Exposé Sikorskiego wyznacza Polsce rolę landu w unijnym państwie pod kontrolą Niemiec

Brak wypełniania polskiej racji stanu – tak w skrócie można podsumować informację, jaką przedłożył Sejmowi wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski / PAP/Albert Zawada

Co musisz wiedzieć:

  • Sikorski o polską rację stanu walczyć nie zamierza.
  • Szef MSZ wykorzystuje rosyjskie zagrożenie do realizacji polityki zgodnej z interesami Niemiec.
  • Radosław Sikorski w swoim przemówieniu wielokrotnie mijał się z prawdą.

 

Zagrożenie wojną

Radosław Sikorski w wygłoszonym w Sejmie exposé powiedział, że „bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa”. W jego ocenie „sytuacja jest poważna, nie wolno nam sobie pozwolić na paraliż”.

Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji

– przekonywał.

Przywołał słowa niemieckiego ministra obrony, który nie wyklucza, że Rosja byłaby gotowa zaatakować kraj NATO nie za trzy czy dwa lata, ale nawet w tym roku.

Szefowa MI6 ocenia, że już „poruszamy się w sferze pomiędzy pokojem a wojną”

– mówił Sikorski w kontekście zagrożenia ze strony Rosji.

Problem jednak w tym, że zarówno on, jak i Donald Tusk wspierają politykę Ursuli von der Leyen obniżania polskiego bezpieczeństwa i polskiej odporności.

 

Sikorski o polską rację stanu walczyć nie zamierza

Obydwaj politycy nie widzą problemu w uderzaniu w bezpieczeństwo finansowe Polski kolejnymi wspólnotowymi pożyczkami czy Zielonym Ładem, bezpieczeństwo energetyczne – przy pomocy dekarbonizacji (w sytuacji zagrożenia wojną jest ono szczególnie istotne), bezpieczeństwo żywnościowe – poprzez systematyczne rozkładanie polskiego rolnictwa najpierw wpuszczeniem na rynek UE produktów z Ukrainy, a teraz – z krajów Mercosur, nie mówiąc już o ustawie o aktywnym rolniku i strategii Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które, jeżeli weszłyby w życie, doprowadziłyby do upadku wielu gospodarstw rolnych. A bez rodzimych gospodarstw rolnych nie ma co marzyć o prowadzeniu jakichkolwiek działań obronnych. Do tego dochodzi jeszcze osłabianie tkanki społecznej przy pomocy lewicowych ideologii, aby społeczeństwo stało się niezdolne do obrony.

Nic zatem dziwnego, że w exposé ministra Sikorskiego nie wybrzmiała żadna z tych kwestii – o żadną z nich nie będzie walczył na forum Unii Europejskiej i jest to fatalna informacja dla wszystkich obywateli.

 

Forsowanie SAFE za wszelką cenę

Odnosząc się do NATO i Unii Europejskiej, szef polskiej dyplomacji stwierdził, że „obie organizacje się uzupełniają”.

Dlatego tak ważne jest wykorzystanie potencjału finansowego Unii dla rozwoju obronności. Temu służy Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, tak zwany SAFE

 – oświadczył Sikorski.

Tyle tylko, że SAFE nie jest żadnym „wykorzystaniem potencjału finansowego Unii”, ale uwikłaniem się we wspólnotową pożyczkę, z której pieniędzy możemy nie zobaczyć nigdy, obarczonej na dodatek ogromnym ryzykiem walutowym. Jest to ponadto mechanizm oddający Komisji Europejskiej kompetencje w obszarze wojskowości, który jest zarezerwowany wyłącznie dla państw członkowskich. O tym niestety Radosław Sikorski milczał jak zaklęty, wprowadzając przy okazji nieco dezinformacji.

 

Mity Sikorskiego

Otóż szef MSZ przekonywał, że pożyczki pozyskane za pomocą SAFE są „znacznie tańsze niż te zaciągane przez nasz Skarb Państwa” i że Ministerstwo Finansów „szacuje różnicę w kosztach obsługi na nawet 36 miliardów złotych”. Problem w tym, że, po pierwsze, nie ma żadnego wyliczenia realnych kosztów obsługi tego zadłużenia ani prognoz wahań rynkowych pozwalających określić opłacalność zaciągania kredytu w euro. Każdy, kto ma minimalną wiedzę na temat ekonomii, wie doskonale, że kredyty zaciąga się w walucie, w której się zarabia, a w przypadku państwa polskiego – w której zbiera się podatki. Należy też zawalczyć o stałe stopy procentowe, szczególnie że jest to tak wysoka suma, gdyż mówimy o prawie 200 mld zł, i wziąć kredyt w złotych. Sikorski zatem nie powiedział prawdy, ale sprzedawał politykom i obywatelom skrojony w Brukseli folder reklamowy, równie uczciwy, jak wizje wakacji pod palmami z pieniędzy z OFE.

 

Mijania się z prawdą ciąg dalszy

Ale to nie koniec dezinformacji w wykonaniu szefa polskiej dyplomacji. I tak dowiadujemy się, że za pieniądze z SAFE do zamówionych już 32 amerykańskich myśliwców F-35 moglibyśmy dodać kolejne 32. Tyle tylko, że F-35 są produkcji amerykańskiej, a program SAFE wyklucza zakupy poza Unią Europejską – pozwala, żeby jedynie 35 proc. komponentów danego sprzętu pochodziło z krajów spoza UE.

Co więcej, wicepremier przekonywał, że „aż 80 proc. wydatków będzie inwestycją w nasz, polski przemysł”. I tu znowu kwestia rzetelności – jako polski przemysł rząd rozumie firmy produkujące na terytorium polski, a nie firmy jedynie z polskim kapitałem. To jedno. Druga kwestia jest taka, że na podpisanie kontraktów jest zbyt mało czasu, żeby polskie firmy – poza PGZ – były w stanie się z nich wywiązać w terminie, co oznacza, że z automatu kontrakty będą przesuwane za  granicę.

