loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Rosemann: Jak uczciłem Niepodległą
Opublikowano dnia 16.04.2018 20:10
Natknąłem się na koordynowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wieloletni program „Niepodległa”, w ramach którego, jak zachęca strona programu, można włączyć się w obchody w tym skorzystać z bardzo ładnego logo. Logo mi się spodobało i było właśnie tym, czego szukałem. Jest naprawdę gustowne.

pexels.com
Kilka dni temu wpadłem na świetny, jak mi się przynajmniej wydawało, pomysł dołożenia własnej cegiełki do budowy dzieła upamiętnienia setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Niemal od razu natknąłem się na koordynowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wieloletni program „Niepodległa”, w ramach którego, jak zachęca strona programu, można włączyć się w obchody w tym skorzystać z bardzo ładnego logo. Logo mi się spodobało i było właśnie tym, czego szukałem. Jest naprawdę gustowne.

Aby móc korzystać z logo należy, tak mi się przynajmniej wydawało, wypełnić stosowny formularz na stronie programu a, jak napisano na stronie* „O udzieleniu zgody na korzystanie z logo oraz uwzględnieniu w oficjalnym programie wydarzeń rocznicowych Organizator zostanie poinformowany drogą mailową”.

Wypełniłem ów formularz podając dane osobowe wraz z PESEL-em, w dwóch miejscach szczegółowo opisałem na czym rzecz ma polegać, podałem datę i miejsce „wydarzenia” oraz udzieliłem wszelkich zgód, jakich oczekiwali właściciele formularza. W opisie wyraźnie zaznaczyłem, że nie oczekuję żadnego dofinansowania a koszty poniosę sam.

Dziś dostałem odpowiedź czyli owego maila. Zanim go otworzyłem nie ukrywam, że ucieszyłem się. Radość błyskawicznie przeszłą po lekturze krótkiej wiadomości.

Szanowny Panie,
dziękujemy za Pana zaangażowanie w obchody stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę!
Uprzejmie proszę o stworzenie pisma do Dyrektora Biura Programu "Niepodległa" Pana Jana Kowalskiego z prośbą o wyrażenie zgody na posługiwanie się identyfikacją wizualną Programu Wieloletniego "Niepodległa" przy promocji Pana projektu. Proszę także o zawarcie w piśmie szczegółowych wiadomości dotyczących planowanego przez Pana przedsięwzięcia.
Z wyrazami szacunku,”

Prawdę mówiąc pierwsze, co przyszło mi do głowy po lekturze to podejrzenie, że Dyrektor Biura Programu "Niepodległa"  Jan Kowalski jest postacią wymyśloną, mającą symbolizować swoim jakże symbolicznym imieniem i nazwiskiem ogół Polaków, którzy przez dziesięciolecia mniej lub bardziej o tę Niepodległą się bili lub dla niej pracowali. Przepraszam za to Pana Jana Kowalskiego jeśli rzeczywiście istnieje i kieruje naprawdę owym Biurem Programu "Niepodległa".

Zaraz później zastanowiłem się czy w Biurze Programu "Niepodległa" w ogóle wiedzą, że na swojej stronie posiadają formularz wystąpienia o zgodę na wykorzystanie logo. Muszą chyba jednak wiedzieć bo mój adres mailowy mieli właśnie z formularza. Możliwe więc, że przeglądają go „po łebkach” i nie wiedzą, że „szczegółowe wiadomości” tam właśnie się umieszcza.

No bo przecież nie chodzi o to, że Pan Jan Kowalski, Dyrektor Biura Programu "Niepodległa"  lubi się czuć ważny gdy wie, że trzeba „stworzyć pismo” do niego adresowane.

Gdyby o to chodziło to przecież zamiast umieszczać jakiekolwiek formularze, wystarczyło tam umieścić tę informację, którą mi przesłano po wypełnieniu tego ich formularza. Że jeśli się chce korzystać z logo, należy stworzyć pismo do Dyrektora Jana Kowalskiego.

Na koniec przyszło mi niestety do głowy co brzydkiego powinienem odpowiedzieć na propozycję „stworzenia pisma” i „zawarcie szczegółowych wiadomości”.

Oczywiście tego nie napisałem lecz całkiem grzecznie podziękowałem za logo i zwróciłem uwagę, że już "wszystkie szczegółowe wiadomości” szanownemu Biuru przesłałem za pośrednictwem ich własnego formularza. I że sobie jakoś inaczej poradzę.

Podejrzewającym, że przyczyną takiego potraktowania mojego wniosku mogło być podejrzenie co do stosowności udzielenia logo programu takiej formie, jaka zaproponowałem powiem, że o to chodzić nie może. Już po wypełnieniu formularza na stronie Programu spotkałem gdzieś przedsięwzięcie, w czasie którego, oczywiście w znacznie większej skali, logo „Niepodległa” będzie wykorzystane dokładnie tak, jak ja zamierzałem to zrobić.

Ja sobie poradzę, ale ciągle trudno mi przejść spokojnie do porządku nad tym, że u nas bez Dyrektorów i pism do niech nie można załatwić nawet tak prostej sprawy. I że umiemy tak świetnie, wręcz perfekcyjnie zniechęcać nawet do wzniosłych spraw.
*https://niepodlegla.gov.pl/logo/
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe drogą do społecznej gospodarki rynkowej" - Piotr Duda
Blogi
avatar
Elżbieta
Połomska

Połomska: Moloch, któremu smakują dzieci
  Sprawa zabijania dzieci nienarodzonych i dzieci takich jak mały Alfi ma jeszcze wiele den. Jednym z nich jest proceder pobierania ich narządów do przeszczepów co, jak informują media, na masową skalę dokonuje się w szpitalu w Liverpoolu, ale przecież nie tylko tam.\nInnym – używanie ciał zabitych dzieci nienarodzonych do hodowli szczepionek…
avatar
Jerzy
Bukowski

Dziwaczny bunt studentek
Czy określenie „najmilsza” można uznać za politycznie niepoprawne?
avatar
Przemysław
Jarasz

Były prominentny polityk śląskiej lewicy jest zbyt chory na więzienie, ale miał siły na rozrywkę
Być może to już jutro Sąd Rejonowy w Zabrzu zdecyduje ostatecznie o losach byłego wiceprezydenta Zabrza Jerzego W., prawomocnie skazanego na karę więzienia za udział w aferze korupcyjnej. Ten były samorządowiec i wpływowy onegdaj działacz lewicy na Śląsku w zasadzie powinien był już trafić za kraty, lecz próbuje od pewnego czasu udowodnić przed zabrzańskim sądem, iż po orzeczeniu wyroku tak poważnie podupadł na zdrowiu, że nie może trafić do więzienia. Tymczasem jak ustalił lokalny Głos Zabrza i Rudy Śl., Jerzy W. jeszcze do późnej jesieni ub.r., a nawet wiosną br. pojawiał się na meczach Górnika Zabrze i to pomimo tęgiego chłodu i zimowych wręcz warunków atmosferycznych. Zaś po nastaniu nowego roku brał udział nie tylko w opłatku środowisk biznesowych Zabrza, ale wręcz uczestniczył w zabawie karnawałowej. Jest też i inna kluczowa wątpliwość – czy Jerzy W. powinien być opiniowany przez miejscowych biegłych lekarzy sądowych m.in. pod kątem zaburzeń sercowych, skoro zarówno on, jak i jego małżonka – Anna powszechnie znani są ze ścisłych kontaktów ze światem śląskiej kardiologii medycznej?
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.