loading
Proszę czekać...
Pracownicy Muzeum Techniki piszą list otwarty do premier Szydło:"Jesteśmy zaniepokojeni losem eksponatów"
Opublikowano dnia 15.03.2017 18:30
„My, pracownicy Muzeum Techniki i Przemysłu NOT, wyrażamy głębokie zaniepokojenie i zatroskanie losem eksponatów likwidowanego Muzeum. Kiedy 31 maja 2017 r. wszyscy pracownicy Muzeum (oprócz dyrekcji) znajdą się „na bruku”, co stanie się z eksponatami? Zapowiedzi, mieniącej się naszym właścicielem, Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych NOT, rozprzedaży zgromadzonych narodowych dóbr kultury materialnej budzą nasz stanowczy sprzeciw. Jednocześnie pojawia się pytanie: kto jest odpowiedzialny za doprowadzenie do sytuacji, w jakiej obecnie znalazło się Muzeum? Jesteśmy przekonani, że jest to skutek wieloletnich zaniedbań i zaniechań oraz braku opieki i niegodziwego, instrumentalnego wykorzystywania Muzeum przez Federację, a także jej roszczeniowej postawy wobec Państwa” - piszą pracownicy Muzeum w liście otwartym do prezesa rady ministrów Beaty Szydło

fot. Adrian Grycu - Wikipedia, licencja CC BY-SA 3.0
Zakładowa Solidarność popiera pismo. Uważa, że dobrze się dzieje, że pracownicu starają się walczyć o Muzeum.  

W dalszej czesci listu pracownicy wskazują, że do 2015 r. Muzeum było utrzymywane z budżetu Państwa, w ostatnich latach przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz niewielkich własnych wpływów pochodzących z biletów wstępu, wypożyczeń eksponatów i wynajmu sal wystawowych. W tym czasie kolekcja muzealna rozrosła się do 15 tysięcy eksponatów. Ponad 80% zbiorów stanowią dary. "Nasi donatorzy przekazując eksponaty byli przekonani, że wzbogacają w ten sposób zasoby dóbr narodowych. Nikt nie miał świadomości, że pomnaża majątek NOT-u. Należy zaznaczyć, że wiele darów pochodzi od instytucji państwowych. Niewielki odsetek stanowią eksponaty zakupione przez Muzeum, przy czym środki przeznaczane na sfinansowanie zakupów zawsze pochodziły z państwowych dotacji. Z powyższego jednoznacznie wynika, że wszystkie eksponaty wpisane do ksiąg inwentarzowych Muzeum, a także zbiory biblioteczne i archiwalne są własnością narodową, a nie prywatną, więc w konsekwencji nie mogą być zbywane przez Federację, niebędącą ich właścicielem, a jedynie zarządcą" - piszą.

Pracownicy zwracają uwagę, że dotacje przekazywane przez Ministerstwo Nauki, wobec braku osobowości prawnej Muzeum, zawsze wpływały na konto Federacji. Zgodnie z prawem dotacja ta powinna zostać w całości przekazana Muzeum. Jednak w ostatnich latach była ona przetrzymywana przez Federację i przekazywana Muzeum w transzach. "Oczywiście odsetki z lokat bankowych Federacja zatrzymywała dla siebie. Prawdopodobnie od 2007 r. Federacja nie oddawała Muzeum przekazywanego z Urzędu Skarbowego zwrotu VAT-u, który przysługiwał Muzeum jako jednostce kultury. Potwierdzają to dokumenty księgowe i korespondencja ówczesnego dyrektora śp. Jerzego Jasiuka. Łącznie Muzeum zostało w ten sposób pozbawione kwoty około 700 tysięcy zł. Wobec braku wystarczających środków na funkcjonowanie, szczególnie na wypłaty wynagrodzeń dla pracowników, Muzeum zostało zmuszone do pobierania pieniędzy z Funduszu Socjalnego, który w konsekwencji przestał istnieć.
Jednocześnie należy zaznaczyć, że przyznawane Muzeum dotacje nie były wykorzystywane zgodnie z ich przeznaczeniem i w związku z tym nieprawidłowo rozliczane. Znaczne sumy zamiast na remonty i konserwacje zabytkowych obiektów były przeznaczane na inne cele, niezgodne z intencjami donatora jakim było Ministerstwo Nauki" - stwierdzają.

Pracownicy zarzucają dyrekcji i FSNT-NOT, że nie udolnie zarządza Muzeum.  „Od 2014 r. po odejściu wieloletniego dyrektora śp. Jerzego Jasiuka, Muzeum jest nieudolnie zarządzane przez dyspozycyjnych wobec Federacji i pochodzących z jej nadania dyrektorów, w wyniku czego placówka systematycznie popada w ruinę. Zamiast modernizować wystawy i konserwować zabytkowe eksponaty są one niszczone poprzez nieprawidłowe przechowywanie, bezpowrotnie demontowane jak np. hutnictwo i kopalnia. Zwolnieni zostali doświadczeni specjaliści merytoryczni. Ukryte zostało przestępstwo zniszczenia teczek inwentarzowych z zawartością, za które nikt nie poniósł odpowiedzialności. Przeciętne zarobki pracowników nie przekraczają 2 tysięcy zł, a od 2016 r. otrzymujemy tylko zaliczkowe wypłaty z wpływów za bilety wstępu. W tej chwili zaległość sięga pięciu pensji. Rośnie również zadłużenie względem Zarządu PKiN z tytułu należnego czynszu, który nie jest uiszczany od 15 miesięcy” - piszą.

