loading
Proszę czekać...
Michał Bruszewski: Świat znowu spojrzał na wschodnią Ukrainę
Opublikowano dnia 09.12.2018 00:02
Stan wojenny na Ukrainie. Abordaż, zablokowanie Cieśniny Kerczeńskiej przez Rosję, zatrzymanie na Krymie adwokata broniącego pojmanych ukraińskich marynarzy i zbliżająca się na Morze Czarne amerykańska flota. Znów uwaga całego świata skupia się na wschodniej Ukrainie.

screen YouTube
Nie tylko wprowadzenie stanu wojennego wydaje się spóźnionym działaniem. Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła projekt ustawy o rozwiązaniu umowy o przyjaźni, współpracy i partnerstwie Kijowa i Moskwy. Paradoksem jest to, że w obliczu działań prorosyjskich separatystów na wschodzie kraju, taki dokument utrzymał się w mocy przez cztery lata krwawej wojny w Donbasie. Świat znowu patrzy na wojnę na Ukrainie i przypomina sobie o rozgrywającym się dramacie. Walki pod Ługańskiem i Donieckiem, a teraz także, z epizodycznym rozdziałem morskim na azowskim akwenie, są niestety cały czas postrzegane jako „pełzająca” nic nie znacząca „wojenka”, która „kiedyś” tam się zaczęła w 2014 roku, była uśpiona, i wróciła dopiero po feralnym abordażu z rosyjskiej jednostki na ukraińskie wojskowe kutry. Tymczasem nie ma dnia (także przed wydarzeniami na Morzu Azowskim) by na froncie ktoś nie zginął, nie został ranny, a zawieszenie broni zostało naruszone przez ostrzał artyleryjski z pozycji separatystów. Na dachy domów wciąż spadają pociski moździerzowe i Grady. W ciągu ostatnich kilku dni 50 razy ze strony separatystycznej otwierano ogień, zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy a kolejnych pięciu zostało rannych. Z badań ONZ wynika, że na tej wojnie „której nie ma”, o której teraz świat sobie przypomniał, zginęło lub rany odniosło 36 000 osób (z czego ponad 10 000 to zabici). Prawie 1,5 mln mieszkańców Ukrainy musiało opuścić swój dom, w tym 930 000 opuściło kraj (to dane podsumowujące konflikt z końcem 2017 roku). Jak w przypadku wielu statystyk podczas konfliktów zbrojnych - „mgła wojny” utrudnia badania, rzeczywiste straty są jeszcze wyższe. 

W wyniku narastających napięć w regionie i rosyjskich działań przeciwko Ukrainie USA wysyłają swoje okręty na Morze Czarne – o takich krokach amerykańskiej floty dowiedzieli się dziennikarze CNN. Aby przepłynąć Bosfor oczywiście Waszyngton będzie musiał poinformować swojego „sojusznika” z NATO, czyli Turcję. Ankara nie marzy o niczym innym, co Prezydent Erdogan podkreślał publicznie, by Amerykanie wycofali swój kontyngent z syryjskiego Kurdystanu (Rożawy), gdzie także Turcja rozgrywa swoją partię. Geopolityczne puzzle cały czas się rozbudowują a w regionie wrze. W tym wszystkim nieznana jest przyszłość ukraińskich marynarzy, którzy byli na okrętach podczas taranowania przez rosyjską jednostkę. Na arenie międzynarodowej nazywa się ich jeńcami wojennymi i apeluje do Moskwy aby poszanowała ich prawa. Tymczasem jako więźniowe trafili do aresztu a jeden z ich obrońców adwokat Emil Kurbedinow został zatrzymany na Krymie. Jako powód podano wspieranie przez prawnika organizacji ekstremistycznych. Kurbedinow jest tatarskim aktywistą a po aneksji krymskiego półwyspu wzięto na celownik przedstawicieli tej mniejszości. Sąd w Symferopolu skazał prawnika na 10 dni aresztu za „pochwalny” internetowy post na cześć jednej z islamistycznych organizacji. 

