loading
Proszę czekać...
avatar
Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki: O von der Leyen, komisarzu z Polski, Trumpie i Ukrainie
19.07.2019
Polecam lekturę wywiadu, którego udzieliłem pod koniec zeszłego tygodnia,ale mówiłem w nim o rzeczach aktualnych czyli o tym,co Polska może uzyskać za poparcie dla von der Leyen. A wątki dotyczące Ukrainy i wyborów są więcej niż aktualne -o wizycie D.J. Trumpa nie wspominając . Rozmowę dla „Radia dla Ciebie” i jednocześnie TVP 3 przeprowadził red. Michał Kolanko

screen You Tube
Michał Kolanko, audycja „Polityka w południe” . Dzisiaj Państwa i moi  gościem jest Ryszard Czarnecki, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, witam serdecznie 

 - Witam Pana, witam Państwa

Europoseł z Warszawy też warto nadmienić. Pytanie numer jeden teraz  w kręgach Brukseli i Strasburga jest takie czy desygnowana na szefową Komisji Europejskiej  Ursula von der Leyen będzie tą szefową Komisji Europejskiej, czy Parlament Europejski przegłosuje jej kandydaturę? 

- Na dwoje babka, nomen-omen, wróżyła. W tej chwili, na dzisiaj, na teraz, kandydatka Rady Europejskiej, niemiecka minister obrony, pani von der Leyen nie m większości. Socjaliści oficjalnie są przeciwko niej. Zieloni też. Komuniści też. Myślę, że duża część eurosceptyków – również przeciw niej. W związku z tym jej kandydatura jest zagrożona, no ale głosowanie najwcześniej we wtorek – i do tego czasu może się to jeszcze zmienić. I tylko przypomnę, że jest sytuacja coraz większych konfliktów, napięć między instytucjami Unii Europejskiej – czego spektakularnym przykładem było odrzucenie przez tenże Parlament Europejski, który będzie za parę dni głosował nad kandydaturą Niemki – odrzucenie na pierwszej sesji ustalonego na szczycie unijnym kandydata na szefa europarlamentu Sergeja Staniszewa i wybranie zamiast Bułgara z naszego regionu Europy, Włocha Davida Marię Sassoli. Co to oznacza? Ano to oznacza, że po raz pierwszy Parlament Europejski postawił się szczytowi Unii i jego decyzjom i być może uczyni to ponownie w najbliższych dniach.

A PiS i jego dwadzieścioro siedmioro eurodeputowanych poprą panią von der Leyen? 

- W tamtym tygodniu we wtorek było właśnie spotkanie z panią minister obrony RFN. Miała zresztą także spotkania z innymi grupami politycznymi.

Jakie pana wrażenia? Tak zapytam. 

- Ja bym powiedział tak: dla każdego coś miłego, każdej frakcji politycznej mówi rzeczy, które chętnie by te środowiska polityczne usłyszały. No, ale są wybory, więc to w Unii nie powinno dziwić. Czy jest ona wizjonerem co do przyszłości Unii? Z tego nie była znana. Plusem na pewno jest to, że jest ona pragmatyczna, jeśli chodzi o relacje z USA, a w dobie takiego zupełnie obsesyjnego antyamerykanizmu, który jest udziałem lewicy czy też w dużym stopniu liberałów zachodnioeuropejskich – to jest plus. Także  z naszego punktu widzenia, kraju, który ma szczególne relacje z USA, w kontekście militarnym i geopolitycznym.

Czyli PiS jest bliżej poparcia,  grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów jest bliżej poparcia pani von der Leyen? 

- Mamy jeszcze parę dni czasu. Toczą się rozmowy. Są dla nas ważne takie rzeczy, jak budżet unijny na siedem lat, poczynając od 2021 roku do 2027. Ważne jest też to, aby otrzymać dla Polaka, Polki, bardzo ważną tekę w Komisji Europejskiej. Żeby mieć gwarancje, zresztą podobnie jak inne kraje naszego regionu, które były pod pewnym ostrzałem, żeby nie wtrącano się, nie ingerowano w nasze wewnętrzne sprawy z poziomu unijnego. Te rozmowy przed ewentualnym poparciem tego powinny dotyczyć.

A czy możliwe jest – bo też wśród komentarzy  taki wątek, że będzie pewnego rodzaju qui pro quo, że PiS, EKR poprze nową desygnowaną na szefa Komisji Europejskiej, w zamian za to, że Komisja Europejska i Frans Timmermans, który nadal w tej Komisji będzie się zajmował praworządnością przestanie się zajmować praworządnością i nie będzie prowadził tych zadań w takiej formie, zwłaszcza przez pierwsze kilka lat rządów PiS. Tylko będzie działał w inny sposób. 

