loading
Proszę czekać...
Jerzy Bukowski: Sylwestrowy rzut butelką do kontenera
Opublikowano dnia 01.01.2018 15:44
Gdańskim pomysłem zainteresowały się już inne miasta.

morguefile.com
            Po plenerowych zabawach sylwestrowych urządzanych w wielu polskich miastach pozostaje zawsze mnóstwo szkła z rozbitych butelek po różnych napojach wyskokowych, głównie po udających szampana winach musujących. Byłem kiedyś świadkiem, jak w noworoczny poranek zbierano je w ogromnych ilościach z płyty krakowskiego Rynku Głównego.
            Urząd Miasta Gdańska już po raz jedenasty postanowił - z inicjatywy radnych - w bardzo pomysłowy sposób poradzić sobie z tym problemem, a zarazem przyłożyć rękę do wychowania zachowujących się w mało kulturalny sposób ludzi. Każdy, kto wrzuci pustą flaszkę do specjalnego kontenera, weźmie udział w losowaniu nagród. Do Sylwestrowego Konkursu Butelkowego przystępuje co rok kilka tysięcy osób.
            Gdańskim pomysłem zainteresowały się już inne miasta. Przedstawiciele ich władz pytają, jak przebiega taka akcja, ile pojemników jest potrzebnych i co wręcza się jako nagrody.
            W tym roku cztery duże zielone kontenery stanęły na Targu Węglowym i pod Zieloną Bramą. Przed wrzuceniem butelki trzeba było do niej włożyć karteczkę z wyraźnie napisanymi imieniem, nazwiskiem oraz numerem telefonu. 4 stycznia nastąpi ich otwarcie i losowanie zwycięzców, którzy otrzymają rower, soundbar, odtwarzacz blu-ray, głośnik bezprzewodowy, miniwieżę oraz smartfon.
            Z każdych zebranych 5 kilogramów szkła symbolizujące Nowy Rok 2018 groszy zostanie przeznaczone na działalność charytatywną Fundacji „Obudź nadzieję”.
            W poprzedniej edycji Sylwestrowego Konkursu Butelkowego zebrano prawie 1300 kg szkła, dzięki czemu Pomorskie Hospicjum dla Dzieci otrzymało 5164 zł.
           
 
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Adam Andruszkiewicz [K'15]: Głosowałem w obronie ministra Macierewicza i już tłumaczę dlaczego
Blogi
avatar
Dariusz
Łaszyca

Dariusz Łaszyca: Prymas przyjął nagrodę Tygodnika Powszechnego. Wielka szkoda
Wczoraj prymas Polski abp Wojciech Polak został laureatem „Tygodnika Powszechnego”, otrzymał medal św. Jerzego. Jak opublikowano na stronach tygodnika, otrzymał go „za walkę ze smokiem podziałów, które oddaliły od siebie Polaków. Za to, że jest siłą spokoju naszego Kościoła. Za to, że jednoczy wspólnotę swoim opanowaniem i pokorą – w naszych czasach cechami unikalnymi”.
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: "Bawaria: tradycja, nowoczesność, tożsamość"
Jeżeli miałoby dojść – drugi raz w historii Bawarii – do podzielenia się przez CSU władzą z koalicjantem to będzie to dla Seehofera, Soedera i reszty liderów twardy orzech do zgryzienia. Najbardziej oczywista koalicja z liberałami – przynajmniej według sondaży – nie dawałaby większości rządowej w monachijskim Landtagu. Również odtworzenie ze szczebla centralnego, szereg razy ćwiczonej w całych Niemczech i kilku innych landach, choć w Bawarii nie praktykowanej – „Grosse Koalizion” czyli „Wielkiej Koalicji”, czarno-czerwonego rządu CSU-SPD – jest trudne ze względów nawet nie politycznych a … matematycznych. Po prostu może nie starczyć nie tyle woli, co szabel w lokalnym parlamencie. Teoretycznie − i arytmetycznie − jest możliwa egzotyczna, nigdy nie stosowana na terenie RFN koalicja CSU z „Alternatywą dla Niemiec”. Tyle, że jest ona politycznie wykluczona. Po pierwsze dlatego, że obie partie niesłychanie ostro rywalizują o przynajmniej częściowo podobny elektorat. Po drugie, że taki polityczny mezalians wywołałby wściekłość w Berlinie i pewnie osłabiłby pozycję Horsta Seehofera w niemieckim rządzie. Najbardziej więc prawdopodobny scenariusz to, jak mówił mi mój wysoko postawiony w CDU znajomy, koalicja „schwarz-gruen” czyli CSU z Zielonymi. A więc taka, która była już praktykowana w niektórych niemieckich landach. Ba, CDU i CSU rozważały ją również na szczeblu centralnym przed ostatnimi wyborami do Bundestagu.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: "Ostre wyrazy w walce politycznej nie są nieparlamentarne"
Słowo „parlamentum” znaczyło pierwotnie tyle, co „sklep z gadaniną” i dlatego nawet bardzo ostre potyczki werbalne w nim nie powinny razić, ani wywoływać zgorszenia.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.