M. Staniszewski: PiS-owscy "królowie rolek" przemieszczają swój elektorat w kierunku Brauna
Co musisz wiedzieć:
- Zdaniem autora trywializacja polityki poprzez sprowadzenie jej do rolek, emocji etc. sprzyja Koalicji Obywatelskiej i nie pozwala realnie rozliczać władzy.
- Twierdzi też, że „Królowie rolek” z PiS, w praktyce zamykają się w bańkach, radykalizują własny elektorat i przesuwają go w stronę Grzegorza Brauna, zamiast poszerzać bazę poparcia.
Skupienie się PiS na wojnie na krótkie filmiki wrzucane na TikToka, Instagrama, Facebooka, X czy YouTube’a jest jednym z najcięższych grzechów tej formacji. Politycy tej partii weszli na pole przeciwnika, na którym nie są w stanie wygrać. Nawet nie dlatego, że działacze prawicy mają gorszych fachowców, są mniej inteligentni czy błyskotliwi. Jest raczej odwrotnie, co pokazują zasięgi PiS-owców.
Główny błąd polega na tym, że trywializacja polityki sprzyja Koalicji Obywatelskiej i jej przystawkom. Jałowość, która jest cechą charakterystyczną obecnego rządu, łatwo można ukryć w prymitywnej nawalance na kilkudziesięciosekundowe filmiki. Tu nie liczą się fakty, ale bezczelność, chamstwo i prostacki przekaz. Na tym froncie z formacją Donalda Tuska wygrać nie można.
- Komunikat dla mieszkańców woj. śląskiego
- Przewodnicząca KRS: SAFE budzi poważne wątpliwości konstytucyjne
- SAFE – sprzęt wojskowy nie dla Polski, a dla armii UE? Istnieje realne zagrożenie
- Komunikat dla mieszkańców woj. lubelskiego
- Komunikat dla abonentów sieci Plus
- Biedronki, Stokrotki i inne Dino(zaury). O pracy ponad siły w sieciach handlowych w Polsce
- IMGW wydał komunikat. Oto co nas czeka w najbliższych dniach
- NFZ wydał pilny komunikat
- Niemcy biją na alarm. "Pieniądze prawdopodobnie przepadły"
- Władimir Siemirunnij zdobył srebrny medal. Rosja nam tego nie wybaczy
- Cień Grupy D. Jak komanda śmierci MSW zainfekowały III Rzeczpospolitą
Zgubne sukcesy
Wielomilionowe zasięgi rolek (krótkich filmów publikowanych na platformach mediów społecznościowych) posłów Dariusza Mateckiego, Jacka Ozdoby czy Jana Kanthaka z jednej strony pokazują umiejętność poruszania się młodszych polityków PiS w nowych mediach – przynosząc im zresztą spore dochody – ale z drugiej są przekleństwem tej formacji. Oczywiście w ten sposób docierają do szerokich rzesz wyborców – wbrew pozorom nie tylko młodych – wzbudzając w nich niechęć do rządzących. Tyle tylko że najczęściej ze swoim przekazem trafiają do zamkniętych grup odbiorców o poglądach konserwatywnych. Przekonują więc przekonanych. Uproszczony obraz świata – bo jaki inny można przedstawić w materiale trwającym krócej niż minuta – nie spowoduje refleksji u osób myślących inaczej. Nie zasieje wątpliwości, nie zachęci do analizy. Filmiki są przecież jak uderzenia cepem: mocne, ale tępe.
W rzeczywistości więc posłowie zdobywający ogromną popularność w mediach społecznościowych walczą ze swoimi kolegami z tej samej listy. Zapewniają sobie jedynie poparcie zamkniętej grupy wyborców. Gwarantują własny sukces wyborczy, ale wcale nie powiększają liczby osób skłonnych poprzeć całą formację.
Wiele badań wskazuje zresztą na to, że nawet zawężają bazę wyborczą PiS. Coraz bardziej zaostrzając przekaz – tylko taki ma przecież szansę wzbudzenia emocji – radykalizują także swoich zwolenników. Ci nie domagają się już przecież tylko odsunięcia od władzy Donalda Tuska, ale wyjścia Polski z Unii Europejskiej, poniżania prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego czy nacjonalizacji niemieckich mediów w naszym kraju. To napędza ruch.