Sikorski powołał się ponadto na szefa MON, który deklaruje, że pierwsze baterie systemu antydronowego finansowanego z SAFE mogą trafić w tym roku do Polski.

To oznacza, że jeśli instrumentu SAFE nie będzie i w przypadku kolejnego nalotu w przyszłym roku nie zestrzelimy rosyjskich dronów nad Polską, to współodpowiedzialność za to poniosą ci, którzy głosują przeciwko SAFE

– histeryzował Sikorski.

I tu znowu jest przekłamanie, ponieważ Polska mogłaby skorzystać z niezależnego od widzimisię Komisji Europejskiej sposobu finansowania zbrojeń w postaci wypuszczenia euroobligacji na dokładnie takie samo oprocentowanie. Takie rozwiązanie nie tylko uwolniłoby nasz kraj od zawartego w SAFE mechanizmu warunkowości, ale przede wszystkim dałoby nam swobodę zakupu takiego sprzętu, jaki jest nam rzeczywiście potrzebny, a nie, jaki chcą nam wcisnąć unijni urzędnicy.

Polska mogłaby też samodzielnie zabiegać o kredyty w bankach – mamy dobry rating i z tym nie byłoby problemu, ale takiego wariantu rząd Donalda Tuska też nie bierze pod uwagę.

 

Polska ma pogłębiać zależność od UE

Tu nie chodzi zatem o to, żeby Polska się zbroiła – i z exposé Radosława Sikorskiego wybrzmiało to bardzo mocno – ale żeby pogłębiła swoją zależność od Unii Europejskiej, a przede wszystkim od Niemiec. Sikorski wykorzystał przy tym dokładnie ten sam chwyt, który stosuje notorycznie Ursula von der Leyen – straszenia Rosją (która rzeczywiście stanowi realne zagrożenie) – w celu doprowadzenia do centralizacji Unii Europejskiej w jedno superpaństwo i pozbawienia Polski suwerenności. Utrata kontroli nad obszarem resortów siłowych – a do tego sprowadzałoby się w praktyce wprowadzenie programu SAFE – oznaczałaby de facto koniec polskiej państwowości i to należy sobie uświadomić.

 

Pomoc Ukrainie

Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd

– mówił w Sejmie Radosław Sikorski.

Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie

– podkreślił.

I tu znowu diabeł tkwi w szczegółach, bo jak pomagać państwu, które samo nie chce sobie pomóc? Wystarczy poczytać ukraińskie media, aby dowiedzieć się, że mimo wojny rośnie liczba ukraińskich milionerów – tylko w 2025 według Państwowej Służby Podatkowej liczba milionerów na Ukrainie wzrosła aż o 63 proc. w porównaniu z rokiem 2024. Korupcja jest tam wszechobecna, natomiast nikt nie kontroluje, do kogo rzeczywiście trafia pomoc od państw UE. Ani Komisja Europejska, ani państwo polskie nie prowadzi takich analiz, za to osłabia polskie bezpieczeństwo poprzez dokarmianie wiecznie głodnych kolejnych funduszy ukraińskich milionerów. I co ciekawe, Radosław Sikorski nie powiedział w exposé, że zadba, aby te pieniądze trafiły rzeczywiście na cele obronne, ale ograniczył się do szastaniem pieniędzmi polskich podatników na dalsze transze pomocy finansowej.

 

Dzielenie Polaków

Celem wroga jest przestraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych; Kreml nie ustąpi, będzie testował kolejne granice

– mówił Radosław Sikorski. Ocenił, że w tej walce ważne jest budowanie odporności polskiego społeczeństwa.

Sikorski zauważył, że już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu. Przypomniał, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony, doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Podkreślał, że zatrzymani sprawcy działali na zlecenie obcego wywiadu (prawda jest taka, że części sprawców w ogóle nie złapano).

Poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej oraz kampanie fake newsów i manipulacji w internecie

– perorował.

Problem w tym, że nikt tak skutecznie nie dzieli społeczeństwa, jak obecnie rządząca koalicja. Nikt też tak skutecznie nie osłabia zaufania do władz państwowych. I tu naprawdę rosyjskie służby nie mają w zasadzie wiele do roboty, bo polskojęzyczni politycy są w tym naprawdę dobrzy. Takiej dezinformacji, jaką zafundował rząd, jeżeli chodzi, czy to o drony, czy balony znad Białorusi, nie pamiętam ze strony żadnych władz. Dezinformacja ze strony rządu była również w sprawie umowy UE–Mercosur oraz programu SAFE – nie pozwolono posłom zapoznać się z nim spokojnie przed głosowaniem, ponieważ nie udostępniono im materiałów (był jeden egzemplarz i to w języku angielskim).

Do tego dochodzi stworzenie specjalnej komórki prokuratorskiej do tropienia polskich żołnierzy – obrońców granic, czy uczynienie ze Straży Granicznej „taksówek” do podwożenia migrantów, których podrzucają nam Niemcy. Jeżeli państwo ogłasza „demokrację walczącą” i przestrzeganie prawa, „jak ono to rozumie”, a jego przedstawiciele wprost mówią, że to prawo będą łamać, co zresztą czynią, to jak obywatel ma mieć jakiekolwiek zaufanie do takiego państwa? Tu nie potrzeba żadnych botów czy zaawansowanych strategii realizowanych przez AI – wystarczy posłuchać wiadomości w dziennikach czy chociażby obrad Sejmu.

 

Kreml będzie testował granice

W jednym się trzeba z ministrem Sikorskim zgodzić, a mianowicie, że Kreml nie ustąpi i będzie testował kolejne granice. I może wreszcie dotrze to zarówno do szefa polskiego MSZ, jak i innych ministrów obecnych podczas exposé i zaprzestaną osłabiania kraju.

