Samuel Pereira: Krzyk „ciamciaramci”
Co musisz wiedzieć:
- We wtorek w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa doszło do szokujących scen. Według relacji przewodniczącej Rady, policja i prokuratura przejęła budynek i nie pozwoliła na wejście do środka.
- Na konferencji prasowej rzecznik Prokuratora Generalnego Anna Adamiak przekazała, że działania służb nie są wymierzone w KRS, lecz dotyczą Biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, który swoją siedzibę ma w budynku KRS.
Krzyk „ciamciaramci”
Prawdziwa władza nie musi walić w drzwi. Nie potrzebuje kamer, kolumn radiowozów ani wyłamywanych zamków. Wystarczy jej prawo, procedura i autorytet. Dlatego to, co zobaczyliśmy w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa, nie jest pokazem siły rządu Donalda Tuska – to demonstracja jego słabości.
KRS jest jednym z kluczowych konstytucyjnych organów państwa. I, co fundamentalne, pozostaje instytucją niezależną od rządu. Właśnie dlatego do jej siedziby „wjeżdża” policja. Nie po to, by coś wyjaśnić, lecz by coś złamać – fizycznie i symbolicznie. Gdy władza nie ma wpływu instytucjonalnego, sięga po presję. Gdy nie ma argumentów, produkuje emocje.
Sceny z Rakowieckiej – blokowanie wejść, niewpuszczanie posłów, odmowa przyjęcia pisma od przewodniczącej konstytucyjnego organu, prucie szaf z aktami zawierającymi wrażliwe dane – nie mają nic wspólnego z „przywracaniem praworządności”. To jest logika faktów dokonanych. Najpierw siła, potem komunikat, że „to nie przeciw KRS”. Tyle że państwo prawa nie działa w trybie: „nie martwcie się, wyjaśnimy później”.
Na żywo oglądamy kolejny odcinek „eksperymentu nad Wisłą” – tak, jak nazwali plan działania nowych władz niemieccy komentatorzy. Eksperymentu, w którym testuje się, jak daleko można się posunąć, zanim pękną konstytucyjne bezpieczniki i cierpliwość obywateli. Jak bardzo da się rozciągnąć prawo, zanim stanie się tylko dekoracją dla politycznej woli.
- Komunikat dla mieszkańców woj. podkarpackiego
- Komunikat Straży Granicznej. Pilne doniesienia z granicy
- Wyłączenia prądu. Ważny komunikat dla mieszkańców woj. pomorskiego
- Karol Wagner: Dania sprzedaje, my kupmy
- Astronomowie nie kryją zaskoczenia. Ten obiekt nie był aktywny od 100 mln lat
- „To przekracza granice absurdu”. PiS ostro o „ustawie praworządnościowej”
- Niepokojące doniesienia w sprawie znanego polskiego kabaretu. Występy odwołane
- Upada mleczarnia w Myszkowie. Pracę straci 60 osób
- Wyłączenia prądu w Warszawie. Komunikat dla mieszkańców
- Norwegia alarmuje: Rosja koncentruje kluczowe siły wojskowe na strategicznym Półwyspie Kolskim
Pudrowanie trupa
Rząd Tuska próbuje przykryć własną niemoc ofensywą emocjonalną. Legislacyjny chaos, rozwalony budżet, międzynarodowa bezradność, brak spójnej wizji państwa – to wszystko maskuje się „stanowczością”. Tyle że im więcej policyjnych butów na korytarzach instytucji, tym mniej państwa w państwie. Im więcej emocji, tym mniej prawa.
Władza, która musi demonstrować siłę wobec niezależnych organów, przyznaje się do porażki. A państwo, w którym konstytucyjne instytucje traktuje się jak przeszkodę do obejścia, a nie fundament do ochrony, wchodzi na drogę niebezpiecznego precedensu. To już nie jest spór o KRS. To test, czy w Polsce jeszcze rządzą reguły – czy już tylko ci, którzy głośniej uderzą w drzwi.
Tytuł felietonu nie jest przypadkowy. „Ciamciaramcia” to słowo, które wraca dziś jak polityczne memento. W 2007 roku Roman Giertych – wtedy lider LPR – określił Platformę Obywatelską mianem „kompletnej ciamciaramci”: formacji bez treści, bez odwagi, bez realnej sprawczości. Zarzucał Donaldowi Tuskowi, że chce robić to samo co jego polityczni przeciwnicy, tylko pod własnym szyldem – bez wizji, za to z ambicją władzy. Minęło blisko 20 lat, zmieniły się alianse, ale sens tej diagnozy uderza dziś z zaskakującą aktualnością.
Bo „ciamciaramcia” to nie jest brak ostrości. To brak kręgosłupa. To władza, która nie potrafi rządzić procedurą, więc nadrabia pięścią; nie umie rozwiązywać problemów, więc produkuje spektakle. Dzisiejsza Platforma nie jest twarda – jest rozedrgana. Gdy nie ma realnej sprawczości, zostaje tylko imitacja siły. Głośna, demonstracyjna i pusta.




