Wiemy, kogo Jarosław Kaczyński widzi na fotelu premiera

Nazwisko kandydata na premiera, które Jarosław Kaczyński nosić ma w głowie i które miał już osobiście sondować, to Zbigniew Bogucki. To on – w planie prezesa PiS – najlepiej nadawać ma się dzisiaj do tego, by zostać oficjalną twarzą kampanii parlamentarnej 2027 roku, mającą nie tylko pogodzić zwaśnione frakcje, ale przede wszystkim zawalczyć o prawicowych wyborców spoglądających dziś w stronę obu Konfederacji oraz rzucić wyzwanie Donaldowi Tuskowi na zupełnie nowym polu. Odpowiedź, jaką otrzymał prezes Kaczyński, miała go jednak mocno zaskoczyć.
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński / Jarosław Kaczyński / fot. PAP/Radek Pietruszka

Co musisz wiedzieć:

 

Początek roku to dla Prawa i Sprawiedliwości niełatwy czas próby. Choć do wyborów parlamentarnych zostały niecałe dwa lata, sondażowy licznik bije na alarm. Najnowsze badania pokazują, że partia niebezpiecznie zbliża się do granicy 20 proc. poparcia, a wyborcy prawicowi, zamiast mobilizować się wokół największej partii opozycyjnej, coraz śmielej zerkają w stronę Konfederacji Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena, a nawet Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. PiS traci punkty procentowe niemal z każdym miesiącem, a wizja spadku poniżej psychologicznej bariery 20 proc. wywołuje na Nowogrodzkiej nerwowe ruchy.

 

Koniec ery „maślarzy” i „harcerzy”?

Wewnątrzpartyjna sytuacja PiS przypomina dziś kocioł, w którym kipi od wzajemnych pretensji i przepychanek dotyczących tego, kto byłby lepszym kandydatem na premiera. Publiczne starcia między frakcją „harcerzy” byłego premiera Mateusza Morawieckiego a obozem „maślarzy” skupiających takich polityków jak Tobiasz Bocheński, Mariusz Błaszczak czy Jacek Sasin przestały być tajemnicą poliszynela, a stały się od pewnego czasu elementem codziennych serwisów informacyjnych oraz wymiany ciosów na portalach społecznościowych. Wyborcy, zmęczeni tymi „wojenkami”, coraz częściej spoglądają w stronę Konfederacji i partii Brauna, widząc tam energię, której ich macierzystej partii zaczyna brakować.

Z tego faktu ma zdawać sobie sprawę Jarosław Kaczyński, który jako polityczny pragmatyk wie, że ogłoszona z początkiem roku „deklaracja jedności” to za mało, gdyż okazała się jedynie plastrem na otwarte złamanie. „Złej krwi” w partii jest wciąż dużo, a Jarosław Kaczyński zrozumiał, że jedynym sposobem na zatrzymanie tej destrukcji jest narzucenie nowej narracji i wskazanie lidera, wokół którego wszyscy – od frakcji „harcerzy” po zakony partyjne – będą musieli grać na jedno nazwisko. Badania zamówione przez partię są jednoznaczne: Polacy chcą nowej generacji. Chcą polityka przed pięćdziesiątką, który nie kojarzy się z największymi aferami minionych lat, a potrafi rozmawiać językiem współczesności.

 

Trzej muszkieterowie Kaczyńskiego i ten czwarty

Na front zmian pokoleniowych rzucono najbardziej rozpoznawalnych polityków młodego pokolenia. Patryk Jaki, Przemysław Czarnek i Tobiasz Bocheński – wszyscy trzej to dziś wiceprezesi Prawa i Sprawiedliwości, którzy już wkrótce mają rozpocząć maraton po uczelniach wyższych, starając się zerwać z wizerunkiem partii starzejącego się elektoratu. Ich debaty z młodymi Polakami mają być nowoczesną odpowiedzią na wyzwania dzisiejszych czasów, wzorowaną na dynamice, jaką przed tragiczną śmiercią prezentował w USA Charlie Kirk.
Jednak to nie oni są ostatecznym asem w rękawie Jarosława Kaczyńskiego. Prezes poszukuje kandydata na premiera, który byłby „czysty” – wolny od partyjnych obciążeń, a jednocześnie sprawdzony w boju. Sukces Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich 2025 roku udowodnił, że wyjście poza bezpośredni, skostniały krąg partyjny to skuteczna droga do zwycięstwa. Skoro udało się w Belwederze, dlaczego miałoby się nie udać w Kancelarii Premiera?