Stwierdzają również, że Federacja podjęła decyzję o sprzedaży eksponatów muzealnych, co publicznie wyartykułowała Prezes Zarządu i co znalazło potwierdzenie w innych wypowiedziach przedstawicieli Federacji. „Od jesieni 2016 r. najcenniejsze zabytki techniki wywożone są do naszego oddziału w Chlewiskach i tam, z dala od wścibskich oczu czekają na kupców. Federacja nie ma prawa sprzedaży eksponatów niebędących jej własnością. Nie możemy dopuścić do rozprzedawania majątku narodowego.
Aby zabezpieczyć kolekcję muzealną przed rozproszeniem, zniszczeniem i wywozem za granicę Mazowiecka Konserwator Zabytków podjęła decyzję o wpisaniu inwentarza muzealiów do rejestru zabytków. Federacja jednak uchyla się od przekazania pełnej listy inwentarzowej. Podobne żądanie zostało wystosowane pod adresem Federacji na posiedzeniu Sejmowej Komisji Kultury w dniu 22 lutego br. Również bez rezultatu…
W retoryce Federacji jaskrawo widoczny jest dualizm. Kiedy mówi o sprzedaży eksponatów twierdzi, że jest właścicielem Muzeum, a kiedy chce wyciągnąć od Państwa pieniądze na spłatę zadłużenia,  jest tylko jego opiekunem” - wskazują.

Pismo podpisało 20 pracowników. 28 lutego pracownicy Muzeum otrzymali wypowiedzenia. Ponieważ nie są planowane żadne nowe wystawy Dział Wystaw i Dział konserwacji zostały zlikwidowane, a pracownicy przeniesieni do Działu Oświatowego, który na przestrzeni ostatnich trzech lat był systematycznie redukowany, do 1/3 stanu. Jak mówi anonimowo jeden z pracowników w muzeum panuje marazm. Wszyscy są sfrustrowani obecną sytuacją, zniechęceni i zagubieni.  - Nie pomaga nam dyrekcja, której zazwyczaj nie ma. Próbujemy jeszcze ostatkiem sił ratować przed rozprzedażą nasze eksponaty. Wierzymy, że nasz apel do najwyższych władz Państwa, rozpowszechniony do społeczeństwa poprzez media, przyniesie oczekiwane rezultaty. To ostatnia nasza nadzieja – twierdzi.
AB

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
reklama_pionowaNajnowszy numer
Roszczeniowcy
Mówi się: ci roszczeniowi dwudziestolatkowie, millenialsi. egoiści… A może to w nas, starszych, tkwi problem? Z dr Adrianą Bartnik rozmawia Maciek Chudkiewicz.
 
Poeta, co nie chciał być bardem
22 marca skończyłby 60 lat. Piotr Babis w najnowszym numerze „TS” zrywa z Jacka Kaczmarskiego łatkę „barda Solidarności”.
 
Wolność piły łańcuchowej
Drzewa padają, media straszą martwymi wiewiórkami. Czy to wszystko wina ministra Szyszki? O problemach z ustawą o ochronie przyrody – Maciek Chudkiewicz.



e-Wydanie Tygodnika Solidarność nr 12 / 2017 już dostępne
Związek
więcej
Wideo Tysol.pl o. Jacek Norkowski Czy pobieramy narządy od żywych ludzi?
Blogi
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Niemieccy eurodeputowani domagają się twardego kursu przeciwko Polsce
"Eurodeputowani domagają się twardego kursu przeciwko Polsce" - głosi tytuł artykułu w Der Spiegel. W awangardzie tych, którzy domagają się sankcji wobec Polski, czyli wdrożenia tzw. paragrafu 7 Traktatu Unii, oprócz czerwonego Fransa są głównie Niemcy., co nie jest chyba żadnym zaskoczeniem. Poniższy tekst to tak na prawdę scenariusz i instruktaż, co dalej robić z Polską. Wygląda to bardzo groźnie. Oni nam nie odpuszczą. A Tusk ma w tym do odegrania niepoślednią rolę.
avatar
Marcin
Kacprzak

Marcin Kacprzak: Szykuje się nowa afera – PiS chce skrócić dobę o godzinę.
Tytuł tego tekstu jest może nie tyle prowokacją, co pewnego rodzaju symulacją wielce prawdopodobnej nowej fali protestów związanych z przymiarką PiS-u do likwidacji podziału czasu na ten zimowy i ten letni.
avatar
europoseł Zbigniew
Kuźmiuk

Zbigniew Kuźmiuk: Działania uszczelniające system podatkowy przynoszą zaskakująco dobre rezultaty
Komunikat ministerstwa finansów o kształtowaniu się dochodów i wydatków budżetowych za styczeń-luty tego roku informujący o osiągnięciu prawie 1 mld zł nadwyżki budżetowej, a szczególnie o ponad 40% wzroście wpływów z podatku VAT, wywołał sporo komentarzy ekspertów i polityków w mediach.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.