Z mieszanym komentarzem przyjęto wprowadzony na Ukrainie stan wojenny. To w końcu oczywiste – Ukraina jest de facto w stanie wojny i na pewno to spóźnione działanie w kontekście czteroletniego krwawego konfliktu. Ale to nie wszystko. W pierwszym momencie decyzję o stanie wojennym wielu ekspertów odczytało jako krok oczywisty ale niepozbawiony związku z prezydencką kampanią na Ukrainie. Petro Poroszenko w sondażach zajmuje dopiero trzecie miejsce z marnym poparciem oscylującym koło 10%. Pierwsze miejsce przedwyborcze badania dają odradzającej się na kijowskich salonach politycznych Julii Tymoszenko. Ostatecznie ukraiński stan wojenny został przyjęty w okrojonej wersji. Nie objął terytorium całego kraju (10 obwodów graniczących z Rosją i zagrożonych wojną) a jego długość wyznaczono na 30 dni (mówiono o 60 dniach), a zatem ma pozostać bez wpływu na wybory. Ukraińska Marynarka Wojenna zapowiedziała także, że jej jednostki morskie nadal będą próbowały przekraczać Cieśninę Kerczeńską i dotrzeć na Morze Azowskie. 

Michał Bruszewski 
 
Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Agnieszka Romaszewska: Ukraina postawiła na Niemcy. I się na tym przejedzie
Blogi
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: Nic o polityce czyli „Milion w kotle czarownic”
Dziś nic o polityce - wiadomo z jakich względów: w Gdańsku odbędzie się pogrzeb ś. p. prezydenta Pawła Adamowicza. Dlatego pozwalam sobie opublikować krótki wywiad ze mną poświęcony tematyce „czarnego sportu”, który ukazał się na łamach branżowego „Tygodnika Żużlowego”. Przeprowadził go red. Bartłomiej Czekański. Rozmowa miała miejsce wkrótce po historycznym - bo po kilkunastu latach - powrocie żużla na Stadion Śląski. We wrześniu odbyły się tam dwie imprezy pod moim honorowym patronatem: najpierw mecz Polska - Reszta Świata (wygraliśmy go w ostatnim biegu dwoma punktami ...) oraz finał Indywidualnych Mistrzostw. Europy (SEC). Zapraszam do lektury.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Jeden okupant zastąpił drugiego
Pisałem o tym wielokrotnie, ale jeszcze raz powtórzę: nie było żadnego wyzwolenia, tylko zastąpienie jednego okupanta przez drugiego.
avatar
Jacek
Matysiak

Jacek Matysiak: Pojedynek o Mur, Trump i $1 Nancy Pelosi...
Prawdą jest, że demokraci otwarcie agitują za otwartymi granicami, sama Nancy Pelosi wyznała, że mur graniczny jest “niemoralny” (!), czyli co, czyżby Izrael otoczony murem jest najbardziej niemoralnym państwem na Ziemi? A co z murem Watykanu, czy jest “moralny”? Czy wysokie mury, za którymi ukryte są wspaniałe wille Sorosa, czy Nancy Pelosi też są niemoralne? Inni aktywiści jej partii żądają zlikwidowania służby imigracyjnej ICE (Immigration and Customs Enforcement). Dla demokratów budowanie muru jest nonsensem, oni chcą wpuścić i uzależnić od rozbudowanych agencji rządowych jak najwięcej swoich przyszłych wyborców, aby zdobyć (cenzus ludnościowy) więcej miejsc w Kongresie i ostatecznie wykosić republikanów, tak jak to stało się np. w Kalifornii.

Drogi Użytkowniku,

Nasz Serwis korzysta z plików cookies. Przez dalsze aktywne korzystanie z naszego Serwisu (zamknięcie komunikatu, kliknięcie na elementy na stronie poza komunikatem, przeglądanie Serwisu z otwartym komunikatem) bez zmian ustawień Twojej przeglądarki, wyrażasz zgodę na:
• przetwarzanie danych osobowych przez Tysol Sp. z o.o. i naszych zaufanych partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć, niezależnie od zgód wyrażonych na pozostałe rodzaje przetwarzania danych. Dowiedz się więcej o zgodzie marketingowej w naszej Polityce prywatności / Cofnij zgodę.

• na zapisywanie plików cookies w Twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych. Ten rodzaj plików cookies pozwala nam na dopasowanie treści dostępnych w Serwisie do Twoich preferencji, utrzymywania sesji po zalogowaniu oraz zapewnienia optymalnej funkcjonalności Serwisu. Więcej o plikach cookies i sposobie przetwarzania Twoich danych osobowych dowiesz się w naszej Polityce prywatności.