. Buchalik – niedługo po umorzeniu śledztwa.

Bezkarność niemieckich lekarzy, ale też sędziów, prawników, naukowców w powojennych Niemczech była faktem Tak miało być. Podobnych zbrodni (a często nawet dużo większych), jakich dokonano w Lublińcu na kalekich i chorych umysłowo, miały miejsce w innych szpitalach psychiatrycznych. Statystyka jest przerażająca.

Przerażające liczby

W Szpitalu Psychiatrycznym w Świeciu zamordowano 1350 osób, w Szpitalu Psychiatrycznym w Starogardzie Gdańskim 2342 pacjentów, w Szpitalu Psychiatrycznym w Dziekance k. Gniezna – 2080, w Szpitalu Psychiatrycznym w Chełmie Lubelskim – 440, w Szpitalu Psychiatrycznym w Kościanie – 3334, w Szpitalu Psychiatrycznym w Gostyninie k. Płocka – 107, w Szpitalu Psychiatrycznym w Kochanówce k. Łodzi – 2200, w Szpitalu Psychiatrycznym w Warcie k. Sieradza – 499, w Szpitalu Psychiatrycznym w Międzyrzeczu – 10000, w Szpitalu Psychiatrycznym w Choroszczy k. Białegostoku – 464, w Szpitalu Psychiatrycznym w Kobierzynie k. Krakowa – 500, w Szpitalu Psychiatrycznym Zofiówka w Otwocku – 110, w Szpitalu Psychiatrycznym w Działdowie – ponad 1500, w Szpitalu Psychiatrycznym w Wilnie – 900, w Szpitalu Psychiatrycznym w Piaśnicy Wielkiej k. Wejherowa – 1200 i w Szpitalu Psychiatrycznym w Rybniku – 2000.

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Co to oznacza w praktyce", FAQ i śródtytuły od Redakcji]

 

Co to oznacza w praktyce?

  • Sprawcy niemieckich zbrodni medycznych praktycznie nie ponieśli odpowiedzialności, a wielu z nich zostało po wojnie autorytetami, profesorami i laureatami odznaczeń państwowych.
  • Niemcy przez dekady nie rozliczyły systemowej zbrodni, która była fundamentem późniejszego Holokaustu — to na pacjentach szpitali testowano metody masowego zabijania.
  • Rodziny ofiar nigdy nie doczekały się sprawiedliwości, a nazwiska lekarzy z Aktion T4 przez lata były wręcz honorowane wewnątrz niemieckiego środowiska medycznego.
  • Powojenne narracje o „lekarzach zmuszonych do posłuszeństwa” okazały się mitem — śledczy w RFN często celowo bagatelizowali ich winę.
  • Dzisiejsza pamięć o T4 jest zbyt mała względem skali zbrodni, mimo że w szpitalach psychiatrycznych, również na ziemiach polskich, Niemcy zamordowali tysiące niewinnych pacjentów — głównie dzieci.

 

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czym była Aktion T4? To niemiecki program systemowej „eutanazji” osób chorych psychicznie i niepełnosprawnych, realizowany głównie w latach 1939–1944. Był pierwszym etapem ludobójstwa III Rzeszy.

Kogo mordowano w ramach T4? Ofiarami były dzieci, dorośli, osoby z niepełnosprawnościami, pacjenci szpitali psychiatrycznych i mieszkańcy domów opieki — uznani przez nazistów za „niepełnowartościowych”.

Jak wyglądały metody zabijania? Najczęściej stosowano śmiertelne dawki barbituranów (luminal, weronal), głodzenie oraz później zagazowanie — metody później przeniesione do obozów zagłady.

Czy lekarze odpowiedzialni za T4 zostali ukarani? W większości nie. Wielu z nich — jak Ernst Buchalik czy Elisabeth Hecker — po wojnie zrobiło kariery w RFN, otrzymywało odznaczenia i pełniło wysokie funkcje.

