loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Rafał Dębski o posunięciach MKiDN: Piłsudski potrafił ogarnąć rozumem więcej, niż własne podwórko
Opublikowano dnia 04.11.2017 09:40
Z ostatnich informacji dotyczących „rozszerzenia” twórcom możliwości zarobkowania wynika, że prawo do 50% kosztów uzyskania przychodu stracą grupy zawodowe, które je miały do tej pory, m. in. muzycy i tłumacze.

Kiedy Józef Piłsudski tworzył to uregulowanie – na wniosek i za namową Żeromskiego – uznał słusznie, że twórca sam organizuje swoje stanowisko pracy i sam ponosi wszelkie ciężary związane z wykonywaniem zawodu. Pisarz, malarz, rzeźbiarz, muzyk, tłumacz – wszyscy oni nie tylko sami ponoszą koszty pracy, ale na dodatek mniej lub bardziej pośrednio zapewniają pracę innym – redaktorom, wydawcom, drukarzom, itd. Komendant doskonale to rozumiał. Ale on potrafił ogarnąć umysłem coś więcej, niż własne podwórko.

pexel.com

PO zabrało twórcom sporą część przywilejów, ograniczając kwotę 50% do sumy 85 528 złotych rocznie. Kto pracuje jako twórca, wie doskonale, że o niebo lepiej taka kwota wygląda na papierze, niż wychodzi w rzeczywistości. Ale trudno – niektórzy musieli liczyć, czy ją przekroczą, czy nie. W moim akurat przypadku nie był to wielki problem, bo ludziom pracującym w kulturze płaci się na tyle marnie, żeby dla większości peowski próg nie stanowił wielkiego wyzwania.
 

Ale przyszedł PiS. Jedną z obietnic wyborczych było naprawienie złych pomysłów poprzedników, w tym również tego. I PiS „naprawił”. Kwotę ulgi zwiększono dwukrotnie, choć wedle obietnic powinno się przywrócić poprzednie zasady w całości. Twórca, co warto wiedzieć, w odróżnieniu od niektórych kreatywnych księgowo przedsiębiorców, płaci podatek od każdej zarobionej złotówki, ma bardzo nikłe możliwości zabaw w chowanego z fiskusem.
 

Wróćmy jednak do kwestii tłumaczy, choć w przypadku muzyków to też wyjątkowa podłość. Członek orkiestry sam sobie musi zapewnić instrument, sam o niego dbać, serwisować, wymieniać. Zdaję sobie sprawę, że dla urzędasów, mających wszystko z przydziału może to być nieczytelne.
 

Jeżeli tłumaczenie – nieważne czy literatury, czy tekstów technicznych – nie jest pracą twórczą, to zapraszam szanownych rządzących do przełożenia dowolnego tekstu tak, aby odbiorca go zrozumiał, a przede wszystkim, aby nie narzekał na urodę języka. Niechby taki minister Gliński - który nie lubi kultury bodaj bardziej jeszcze od ministra Zdrojewskiego - przełożył z dziesięć stron powieści w dowolnym znanym sobie języku. Albo niech porówna tekst oryginalny z przekładem. Niech zasiądzie też w orkiestrze i spróbuje zagrać na tym, co umie – choćby na grzebieniu – dokonując profesjonalnej interpretacji utworu bądź jego partii. Jeśli to nie jest praca twórcza, co nią jest? Wymyślanie bzdurnych przepisów?
 

Od chwili wprowadzenia nowych przepisów za trzy, cztery miesiące trudnej pracy będę otrzymywał znacząco mniejsze wynagrodzenie. A wychodzi obecnie za tekst zazwyczaj jakieś siedem do dziewięciu tysięcy na rękę, zazwyczaj grubo poniżej trzech miesięcznie, przy czym sposoby rozliczania honorariów przez wydawców są na dodatek bardzo niekomfortowe. Czy na przykład murarz zgodziłby się pracować za takie pieniądze? Z całym szacunkiem dla budowlańców. Te same stawki zresztą obowiązują w znakomitej większości wydawnictw od przeszło dziesięciu lat. Podwyżek nie było.
 

Wychodzi więc na to, że nie będę ani tłumaczył, ani pisał własnych utworów, bo nie będzie mnie na to drugie stać. Niezmiernie mało pisarzy żyje z twórczości powieściowej - najpierw trzeba zarobić, żeby coś wydać, tym bardziej że zaliczki imponujące nie są, a na jakiekolwiek tantiemy czeka się czasem nawet rok.
 

Swego czasu odebrano ulgę 50% redaktorom tekstów (jeśli redagowanie nie jest pracą twórczą, to warto zapoznać się z tekstem przed i po obróbce). Jakoś to wówczas przełknąłem, mówi się trudno, tym bardziej że wynagrodzenia za redakcję są tak podłe, że na dosłownie kilkadziesiąt złotych w tę lub w tę można machnąć ręką.
 

Podsumowując, pozostaje tylko pogratulować rządzącym nowego pomysłu na dofinansowanie kosztownych projektów. W dodatku zamierzają wydrenować kieszenie wielu ludzi zajmujących się twórczością wołając przy tym na cały świat, że właśnie zlikwidowali patologie, będące winą poprzedników. Nie, drodzy państwo, nie zlikwidowaliście - wręcz przeciwnie.


Rafał Dębski, polski pisarz, publicysta i tłumacz. Autor kilkudziesięciu powieści historycznych, kryminalnych, sci-fi oraz fantasy.


Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo gen. Komornicki: Rosjanie przygotowują się do wojny na dużą skalę
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

100-lecie odzyskania niepodległości także na Oleandrach?
Odzyskiwanie niepodległości było dłuższym procesem, nie jednorazowym fajerwerkiem. Kraków odegrał w tym procesie rolę niepoślednią.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Niemiecka prasa o amerykańskiej gospodarce za Trumpa. Skąd my to znamy?
Niemiecka gazeta przyznaje: "Wiadomości o rychłym upadku amerykańskiej gospodarki okazały się przedwczesne. Od 20 stycznia 2017 rządzi Donald Trump. Nie spowodowało to ruiny gospodarczej. Przeciwnie, gospodarka kwitnie". 
avatar
Paweł
Janowski

Skala Leszka-Janusza
Jak wszyscy wiemy zadaniem Głównego Urzędu Miar jest pilnowanie systemu miar obowiązujących w Polsce. Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy, że zaraz po nowym roku wpłynęło na biurko Rady Urzędu podanie o zaopiniowanie nowej jednostki pomiaru. Mierzyny siłę huraganów, sztormów i erupcji wulkanów. Teraz czas zmierzyć dokonania Leszka Balcerowicza i Janusza Lewandowskiego.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.