loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Nowy film Pedro Almodóvara: Ekscentryk z La Manchy i morze uczuć
Opublikowano dnia 28.09.2016 11:28
Pedro Almodóvar – zdeklarowany homoseksualista, filmowiec samouk, piewca urody i wewnętrznego piękna kobiet, na pewno znawca psychiki płci pięknej, przez lata jeden z najbardziej ekstrawaganckich reżyserów, czasem skandalista, artysta dbały o formę, o obrazowe walory swych dzieł, który nawet jeśli budzi sprzeciw treścią swych filmów, wywołuje zachwyt dla ich warstwy wizualnej.

mat. prasowe
Urodził się w prowincji Kastylia-La Mancha w 1949 roku. Pierwszą kamerę kupił za pensję zarobioną w firmie Telefónica, a etiudy krótkometrażowe (w sumie 10) kręcił od roku 1974. Debiut pełnometrażowy miał miejsce w 1978 r. Kolejne filmy Almodóvara wywoływały skandale, ale i zachwyty. Dość szybko zaczęto je nagradzać, początkowo przez lobby queerowe, potem statuetkami Goya (doroczna hiszpańska nagroda filmowa) – od ,,Kobiet na skraju załamania nerwowego” (1988), wreszcie najbardziej prestiżowymi: Palmą w Cannes dla najlepszego reżysera, Złotym Globem i Oscarem za ,,Wszytko o mojej matce” (1999), Złotym Globem (za film spoza kręgu anglosaskiego) i Oscarem za scenariusz za ,,Porozmawiaj z nią” (2001) czy Palmami za scenariusz i dla zespołu aktorek za ,,Volver” (2006). Dziś reżyser z La Manchy stał się już klasykiem, a jego dzieła, mniej kontrowersyjne, zyskały nowych zwolenników.

,,Julieta”, najnowszy film Almodóvara, podczas tegorocznego festiwalu w Cannes rozczarował chyba większość odbiorców. Dało się słyszeć głosy, że twórcy zabrakło wigoru, prawdziwych emocji, siły wyrazu. Skąd wzięły się te zarzuty?

Scenariusz ,,Juliety” osnuty został na trzech opowiadaniach kanadyjskiej noblistki Alice Munro z tomu ,,Uciekinierka”. Tytułowa bohaterka hiszpańskiego mistrza to atrakcyjna kobieta po pięćdziesiątce (Julieta Arcos), związana z pisarzem Lorenzem (Darío Gardinetti). Mają właśnie wyjechać do Portugalii, gdy Julieta spotyka na ulicy Beę, przyjaciółkę swej dorosłej córki Antíi, której nie widziała od 12 lat. Wieści o niej sprawiają, że Julieta rezygnuje z podróży, przeprowadza się do wynajętego daleko od domu Lorenza mieszkania (jak się potem okaże, spędziły w nim z Antíą niezwykle bolesny okres wspólnego jeszcze życia) i zaczyna pisać adresowany do córki pamiętnik, w którym chce – jak zaznacza w pierwszych zdaniach – ujawnić Antíi tajemnice dotyczące początków (ale nie tylko) związku z jej ojcem i poczęcia samej Antíi. Retrospekcja zajmuje większą część filmu, ukazując źródła skomplikowanych uczuć bohaterów i relacji między nimi.

Ważnym kluczem do zrozumienia dzieła, ale i jego tytułowej bohaterki, jest jedna z początkowych scen, w której młoda Julieta (Adriana Ugarte), nauczycielka literatur klasycznych w liceum, tłumaczy uczniom znaczenia różnych greckich wyrazów odnoszących się do morza. Jest więc słowo thalassa, będące odwrotnością lądu, stylistycznie raczej neutralne, jest też pontos, to nieznane, tajemnicze, po którym żegluga niesie ryzyko, ale i otwiera nas na świat, na przygodę. Te filologiczne wyjaśnienia mogłyby wydawać się zbędną dywagacją, jednak dalsza część filmu (a w konsekwencji cały) dowodzi, że fabuła ,,Odysei” stała się dla Almodóvara wzorcem, wręcz archetypem. Oto Julieta po zakończenia zastępstwa wyrusza w świat, w swój pontos, nawet nie przeczuwając, co ją może spotkać. Podróż pociągiem, spotkanie w przedziale nie najmłodszego już tajemniczego i budzącego niepokój mężczyzny, potem zaś wpadnięcie w ramiona drugiego, młodego, pełnego ciepła Xoana (Daniel Grao), jak się okaże, rybaka – to wszystko stanowi ledwie początek przygody bohaterki. Początek, bo prawdziwą podróżą okaże się ,,żegluga” po falach uczuć, które będą targać i Julietą, i osobami z jej otoczenia, doprowadzając do burz i katastrof.

