XI Europejski Kongres Samorządów. Wiceszef “S”: Należy skończyć z polityką klimatyczną opartą na ideologii
Co musisz wiedzieć:
- W Mikołajkach odbywa się XI Europejski Kongres Samorządów – forum dyskusji pomiędzy samorządowcami, politykami, ludźmi biznesu, nauki i kultury.
- W panelu dotyczącym polityki przemysłowej uczestniczył wiceprzewodniczący NSZZ “Solidarność” Bartłomiej Mickiewicz. Związkowiec zaprotestował przeciwko przerzucaniu kosztów polityki klimatycznej na pracowników oraz likwidacji miejsc pracy.
- – W tej chwili mamy taką tendencję ze miejsca pracy są likwidowane, a bezrobocie rośnie. Myślę, że w 85 procentach miejsca pracy tracimy ze względu na politykę klimatyczną, z która należy po prostu skończyć. Moim zdaniem ta polityka oparta jest na ideologii, to nie ma nic wspólnego z nauką – mówił przewodniczący Mickiewicz.
"Czy Europie potrzebny jest jeszcze przemysł"
W Mikołajkach wystartowała 11. edycja Europejskiego Kongresu Samorządów. Jeden z paneli prowadzony przez Annę Gomolę poświęcony był polityce przemysłowej. Na zagadnienie “Czy Europie potrzebny jest jeszcze przemysł”? odpowiadali dziś Marcin Chludziński z Centrum Strategii Rozwojowych, prof. Grzegorz Kołodko z Akademii Leona Koźmińskiego, była minister klimatu i środowiska Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, wiceprzewodniczący NSZZ “Solidarność” Bartłomiej Mickiewicz oraz Olena Snigova z Narodowej Akademii Nauk z Ukrainy.
Paneliści byli zgodni, że przemysł jest potrzebny państwom europejskim, choć prof. Kołodko podkreślał, że nadrzędnym celem polityki gospodarczej jest zapewnienie ludziom pracy i godziwego wynagrodzenia.
– Tak, jest nam potrzebny przemysł, który trzeba w sposób właściwy uplasować w całej strukturze gospodarczej – odpowiedział prof. Grzegorz Kołodko. Jego zdaniem “powinniśmy po pierwsze uprawiać politykę przemysłową”, ponieważ ta polityka “szwankuje i jest niekonsekwentna”. Zaznaczył również, że musi być ona sprzężona z postępem naukowo-technicznym, dlatego należy wspierać badania i rozwój.
W ocenie profesora Kołodko “zaniechanie polityki klimatycznej jest samobójstwem na długą metę” i nie należy od tego odchodzić, gdyż jest "ponad wszelką miarę udowodnione, że zmiany klimatyczne, a zwłaszcza ocieplenie klimatu jest związane z działalnością gospodarczą człowieka, a zwłaszcza opieraniem produkcji na źródłach kopalnianych".
– Pytanie jest jak tę politykę klimatyczną prowadzić, żeby nie było to sprzeczne, a spójne z polityką wzrostu gospodarczego i zrównoważonego rozwoju – zaznaczył.
Profesor uznał także nacjonalizm gospodarczy za “fatalny pomysł”. – Ja odróżniam nacjonalizm od patriotyzmu – podkreślił.

Ceny energii
Z kolei Anna Łukaszewska-Trzeciakowska przypomniała na wstępie trudną sytuację w jakiej znalazł się Stary Kontynent, gdy w 2019 roku wybuchła pandemia COVID-19. Mówiła o tym, jak po zerwaniu łańcuchów dostaw pojawiły się niedobory leków w Europie.
Jej zdaniem potrzebny jest dzisiaj “kopernikański przewrót” w myśleniu o gospodarce i zmianach klimatu oraz “ucięcie głowy ETS-owi", który jest powodem wysokich cen energii.
– W ciągu ostatnich 15 lat z 20-procentowego udziału w globalnej produkcji przemysłowej Europa zjechała do 14 proc, a Chiny dojechały do 32 procent. (...) Jeżeli w Europie cena energii globalnie to 20 eurocentów za kilowatogodzinę lub więcej, w Chinach to 6 eurocentów lub mniej, w Stanach Zjednoczonych jest w okolicach 9 eurocentów, to my przegrywamy te konkurencję na starcie – argumentowała.
Wskazywała też, że w odróżnieniu od Chin i USA – Unia Europejska nie stosuje protekcjonizmu gospodarczego. Wyraziła również opinię, że nawet jeśli Unia zredukuje swoją 7-procentową emisję gazów cieplarnianych do zera, to i tak nie zatrzyma to zmian klimatycznych.
Uznała też, a wszystkie ustalone przez UE cele klimatyczne “są nierealne”, a Europa ich nie osiągnie.
– Ja bardzo mocno zachęcam do tego, żeby zamiast walczyć ze zmianami klimatu, adaptować do zmian klimatu gospodarkę, społeczeństwo, budownictwo, miasta i cala resztę – podsumowała.

