loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Tadeusz Lipiński: "Ofiary roku 1970, zamordowani strajkujący, dawały nam siłę, determinację"
Opublikowano dnia 12.10.2017 13:00
Nic nie zapowiadało gorącego politycznie lata 1980 roku. wystarczyła upalna lipcowa i sierpniowa aura. Ludzie masowo przyjeżdżali pociągami z całej Polski do Słupska, by przesiąść się do autobusu jadącego do Ustki, na wczasy z Funduszu Wczasów Pracowniczych.

autor
Mateusz Wyrwich

Do Słupska po wojnie przyjechało kilka tysięcy ludzi związanych z podziemiem. Byli to jednak swoiści zesłańcy, którzy albo mieli nakaz osiedlenia się w Słupsku, albo w tym mieście zacierali ślady przed UB. Do miasta przyjeżdżali też mieszkańcy zburzonej Warszawy. Tu przez jakiś czas swoją siedzibę miał legendarny dowódca podziemia Zygmunt Szendzielarz. W Słupsku osiedliło się również wielu ludzi wygnanych przez Sowietów z terenów zabranych Polsce oraz ci, którzy przeżyli koszmar sowieckich łagrów bądź niemieckich obozów koncentracyjnych.

Terror codzienny
Choć nowi mieszkańcy miasta byli sparaliżowani niedawną okupacją i powojenną obecnością tysięcy sowieckich wojsk w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, to już w 1946 roku doszło w mieście do manifestacji przeciwko komunistom. Manifestacji stłumionej przez wojsko i milicję. Tutaj też postawiono pierwszy w Polsce pomnik poświęcony Armii Krajowej. Jednym z inicjatorów był ks. Jan Zieja. Lecz powojenna codzienność była podobna do innych w całym kraju. Głównym źródłem informacji były radio i prasa. Indoktrynacja stawała się powoli wszechobecna. Przez prasę. Przez sączącą się na co dzień propagandę radiową w zakładach pracy. Przez niemal obowiązkowo montowane w mieszkaniach głośniki, zwane „kołchoźnikami”, przez które transmitowano program I Polskiego Radia. Kłamstwu nie stawiano żadnych ograniczeń. Słupsk w czasie wojny był niemal nietknięty. Wiele budynków spaliło i zburzyło wojsko sowieckie, kiedy w mieście nie było już żadnego żołnierza niemieckiego. Widzieli to pierwsi polscy mieszkańcy Słupska. W prasie i radiu wmawiano im jednak uporczywie, że zniszczeń dokonali Niemcy.



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
reklama_pionowa
Wideo Adam Andruszkiewicz [K'15]: Głosowałem w obronie ministra Macierewicza i już tłumaczę dlaczego
Blogi
avatar
poseł Janusz
Szewczak

Janusz Szewczak: Normalność kontra totalny odlot
Ostatnie 2,5 roku rządów PiS w znacznym stopniu przywróciło wreszcie w Polsce normalność, choć jest jeszcze nad czym popracować, po blisko 30 latach zaniedbań. Obudziło jednak totalne wariactwo polityczne i niesłychaną frustrację ze strony przegranej opozycji - coraz bardziej antypolskiej i antypaństwowej. Przypomniało w ich wydaniu takie stare demony jak: liberum veto, zdrada i zaprzaństwo, powszechne wręcz kłamstwo stosowane w debacie politycznej. Wzmogły one jeszcze szaleństwa szkodników polskiego interesu narodowego, zaktywizowało tzw. V-kolumnę, wszelkich wrogów polskości, patriotyzmu, tradycji, a nawet zdrowego rozsądku.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Uprzejma motornicza i nieczuli pasażerowie
Ta historia, którą pochwaliło się na Facebooku Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Krakowie ma dwa oblicza: radosne i smutne.
avatar
europoseł Zbigniew
Kuźmiuk

Zbigniew Kuźmiuk: Nigdy po roku 1989 nie było tak dużej pomocy dla rodzin wychowujących dzieci
Już ponad 2 lata realizowany jest program Rodzina 500 plus, rusza właśnie program wyprawki szkolnej dla wszystkich uczących się dzieci w wysokości 300 zł wypłacanej corocznie przed rozpoczęciem roku szkolnego, realizowane jest także finansowanie darmowych podręczników w szkołach podstawowych i w ostatniej już klasie gimnazjum, co oznacza, że wsparcie państwa dla rodzin wychowujących dzieci jest obecnie najwyższe w naszej najnowszej historii po roku 1989.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.