Ile osób zginęło w T4 na ziemiach polskich? W różnych szpitalach psychiatrycznych Niemcy zamordowali łącznie dziesiątki tysięcy pacjentów; w samych polskich ośrodkach liczby wahają się od kilkuset do kilku tysięcy w każdym z nich.


 

POLECANE
Córka polityka PSL wiceprezesem KGHM. Minister: Nie widzę upolitycznienia spółek skarbu państwa z ostatniej chwili
Córka polityka PSL wiceprezesem KGHM. Minister: Nie widzę upolitycznienia spółek skarbu państwa

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun uważa, że w tej chwili spółki skarbu państwa nie są upolitycznione. – Córka polityka PSL wiceprezesem KGHM. To już jest nieaktualne? – zapytał szefa resortu MAP prowadzący rozmowę Bogdan Rymanowski.

Braun nie usłyszał zarzutów za incydent w Oleśnicy. Sprawdź dlaczego z ostatniej chwili
Braun nie usłyszał zarzutów za incydent w Oleśnicy. Sprawdź dlaczego

Europoseł Grzegorz Braun nie usłyszał we wtorek w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu zarzutów w sprawie incydentu w szpitalu Oleśnicy. Złożył wniosek o wyłączenie ze śledztwa prokurator prowadzącej, który najpierw zostanie rozpatrzony.

Polak z zarzutami szpiegostwa na rzecz Rosji z ostatniej chwili
Polak z zarzutami szpiegostwa na rzecz Rosji

„Dzięki funkcjonariuszom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego kolejny szpieg pracujący na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej za swoją działalność przeciwko Polsce odpowie przed sądem” - poinformował na platformie X Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.

Wilki zaatakowały dziecko na dworcu kolejowym. Nastolatka ledwo uszła z życiem z ostatniej chwili
Wilki zaatakowały dziecko na dworcu kolejowym. Nastolatka ledwo uszła z życiem

Do dramatycznego zdarzenia doszło 15 lutego na dworcu PKP Laliki w województwie śląskim. Nastolatka została otoczona, a następnie zaatakowana przez watahę wilków.

Polski autokar spłonął na Słowacji. Nie żyje jedna osoba z ostatniej chwili
Polski autokar spłonął na Słowacji. Nie żyje jedna osoba

Na drodze pomiędzy miejscowościami Rużomberk i Donovaly na Słowacji doszło do tragicznego w skutkach wypadku z udziałem polskiego autokaru. Jedna osoba nie żyje.

Wiadomości
Skuteczne metody ochrony psa przed kleszczami i pchłami - przegląd

Aktywność kleszczy i pcheł w Polsce, szczególnie latem, stanowi coraz poważniejsze zagrożenie dla domowych zwierząt. Pasożyty te nie tylko wywołują dokuczliwy świąd, lecz mogą też przenosić groźne choroby – dlatego każdy opiekun powinien znać najskuteczniejsze metody ochrony. Dowiedz się, jaki sposoby pomogą zabezpieczyć Twojego psa przed pasożytami zewnętrznymi, zarówno latem, jak i zimą.

Polska przestrzeń powietrzna została naruszona. Komunikat DORSZ pilne
Polska przestrzeń powietrzna została naruszona. Komunikat DORSZ

„Operowanie wojskowego lotnictwa w polskiej przestrzeni powietrznej, związane z uderzeniami Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, zostało zakończone. Uruchomione naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego powróciły do standardowej działalności operacyjnej” – poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych w specjalnie wydanym komunikacie.