Wiceszef Solidarności: Należy skończyć z polityką klimatyczną
Bartłomiej Mickiewicz reprezentujący NSZZ “Solidarność” powiedział w swoim wystąpieniu, że przemysł jest Europie bezsprzecznie potrzebny, ale należy też odpowiedzieć na inne pytanie, a mianowicie: z jakiego powodu ten przemysł w Europie znika. Jego zdaniem dzieje się to z powodów czysto ideologicznych, a nie naukowych.
Związkowiec zwrócił uwagę, że Europa, a zwłaszcza Niemcy stanowili potęgę w przemyśle motoryzacyjnym, a dziś nie wytrzymują chińskiej konkurencji.
Wspomniał również o kryzysowej sytuacji w polskim hutnictwie oraz nierównych standardach w zakresie dopłat.
– Niemcy kilkadziesiąt miliardów euro rocznie dopłacają i to bezpośrednio do przedsiębiorstw energochłonnych w zakresie opłaty ETS, a w Polsce tego nie można zrobić, bo jest to nieuzasadniona pomoc publiczna. (...) W tym roku, teraz, okazuję się, że niemiecka stal importowana do Polski jest tańsza niż stal produkowana w Polsce. To jest rzecz niewiarygodna– stwierdził Mickiewicz.
Alarmował też, że przedsiębiorstwa przenoszą swoją działalność poza Unię Europejską, ponieważ w innych krajach energia jest dostępna po niższej cenie.
Bartłomiej Mickiewicz wyraził sprzeciw wobec przerzucania ciężaru polityki klimatycznej na pracowników i obywateli.
– W tej chwili mamy taką tendencję ze miejsca pracy są likwidowane, a bezrobocie rośnie. Myślę, że większości, w 85-90 procentach przypadków jeśli chodzi o miejsca pracy, to tracimy je ze względu na politykę klimatyczną, z która należy po prostu skończyć. Moim zdaniem ta polityka oparta jest na ideologii, to nie ma nic wspólnego z nauką – zaznaczył.
W ocenie związkowca, polityka klimatyczna nie może być prowadzona “w takim tempie i nie w tym kierunku, nie na takich zasadach i nie tym kosztem, bo te koszty są przerzucane po prostu na pracowników i obywateli i z tym się nie zgadzamy, a nie z tym, że polityka klimatyczna jest w ogóle zła".

Utrata konkurencyjności
Następny panelista, Marcin Chludziński z Centrum Strategii Rozwojowych jednoznacznie stwierdził, że “przemysł jest nam potrzebny, ale regulacyjnie w Europie robimy wszystko, żeby ten przemysł wykurzyć z Europy, a z tego wynika spadek produkcji przemysłowej i utrata konkurencyjności”.
Zwracał też uwagę na fakt, że koszty energii są tak samo ważne dla tradycyjnego przemysłu, jak i dla “wielkich hurtowni danych”, sztucznej inteligencji, big data, magazynach danych.
– Nikt ich nie będzie lokował, jeśli energia będzie droga, bo jest to główny czynnik produkcji – skwitował.
Podał też dwa przypadki firm, które zmagają się z kosztami energii. Pierwsza zajmująca się produkcją stali, która ze względu na ceny prądu niedługo zakończy produkcję oraz druga produkująca materiały budowlane, która prawdopodobnie przeniesienie się do Brazylii i dzięki umowie z Mercosur będzie mogła eksportować swoje produkty bez ceł do Unii Europejskiej.
W swoich rekomendacjach, Marcin Chludziński zaproponował wprowadzenie stałych cen energii (“fixed price”), a także zadbanie o local content, czyli o kupowanie produktów wytwarzanych w Polsce.

- W ramach SAFE dostaniemy sprzęt z demobilu? Gen. Wroński: Nigdzie nie wyartykułowano, że będzie nowy
- Kto stoi za największym załamaniem oglądalności w historii TVP Info?
- Niemcy w tarapatach. Wracają niebezpieczne Tapinoma magnum
- Zarobki Książulo. Te kwoty przyprawiają o zawrót głowy
- Burza w Tańcu z Gwiazdami. Ta decyzja zaskoczyła widzów
- Komisja Wenecka akceptuje segregację sędziów. Ekspert: To przekracza granicę, której przekraczać nie wolno
- Netanjahu: "wiele wskazuje, że najwyższego przywódcy Iranu Alego Chamenei już nie ma"