Kaczyńskiemu marzyć się ma powtórzenie manewru z Karolem Nawrockim z wyborów prezydenckich. Wtedy prezes PiS zagrał va banque, stawiając na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i nie oglądając się na głosy krytyki płynące ze środka swojego ugrupowania. Obserwując sukces Karola Nawrockiego, prezes miał wyciągnąć lekcję. To z niej brać się ma przekonanie o jak najszybszym ogłoszeniu kandydata na premiera, który nie jest obciążony latami rządowych sporów, a jednocześnie uosabia nową energię, która pozwoliłaby partii odzyskać inicjatywę. A co najważniejsze – odzyskać władzę, czy to poprzez wygrane wybory, czy zbudowanie zdolności koalicyjnych. A nie wszyscy w PiS zwłaszcza tę drugą cechę i umiejętności dzisiaj posiadają.

 

Człowiek prezydenta asem w rękawie Nowogrodzkiej?

Nazwisko, które Jarosław Kaczyński nosić ma w głowie, to Zbigniew Bogucki. Obecny szef Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego, a wcześniej wojewoda zachodniopomorski i poseł, wydawać się ma prezesowi kandydatem skrojonym idealnie pod potrzeby nowej ery, która w PiS się właśnie zaczyna. Bogucki zaimponować miał czymś, czego wielu „starym wyjadaczom” brakuje: merytoryczną odwagą. To on stał się twarzą oporu przeciwko polityce rządu Donalda Tuska w kluczowych debatach końcówki 2025 roku. Jego wystąpienia dotyczące systemu ochrony zdrowia oraz rynków kryptowalut pokazały polityka, który potrafi nie tylko punktować błędy ministrów, ale robi to w sposób bardzo spektakularny, oparty na faktach, unikając przy tym wizerunku „zapiekłego partyjniaka”, stając się niezwykle trudnym przeciwnikiem do skontrowania dla obecnej władzy.

W kuluarach sejmowych coraz częściej mówi się wprost: Bogucki to „polityk nowej generacji”. Jest zdecydowany w obronie poglądów, ale nie jest zapiekły. Jest kompetentny, doświadczony administracyjnie, a jednocześnie niekojarzony bezpośrednio z najbardziej kontrowersyjnymi decyzjami poprzednich rządów PiS, dla którego walka o centrum jest równie ważna jak obrona prawego skrzydła.

Ponadto w zamyśle prezesa PiS to właśnie Bogucki ma być tym, który jest wstanie pogodzić frakcje. Jako polityk wywodzący się ze struktur, ale obecnie związany z Pałacem, stanowić ma naturalny pomost między różnymi ośrodkami władzy na prawicy.

 

Tajna misja prezesa i opór Pałacu

Z kuluarowych informacji wynika, że Jarosław Kaczyński miał już osobiście sondować Boguckiego w sprawie objęcia roli kandydata na premiera w wyborach parlamentarnych. Odpowiedź, jaką miał otrzymać, była jednak zaskakująca nawet dla samego lidera PiS. Bogucki, wykazując się dużą dozą pokory i realizmu politycznego, miał podziękować za zaufanie, wskazując jednocześnie, że ogłoszenie takiej decyzji na dwa lata przed wyborami może być przedwczesne.

Bogucki obawiać się ma scenariusza „spalenia” kandydata. W historii polskiej polityki zbyt wczesne wystawienie lidera często kończyło się jego marginalizacją przed decydującym starciem.
Co więcej, plan ten napotkać miał także pewien opór w samym Pałacu Prezydenckim. Entuzjazmu nie wykazać miał sam prezydent Karol Nawrocki, który pytany o to podobno przez samego Jarosława Kaczyńskiego również miał być dość wstrzemięźliwy. Dla głowy państwa Bogucki stał się bowiem filarem kancelarii, człowiekiem od zadań specjalnych, którego prezydent nie chce tracić, a na pewno nie w tak wczesnej fazie swojej prezydentury, która się przecież dopiero zaczęła.