Polska na dotychczasowe prowokacje Rosji reagowała stanowczo

– perorował Sikorski. Ale gdzie była ta stanowczość? Nie przypominam sobie – oprócz pustej, czczej retoryki – żadnego działania, które stanowiłoby odpowiedź na tego typu akcje.

 

Trzeci podmiot

Stawką wojny w Ukrainie jest nie tylko niepodległość tego państwa, nie tylko bezpieczeństwo naszego regionu Europy; ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim – obok Stanów Zjednoczonych i Chin – filarem nowego, globalnego układu sił

– powiedział Radosław Sikorski. I to stwierdzenie naprawdę daje do myślenia, bo nie jest to rozumowanie w obszarze zachowania polskiej podmiotowości, ale stworzenia „trzeciego filaru” (Unii Europejskiej jako scentralizowanego państwa, jak należy wnioskować), który miałby zajmować mocarstwową pozycję w globalnym układzie sił. Jeżeli przypomnimy sobie „hołd berliński” Sikorskiego i prośbę, aby Niemcy nie pozostawali bezczynni, tylko objęli przywództwo, powyższe słowa z exposé brzmią niezwykle złowrogo. Okazuje się bowiem, że sam szef polskiej dyplomacji nie widzi Polski suwerennej i niepodległej.

 

Relacje z USA

Niestety, pogorszyły się relacje między USA a Europą. To dla Polski szczególne wyzwanie. Sojusz i bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi od dekad były filarem naszej polityki zagranicznej, niezależnie od tego, kto zasiadał w Białym Domu, jaka partia miała większość w Kongresie i kto rządził w Polsce

– mówił Sikorski podczas exposé w Sejmie.

Tyle tylko, że za osłabienie relacji z USA odpowiada rząd Donalda Tuska i sam premier, który obraził Donalda Trumpa i stąd nie ma szans na udanie się do Białego Domu.

Wątpliwości co do wagi relacji z USA są zdaniem Sikorskiego niepokojące, „ponieważ bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje: Unia Europejska i NATO”.

Każda z nich ma inną rolę – nie konkurują ze sobą, ale wzajemnie się dopełniają

– powiedział.

I tutaj znów szef polskiej dyplomacji minął się z prawdą. W kuluarach europejskich instytucji głośno mówi się o konieczności wypchnięcia Stanów Zjednoczonych z Europy i na to obliczona jest polityka zarówno Niemiec, jak i Francji, o samej KE nie wspominając. Co więcej, przy przyjmowaniu (notabene ze złamaniem prawa) projektu nowego traktatu UE wprost zapisano pomysł, aby docelowo Unia Europejska zastąpiła NATO w obszarze Starego Kontynentu. Wątpię, aby minister Sikorski tej świadomości nie posiadał.

 

Trójmorze

Radosław Sikorski przekonywał, że Polska wzmacnia dwustronne sojusze obronne, a na znaczeniu zyskuje też współpraca w regionie Morza Bałtyckiego.

Łączą nas związki gospodarcze i społeczne, ocena zagrożeń, jak również determinacja do wspólnych działań. Nieprzypadkowo w tym regionie widzimy tak dużą dynamikę wzrostu wydatków obronnych

– perorował. Przekonywał, że Polska wykorzystuje też swoje trwające przewodnictwo w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, aby współpracować jeszcze ściślej.

Wspólnie możemy skuteczniej chronić naszą infrastrukturę krytyczną – gazociągi, ropociągi, kable energetyczne. Pozostajemy otwarci także na współpracę w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki oraz Inicjatywy Trójmorza

– mówił.

Słowom tym również należy się sprostowanie, ponieważ za czasów rządów Koalicji Obywatelskiej projekt Trójmorza został zupełnie odsunięty na rzecz wznowienia Trójkąta Weimarskiego – te dwa formaty wzajemnie się wykluczają, ponieważ Niemcy nie życzą sobie wzmocnienia Europy Środkowo-Wschodniej, a już tym bardziej obecności w niej Stanów Zjednoczonych, które w Trójmorze są zaangażowane.

 

„Wojskowe Schengen”

Bardzo ważne jest uzgodnienie tak zwanego wojskowego Schengen, aby pomoc z zagranicy mogła nadciągnąć nie po wielu tygodniach, lecz znacznie szybciej – bez barier prawnych

– przekonywał Sikorski, ignorując zupełnie zagrożenia związane z tym projektem.

Powiedzmy sobie jasno, „wojskowe Schengen” jest szyte pod armię Niemiec, aby mogła ona swobodnie wkraczać do dowolnego kraju Unii Europejskiej, w tym również Polski, i dokonywać „braterskiej pomocy” na wzór dawnego Związku Sowieckiego. Taka „bratnia pomoc” w sytuacji istnienia takiej strefy z punktu widzenia prawa nie mogłaby zostać nazwana agresją.

 

Potrzeba reformy UE

Polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie

– mówił Sikorski. Podkreślał, że Europa potrzebuje reform, ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu o UE, a nie na jej gruzach.

Tym, którzy chcieliby Unii słabej, albo Unii bez Polski, zwracam uwagę na oczywisty paradoks. Kiedy po latach Bruksela zaczyna realizować nasze postulaty – w sprawie migracji stawiając nacisk na kontrolę granic, w polityce środowiskowej wycofując się z nadmiernych obciążeń, a w relacjach z Rosją sięgając po stanowcze środki w tym obronne, niektórzy polscy politycy sieją antyeuropejską propagandę i chcą nas z Unii wyprowadzić

– powiedział Sikorski.

W tym miejscu znowu szef polskiego MSZ minął się z prawdą. Przede wszystkim UE wcale nie rezygnuje z przyjmowania migrantów, ale – co artykułowała na ostatniej konferencji ws. migracji Ursula von der Leyen – chce legalizacji ich pobytu, legalizacji ich napływu oraz stworzenia specjalnych, bezpiecznych kanałów ich przerzutu na kontynent. Retoryka o „kontroli granic” jest obliczona na uspokojenie społeczeństw i w nią wpisuje się Radosław Sikorski w swoim exposé.