- Przez pierwsze kilka lat rządów PiS… Rozumiem, że proroczo Pan sugeruje będą następne. Też tak uważam...

...że do chwili, gdy Prawo i Sprawiedliwość generalnie wycofało się z jednej z reform sądowych i później Komisja Europejska na to zareagowała. To był chyba jednak przełom, jeśli się nie mylę w ubiegłym roku. Więc w tym sensie pan komisarz Timmermans też ton ten zmienił troszeczkę. W tym sensie miałem na myśli, czy jest to qui pro quo, że Timmermans nie wróci do swego działania sprzed lat? 

- Zycie pokaże. Miałem wrażenie, że są różnice między panem Junckerem z Komisji Europejskiej a jego pierwszym zastępcą panem Timmermansem. Ja nie wiem, czy pani von der Leyen jest silniejszą „personality” , osobowością niż pan Juncker. Myślę, że pan Timmermans dosyć był samodzielny w tym, co robił  - ale też zapłacił wysoka cenę. Nie będzie szefem Komisji Europejskiej właśnie dlatego, że atakował Polskę oraz inne kraje z naszego regionu -więc spektakularnie poniósł klęskę. Zapłacił wysoką cenę za ten swój antypolonizm czy wręcz niechęć do naszego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. A  czy w Komisji zostanie to jest w dużej mierze decyzja rządu Królestwa Niderlandów, gdzie jego Partii Pracy nie ma, ale możliwe, że pan premier liberał Mark Rutte zaproponuje taką właśnie kandydaturę -pana Timmermansa. I jak rozumiem, nowy szef Komisji czy to będzie Niemka, pani von der Leyen czy ktoś inny, musi się zgodzić na tę kandydaturę. Ja myślę, że będziemy mówić o jednym z wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej - do tej pory było ich siedmiu – a taka ciekawostka, mało kto wie, że Komisja liczy w sumie 28 ludzi z przewodniczącym, a ma osiem osób w prezydium, czyli ponad ¼ całego składu, bo jest tam siedmiu wiceprzewodniczących.

No właśnie, a więc  wszystko się może zdarzyć. PiS nie wyklucza poparcia pani von der Leyen, chyba 16-tego? 
 
- Tak. W przyszłym tygodniu.
 
A jeśli pani von der Leyen nie zostanie wybrana, to wtedy co Unię Europejską czeka? Pytałem ot o niedana pana wiceministra MSZ , pana Konrada Szymańskiego i mówił, że to będzie kłopot. 


- Na pewno to będą turbulencje w wymiarze czasowym - w tym momencie opóźni się powołanie  nowego szefa Komisji Europejskiej, bo i tak powołując ja w ten wtorek po wystąpieniu przed europosłami, nie należy oczekiwać że ona sformułuje skład Komisji wcześniej niż we wrześniu. Zatem komisarze będą powoływani po przesłuchaniach w europarlamencie  w Brukseli  we wrześniu czy październiku. Jeśli nie wybierzemy przewodniczącego, przewodniczącą, pierwszą w historii kobietę na tym stanowisku, to wówczas wybór szefa będzie odłożony do września i dopiero wtedy europarlament się zbierze i będzie mógł zagłosować.

Czyli wrzesień? 

- Tak, ale to wtedy oznacza proces opóźnienia w powołaniu Komisji. Dziesięć lat temu Komisja została powołana pod koniec roku. Takie precedensy już były.

Będzie to miało też wpływ na wybór komisarzy oczywiście. Procedura powoływania komisarzy bywa skomplikowana. A czy prezes, władze PiS podjęły już decyzje, kto będzie komisarzem? Bo pani von der Leyen mówiła, że chce dwie kandydatury: kobietę i mężczyznę. Czy już ten duet jest przygotowany? 
 
- Myślę, że Polska przedstawi jedną kandydaturę. Myślę, że prezes Kaczyński już wie, kogo chce przedstawić. Natomiast żaden kraj swojego kandydata czy kandydatki nie ujawnił. I na pewno Polska nie będzie wychodzić przed szereg. Tutaj taka ciekawostka, że te kraje ,które do tej pory miały swoich komisarzy- kobiety, to mogą teraz  przedstawić mężczyznę, mogą też przedstawić kobietę. Te kraje, które miały mężczyzn są niejako zobligowane, żeby była to kobieta.  Polska w swej historii miała trzech komisarzy i dwie z nich to były kobiety. Polska jest wzorem pod tym względem dla reszty Europy.

