loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Arcybiskup Gądecki: Święci są apelem byśmy się nawrócili
Opublikowano dnia 01.11.2016 09:44
Święci są apelem, wezwaniem Boga skierowanym do świata, aby się nawrócił i wierzył – powiedział abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w telewizyjnym orędziu przed uroczystością Wszystkich Świętych.

Mazur - episkopat.pl

 

Metropolita poznański wskazał, że w najbliższych dniach odwiedzimy grobym.in.  bohaterów narodowych, uczestników powstań, na groby ofiar II wojny światowej, Powstania Warszawskiego, groby ofiar zrywów powojennych. Przypomniał, że 1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych.

- Ten dzień – podobnie jak każda uroczystość w Kościele – ma charakter radosny. Czcimy bowiem tych wszystkich, którzy osiągnęli już wieczne szczęście w niebie - mówił.

Arcybiskup Gądecki odpowiadając na pytanie: "Co to znaczy niebo?" powiedział:

To nic innego jak synonim pełni życia w Bogu. Niebo jest stanem najwyższego i ostatecznego szczęścia w wieczności, która nie jest „ciągiem następujących po sobie dni kalendarzowych, ale czymś, co przypomina moment ostatecznego zaspokojenia, w którym pełnia obejmuje nas, a my obejmujemy pełnię” bytu, prawdy i miłości (Spe salvi, 12).


Przypomniał, że święci różnymi drogami zmierzali do Boga. Wskazał, że wśró nich są ci, którzy całe życie pielęgnowali chrzcielną czystość sumienia, ale i ci, którzy najpierw błądzili. Są ludzie o trudnych sumieniach, którzy wyrządzili innym wiele zła, ale w pewnym momencie życia nawrócili się i odnaleźli Boga. Hierarcha zauważył, że świętymi są kobiety, mężczyźni, osoby starsze, młode i dzieci. Są wśród nich osoby bardzo bogate i skrajnie biedne, duchowni i osoby świeckie.

- Są oni wszyscy żywymi świadkami obecności Boga pośród swojego ludu. Są apelem, wezwaniem Boga skierowanym do świata, aby się nawrócił i wierzył. Przez nich przemawia do nas Pan Bóg - podkreślił.

Przewodniczący KEP zauważył, że 2 listopada obchodzimy Wspomnienie Wiernych Zmarłych, czyli Dzień Zaduszny.

W tym dniu Kościół wspomina te swoje zmarłe dzieci, które jeszcze nie osiągnęły nieba. W tym dniu staramy się przyjść z pomocą modlitewną wszystkim w czyśćcu cierpiącym, aby jak najrychlej mogli dojść do wspólnoty ze świętymi w wiekuistej radości - wskazał.

Dodał, że dusze w czyśćcu biorą siłę do przetrwania bolesnego procesu swojego oczyszczenia z Miłości, która na nich czeka.

Ale czyściec przypomina nam również o tym, że my, żyjący, powinniśmy pamiętać o zmarłych. Pamięć o zmarłych jest potwierdzeniem tego, że człowiek jest zdolny do wierności i do wdzięczności. Że miłość nie umiera, ale trwa w sercach tych, którzy jej doświadczyli. Z tego względu Kościół zachęca nas, abyśmy wytrwale modlili się za naszych zmarłych, ofiarując za nich nasze codzienne cierpienia i trudy - zaznaczył.

Dodał, że prawda o czyśćcu przypomina nam również o tym, że zmarli mogą się wstawiać za nami, za żyjącymi. Podkreślił, że mimo iż śmierć zmienia więzi między ludźmi, ale ich nie niszczy.

W Dniu Zadusznym dobrze jest także pomyśleć o stanie, który nazywamy piekłem. Rozmyślanie o piekle może stać się zbawienną przestrogą dla naszej wolności. Piekło również nie jest miejscem, ale raczej sytuacją, w jakiej znajduje się człowiek, który w sposób wolny i ostateczny oddalił się od Boga, źródła życia i radości. Kto z uporem zamyka się na Ewangelię, decyduje się na „wieczną zagładę [z dala] od oblicza Pańskiego” (2 Tes 1,9). Z przypowieści o bogaczu i ubogim Łazarzu wnioskujemy, że piekło jest stanem ostatecznej kary, nie dopuszczającym możliwości powrotu ani złagodzenia cierpień (por. Łk 16,19-31) - podkreślił metropolita poznański.