Co do polityki środowiskowej to KE utrzymuje szaleńczy projekt wdrażania Zielonego Ładu i tutaj nic się nie zmieniło – ETS dobija nie tylko polską gospodarkę, do tego dekarbonizacja, windowanie cen opału z powodu środowiskowych manii co poniektórych polityków. Można długo wyliczać.

Na Kremlu się śmieją

Jeżeli zaś chodzi o „stanowcze środki”, jakie KE miała rzekomo wprowadzić przeciwko Rosji, to na Kremlu się z nich zwyczajnie śmieją – sankcje są tak wprowadzane, że swobodnie można je obchodzić, próbuje się wykorzystać potrzebę stworzenia zdolności obronnych do uzależnienia krajów wschodniej flanki UE od Niemiec, uderza się w ich bezpieczeństwo i prawo do samostanowienia. I to ma być odpowiedź na rosyjskie zagrożenie?

Sikorski chce budowania w oparciu o UE. Ale jaką? Tego bowiem do końca nie doprecyzował. Czy chodzi mu o „niepodległą UE”, jakiej żądają Niemcy i kanclerz Niemiec na Europę Ursula von der Leyen? Jeżeli tak, to trzeba się naprawdę zastanowić nie tyle nad polexitem, ale „Polrescue”.

 

Sikorski broni unijnej polityki

Szef MSZ oświadczył ponadto, że „polskie Ordo Iuris, węgierskie rządowe Kolegium Macieja Korwina (MCC) we współpracy ze środowiskami amerykańskich nacjonalistów wspólnie budują program na rzecz paraliżu Unii. Najpierw planują ją zepsuć, a następnie krytykować za to, że nie działa”.

W sposób pośredni wyraził w ten sposób swój stosunek do troski, z jaką mówił o UE podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa amerykański sekretarz stanu Marco Rubio. Dowodzi to, że Sikorski wcale nie myśli o mocnej Polsce w zdrowej UE, ale chce realizować koncepcję Altiero Spinellego budowania unijnego superpaństwa, w którym „rząd rewolucyjny” stworzy „nową demokrację” (patrz: Manifest z Ventotene).

W swoim przemówieniu szef polskiej dyplomacji wpisał się w koncepcję Spinellego wyjątkowo skutecznie. Podkreślił bowiem, że rozpad Unii przyniósłby „nieograniczony, narodowy egoizm, o którym niektórzy, także na tej sali (sejmowej), marzą”. To Altiero Spinellemu przeszkadzały państwa suwerenne, ponieważ – jego zdaniem – prowadziły do egoizmu, a następnie do totalitaryzmu. To jest dokładnie ta sama myśl.

 

Podsumowanie

Czego zabrakło najbardziej w exposé Sikorskiego to polskiej racji stanu, asertywności wobec instytucji unijnych oraz rządu niemieckiego i potrzeby zachowania suwerenności. Wiele za to było przekłamań i manipulacji obliczonych na to, że obywatele nie obserwują uważnie polskiej i światowej sceny politycznej. Jest to niezmiernie smutna konstatacja, bo wynikająca z exposé Sikorskiego polityka wyznacza miejsce Polski jako obszaru podległego, osłabionego, za to bogatego w zakłamującą rzeczywistość polityczną retorykę.


 

POLECANE
Rau: Będziemy głosować za odrzuceniem informacji ministra spraw zagranicznych z ostatniej chwili
Rau: Będziemy głosować za odrzuceniem informacji ministra spraw zagranicznych

Były szef MSZ Zbigniew Rau oświadczył w czwartek w Sejmie, że posłowie PiS będą głosowali za odrzuceniem informacji wygłoszonej przez wicepremiera, szefa MSZ Radosława Sikorskiego o priorytetach polskiej polityki zagranicznej w 2026 r. Jego zdaniem działania rządu szkodzą polskiej racji stanu.

„Szacunek dla Węgier!. Orban wysyła list do Zełenskiego Wiadomości
„Szacunek dla Węgier!". Orban wysyła list do Zełenskiego

Premier Węgier Viktor Orban opublikował w czwartek w internecie list otwarty do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, w którym zarzuca mu prowadzenie „antywęgierskiej polityki” i domaga się jej zmiany. Więcej szacunku dla Węgier - zażądał.

Exposé Sikorskiego wyznacza Polsce rolę landu w unijnym państwie pod kontrolą Niemiec tylko u nas
Exposé Sikorskiego wyznacza Polsce rolę landu w unijnym państwie pod kontrolą Niemiec

Brak wypełniania polskiej racji stanu – tak w skrócie można podsumować informację, jaką przedłożył Sejmowi wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Komunikat dla mieszkańców woj. pomorskiego Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców woj. pomorskiego

W województwie pomorskim rzeka Wierzyca osiągnęła poziom przekraczający stany ostrzegawcze – od Bożegopola Szlacheckiego aż po ujście. Ostrzeżenie obowiązuje od 24 lutego 2026 roku od godz. 11:37 do 28 lutego 2026 roku do godz. 16:00.

To polskie miasto może pochwalić się rekordową liczbą turystów w 2025 roku Wiadomości
To polskie miasto może pochwalić się rekordową liczbą turystów w 2025 roku

Lublin przyciąga coraz więcej turystów. W 2025 roku miasto odwiedziło rekordowe 2,2 mln osób, w tym znacząca liczba gości z zagranicy. Popularność miasta rośnie zarówno wśród Polaków spoza województwa, jak i turystów zza granicy, dla których Lublin staje się coraz ciekawszym kierunkiem wyjazdów.