 

Marzec miesiącem prawdy?

Wszyscy w PiS wyczekują wiosny. To wtedy, według zapowiedzi czołowych polityków, ma dojść do prezentacji kandydata na premiera. Niektórzy wskazują nawet konkretny termin: przed Świętami Wielkanocnymi. Timing budzi jednak ogromne spory. Jedni twierdzą, że nowe otwarcie jest potrzebne „na wczoraj”, by ratować sondaże. Inni ostrzegają przed „spaleniem” kandydata niezależnie od tego, kto nim finalnie zostanie.

Jeśli plan z Boguckim nie wypali od razu, Kaczyński ma mieć przygotowany „plan B” – wystawienie w roli kandydata-testera Przemysława Czarnka lub Tobiasza Bocheńskiego. Jeśli ich misja nie przyniesie odbicia w sondażach, prezes w ostatniej chwili może wyciągnąć kartę z napisem „Bogucki”, prezentując go jako ostateczne rozwiązanie i szansa na odzyskanie władzy.

Jedno ma być pewne: Jarosław Kaczyński przestał oglądać się za siebie. Wybrał kierunek, który ma być ucieczką do przodu – ucieczką w młodość, merytorykę i spokój, którego najlepszym dzisiaj uosobieniem jest w jego ocenie Zbigniew Bogucki. Czy człowiek prezydenta stanie się nową twarzą partii, a prezes PiS zdoła przekonać go do wejścia na tę trudną ścieżkę już teraz? Szanse na to mają być dzisiaj 50 na 50.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]


 

POLECANE
Karol Nawrocki: „Nie ma zgody na chaos”. Weto wobec nowelizacji KRS z ostatniej chwili
Karol Nawrocki: „Nie ma zgody na chaos”. Weto wobec nowelizacji KRS

Prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję w sprawie czterech ustaw. Dwie z nich - nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawa „Aktywny rolnik” - zostały zawetowane.

Czołowe zderzenie autobusu i ciężarówki w Bełchatowie. Osiem osób rannych z ostatniej chwili
Czołowe zderzenie autobusu i ciężarówki w Bełchatowie. Osiem osób rannych

Osiem osób zostało rannych w czołowym zderzeniu autobusu komunikacji miejskiej w Bełchatowie z ciężarówką. W kraksie brały udział jeszcze dwa samochody osobowe, a uszkodzeniu uległ dodatkowo autobus pracowniczy. Policja ustala, kto jest sprawcą wypadku.

Norwegia bez lukru. Emigracja bez mitów i patosu. Książka Dzikie historie: Norwegia Wiadomości
Norwegia bez lukru. Emigracja bez mitów i patosu. Książka "Dzikie historie: Norwegia"

„Dzikie historie: Norwegia” to intensywna, dowcipna i momentami bezlitosna opowieść o emigracji, która nie przypomina folderu turystycznego. Przemysław Saracen zabiera czytelnika do kraju fiordów od strony, której nie pokazują przewodniki – z poziomu placu budowy, codziennej pracy i kulturowych zderzeń.

Komunikat dla mieszkańców Wrocławia Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Wrocławia

W centrum Wrocławia pękła magistrala wodociągowa o średnicy 80 centymetrów. Do awarii doszło na skrzyżowaniu ul. Oławskiej i Krasińskiego. Woda zalała jezdnię oraz tunel przy Galerii Dominikańskiej, powodując poważne utrudnienia w ruchu.

GIF ostrzega: leki z kodeiną tylko pod ścisłą kontrolą Wiadomości
GIF ostrzega: leki z kodeiną tylko pod ścisłą kontrolą

Obowiązujące przepisy ustawy Prawo farmaceutyczne nakładają na farmaceutów obowiązek odmowy wydania leków OTC z kodeiną osobom poniżej 18. roku życia oraz w przypadku podejrzenia użycia pozamedycznego – podkreślił w rozmowie z PAP szef Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego Łukasz Pietrzak.