Morze w nowym filmie Kastylijczyka wolno nam zresztą traktować również dosłownie. To ono jest prawdziwym domem, królestwem Xoana, tam jest u siebie. I dzieli to królestwo ze swą córką, podczas gdy jego życiowa partnerka wybiera stały ląd (wprawdzie z przepięknym widokiem na morze, ale...), wody instynktownie unikając. Almodóvar wprowadza jednak do swej opowieści wątek przypominający greckie przeznaczenie - konsekwencje naszych decyzji, podejmowanych jakby od niechcenia, są nieodwracalne, niosą ból i poczucie winy. Czyżby zatem tragizm w najnowszym dziele Hiszpana był wpisany w nasz świat, nie tylko zaś wynikał z naszych postępków? Czy też rację ma osiemnastoletnia Antía, twierdząc, iż każdy dostaje to, na co zasłużył?

Na te pytania reżyser nie podsuwa nam gotowych odpowiedzi, ledwie sugeruje możliwości. Opowiada swą historię w sposób uporządkowany, wręcz klasyczny; wszak i ,,Odyseja” zawiera rozwiniętą retrospekcję – to w niej bohater opowiada dzieje swego powrotu spod Troi (jak Julieta odsłania przed jedynaczką rodzinne tajemnice). Jak zwykle u artysty z La Manchy dostrzeżemy dbałość o stronę wizualną, czasem wręcz teatralną. Można odnieść wrażenie, że twórca ,,Porozmawiaj z nią” próbuje osiągnąć piękno doskonałe, które – jak tłumaczy uczniom młoda Julieta – urzekło Odysa w nimfie Kalipso. To piękno da się przecież dostrzec w postaciach kobiecych: poza tytułową bohaterką w Avie, Bei, matce Juliety (choć jej uroda już przemija), Sanái, nawet w Antíi, skądinąd może nie pięknej doskonałością rysów, ale radością i wigorem. Postacie męskie stanowią tu jedynie tło. Prawdziwe bogactwo wnętrza również cechuje kobiety. I aktorki filmowane w ,,Juliecie” to bogactwo potrafią oddać. Poza urodą, chęcią poznania świata, żądzą przygód i siłami witalnymi widzimy ich głęboki smutek, czasem zgorzknienie, depresję i bunt. I niemal w każdej chwili nas przekonują.

Kastylijczyk dowodzi swego związku z antycznymi, śródziemnomorskimi korzeniami kultury europejskiej (i ich głębokiego rozumienia) w jeszcze jednym aspekcie filmu. Otóż po raz kolejny fabuła dobitnie ilustruje twierdzenie Arytotelesa, że czynnikiem wzmacniającym tragizm jest umieszczenie dramatycznych wydarzeń w kręgu tej samej rodziny, że ten zabieg potęguje cierpienia bohaterów i nadaje im wiarygodność. Najboleśniejsze doświadczenia dotyczą przecież relacji między córką (Julieta) a rodzicami, zwłaszcza gdy ojciec (świetny Joaquín Notario) znajduje sobie młodą ,,pomocnicę”, partnerami życiowymi (Julieta i Xoan), matką i córką (tytułowa bohaterka i Antía). Uwzględnić tu należy również Marian (przepyszna, nieco groteskowa, ale jednak naznaczona tragizmem Rossy de Palma) – choć do rodziny formalnie nie należy.
Nowy film Hiszpana ukazuje rozstania o wiele boleśniejsze, wręcz druzgocące, uczucia niszczące człowieka do szczętu – przede wszystkim poczucie winy, z którym zmagają się niemal wszyscy bohaterowie. Dowodzi też, że człowiek to istota krucha – jak tajemniczy mężczyzna w pociągu, Xoan, nastoletnia Antía, wreszcie sama Julieta, tak silna podczas pracy w szkole, a tak bezradna wobec kolejnych traum. Tylko nimfa Kalipso była obdarzona doskonałą urodą, wieczną młodością i nieśmiertelnością (jak tłumaczy uczniom tytułowa bohaterka) oraz – należałoby dodać – obojętnością na świat ludzkich uczuć. Ludzie przemijają, w swej drodze ku śmierci cierpiąc i nie mogąc się porozumieć.

