loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Agencje pracy tymczasowej to biznes szczególny
Opublikowano dnia 27.02.2017 19:36
Liczbę pracowników tymczasowych szacuje się w Polsce na 800 tys. Agencji jest natomiast niemal 8 tys. i w tym zakresie jesteśmy liderem w Europie. O problemach agencji pracy tymczasowej przedstawicielki NSZZ „Solidarność” oraz Konfederacji Lewiatan rozmawiały na antenie PR24.

www.pexels.com

Aby ucywilizować ten rynek i ukrócić nadużycia, potrzebne są nowe rozwiązania. Solidarność zaproponowała je już 5 lat temu, ale dopiero teraz zostały opracowane jako projekt ministerstwa rodziny, przyjęte przez rząd i skierowane do Sejmu.

 

Jedną z proponowanych zmian, ale jednocześnie głównym tematem spornym jest wydłużenie zatrudnienia kobiety w ciąży do dnia porodu przez agencje pracy tymczasowej. Inne dotyczą np. wymogu posiadania przez agencję stałej siedziby, kontrolę płacenia przez nią podatków i składek na ZUS, ograniczenia umów zawieranych przez agencje do 18 miesięcy.

 

Jak mówiła w radiowej debacie Anna Reda-Ciszewska w imieniu Solidarności, Sąd Najwyższy zajmował się już sytuacją pracownicy w ciąży zatrudnionej na czas określony. Wówczas nie przyznał jej racji co do przedłużenia pracy do dnia porodu. Dlatego wymagało to zmiany prawa.

 

Gdy nowe przepisy wejdą w życie, kobieta zatrudniona za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej, będzie miała tak samą ochronę jak ta, która pracuje bezpośrednio u pracodawcy w oparciu o Kodeks pracy.

 

Choć strona pracodawców podkreśla, że praca tymczasowa ma inny charakter, a proponowany zmiany są z nim sprzeczne, to zdaniem ekspertki Solidarności, agencje nie są zwyczajnymi firmami, ale specyficznymi podmiotami o charakter instytucji rynku pracy. Stąd dopuszczalność szczególnych uregulowań ich działalności.

 

Całą debatę można wysłuchać tutaj: http://www.polskieradio.pl/130/5787/Artykul/1732544,Agencje-pracy-tymczasowej-wyzysk-czy-szansa-na-elastyczna-prace

 

AG

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl Dr Waldemar Kozioł Udomowienie nie polonizacja banków
Blogi
avatar
Marcin
Kacprzak

Marcin Kacprzak: O wyjątkowo magicznych Świętach.
Coroczne narzekania na komercjalizację i laicyzację Świąt Bożego Narodzenia są tak samo zaskakujące jak karp na wigilijnym stole. Wydaje się, że wszyscyśmy się już z tym faktem pogodzili i nikt nie chce już słuchać ponownie narzekań na "świąteczne" promocje pokazujące się już na rynku nim spadną liście z drzew. No, skoro nikt nie chce słuchać, to wrodzona złośliwość każe mi jednak o tym trochę popisać. Tym bardziej, że widać pewien nowy "świąteczny" trend. Trend magiczny.
avatar
Andrzej
Fajda

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowy rysunek Andrzeja Fajdy: "...każdy demonstrować może..."
...trochę lepiej lub trochę gorzej...
avatar
Przemysław
Jarasz

Jarasz: senator Misiołek opuścił PO, bo po skrytykowaniu Budki stracił na Śląsku partyjne wpływy?
Znacznie szerszy kontekst – niż mogłoby się to wydawać – ma wczorajsza decyzja śląskiego senatora Andrzeja Misiołka o wystąpieniu ze struktur Platformy Obywatelskiej. Mógł to być raczej ruch wyprzedzający ze strony parlamentarzysty po tym, jak zaczął być w ostatnich tygodniach marginalizowany w strukturach śląskiej PO. Jak ustaliliśmy, najpierw pod koniec listopada Misiołek pożegnał się z piastowanym przez lata fotelem szefa zabrzańskiego koła partii. Zaś w miniony poniedziałek nie tylko nie mógł ubiegać się o stanowisko szefa władz regionalnych PO, do którego aspirował, ale nawet nie wszedł do zarządu regionalnego, w którym dotąd zasiadał. Zresztą czując pismo nosem, w ogóle nie pojawił się w Katowicach na wyborach. Tajemnicą poliszynela jest, iż taka utrata wpływów to „zapłata” za publiczne i wręcz pisemne skrytykowanie pochodzącego z Zabrza wiceszeprzewodniczącego władz krajowych PO – Borysa Budki za jego nieszczęsny wywiad dla niemieckiej prasy.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.