Polska w ciągu dekady może znaleźć się w gronie najbardziej zadłużonych państw UE z ostatniej chwili
Polska w ciągu dekady może znaleźć się w gronie najbardziej zadłużonych państw UE

Serwis money.pl informuje, że Polska w ciągu dekady może stać się jednym z najbardziej zadłużonych krajów UE. Już za pięć lat może dojść do sytuacji, w której odsetki od długu publicznego będą rosły szybciej niż krajowe PKB.

Berlin stawia na F-35. Niemcy wybiorą amerykański sprzęt zamiast europejskiego myśliwca? pilne
Berlin stawia na F-35. Niemcy wybiorą amerykański sprzęt zamiast europejskiego myśliwca?

Berlin poważnie rozważa zakup dodatkowych myśliwców F-35, które miałyby uzupełnić 35 maszyn zamówionych w 2022 roku. Decyzja ta może podważyć przyszłość flagowego projektu obronnego Francji i Niemiec - programu FCAS.

Tragiczna podróż w Indiach. Nie żyje 29-letni Polak Wiadomości
Tragiczna podróż w Indiach. Nie żyje 29-letni Polak

29-letni Polak zginął w wypadku drogowym w Indiach. Do tragedii doszło w okolicach Delhi, gdy ciężarówka uderzyła w taksówkę, którą podróżowała para z Polski. W zdarzeniu śmierć poniósł także kierowca auta, a 27-letnia kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

ENA wobec Ziobry. Sędzia Łubowski odsunięty od orzekania z ostatniej chwili
ENA wobec Ziobry. Sędzia Łubowski odsunięty od orzekania

Sąd Okręgowy w Warszawie wyłączył sędziego Dariusza Łubowskiego od rozpoznania wniosku o europejski nakaz aresztowania wobec Zbigniewa Ziobry. W uzasadnieniu wskazano na wątpliwości dotyczące „bezstronności przy wcześniejszych decyzjach”.

Były książę Andrzej aresztowany. Król Karol III zabrał głos z ostatniej chwili
Były książę Andrzej aresztowany. Król Karol III zabrał głos

Brytyjski król Karol III, odnosząc się do aresztowania swojego młodszego brata, byłego księcia Andrzeja, oświadczył w czwartek, że prawo musi być przestrzegane, a wymiar sprawiedliwości może liczyć na współpracę ze strony rodziny królewskiej.

REKLAMA

Wiemy, kogo Jarosław Kaczyński widzi na fotelu premiera

Nazwisko kandydata na premiera, które Jarosław Kaczyński nosić ma w głowie i które miał już osobiście sondować, to Zbigniew Bogucki. To on – w planie prezesa PiS – najlepiej nadawać ma się dzisiaj do tego, by zostać oficjalną twarzą kampanii parlamentarnej 2027 roku, mającą nie tylko pogodzić zwaśnione frakcje, ale przede wszystkim zawalczyć o prawicowych wyborców spoglądających dziś w stronę obu Konfederacji oraz rzucić wyzwanie Donaldowi Tuskowi na zupełnie nowym polu. Odpowiedź, jaką otrzymał prezes Kaczyński, miała go jednak mocno zaskoczyć.
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński / Jarosław Kaczyński / fot. PAP/Radek Pietruszka

Co musisz wiedzieć:

 

Początek roku to dla Prawa i Sprawiedliwości niełatwy czas próby. Choć do wyborów parlamentarnych zostały niecałe dwa lata, sondażowy licznik bije na alarm. Najnowsze badania pokazują, że partia niebezpiecznie zbliża się do granicy 20 proc. poparcia, a wyborcy prawicowi, zamiast mobilizować się wokół największej partii opozycyjnej, coraz śmielej zerkają w stronę Konfederacji Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena, a nawet Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. PiS traci punkty procentowe niemal z każdym miesiącem, a wizja spadku poniżej psychologicznej bariery 20 proc. wywołuje na Nowogrodzkiej nerwowe ruchy.

 

Koniec ery „maślarzy” i „harcerzy”?