Burza po emisji serialu „Na Wspólnej”. Ta postać podzieliła widzów Wiadomości
Burza po emisji serialu „Na Wspólnej”. Ta postać podzieliła widzów

Po ponad dwóch dekadach emisji „Na Wspólnej” wciąż potrafi zaskakiwać. Tym razem za sprawą Kaliny – bohaterki, która w krótkim czasie wywołała prawdziwą burzę wśród widzów i stała się jedną z najczęściej komentowanych postaci ostatnich miesięcy.

Nawrocki po exposé Sikorskiego: Zabrakło asertywności wobec KE z ostatniej chwili
Nawrocki po exposé Sikorskiego: Zabrakło asertywności wobec KE

– Zabrakło w wystąpieniu szefa MSZ Radosława Sikorskiego nieco większej asertywności w stosunku do Komisji Europejskiej – ocenił w czwartek w Sejmie prezydent Karol Nawrocki. Według prezydenta Sikorski „zaprojektował sobie też na 15 minut problem polexitu”, którego, jak zaznaczył, nie ma.

20 mln zł z cyberoszustw. Służby zatrzymały 13 osób Wiadomości
20 mln zł z cyberoszustw. Służby zatrzymały 13 osób

Służby rozbiły międzynarodową grupę przestępczą działającą w różnych częściach kraju i trudniącą się praniem pieniędzy uzyskanych z oszustw internetowych. Zatrzymano 13 mężczyzn w wieku 23 - 57 lat, którzy usłyszeli zarzuty m.in. prania ok. 20 mln zł. Wobec 10 z nich sąd zastosował tymczasowy areszt.

Sikorski naciska na Nawrockiego ws. ambasadorów z ostatniej chwili
Sikorski naciska na Nawrockiego ws. ambasadorów

Szef MSZ Radosław Sikorski po raz kolejny zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie złożonych wniosków o nominacje ambasadorskie. Podziękował też byłemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie za podpisanie 24 nominacji ambasadorskich w ostatnim roku urzędowania.

Komunikat dla mieszkańców Łodzi Wiadomości
Komunikat dla mieszkańców Łodzi

Od 1 marca kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej w Łódź czekają duże zmiany w rejonie Plac Niepodległości. Rusza remont torowiska, a wraz z nim nowa organizacja ruchu, objazdy i zmienione trasy tramwajów oraz autobusów. Sprawdź, które linie pojadą inaczej i jak najlepiej zaplanować przejazd.

REKLAMA

Exposé Sikorskiego wyznacza Polsce rolę landu w unijnym państwie pod kontrolą Niemiec

Brak wypełniania polskiej racji stanu – tak w skrócie można podsumować informację, jaką przedłożył Sejmowi wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski / PAP/Albert Zawada

Co musisz wiedzieć:

  • Sikorski o polską rację stanu walczyć nie zamierza.
  • Szef MSZ wykorzystuje rosyjskie zagrożenie do realizacji polityki zgodnej z interesami Niemiec.
  • Radosław Sikorski w swoim przemówieniu wielokrotnie mijał się z prawdą.

 

Zagrożenie wojną

Radosław Sikorski w wygłoszonym w Sejmie exposé powiedział, że „bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa”. W jego ocenie „sytuacja jest poważna, nie wolno nam sobie pozwolić na paraliż”.

Pasywność lub liczenie na innych to zaproszenie do eskalacji

– przekonywał.

Przywołał słowa niemieckiego ministra obrony, który nie wyklucza, że Rosja byłaby gotowa zaatakować kraj NATO nie za trzy czy dwa lata, ale nawet w tym roku.

Szefowa MI6 ocenia, że już „poruszamy się w sferze pomiędzy pokojem a wojną”

– mówił Sikorski w kontekście zagrożenia ze strony Rosji.

Problem jednak w tym, że zarówno on, jak i Donald Tusk wspierają politykę Ursuli von der Leyen obniżania polskiego bezpieczeństwa i polskiej odporności.

 

Sikorski o polską rację stanu walczyć nie zamierza

Obydwaj politycy nie widzą problemu w uderzaniu w bezpieczeństwo finansowe Polski kolejnymi wspólnotowymi pożyczkami czy Zielonym Ładem, bezpieczeństwo energetyczne – przy pomocy dekarbonizacji (w sytuacji zagrożenia wojną jest ono szczególnie istotne), bezpieczeństwo żywnościowe – poprzez systematyczne rozkładanie polskiego rolnictwa najpierw wpuszczeniem na rynek UE produktów z Ukrainy, a teraz – z krajów Mercosur, nie mówiąc już o ustawie o aktywnym rolniku i strategii Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które, jeżeli weszłyby w życie, doprowadziłyby do upadku wielu gospodarstw rolnych. A bez rodzimych gospodarstw rolnych nie ma co marzyć o prowadzeniu jakichkolwiek działań obronnych. Do tego dochodzi jeszcze osłabianie tkanki społecznej przy pomocy lewicowych ideologii, aby społeczeństwo stało się niezdolne do obrony.

Nic zatem dziwnego, że w exposé ministra Sikorskiego nie wybrzmiała żadna z tych kwestii – o żadną z nich nie będzie walczył na forum Unii Europejskiej i jest to fatalna informacja dla wszystkich obywateli.

 

Forsowanie SAFE za wszelką cenę

Odnosząc się do NATO i Unii Europejskiej, szef polskiej dyplomacji stwierdził, że „obie organizacje się uzupełniają”.

Dlatego tak ważne jest wykorzystanie potencjału finansowego Unii dla rozwoju obronności. Temu służy Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, tak zwany SAFE

 – oświadczył Sikorski.

Tyle tylko, że SAFE nie jest żadnym „wykorzystaniem potencjału finansowego Unii”, ale uwikłaniem się we wspólnotową pożyczkę, z której pieniędzy możemy nie zobaczyć nigdy, obarczonej na dodatek ogromnym ryzykiem walutowym. Jest to ponadto mechanizm oddający Komisji Europejskiej kompetencje w obszarze wojskowości, który jest zarezerwowany wyłącznie dla państw członkowskich. O tym niestety Radosław Sikorski milczał jak zaklęty, wprowadzając przy okazji nieco dezinformacji.