Dodał, że nie jest ono karą Bożą wymierzoną człowiekowi „z zewnątrz”, ile raczej logiczną konsekwencją decyzji podjętych przez samego człowieka podczas jego doczesnego życia.

Jest naturalnym następstwem odrzucenia miłości Bożej, które zwraca się przeciw temu, kto tego dokonał. To sytuacja w jakiej nieodwołalnie znajduje się człowiek, który – nawet w ostatniej chwili swojego życia – odrzucił miłosierdzie Boga - zaznaczył.

Ks. abp Stanisław Gądecki podkreślił, że to nie Pan Bóg potępia człowieka, bo On pragnie wyłącznie zbawienia stworzonych przez siebie istot.

To sam człowiek zamyka się na Jego miłość. „Potępienie” polega właśnie na ostatecznym oddaleniu się od Boga, które to oddalenie człowiek dobrowolnie wybrał i potwierdził ostateczną decyzją w chwili śmierci; wyrok Boży tylko ratyfikuje ten stan - dodał.

Hierarcha zwrócił uwagę, że myśl o piekle nie powinna w nas budzić irracjonalnego lęku, lecz - podkreślił - raczej winna stanowić konieczną i zbawienną przestrogę dla naszej wolności, osadzoną w kontekście zmartwychwstania Pana, który pokonał szatana.

Tak więc, w naszych listopadowych wizytach na cmentarzu nie idzie tylko o jesienny spacer, o chwilę refleksji czy spotkanie z krewnymi. Idzie przede wszystkim o naszą modlitwę. Zmarli nie tyle potrzebują naszych kwiatów, wiązanek czy zniczy, ile raczej szczerej, płynącej z serca modlitwy. Módlmy się więc za nich i uczmy tego młode pokolenie, ufając, że kiedyś ktoś z nich nie zapomni pomodlić się na naszym grobie - dodał.

IK
 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Dr Waldemar Kozioł Udomowienie nie polonizacja banków
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Rodzinny sadysta i gwałciciel z wyrokiem 25 lat więzienia. Wcześniej prokuratura 3 razy umarzała sprawę
Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał wczoraj w mocy karę 25 lat pozbawienia wolności dla Mariusza Sz. – antybohatera głośnej sprawy z Pucka, który zgotował istny koszmar swym najbliższym. Skazany przez cztery lata znęcał się ze szczególnym okrucieństwem nad żoną oraz dwiema małoletnimi córkami. Pozbawił małżonkę wolności przetrzymując ją w piwnicy i wielokrotnie gwałcąc. Molestował również seksualnie 4-letnią córeczkę. Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że w latach 2011-2013 Prokuratura Rejonowa w Pucku trzykrotnie decydowała o umorzeniu tego śledztwa i odrzucała zażalenia pokrzywdzonej. Po interwencji Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry okazało się, że decyzje te zapadały przedwcześnie i były nieuzasadnione.
avatar
Przemysław
Jarasz

Festiwal absurdów. Wojewoda wzywa do wygaszenia mandatu radnemu, a członkowie PiS się wstrzymują
Rada Miasta w Zabrzu w ogóle nie zajęła się uchwałą w sprawie wygaszenia mandatu rademu rządzącego miastem ugrupowania „Skutecznych dla Zabrza” Damianowi Trześniewskiemu – byłemu piłkarzowi Górnika. A do takiego kroku został wezwany formalnie zabrzański samorząd przez wojewodę śląskiego Jarosława Wieczorka. Z pomocą koledze przyszli partnerzy klubowi radnego, którzy już na samym wstępie sesji – nie uznając ewidentnych faktów potwierdzonych po interwencji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji przez nadzór prawny wojewody – zdjęli projekt uchwały z porządku obrad bez rozpatrywania go i głosowania nad nim. Dziwne było to, iż w decydowaniu o losach dokumentu w swej własnej sprawie głosował sam zainteresowany. W osłupienie jednak wprowadzić mogła reakcja wszystkich czterech radnych PiS – wbrew stanowisku ministerstwa własnego rządu i jego wojewody – wstrzymali się od głosu.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Zakopane kupiło "Palace"
„Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć.”
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.