Wewnątrzpartyjna sytuacja PiS przypomina dziś kocioł, w którym kipi od wzajemnych pretensji i przepychanek dotyczących tego, kto byłby lepszym kandydatem na premiera. Publiczne starcia między frakcją „harcerzy” byłego premiera Mateusza Morawieckiego a obozem „maślarzy” skupiających takich polityków jak Tobiasz Bocheński, Mariusz Błaszczak czy Jacek Sasin przestały być tajemnicą poliszynela, a stały się od pewnego czasu elementem codziennych serwisów informacyjnych oraz wymiany ciosów na portalach społecznościowych. Wyborcy, zmęczeni tymi „wojenkami”, coraz częściej spoglądają w stronę Konfederacji i partii Brauna, widząc tam energię, której ich macierzystej partii zaczyna brakować.

Z tego faktu ma zdawać sobie sprawę Jarosław Kaczyński, który jako polityczny pragmatyk wie, że ogłoszona z początkiem roku „deklaracja jedności” to za mało, gdyż okazała się jedynie plastrem na otwarte złamanie. „Złej krwi” w partii jest wciąż dużo, a Jarosław Kaczyński zrozumiał, że jedynym sposobem na zatrzymanie tej destrukcji jest narzucenie nowej narracji i wskazanie lidera, wokół którego wszyscy – od frakcji „harcerzy” po zakony partyjne – będą musieli grać na jedno nazwisko. Badania zamówione przez partię są jednoznaczne: Polacy chcą nowej generacji. Chcą polityka przed pięćdziesiątką, który nie kojarzy się z największymi aferami minionych lat, a potrafi rozmawiać językiem współczesności.

 

Trzej muszkieterowie Kaczyńskiego i ten czwarty

Na front zmian pokoleniowych rzucono najbardziej rozpoznawalnych polityków młodego pokolenia. Patryk Jaki, Przemysław Czarnek i Tobiasz Bocheński – wszyscy trzej to dziś wiceprezesi Prawa i Sprawiedliwości, którzy już wkrótce mają rozpocząć maraton po uczelniach wyższych, starając się zerwać z wizerunkiem partii starzejącego się elektoratu. Ich debaty z młodymi Polakami mają być nowoczesną odpowiedzią na wyzwania dzisiejszych czasów, wzorowaną na dynamice, jaką przed tragiczną śmiercią prezentował w USA Charlie Kirk.
Jednak to nie oni są ostatecznym asem w rękawie Jarosława Kaczyńskiego. Prezes poszukuje kandydata na premiera, który byłby „czysty” – wolny od partyjnych obciążeń, a jednocześnie sprawdzony w boju. Sukces Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich 2025 roku udowodnił, że wyjście poza bezpośredni, skostniały krąg partyjny to skuteczna droga do zwycięstwa. Skoro udało się w Belwederze, dlaczego miałoby się nie udać w Kancelarii Premiera?

Kaczyńskiemu marzyć się ma powtórzenie manewru z Karolem Nawrockim z wyborów prezydenckich. Wtedy prezes PiS zagrał va banque, stawiając na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i nie oglądając się na głosy krytyki płynące ze środka swojego ugrupowania. Obserwując sukces Karola Nawrockiego, prezes miał wyciągnąć lekcję. To z niej brać się ma przekonanie o jak najszybszym ogłoszeniu kandydata na premiera, który nie jest obciążony latami rządowych sporów, a jednocześnie uosabia nową energię, która pozwoliłaby partii odzyskać inicjatywę. A co najważniejsze – odzyskać władzę, czy to poprzez wygrane wybory, czy zbudowanie zdolności koalicyjnych. A nie wszyscy w PiS zwłaszcza tę drugą cechę i umiejętności dzisiaj posiadają.

 

Człowiek prezydenta asem w rękawie Nowogrodzkiej?

