loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
IPN odmówił mediom pokazania akt dotyczących sprawy podrabiania teczki "Bolka". Co się stało?
Opublikowano dnia 13.08.2018 08:49
Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku nie kontynuował w lipcu sprawy dotyczącej sfałszowania przez funkcjonariuszy SB na szkodę Lecha Wałęsy, w okresie od dnia 21 grudnia 1970 roku do dnia 29 czerwca 1974 roku w Gdańsku, akt zawartych w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”.

Wikimedia Commons/Creative Commons Attribution 3.0 Unported

Przyczyną umorzenia sprawy było stwierdzenie, że wskazanego czynu nie popełniono. Według materiału dowodowego stwierdzono, że 53 dokumenty, w tym zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, pokwitowania odbioru pieniędzy i doniesienia agenturalne, obecne  w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”, są prawdziwe.

Uznano, że 6 dokumentów dodanych do dokumentacji „Bolka” przerobiono  przez ustalonych funkcjonariuszy SB. Informacje spisane własnoręcznie przez  tajnego współpracownika były następnie opatrzone pseudonimem „Bolek” przez przyjmujących je funkcjonariuszy SB. W tym aspekcie sprawę umorzono wobec upływu terminu karalności tych dokonań.

Z prośbą o udostępnienie dokumentów śledztwa   zwrócił się do IPN „Wprost”.

Decyzja była  odmowna. Katarzyna Opacka z pionu śledczego białostockiego IPN oświadczyła, że akta postępowania przygotowawczego mogą być za zgodą prokuratora udostępnione w wyjątkowych wypadkach.

– W niniejszej sprawie taki wyjątkowy wypadek nie zachodzi – oświadczyła Opacka.

 

– W 2008 r. historycy Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk wydali książkę „SB a Lech Wałęsa: przyczynek do biografii”, w której stwierdzili, że na początku lat 70. Lech Wałęsa był agentem SB o pseudonimie „Bolek”. Sam Wałęsa zdecydowanie temu zaprzecza. W grudniu 2011 IPN przyznał, że na początku lat osiemdziesiątych SB fabrykowała dokumenty mające świadczyć o współpracy Lecha Wałęsy z SB, aby skompromitować go przed Komitetem Noblowskim. Podrabiano jego charakter pisma oraz dobierano odpowiednio papier, aby wyglądał na oryginalny. Były prezydent uznał to za oczyszczenie go z zarzutów o współpracę z bezpieką, jednak historycy zdecydowanie podtrzymują swoje tezy" – podkreśla Marcin Dzierżanowski, dziennikarz "Wprost".

Źródło: wprost.pl, dorzeczy.pl

GT


 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Więcej dyskrecji, panowie generałowie i oficerowie!
Stara zasada głosi, że armia powinna być „wielkim niemową”.
avatar
Marian
Panic

M. Panic: Szkalowanie Polski w niemieckich mediach to świadoma, sterowana odgórnie państwowa propaganda
To uporczywe zrównywanie Polski z Turcją, ta niezwykła wręcz częstotliwość pojawiania się tego niczym nie uzasadnionego zrównania, nie mówiąc już o innych kłamstwach nagminnie występujących w niemieckich mediach na temat naszego kraju, świadczy nie tylko o stanie tychże mediów, ale i o totalnej degrengoladzie ich elit - ich całkowitym upolitycznieniu i oderwaniu od rzeczywistości. Nikt mnie nie przekona, że stoi za tym jedynie ignorancja i bezmyślność, że brak im wiedzy i rozeznania, a już zwłaszcza, że jest to tylko jakiś margines.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Wybite okno też można dobrze wykorzystać
Warto wyciągnąć odpowiednią naukę z tej lekcji.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.