Komisarzem jest pani Bieńkowska, więc Polska ma trochę większą swobodę manewru, jak rozumiem. Ale wracając do samego Parlamentu Europejskiego – dużo emocji w tym tygodniu wywołało głosowanie w jednej z komisji, w której była pani premier, europoseł Beata Szydło była obierana na szefową Komisji Zatrudnienie i Spraw Społecznych Parlamentu Europejskiego. Z  Pana  doświadczenia europarlamentarnego, to jest Pana czwarta kadencja, takie przypadki miały miejsce w przeszłości? Bo chyba jednak jest to pewne złamanie zasad? 

- Dziesięć lat temu był przypadek Słowaczki i aktywnej działaczki ruchów katolickich Anny Zaborskiej, zresztą z Europejskiej Partii Ludowej, która nie została wybrana za pierwszym podejściem na przewodnicząca  Komisji do Spraw Kobiet i Równości. No, ale po dwóch miesiącach ją wybrano. Posiedzenie Komisji Zatrudnienia i Spraw Społecznych, o których Pan mówi, zostało przerwane po tym, jak Pani Premier została odrzucona w tajnym głosowaniu kilkoma głosami zresztą. Można do tej kandydatury i do głosowania wrócić ponownie.

Pewnie też ma Pan wrażenie, że ta kadencja zaczyna się w jakiś nowy sposób, że te napięcia, ta polaryzacja, mówiąc innym językiem, jest większa? 

- Przy czym ta polaryzacja, te napięcia, bardzo ostre spory przebiegają na trzech płaszczyznach. Po pierwsze: napięcia pomiędzy instytucjami UE, Rada kontra europarlament, Trybunał Obrachunkowy czyli europejski NIK, który miażdży propozycje Komisji Europejskiej w sprawie powiązania budżetu unijnego z subiektywną oceną praworządności  w poszczególnych krajach, ale także drugi poziom – taki swoisty polityczny mecz między „starą Unią” , dawną EWG, a „nową Unią” – coraz większa chęć tej Europy Zachodniej szeroko rozumianej, by jak najmniej dać naszemu regionowi. Poziom trzeci, to już poziom stricte polityczny i rzeczywiście te napięcia pomiędzy prawicą a lewicą są coraz ostrzejsze.

A myśli Pan, że w tej kadencji będzie też taki  cykl debat, wniosków i rezolucji w sprawie Polski, jeśli PiS wygra drugą kadencję i czy myśli Pan, że  przez tę polaryzację między innymi będą kolejne debaty i tak dalej? 

- Życie pokaże, ale zwracam uwagę , że debaty takie odbywały się tez w  kontekście Węgier, także Rumunii, także Czech, Słowacji, więc nie jest to specyfika akurat, że jest Bruksela kontra Polska. To jest to, o czym powiedziałem przed chwilką : to jest Bruksela, „stara Unia” de facto kontra nasz region Europy Środkowo-Wschodniej, „nowej Unii” . Oczywiście nie służy to wizerunkowi Unii i projektowi europejskiemu.  Tego typu debaty jeszcze bardziej Europę dzielą - i przesuwają na taką równię pochyłą - niż Europę jednoczą.

A co do samej Komisji Europejskiej, to co dalej z Fransem Timmermansem? Platforma Obywatelska, Koalicja Europejska mówią, co to za sukces Prawa i Sprawiedliwości. Timmermans miał być szefem Komisji, będzie wiceszefem, dalej będzie zajmował się praworządnością, żaden sukces… 

 - Jeżeli ktoś był przez pięć lat wiceprzewodniczącym i chciał być przewodniczącym, był w  roli „Spitzenkandidata”, to zostawienie go na tym starym stanowisku po ostrej kampanii jest porażką. To jest sygnał wysłany do polityków w Europie Zachodniej i na całym świecie – jeżeli ktoś atakuje Polskę, to nie będzie miał szansy na objęcie ważnych stanowisk w strukturach międzynarodowych. Mam nadzieję, że tę pracę domową, te lekcję politycy z Europy czy spoza Europy odrobią, Polski atakować nie będą, bo to się nie opłaci.

Zmieniając trochę temat. Szykuje się ciekawy wrzesień międzynarodowy, ale też najbliższe tygodnie i miesiące: będą wybory parlamentarne na Ukrainie, ważne dla Polski, nie sposób nie połączyć tego z kolejną rocznicą Rzezi Wołyńskiej , 11 lipca, „Krwawej Niedzieli”. Pytanie: co na to nowa administracja nowego prezydenta? Nowe wybory i nowy prezydent ukraiński dają nadzieję na reset, jeśli chodzi o relacje Polski z Ukrainą w aspektach historycznych? 