Nazwisko, które Jarosław Kaczyński nosić ma w głowie, to Zbigniew Bogucki. Obecny szef Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego, a wcześniej wojewoda zachodniopomorski i poseł, wydawać się ma prezesowi kandydatem skrojonym idealnie pod potrzeby nowej ery, która w PiS się właśnie zaczyna. Bogucki zaimponować miał czymś, czego wielu „starym wyjadaczom” brakuje: merytoryczną odwagą. To on stał się twarzą oporu przeciwko polityce rządu Donalda Tuska w kluczowych debatach końcówki 2025 roku. Jego wystąpienia dotyczące systemu ochrony zdrowia oraz rynków kryptowalut pokazały polityka, który potrafi nie tylko punktować błędy ministrów, ale robi to w sposób bardzo spektakularny, oparty na faktach, unikając przy tym wizerunku „zapiekłego partyjniaka”, stając się niezwykle trudnym przeciwnikiem do skontrowania dla obecnej władzy.

W kuluarach sejmowych coraz częściej mówi się wprost: Bogucki to „polityk nowej generacji”. Jest zdecydowany w obronie poglądów, ale nie jest zapiekły. Jest kompetentny, doświadczony administracyjnie, a jednocześnie niekojarzony bezpośrednio z najbardziej kontrowersyjnymi decyzjami poprzednich rządów PiS, dla którego walka o centrum jest równie ważna jak obrona prawego skrzydła.

Ponadto w zamyśle prezesa PiS to właśnie Bogucki ma być tym, który jest wstanie pogodzić frakcje. Jako polityk wywodzący się ze struktur, ale obecnie związany z Pałacem, stanowić ma naturalny pomost między różnymi ośrodkami władzy na prawicy.

 

Tajna misja prezesa i opór Pałacu

Z kuluarowych informacji wynika, że Jarosław Kaczyński miał już osobiście sondować Boguckiego w sprawie objęcia roli kandydata na premiera w wyborach parlamentarnych. Odpowiedź, jaką miał otrzymać, była jednak zaskakująca nawet dla samego lidera PiS. Bogucki, wykazując się dużą dozą pokory i realizmu politycznego, miał podziękować za zaufanie, wskazując jednocześnie, że ogłoszenie takiej decyzji na dwa lata przed wyborami może być przedwczesne.

Bogucki obawiać się ma scenariusza „spalenia” kandydata. W historii polskiej polityki zbyt wczesne wystawienie lidera często kończyło się jego marginalizacją przed decydującym starciem.
Co więcej, plan ten napotkać miał także pewien opór w samym Pałacu Prezydenckim. Entuzjazmu nie wykazać miał sam prezydent Karol Nawrocki, który pytany o to podobno przez samego Jarosława Kaczyńskiego również miał być dość wstrzemięźliwy. Dla głowy państwa Bogucki stał się bowiem filarem kancelarii, człowiekiem od zadań specjalnych, którego prezydent nie chce tracić, a na pewno nie w tak wczesnej fazie swojej prezydentury, która się przecież dopiero zaczęła.

 

Marzec miesiącem prawdy?

Wszyscy w PiS wyczekują wiosny. To wtedy, według zapowiedzi czołowych polityków, ma dojść do prezentacji kandydata na premiera. Niektórzy wskazują nawet konkretny termin: przed Świętami Wielkanocnymi. Timing budzi jednak ogromne spory. Jedni twierdzą, że nowe otwarcie jest potrzebne „na wczoraj”, by ratować sondaże. Inni ostrzegają przed „spaleniem” kandydata niezależnie od tego, kto nim finalnie zostanie.

Jeśli plan z Boguckim nie wypali od razu, Kaczyński ma mieć przygotowany „plan B” – wystawienie w roli kandydata-testera Przemysława Czarnka lub Tobiasza Bocheńskiego. Jeśli ich misja nie przyniesie odbicia w sondażach, prezes w ostatniej chwili może wyciągnąć kartę z napisem „Bogucki”, prezentując go jako ostateczne rozwiązanie i szansa na odzyskanie władzy.

Jedno ma być pewne: Jarosław Kaczyński przestał oglądać się za siebie. Wybrał kierunek, który ma być ucieczką do przodu – ucieczką w młodość, merytorykę i spokój, którego najlepszym dzisiaj uosobieniem jest w jego ocenie Zbigniew Bogucki. Czy człowiek prezydenta stanie się nową twarzą partii, a prezes PiS zdoła przekonać go do wejścia na tę trudną ścieżkę już teraz? Szanse na to mają być dzisiaj 50 na 50.

[Tytuł, niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]



 

Polecane