„Rząd Tuska wydał 10,9 mln zł na leczenie migrantów” gorące
„Rząd Tuska wydał 10,9 mln zł na leczenie migrantów”

„Ponad 10 906 461,28 zł – dokładnie tyle wyniosły koszty świadczeń zdrowotnych udzielonych cudzoziemcom pozostającym w dyspozycji Straży Granicznej w okresie od 13 grudnia 2023 r. do 9 stycznia 2026 r. Dane te nie pochodzą z medialnych przecieków ani szacunków organizacji pozarządowych. To oficjalne informacje przekazane w odpowiedzi na interpelacje poselskie” – poinformowała na Facebooku Suwerenna Polska, powołując się na ustalenia posła Dariusza Mateckiego.

Pilny komunikat DORSZ z ostatniej chwili
Pilny komunikat DORSZ

Rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.

Matecki: Rząd nie kontroluje, czy płynąca przez Polskę do Niemiec ropa nie pochodzi z Rosji gorące
Matecki: Rząd nie kontroluje, czy płynąca przez Polskę do Niemiec ropa nie pochodzi z Rosji

„Problem polega na tym, czy to, co na papierze jest KEBCO, nie jest w praktyce ropą rosyjską «przepuszczoną» przez system i opisaną inaczej, a do tego tłoczoną przez infrastrukturę, nad którą Rosja trzyma rękę” – napisał poseł PiS Dariusz Matecki, relacjonując odpowiedź rządu na złożone przez siebie zapytanie poselskie w tej sprawie.

REKLAMA

Aktion T4. Niewinni jak niemieccy psychiatrzy

Niemieccy psychiatrzy i lekarze, którzy podczas Aktion T4 mordowali chore dzieci i osoby niepełnosprawne, po wojnie nie tylko uniknęli kary — wielu z nich zrobiło w RFN błyskotliwe kariery, otrzymując odznaczenia państwowe i opinię „wybitnych specjalistów”. Historia Buchalika i Hecker pokazuje, jak szeroka była powojenna bezkarność niemieckich sprawców.
Dzieci objęte Akcją T4 ze szpitala w Schonbrunn
Dzieci objęte Akcją T4 ze szpitala w Schonbrunn / Wikipedia CC BY-SA 3,0 de Bundesarchiv

Co musisz wiedzieć:

  • Aktion T4 była pierwszym systemowym ludobójstwem III Rzeszy, w ramach którego Niemcy zamordowali dziesiątki tysięcy chorych psychicznie i niepełnosprawnych — w tym dzieci.
  • Lekarze odpowiedzialni za selekcję i zabijanie, tacy jak Ernst Buchalik i Elisabeth Hecker, po wojnie uniknęli odpowiedzialności, a wielu z nich otrzymało wysokie stanowiska i państwowe odznaczenia.
  • W Niemczech powojennych śledztwa przeciw sprawcom często umarzano, a organy państwa „wierzyły w ich dobrą wolę”, mimo twardych dowodów na udział w zbrodniach.
  • Bezkarność lekarzy T4 to część szerszego problemu, w którym tysiące niemieckich funkcjonariuszy — lekarzy, sędziów, urzędników — wróciło po wojnie do zawodów bez jakichkolwiek konsekwencji.

 

Akcja T4

Akcja T4 to dowód na to, jak niemieccy zbrodniarze w lekarskich kitlach systemowo nie ponosili żadnych konsekwencji za swoje czyny podczas II wojny światowej. Jak byli przywracani do wykonywanych zawodów, uchodzili za naukowe autorytety i dostawali wysokie odznaczenia państwowe nie tylko z rąk Hitlera, ale także w powojennych Niemczech.

Akcja T4 („Aktion T4”) wzięła swoją nazwę od Tiergartenstrasse 4, czyli berlińskiego adresu kamienicy, pod którym mieściło się założone przez Philippa Bouhlera w 1940 roku biuro nadzorujące projekt „oczyszczenia narodu”, zaproponowany przez Hitlera. Ta „Eliminacja życia niewartego życia” („Vernichtung von lebensunwertem Leben”), czyli myśl, która przyświecała Akcji T4, była prowadzona de facto już od 1933 roku (formalnie w latach 1939-44).