 

Mity Sikorskiego

Otóż szef MSZ przekonywał, że pożyczki pozyskane za pomocą SAFE są „znacznie tańsze niż te zaciągane przez nasz Skarb Państwa” i że Ministerstwo Finansów „szacuje różnicę w kosztach obsługi na nawet 36 miliardów złotych”. Problem w tym, że, po pierwsze, nie ma żadnego wyliczenia realnych kosztów obsługi tego zadłużenia ani prognoz wahań rynkowych pozwalających określić opłacalność zaciągania kredytu w euro. Każdy, kto ma minimalną wiedzę na temat ekonomii, wie doskonale, że kredyty zaciąga się w walucie, w której się zarabia, a w przypadku państwa polskiego – w której zbiera się podatki. Należy też zawalczyć o stałe stopy procentowe, szczególnie że jest to tak wysoka suma, gdyż mówimy o prawie 200 mld zł, i wziąć kredyt w złotych. Sikorski zatem nie powiedział prawdy, ale sprzedawał politykom i obywatelom skrojony w Brukseli folder reklamowy, równie uczciwy, jak wizje wakacji pod palmami z pieniędzy z OFE.

 

Mijania się z prawdą ciąg dalszy

Ale to nie koniec dezinformacji w wykonaniu szefa polskiej dyplomacji. I tak dowiadujemy się, że za pieniądze z SAFE do zamówionych już 32 amerykańskich myśliwców F-35 moglibyśmy dodać kolejne 32. Tyle tylko, że F-35 są produkcji amerykańskiej, a program SAFE wyklucza zakupy poza Unią Europejską – pozwala, żeby jedynie 35 proc. komponentów danego sprzętu pochodziło z krajów spoza UE.

Co więcej, wicepremier przekonywał, że „aż 80 proc. wydatków będzie inwestycją w nasz, polski przemysł”. I tu znowu kwestia rzetelności – jako polski przemysł rząd rozumie firmy produkujące na terytorium polski, a nie firmy jedynie z polskim kapitałem. To jedno. Druga kwestia jest taka, że na podpisanie kontraktów jest zbyt mało czasu, żeby polskie firmy – poza PGZ – były w stanie się z nich wywiązać w terminie, co oznacza, że z automatu kontrakty będą przesuwane za  granicę.

Sikorski powołał się ponadto na szefa MON, który deklaruje, że pierwsze baterie systemu antydronowego finansowanego z SAFE mogą trafić w tym roku do Polski.

To oznacza, że jeśli instrumentu SAFE nie będzie i w przypadku kolejnego nalotu w przyszłym roku nie zestrzelimy rosyjskich dronów nad Polską, to współodpowiedzialność za to poniosą ci, którzy głosują przeciwko SAFE

– histeryzował Sikorski.

I tu znowu jest przekłamanie, ponieważ Polska mogłaby skorzystać z niezależnego od widzimisię Komisji Europejskiej sposobu finansowania zbrojeń w postaci wypuszczenia euroobligacji na dokładnie takie samo oprocentowanie. Takie rozwiązanie nie tylko uwolniłoby nasz kraj od zawartego w SAFE mechanizmu warunkowości, ale przede wszystkim dałoby nam swobodę zakupu takiego sprzętu, jaki jest nam rzeczywiście potrzebny, a nie, jaki chcą nam wcisnąć unijni urzędnicy.

Polska mogłaby też samodzielnie zabiegać o kredyty w bankach – mamy dobry rating i z tym nie byłoby problemu, ale takiego wariantu rząd Donalda Tuska też nie bierze pod uwagę.

 

Polska ma pogłębiać zależność od UE

Tu nie chodzi zatem o to, żeby Polska się zbroiła – i z exposé Radosława Sikorskiego wybrzmiało to bardzo mocno – ale żeby pogłębiła swoją zależność od Unii Europejskiej, a przede wszystkim od Niemiec. Sikorski wykorzystał przy tym dokładnie ten sam chwyt, który stosuje notorycznie Ursula von der Leyen – straszenia Rosją (która rzeczywiście stanowi realne zagrożenie) – w celu doprowadzenia do centralizacji Unii Europejskiej w jedno superpaństwo i pozbawienia Polski suwerenności. Utrata kontroli nad obszarem resortów siłowych – a do tego sprowadzałoby się w praktyce wprowadzenie programu SAFE – oznaczałaby de facto koniec polskiej państwowości i to należy sobie uświadomić.

 

Pomoc Ukrainie

Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd

– mówił w Sejmie Radosław Sikorski.

Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie

– podkreślił.

I tu znowu diabeł tkwi w szczegółach, bo jak pomagać państwu, które samo nie chce sobie pomóc? Wystarczy poczytać ukraińskie media, aby dowiedzieć się, że mimo wojny rośnie liczba ukraińskich milionerów – tylko w 2025 według Państwowej Służby Podatkowej liczba milionerów na Ukrainie wzrosła aż o 63 proc. w porównaniu z rokiem 2024. Korupcja jest tam wszechobecna, natomiast nikt nie kontroluje, do kogo rzeczywiście trafia pomoc od państw UE. Ani Komisja Europejska, ani państwo polskie nie prowadzi takich analiz, za to osłabia polskie bezpieczeństwo poprzez dokarmianie wiecznie głodnych kolejnych funduszy ukraińskich milionerów. I co ciekawe, Radosław Sikorski nie powiedział w exposé, że zadba, aby te pieniądze trafiły rzeczywiście na cele obronne, ale ograniczył się do szastaniem pieniędzmi polskich podatników na dalsze transze pomocy finansowej.