- Pan się wstrzelił z tym pytaniem, ponieważ po sesji europarlamentu, w  czwartek lecę do Kijowa jako jedyny Polak-obserwator z ramienia Parlamentu Europejskiego w oficjalnej misji obserwacyjnej. Będę ją sprawował w Kijowie, w stolicy państwa, inni będą  to czynić  w Odessie, we Lwowie i na wschodzie Ukrainy. Tak, ja uważam, że zawsze wybór nowych władz, w tym prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego  jest okazją do pewnego resetu. Mam taką nadzieję, być może płonną, ale wierzę w to, że nowy prezydent będzie chciał jednak naprawić te relacje. Tym bardziej, że Polska jest krajem, który konsekwentnie wspiera Ukrainę i żeby to wsparcie utrzymać, to jednak trzeba pewne rzeczy nazwać po imieniu. Na pewno nie wolno nam przehandlować pamięci o naszych zamordowanych w sposób bestialski rodakach, zamordowanych tylko dlatego, że byli Polakami. I o nich pamiętać musimy zawsze. To nasz moralny obowiązek.

Pytanie też na sam koniec o wizytę Donalda Trumpa, prezydenta USA. Dzisiejsza „Rzeczpospolita” pisze, że potrawa ona dwa dni, nie jeden dzień we wrześniu. Czy myśli Pan, że prezydent Trump przyniesie dary takie, jak na przykład zniesienie wiz? 

- Ja bym to raczej określił aktem sprawiedliwości, bo przypomnę, że już od ćwierć wieku Amerykanie mogą do Polski wjeżdżać bez wiz i jest niezrozumiałą dla mnie asymetrią, że Polacy cały czas te wizy wjazdowe do USA muszą posiadać. Mam nadzieję, że to stanie się jak najszybciej. Ja wiem, że to nie jest kompetencja prezydenta USA tylko kompetencja Kongresu, ale jednak w tym Kongresie większość mają Republikanie, prezydent jest Republikaninem, a więc myślę, że dotrzyma słowa z kampanii wyborczej, gdy Donald John Trump wielokrotnie to obiecywał, chociażby na spotkaniu z amerykańskimi Polakami. A przypomnę, że w tych „swing states” – to są te stany, które przechodzą z rąk Demokratów w ręce Republikanów…

To jest Ohio, Floryda  Pensylwania, Michigan… 

- I tam wedle różnych analityków zdecydowały głosy amerykańskich Polaków czy polskich Amerykanów, ludzi, którzy bardzo często głosowali na Demokratów, ale teraz zagłosowali na Trumpa. I te głosy zadecydowały o tym, że Trump dostał tam elektorów. A głosy elektorskie na tym obszarze zadecydowały, że otrzymał większość w Kolegium Elektorskim. A nie miał większości głosów w Ameryce, bo większość głosów miała pani Hillary Rodham Clinton

A czy czegoś jeszcze możemy się spodziewać, bo kwestia Fort Trump jest rozstrzygnięta w tym sensie, że będzie zwiększona obecność dowódcza, ale nie będzie stałej bazy takie, jak Ramstein. 

- Donald Trump jest bardzo pragmatyczny. Jest człowiekiem biznesu.  Bardzo dużo nie tylko mówi, ale robi dużo dla gospodarki amerykańskiej. Także tę wizytę będzie chciał wykorzystać do pokazania więzów, które łączą nasze dwa państwa czyli USA i Polskę.

O tym będziemy też mówić w odpowiednim czasie. Teraz będziemy mówić o tym, czy pani von der Leyen będzie zaakceptowana przez Parlament Europejski, a teraz już bardzo dziękuję. Moim i Państwa gościem był europoseł z Warszawy, Ryszard Czarnecki. 

-Dziękuję Panu, dziękuję Państwu.
10
Nasi partnerzy
(291 artykułów)
Ryszard Czarnecki: O von der Leyen, komisarzu z Polski, Trumpie i Ukrainie
Ryszard Czarnecki: Ojciec opowiada czyli powstańcza opaska
Ryszard Czarnecki: Wrocław potencjalnie silniejszy od Zielonej Góry
Ryszard Czarnecki: Światowa siatkówka czyli polska dominacja...
Ryszard Czarnecki: Unijny budżet i optymista (nie za duży?) Morawiecki
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe droga do społecznej gospodarki rynkowej" - Debata publicystów

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.