Eutanazja

Inną nazwą akcji T4 było E-Aktion, od słowa „eutanazja”. Od kwietnia 1941 wdrożono także poszerzenie akcji nazywane „Aktion 14f13”, mające na celu uśmiercanie chorych psychicznie i niepełnosprawnych więźniów obozów koncentracyjnych. SS używało tego skrótu w ewidencji przyczyn zgonów. Jego rozwinięcie to: Sonderbehandlung 14f13, gdzie 14 to obóz koncentracyjny, f – śmierć więźnia, a 13 – zagazowanie. Życie osób upośledzonych umysłowo i trwale niezdolnych do pracy było bez żadnej wartości.

Pacjenci szpitali psychiatrycznych i mieszkańcy domów opieki to pierwsze ofiary zorganizowanego ludobójstwa niemieckiego. Testowano na nich metody zbrodni, które potem zostały użyte w zagładzie Żydów, a „eksperci” biorący udział w programie „eutanazji” zostali potem skierowani do dalszego mordowania więźniów w obozach zagłady.

 

[Bunkier nr 17 w murze artyleryjskim Fortu VII w Poznaniu, wykorzystywany jako improwizowana komora gazowa do wczesnych eksperymentów. Żródło: Wikipedoa GDFL 1.2 Radomil]

 

Zbrodnicza para

Na Górnym Śląsku miejscami akcji T4 – związanej głównie z zabijaniem pacjentów szpitali psychiatrycznych, choć też np. osób uznanych przez hitlerowców za asocjalne, aspołeczne – były dwa duże szpitale psychiatryczne w Lublińcu i Rybniku. Niemcy przejęli Polski Państwowy Szpital dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Lublińcu w pierwszych dniach okupacji. Ernst Buchalik i Elisabeth Hecker to lekarze związani z akcją T4 na Śląsku, którzy pracowali w tym szpitalu.

Buchalik był dyrektorem szpitala w Lublińcu (Loben w latach 1941-45) od września 1939 roku. Był aktywnym członkiem NSDAP, wcześniej pracował w szpitalu w Toszku i Rybniku. Jako kierownik akcji T4 w Lublińcu organizował i nadzorował eksterminację pacjentów. Był odpowiedzialny za systematyczne zabijanie chorych dzieci oraz wykonywanie eksperymentów.

Eutanazja dzieci

Elisabeth Hecker, była lekarką kwalifikująca dzieci do eutanazji. Najpierw dzieci trafiały do Oddziału A szpitala psychiatrycznego w Lublińcu. Hecker dokonywała tam selekcji dzieci, przy czym te „niepełnowartościowe” trafiały do Oddziału B, gdzie władzę sprawował Ernst Buchalik.

Oddział A miał charakter obserwacyjny, a Hecker mogła zadecydować o skierowaniu lekko opóźnionych lub problematycznych wychowawczo dzieci do zakładów poprawczych. Jej „diagnostyka” i segregacja mogła także zaprowadzić niewinnych pacjentów wprost na oddział śmierci Ernsta Buchalika. W zamku, w którym mieścił się oddział A, jest dziś luksusowy hotel.

 

Tak uśmiercano dzieci

Dzieci uśmiercano aplikując podwyższone dawki barbituranów, głównie w postaci luminalu (fenobarbitalu) lub weronalu (barbitalu). Dostawały luminal trzy razy dziennie w dawkach znacznie przekraczających terapeutyczną normę. Przewlekłe stosowanie leków działało wyniszczająco. Dzieci umierały różnie, niektóre po kilku dniach, inne przeżywały kilka tygodni, a nawet miesięcy.