 

Dzielenie Polaków

Celem wroga jest przestraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie, osłabić zaufanie do władz politycznych; Kreml nie ustąpi, będzie testował kolejne granice

– mówił Radosław Sikorski. Ocenił, że w tej walce ważne jest budowanie odporności polskiego społeczeństwa.

Sikorski zauważył, że już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu. Przypomniał, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony, doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Podkreślał, że zatrzymani sprawcy działali na zlecenie obcego wywiadu (prawda jest taka, że części sprawców w ogóle nie złapano).

Poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej oraz kampanie fake newsów i manipulacji w internecie

– perorował.

Problem w tym, że nikt tak skutecznie nie dzieli społeczeństwa, jak obecnie rządząca koalicja. Nikt też tak skutecznie nie osłabia zaufania do władz państwowych. I tu naprawdę rosyjskie służby nie mają w zasadzie wiele do roboty, bo polskojęzyczni politycy są w tym naprawdę dobrzy. Takiej dezinformacji, jaką zafundował rząd, jeżeli chodzi, czy to o drony, czy balony znad Białorusi, nie pamiętam ze strony żadnych władz. Dezinformacja ze strony rządu była również w sprawie umowy UE–Mercosur oraz programu SAFE – nie pozwolono posłom zapoznać się z nim spokojnie przed głosowaniem, ponieważ nie udostępniono im materiałów (był jeden egzemplarz i to w języku angielskim).

Do tego dochodzi stworzenie specjalnej komórki prokuratorskiej do tropienia polskich żołnierzy – obrońców granic, czy uczynienie ze Straży Granicznej „taksówek” do podwożenia migrantów, których podrzucają nam Niemcy. Jeżeli państwo ogłasza „demokrację walczącą” i przestrzeganie prawa, „jak ono to rozumie”, a jego przedstawiciele wprost mówią, że to prawo będą łamać, co zresztą czynią, to jak obywatel ma mieć jakiekolwiek zaufanie do takiego państwa? Tu nie potrzeba żadnych botów czy zaawansowanych strategii realizowanych przez AI – wystarczy posłuchać wiadomości w dziennikach czy chociażby obrad Sejmu.

 

Kreml będzie testował granice

W jednym się trzeba z ministrem Sikorskim zgodzić, a mianowicie, że Kreml nie ustąpi i będzie testował kolejne granice. I może wreszcie dotrze to zarówno do szefa polskiego MSZ, jak i innych ministrów obecnych podczas exposé i zaprzestaną osłabiania kraju.

Polska na dotychczasowe prowokacje Rosji reagowała stanowczo

– perorował Sikorski. Ale gdzie była ta stanowczość? Nie przypominam sobie – oprócz pustej, czczej retoryki – żadnego działania, które stanowiłoby odpowiedź na tego typu akcje.

 

Trzeci podmiot

Stawką wojny w Ukrainie jest nie tylko niepodległość tego państwa, nie tylko bezpieczeństwo naszego regionu Europy; ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim – obok Stanów Zjednoczonych i Chin – filarem nowego, globalnego układu sił

– powiedział Radosław Sikorski. I to stwierdzenie naprawdę daje do myślenia, bo nie jest to rozumowanie w obszarze zachowania polskiej podmiotowości, ale stworzenia „trzeciego filaru” (Unii Europejskiej jako scentralizowanego państwa, jak należy wnioskować), który miałby zajmować mocarstwową pozycję w globalnym układzie sił. Jeżeli przypomnimy sobie „hołd berliński” Sikorskiego i prośbę, aby Niemcy nie pozostawali bezczynni, tylko objęli przywództwo, powyższe słowa z exposé brzmią niezwykle złowrogo. Okazuje się bowiem, że sam szef polskiej dyplomacji nie widzi Polski suwerennej i niepodległej.

 

Relacje z USA

Niestety, pogorszyły się relacje między USA a Europą. To dla Polski szczególne wyzwanie. Sojusz i bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi od dekad były filarem naszej polityki zagranicznej, niezależnie od tego, kto zasiadał w Białym Domu, jaka partia miała większość w Kongresie i kto rządził w Polsce

– mówił Sikorski podczas exposé w Sejmie.

Tyle tylko, że za osłabienie relacji z USA odpowiada rząd Donalda Tuska i sam premier, który obraził Donalda Trumpa i stąd nie ma szans na udanie się do Białego Domu.

Wątpliwości co do wagi relacji z USA są zdaniem Sikorskiego niepokojące, „ponieważ bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje: Unia Europejska i NATO”.

Każda z nich ma inną rolę – nie konkurują ze sobą, ale wzajemnie się dopełniają

– powiedział.

I tutaj znów szef polskiej dyplomacji minął się z prawdą. W kuluarach europejskich instytucji głośno mówi się o konieczności wypchnięcia Stanów Zjednoczonych z Europy i na to obliczona jest polityka zarówno Niemiec, jak i Francji, o samej KE nie wspominając. Co więcej, przy przyjmowaniu (notabene ze złamaniem prawa) projektu nowego traktatu UE wprost zapisano pomysł, aby docelowo Unia Europejska zastąpiła NATO w obszarze Starego Kontynentu. Wątpię, aby minister Sikorski tej świadomości nie posiadał.

 

Trójmorze

Radosław Sikorski przekonywał, że Polska wzmacnia dwustronne sojusze obronne, a na znaczeniu zyskuje też współpraca w regionie Morza Bałtyckiego.

Łączą nas związki gospodarcze i społeczne, ocena zagrożeń, jak również determinacja do wspólnych działań. Nieprzypadkowo w tym regionie widzimy tak dużą dynamikę wzrostu wydatków obronnych

– perorował. Przekonywał, że Polska wykorzystuje też swoje trwające przewodnictwo w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, aby współpracować jeszcze ściślej.

Wspólnie możemy skuteczniej chronić naszą infrastrukturę krytyczną – gazociągi, ropociągi, kable energetyczne. Pozostajemy otwarci także na współpracę w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki oraz Inicjatywy Trójmorza

– mówił.

