loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Mieczysław Gil dla "TS": Moje Wigilie
Opublikowano dnia 23.12.2016 08:27
Sporo już ich było. Tej jedynej, wojennej wigilii siłą rzeczy nie pamiętam. Wiem, że była pod gościnnym dachem dobrych ludzi. Poza domem, bo podobnie jak wszyscy mieszkańcy okolicznych wsi i miasteczek zostaliśmy wysiedleni z rejonu przyfrontowowego. Przez całe dzieciństwo intensywnie wpatrywałem się w niebo, czekając na pojawienie się pierwszej gwiazdki, która była oznaką, że możemy już zasiąść do wigilijnego stołu.

By Przykuta - Praca własna, - CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons
Buraki na barszcz, mak i kapusta były z własnego ogródka, chleb i pierogi ze swojej mąki. Ryby z okolicznych jezior lub Wisły, bo karp pojawił się na stole dopiero później. Siostry wieczorami przygotowywały piękne długie łańcuchy z kolorowych bibułek i słomiane ozdoby na choinkę. Była też powszechna żarliwa wiara w Boga, wbrew temu, co z takim zaangażowaniem głosili wysyłani w teren partyjni agitatorzy. U nas, na tradycyjnej kieleckiej wsi, mało kogo uwiódł propagowany na siłę ateizm. Gdy już pracowałem w Nowej Hucie, zawsze starałem się przyjechać na Święta Bożego Narodzenia do rodzinnego domu. Przywoziłem miejskie smakołyki, ale i tak najlepsze były przygotowane przez mamę pączki.

Pełna zadumy, smutku i niepewności, co przyniesie przyszłość, była wigilia 1981 r. W nocy z 15 na 16 grudnia spacyfikowany został strajk w Hucie im. Lenina. Podjęliśmy decyzję, że kierownictwo strajku ukryje się, a pracownicy pozostaną na swoich wydziałach. Zomowcy wpadający do hal produkcyjnych zastawali ich na kolanach, pogrążonych w głębokiej modlitwie. Nie przeszkadzało to, by w ruch poszły pałki... Po strajku ukrywałem się w hucie, bo bramy były pod szczególną obserwacją. Gdy jedliśmy symboliczną kolację wigilijną, dostaliśmy wiadomość, że znów przeszukują wydziały. Przycupnąłem na dachu walcowni. Smutna to była noc, mimo że gwiazd miałem pod dostatkiem... Potem były dwie wigilie, najpierw w Strzelcach Opolskich, później w Kłodzku. Gorzkie, bo bez rodziny, ale w doborowym towarzystwie kolegów z Solidarności. „Platery” robiły wrażenie, bo tego dnia więzienna strawa była nieco lepsza, każdy też miał jakiś świąteczny specjał otrzymany w paczce od rodziny. Pełni wiary życzyliśmy sobie wolnej, sprawiedliwej i pięknej Polski. Sporo jeszcze czasu minęło, zanim te życzenia się spełniły. Szkoda, że teraz, zamiast wspólnie ją budować, jesteśmy tak bardzo podzieleni.

Życzę Państwu i sobie, by święta Bożego Narodzenia przypomniały nam wszystkim o podstawowych wartościach i zasadach, które były i zawsze są w życiu człowieka najważniejsze, a które były filarem Solidarności.

Mieczysław Gil  

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (52/2016) dostępnego też w wersji cyfrowej tutaj
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Prof. Romuald Szeremietiew: Polska może wrócić do pozycji mocarstwowej
Blogi
avatar
Marek
Budzisz

Marek Budzisz: Kolejna rewolucja w rosyjskiej strefie wpływów, tym razem aksamitna w Armenii
Wszystko wskazuje na to, że fala protestów w Armenii, które zaczęły się w ubiegły poniedziałek, po wczorajszych akcjach policji może się wymknąć spod kontroli. Dziś kolejny dzień demonstracji ulicznych, ale obserwuje się też dość istotne zmiany. Po raz pierwszy wśród protestujących pojawili się ludzie w wojskowych uniformach, jak informuje ormiańska stacja radiowa Azatujon, są to żołnierze, którzy ze swym dowódcą w randze pułkownika postanowili pokazać, że „wojsko jest z narodem”.
avatar
poseł Janusz
Szewczak

Janusz Szewczak: Sztukmistrz z Londynu znów nadaje
Były minister finansów Jan Vincent Rostowski mistrz kreatywnej księgowości znów wciska przysłowiową ciemnotę, że to rząd PO-PSL i on osobiście uszczelnili system podatkowy w tym VAT i podjęli walkę z nielegalnym hazardem i chwali się, że był „niezmiernie skuteczny do końca”. Jaki trzeba mieć tupet, ile pychy i zakłamania, żeby tak jak były wicepremier, minister finansów Jan Vincent Rostowski kłamliwie atakować, krytykować i pouczać polski rząd, gdy samemu powinno się odpowiadać nie tylko przed komisją śledczą, co już wkrótce nastąpi, ale i przed Trybunałem Stanu, za to co uczyniło się Polsce, Polakom, a zwłaszcza polskim finansom publicznym.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Zdrajcy śmieją się nam w nos
Apeluję do prezydenta Andrzeja Dudy o szybkie zajęcie się tą bardzo ważną z punktu widzenia imponderabiliów narodowych oraz polityki historycznej sprawą
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.