Wyborcy nie chcą już więc słuchać merytorycznego Mateusza Morawieckiego, staroświeckiego Jarosława Kaczyńskiego czy nawet krewkiego, ale rozumiejącego polityczne niuanse Przemysława Czarnka. Domagają się prostych recept na poprawę rzeczywistości, takich jakie serwuje Grzegorz Braun. PiS-owscy królowie rolek w dużej mierze odpowiadają więc także za przemieszczanie się własnego elektoratu w kierunku Konfederacji Korony Polskiej. To oni w znacznym stopniu odpowiadają za rosnące poparcie dla formacji Brauna.
Bez programu
Wyjaławianie polityki powoduje, że planowanie wielkich inwestycji i kierunków rozwoju kraju przestaje mieć znaczenie. Wszystko, czego nie da się opowiedzieć przez mniej niż minutę, staje się nudne i niepotrzebne. Liczy się wystrzelenie mocnego ładunku emocji – najlepiej prostych i maksymalnie negatywnych.
I tu pojawia się kolejny paradoks. Internetowy sukces wyrazistych i radykalnych polityków PiS daje wytchnienie partii Tuska. Nie da się przecież w kilkadziesiąt sekund skutecznie opowiedzieć na przykład o tym, dlaczego program SAFE będzie katastrofą dla finansów naszego kraju. W rolce zmieści się tylko kilka zdań o tym, że zarobią na tym Niemcy i Francuzi, a Polacy wezmą kredyt, który będą spłacać latami.
Gdy politycy PO w tym samym prymitywnym tonie odpowiedzą – bez podawania żadnych faktów i planów – że osiemdziesiąt procent pieniędzy z tego programu trafi do rodzimego przemysłu, to wyborcy mogą wierzyć jednym albo drugim. Ich decyzja nie wynika z siły i trafności przedstawionych argumentów, faktów oraz liczb, ale z sympatii lub wyrazistości mówiącego. Tę może wywołać groźna mina, szeroki uśmiech czy użycie kilku dosadnych, wpadających w ucho słów. Kto głośniej krzyczy, ten wygrywa.
Coraz bardziej prymitywny przekaz sprawia także, że fatalna polityka obecnego rządu pozostaje w zasadzie nierozliczona. Skandaliczne zaniedbania, błędy czy wręcz działania na szkodę własnego kraju są przykrywane idiotycznymi filmikami Donalda Tuska pokazującymi wizytę u fryzjera, zbieranie grzybów czy rysowanie pieska. Za nim do boju ruszają zastępy tępawych polityków KO – np. Konrad Frysztak, Witold Zembaczyński, Michał Szczerba, Dariusz Joński czy Marta Wcisło. Zasypują oni internet chamskimi wykwitami własnych przemyśleń, a częściej przygotowanych przekazów dnia. To zaspokaja emocjonalne i intelektualne oczekiwania większości zwolenników Koalicji Obywatelskiej, ale wyborcy o poglądach konserwatywnych, a szczególnie umiarkowanie konserwatywnych, mają większe wymagania. Oczekują konkretu, nie banału.
Prawdziwy dialog
Utrzymujące się wysokie poparcie Koalicji Obywatelskiej wynika więc w dużej mierze z nieumiejętności pokazania, jak słaby i nieudolny jest ten rząd. Tego nie zrobi się za pomocą rolek, a już na pewno nie może to być główne narzędzie. Strategia komunikacyjna obecnej partii rządzącej – o ile taka w ogóle istnieje – opiera się na nudnawych konferencjach prasowych oraz bombardowaniu platform społecznościowych dosadnymi, przerysowanymi treściami. Najmniej w tym wszystkim jest dialogu z wyborcami. Tymi wiernymi, ale także zawiedzionymi, którzy w 2023 r. zagłosowali na Trzecią Drogę czy mniejsze prawicowe partyjki.