Wszystkie dawki luminalu były skrupulatnie notowane w zeszycie Buchalika. Dziennik, opisany „Medizin-Kinder-Abteilung B”, został znaleziony przypadkowo po ucieczce z Lublińca Buchalika. W zeszycie podane są nazwiska pacjentów, daty i dawki luminalu, które otrzymało dziecko. W momencie śmierci, przy odpowiedniej dacie wstawiano krzyżyk. Dziennik zawiera 256 nazwisk, 194 osoby zmarły, a los pozostałych jest nieznany. Z zeszytu Buchalika wynika, że dzieci przebywały na oddziale od 1 do 276 dni, otrzymując w tym czasie od 0,1 do 165,9 g luminalu.

Po śmierci dzieci dr Hecker przeprowadzała sekcje zwłok, podczas których preparowała mózgi i wysyłała je do instytutu neurobiologii we Wrocławiu. Po sekcji pacjenci byli grzebani na cmentarzu przy szpitalu. Szacuje się, że ofiarami Akcji T4 w Lublińcu było około 200 dzieci.

 

I żyli długo i spokojnie

Buchalik pod koniec II wojny światowej, przed zajęciem Loben przez Armię Czerwoną w połowie stycznia 1945 roku, uciekł na Zachód i zajął się opieką nad uchodźcami. Praktykował jako neurolog w Greiz w Turyngii (sowiecka strefa okupacyjna, a potem NRD). Został jednak zdekonspirowany i był w Polsce poszukiwanym zbrodniarzem wojennym. Mimo tego w 1950 roku objął kierownictwo chóru kościelnego Cäcilienchor w Greiz.

Niewykluczone, że współpracował ze wschodnioniemieckimi i sowieckimi służbami bezpieczeństwa, co zapewniało bezkarność. W połowie maja 1957 roku wyjechał do Republiki Federalnej Niemiec, gdzie pełnił funkcję lekarza naczelnego w klinice Westfälische Klinik w Marsbergu.

Dr Hecker

Jego podwładna dr Hecker opuszcza Lubliniec w połowie stycznia 1945 roku. Najpierw pracuje w Bawarii, a w 1947 roku przyjeżdża do Siegen w Westfalii. Tu nikt jej nie zna. Jej przeszłość nikogo nie interesuje, a w powojennych Niemczech brakuje lekarzy. Każdy specjalista jest na wagę złota. W 1952 roku tworzy Westfalską Klinikę Psychiatryczną dla Dzieci i Młodzieży w Hamm. Hecker szybko zyskuje sławę pionierki. Kliniki psychiatryczne dla nieletnich to novum w tamtych czasach. W 1960 roku Hecker została odznaczona Krzyżem Zasługi Republiki Federalnej Niemiec, a w 1979 roku została honorową członkinią Niemieckiego Towarzystwa Psychiatrii Dzieci i Młodzieży (DGKJP). Dopiero w 2003 roku stowarzyszenie oficjalnie odcięło się od jej działalności w czasach III Rzeszy.

W latach 1965–1974 prokuratura w Dortmundzie wszczęła śledztwo przeciwko byłym lekarzom i opiekunom ze szpitala w Lublińcu. Elisabeth Hecker do końca zaprzeczała oskarżeniom. Twierdziła, że nie przeprowadzała selekcji dzieci. Mówiła, że z 1100 pacjentów umarł tylko jeden.

 

Łaskawi śledczy

W 1969 roku prokuratura zamyka dochodzenie. Śledczy uwierzył, że Hecker mogła zakładać, że Ernst Buchalik z uwagi na swoją "katolicką postawę" nigdy nie zabije dzieci. Ani Hecker, ani Buchalik nie odpowiedzieli za zbrodnie na dzieciach w Lublińcu. Sprawę zakończono w 1974 roku bez dalszego kontynuowania. Hecker zmarła 1 stycznia 1986 r. w Marktobersdorf. Buchalik – niedługo po umorzeniu śledztwa.

Bezkarność niemieckich lekarzy, ale też sędziów, prawników, naukowców w powojennych Niemczech była faktem Tak miało być. Podobnych zbrodni (a często nawet dużo większych), jakich dokonano w Lublińcu na kalekich i chorych umysłowo, miały miejsce w innych szpitalach psychiatrycznych. Statystyka jest przerażająca.