Skąd wspomniane wcześniej rozczarowanie w Cannes? Myślę, że ze zbyt silnych przyzwyczajeń widzów. Almodóvar zestarzał się (67 lat), ustatkował, stał klasykiem. Entuzjastom jego wcześniejszej twórczości może to przeszkadzać. Jednak bunt nie może trwać całe życie, a poza tym nawet wielbiciele formalnych poszukiwań twórczych powinni ową stateczność Hiszpanowi wybaczyć – przynajmniej dopóki umie z takim wyrazem dowieść nam, że aby zrozumieć drugiego człowieka, nie wystarczy wyobrazić sobie jego doznania, trzeba przeżyć coś podobnego.

,,Julieta”; reż.: Pedro Almodóvar; wyk.: Emma Suárez, Adriana Ugarte, Priscilla Delgado; Hiszpania 2016

Paweł Gabryś-Kurowski
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer

Koniec nadzwyczajnej kasty
Reforma sądownictwa staje się faktem. Mimo sprzeciwów totalnej opozycji oraz ludzi, którzy wyszli na ulicę, PiS przegłosowało zaplanowane zmiany. Czekając na podpis prezydenta, zastanawiamy się: co naprawdę nas czeka i dlaczego opór niektórych środowisk jest tak wielki? O co chodzi w tej reformie? Wyjaśnia Maciej Chudkiewicz.

Sprawiedliwość musi być po naszej stronie
Opozycja i protestujący przeciw reformie sądownictwa obawiają się przede wszystkim upolitycznienia Sądu Najwyższego. Tymczasem na zachodzie powoływanie SN przez ministra sprawiedliwości czy parlament jest… od lat funkcjonującą normą, przeciwko której nikt nie protestuje. O sądownictwie w zachodnich demokracjach – krótki przegląd autorstwa Haliny Kaczmarczyk.

Najnowsze wydanie Tygodnika Solidarność nr 30/2017 już dostępne

Pobierz darmową aplikację do cyfrowego wydania Tygodnika Solidarność
Związek
więcej
reklama_pionowa
Wideo Tysol.pl Dr Waldemar Kozioł Udomowienie nie polonizacja banków
Blogi
avatar
Barbara
Piela

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowy rysunek Barbary Pieli: Grzegorz Schetyna i Władysław Frasyniuk
„Nakręcane żołnierzyki Sorosa”, kredki akwarelowe, karton
avatar
Marian
Panic

Niemieckie media łaskawie uderzają w pojednawcze tony: Nadeszła godzina dyplomacji
Naszym grzecznym chłopcom z portalu "wPolityce", którzy tak bardzo lubią ochać i achać, gdy w niemieckich mediach przypadkiem ukaże się jakiś nieco mniej krytyczny tekst na temat polski - choć dziwnym trafem były to dotąd z reguły wypowiedzi tych, którzy przy innych okazjach tę Polskę najbardziej akurat szkalują - więc tym niezbyt uważnie śledzącym niemiecką prasę panom z prawicowego portalu poleciłbym nieśmiało (trochę jednak ironizując) ten oto tekst z Süddeutsche Zeitung, w którym autor (Thomas Urban) zdobył się na ton nieco bardziej pojednawczy i obiektywny, jakkolwiek zaraz na początku (i w kilku zdaniach później) rzecz jasna wypłacić musiał obowiązkowy trybut na rzecz poprawności politycznej oraz obowiązującej w Niemczech jedynie słusznej linii. Ale nie żądajmy za wiele.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Czy Pan Prezydent wie, że dał pretekst niemieckim mediom do pisania "a nie mówiliśmy?"
Ja nie chcę podkręcać, ale pytam, w jakiej kapsule misi żyć ten nasz kochany pan Prezydent, jeśli nie wie, jak często korzysta się - pal sześć w Polsce, ale przede wszystkim za granicą, zwłaszcza w Niemczech - z owego bezczelnego porównania obecnej sytuacji w Polsce z tą z czasów PRL.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.