Wydaje się, że zaledwie kilkoro polityków PiS zrozumiało, że do sukcesu prowadzi inna droga. Widać to na spotkaniach z wyborcami Mateusza Morawieckiego, Daniela Obajtka, Beaty Szydło czy Przemysława Czarnka. Sale są wypełnione po brzegi. Ich siłą nie są kąśliwe żarciki, ale zdolność do jasnego i zrozumiałego wyjaśniania, na czym polegają obłędy obecnego rządu, oraz pokazywania alternatywy. Nie boją się ani konfrontacji z innymi poglądami, ani rozliczania własnych rządów. Umieją wyposażyć zwolenników PiS w wiedzę, którą ci przekażą dalej czy użyją podczas domowych, sąsiedzkich czy kawiarnianych dyskusji o polityce. To właśnie aktywni wyborcy są kluczem do sukcesu wyborczego. Ich zaangażowanie i przekonanie o słuszności proponowanych rozwiązań może wpłynąć na trwałą zmianę nastrojów społecznych.
O ile ostre internetowe przekazy tworzą bańki informacyjne, polityczne, światopoglądowe i emocjonalne, a więc w rzeczywistości izolują obywateli, ograniczając zwykłą, codzienną wymianę opinii, o tyle zaszczepienie w świadomych obywatelach przekonania o konieczności zmian powoduje nawiązanie więzi społecznych. To właśnie one są prawdziwym kapitałem. Nie tylko politycznym, ale również społecznym.
Stracona szansa
Od przynajmniej dwóch miesięcy rząd pikuje w korkociąg wpadek, afer, skandali i błędów. Niemal każdego dnia pojawia się nowy powód do kpin i żartów. Na nich królowie rolek robią gigantyczne zasięgi. Przejęzyczenie Pauliny Hennig-Kloski, ignorancja Adama Szłapki, brak wiedzy Michała Szczerby, okulary Dariusza Jońskiego, chamstwo Radosława Sikorskiego, no i oczywiście kłamstwa Donalda Tuska dają paliwo do nagrywania niezliczonej liczby filmów. Tyle tylko że główny problem tego rządu leży w kwestiach znacznie poważniejszych.
Zapaść służby zdrowia, deficyt budżetowy, który przybliża nas do scenariusza greckiego, najszybciej w Europie drożejąca energia, narastające zwolnienia grupowe, zagrożone rolnictwo, upadające górnictwo i hutnictwo, całkowity chaos w wymiarze sprawiedliwości – to tylko kilka dziedzin, z którymi zupełnie nie radzi sobie obecna władza. To także miliony rozgoryczonych ludzi, którzy tracą właśnie poczucie bezpieczeństwa. Oni zasługują na więcej niż nagranie kąśliwego filmiku – chcieliby zobaczyć drogę wyjścia z kryzysu. Nie wystarczy im zapewnienie, że gdy uda się odsunąć Tuska od władzy, sytuacja od razu się poprawi. Tak przecież mówiła Izabela Leszczyna i wiadomo, jak się to skończyło dla szpitali. Ani ona, ani PiS nie mają czarodziejskiej różdżki, potrzebne są więc konkrety.
I tego właśnie dziś brakuje największej opozycyjnej partii. Dysponując znacznie większym potencjałem intelektualnym i kadrowym niż Koalicja Obywatelska, nie potrafi rozpocząć poważnej dyskusji o naprawie państwa. Wyjść poza ogólniki, żarciki i złośliwości, by zacząć uprawiać politykę dla dorosłych. Nie zdołała narzucić tonu dyskusji. Aż trudno uwierzyć, że po zwycięstwie Karola Nawrockiego PiS nie potrafiło pójść za ciosem i zepchnąć ekipę Tuska do defensywy. Nie ilością wyemitowanych filmików, ale twardym rozliczaniem błędów i szkodliwych decyzji. Potraktowaniem swoich wyborców, jak ludzi inteligentnych i zasługujących na szacunek. Udowodnieniem, że polityka nie musi być prymitywna i banalna, bo chodzi w niej o coś więcej. To jest jednak znacznie trudniejsze od nagrania rolki.
[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]