Przerażające liczby

W Szpitalu Psychiatrycznym w Świeciu zamordowano 1350 osób, w Szpitalu Psychiatrycznym w Starogardzie Gdańskim 2342 pacjentów, w Szpitalu Psychiatrycznym w Dziekance k. Gniezna – 2080, w Szpitalu Psychiatrycznym w Chełmie Lubelskim – 440, w Szpitalu Psychiatrycznym w Kościanie – 3334, w Szpitalu Psychiatrycznym w Gostyninie k. Płocka – 107, w Szpitalu Psychiatrycznym w Kochanówce k. Łodzi – 2200, w Szpitalu Psychiatrycznym w Warcie k. Sieradza – 499, w Szpitalu Psychiatrycznym w Międzyrzeczu – 10000, w Szpitalu Psychiatrycznym w Choroszczy k. Białegostoku – 464, w Szpitalu Psychiatrycznym w Kobierzynie k. Krakowa – 500, w Szpitalu Psychiatrycznym Zofiówka w Otwocku – 110, w Szpitalu Psychiatrycznym w Działdowie – ponad 1500, w Szpitalu Psychiatrycznym w Wilnie – 900, w Szpitalu Psychiatrycznym w Piaśnicy Wielkiej k. Wejherowa – 1200 i w Szpitalu Psychiatrycznym w Rybniku – 2000.

[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Co to oznacza w praktyce", FAQ i śródtytuły od Redakcji]

 

Co to oznacza w praktyce?

  • Sprawcy niemieckich zbrodni medycznych praktycznie nie ponieśli odpowiedzialności, a wielu z nich zostało po wojnie autorytetami, profesorami i laureatami odznaczeń państwowych.
  • Niemcy przez dekady nie rozliczyły systemowej zbrodni, która była fundamentem późniejszego Holokaustu — to na pacjentach szpitali testowano metody masowego zabijania.
  • Rodziny ofiar nigdy nie doczekały się sprawiedliwości, a nazwiska lekarzy z Aktion T4 przez lata były wręcz honorowane wewnątrz niemieckiego środowiska medycznego.
  • Powojenne narracje o „lekarzach zmuszonych do posłuszeństwa” okazały się mitem — śledczy w RFN często celowo bagatelizowali ich winę.
  • Dzisiejsza pamięć o T4 jest zbyt mała względem skali zbrodni, mimo że w szpitalach psychiatrycznych, również na ziemiach polskich, Niemcy zamordowali tysiące niewinnych pacjentów — głównie dzieci.

 

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czym była Aktion T4? To niemiecki program systemowej „eutanazji” osób chorych psychicznie i niepełnosprawnych, realizowany głównie w latach 1939–1944. Był pierwszym etapem ludobójstwa III Rzeszy.

Kogo mordowano w ramach T4? Ofiarami były dzieci, dorośli, osoby z niepełnosprawnościami, pacjenci szpitali psychiatrycznych i mieszkańcy domów opieki — uznani przez nazistów za „niepełnowartościowych”.

Jak wyglądały metody zabijania? Najczęściej stosowano śmiertelne dawki barbituranów (luminal, weronal), głodzenie oraz później zagazowanie — metody później przeniesione do obozów zagłady.

Czy lekarze odpowiedzialni za T4 zostali ukarani? W większości nie. Wielu z nich — jak Ernst Buchalik czy Elisabeth Hecker — po wojnie zrobiło kariery w RFN, otrzymywało odznaczenia i pełniło wysokie funkcje.

Ile osób zginęło w T4 na ziemiach polskich? W różnych szpitalach psychiatrycznych Niemcy zamordowali łącznie dziesiątki tysięcy pacjentów; w samych polskich ośrodkach liczby wahają się od kilkuset do kilku tysięcy w każdym z nich.



 

Polecane