Słowom tym również należy się sprostowanie, ponieważ za czasów rządów Koalicji Obywatelskiej projekt Trójmorza został zupełnie odsunięty na rzecz wznowienia Trójkąta Weimarskiego – te dwa formaty wzajemnie się wykluczają, ponieważ Niemcy nie życzą sobie wzmocnienia Europy Środkowo-Wschodniej, a już tym bardziej obecności w niej Stanów Zjednoczonych, które w Trójmorze są zaangażowane.

 

„Wojskowe Schengen”

Bardzo ważne jest uzgodnienie tak zwanego wojskowego Schengen, aby pomoc z zagranicy mogła nadciągnąć nie po wielu tygodniach, lecz znacznie szybciej – bez barier prawnych

– przekonywał Sikorski, ignorując zupełnie zagrożenia związane z tym projektem.

Powiedzmy sobie jasno, „wojskowe Schengen” jest szyte pod armię Niemiec, aby mogła ona swobodnie wkraczać do dowolnego kraju Unii Europejskiej, w tym również Polski, i dokonywać „braterskiej pomocy” na wzór dawnego Związku Sowieckiego. Taka „bratnia pomoc” w sytuacji istnienia takiej strefy z punktu widzenia prawa nie mogłaby zostać nazwana agresją.

 

Potrzeba reformy UE

Polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie

– mówił Sikorski. Podkreślał, że Europa potrzebuje reform, ale przyszłość kontynentu europejskiego powinna być budowana w oparciu o UE, a nie na jej gruzach.

Tym, którzy chcieliby Unii słabej, albo Unii bez Polski, zwracam uwagę na oczywisty paradoks. Kiedy po latach Bruksela zaczyna realizować nasze postulaty – w sprawie migracji stawiając nacisk na kontrolę granic, w polityce środowiskowej wycofując się z nadmiernych obciążeń, a w relacjach z Rosją sięgając po stanowcze środki w tym obronne, niektórzy polscy politycy sieją antyeuropejską propagandę i chcą nas z Unii wyprowadzić

– powiedział Sikorski.

W tym miejscu znowu szef polskiego MSZ minął się z prawdą. Przede wszystkim UE wcale nie rezygnuje z przyjmowania migrantów, ale – co artykułowała na ostatniej konferencji ws. migracji Ursula von der Leyen – chce legalizacji ich pobytu, legalizacji ich napływu oraz stworzenia specjalnych, bezpiecznych kanałów ich przerzutu na kontynent. Retoryka o „kontroli granic” jest obliczona na uspokojenie społeczeństw i w nią wpisuje się Radosław Sikorski w swoim exposé.

Co do polityki środowiskowej to KE utrzymuje szaleńczy projekt wdrażania Zielonego Ładu i tutaj nic się nie zmieniło – ETS dobija nie tylko polską gospodarkę, do tego dekarbonizacja, windowanie cen opału z powodu środowiskowych manii co poniektórych polityków. Można długo wyliczać.

Na Kremlu się śmieją

Jeżeli zaś chodzi o „stanowcze środki”, jakie KE miała rzekomo wprowadzić przeciwko Rosji, to na Kremlu się z nich zwyczajnie śmieją – sankcje są tak wprowadzane, że swobodnie można je obchodzić, próbuje się wykorzystać potrzebę stworzenia zdolności obronnych do uzależnienia krajów wschodniej flanki UE od Niemiec, uderza się w ich bezpieczeństwo i prawo do samostanowienia. I to ma być odpowiedź na rosyjskie zagrożenie?

Sikorski chce budowania w oparciu o UE. Ale jaką? Tego bowiem do końca nie doprecyzował. Czy chodzi mu o „niepodległą UE”, jakiej żądają Niemcy i kanclerz Niemiec na Europę Ursula von der Leyen? Jeżeli tak, to trzeba się naprawdę zastanowić nie tyle nad polexitem, ale „Polrescue”.

 

Sikorski broni unijnej polityki

Szef MSZ oświadczył ponadto, że „polskie Ordo Iuris, węgierskie rządowe Kolegium Macieja Korwina (MCC) we współpracy ze środowiskami amerykańskich nacjonalistów wspólnie budują program na rzecz paraliżu Unii. Najpierw planują ją zepsuć, a następnie krytykować za to, że nie działa”.

W sposób pośredni wyraził w ten sposób swój stosunek do troski, z jaką mówił o UE podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa amerykański sekretarz stanu Marco Rubio. Dowodzi to, że Sikorski wcale nie myśli o mocnej Polsce w zdrowej UE, ale chce realizować koncepcję Altiero Spinellego budowania unijnego superpaństwa, w którym „rząd rewolucyjny” stworzy „nową demokrację” (patrz: Manifest z Ventotene).

W swoim przemówieniu szef polskiej dyplomacji wpisał się w koncepcję Spinellego wyjątkowo skutecznie. Podkreślił bowiem, że rozpad Unii przyniósłby „nieograniczony, narodowy egoizm, o którym niektórzy, także na tej sali (sejmowej), marzą”. To Altiero Spinellemu przeszkadzały państwa suwerenne, ponieważ – jego zdaniem – prowadziły do egoizmu, a następnie do totalitaryzmu. To jest dokładnie ta sama myśl.

 

Podsumowanie

Czego zabrakło najbardziej w exposé Sikorskiego to polskiej racji stanu, asertywności wobec instytucji unijnych oraz rządu niemieckiego i potrzeby zachowania suwerenności. Wiele za to było przekłamań i manipulacji obliczonych na to, że obywatele nie obserwują uważnie polskiej i światowej sceny politycznej. Jest to niezmiernie smutna konstatacja, bo wynikająca z exposé Sikorskiego polityka wyznacza miejsce Polski jako obszaru podległego, osłabionego, za to bogatego w zakłamującą rzeczywistość polityczną retorykę.



 

Polecane