Marek-Budzisz
[Tylko u nas] Marek Budzisz: Trzy scenariusze dla Rosji wobec podwójnego kryzysu
Oddajmy głos samym Rosjanom, którzy od kilkunastu tygodni poszukują odpowiedzi na tak stawiane pytanie. Skłania ich do tego z jednej strony rozpoczęty i nagle przerwany przez pandemię proces przebudowy systemu władzy, u nas często w sposób dość uproszczony a przez to błędny, rozumiany wyłącznie jako zainstalowanie Władimira Putina na kolejną jedną a być może dwie kadencje, oraz nakładające się na siebie dwa kryzysy, pierwszy sektora węglowodorów, z budżetowego punktu widzenia kluczowego dla Rosji i drugi związany z zamrożeniem gospodarki z powodu pandemii Covid-19. Od razu trzeba ostudzić emocje, a może nadzieje, tych którzy spodziewają się albo upadku Rosji, albo poważnych wewnętrznych perturbacji. Nikt tego rodzaju rozwoju wydarzeń nie prognozuje, przynajmniej z grona poważnych analityków. Doświadczenie czasów jelcynowskich jest jeszcze silne, podobnie jak pamięć prosperity pierwszej dekady rządów Putina. Władza jest silna i nie uważa, aby otoczenie międzynarodowe ewoluowało w sposób dla Rosji niebezpieczny, co wymuszałoby jakieś nagłe ruchy czy przypominającą politykę Gorbaczowa strategię dostosowania. Umiejętne schodzenie „z linii strzału”, nie ryzykowanie wyścigu zbrojeń na które Rosja nie ma zasobów i zajmowanie pozycji wyczekującej, powinno, zdaniem rosyjskich elit, przynieść pozytywne dla Moskwy skutki. Przede wszystkim dlatego, że ich zdaniem kolektywny Zachód słabnie szybciej niźli Rosja. Ale czy rzeczywiście? Oddajmy głos rosyjskim ekspertom.
#Control Risks #Marek Budzisz #Putin #Rosja
[Tylko u nas] Marek Budzisz: Nowaja Gazieta - "Czy Stalin mógł przyjąć żydowską emigrację z III Rzeszy?"
Na łamach rosyjskiej Nowej Gaziety Paweł Polan, demograf i historyk specjalizujący się w dziejach sowieckich i niemieckich przymusowych przesiedleń (jest profesorem Uniwersytetu w Stawropolu oraz Instytutu Dokumentowania Zbrodni Nazizmu w Kolonii) opublikował długi artykuł poświęcony kwestii emigracji żydowskiej. Precyzyjnie rzecz ujmując interesuje go poszukiwanie przez III Rzeszę, rozmaitych miejsc gdzie mogliby się osiedlić, czy raczej należałoby napisać, gdzie byliby przymusowo wysłani Żydzi zamieszkujący Niemcy i obszary zajęte przez Hitlera (Austrię, Czechy, Morawy, zachodnią część Polski). Artykuł Polana jest nie tylko lekcją historii i niezbędnej, a niedostępnej dla rosyjskiej publiczności wiedzy na ten trudny temat, ale stanowi też, choć nie wprost, bezpośrednią polemikę ze słowami Putina na o rzekomym antysemityzmie ambasadora Lipskiego. Lipski antysemitą nie był, w Polsce o tym wiemy, ale Rosjanie, póki co nie mieli możliwości wyrobienia sobie na ten temat poglądu. Dotychczas piszący o tym rosyjscy autorzy, oczywiście nie wliczając do tego grona propagandystów Putina w rodzaju kreatur takich jak Kisieliow, Gasparian czy Satanowski, podkreślali, że Lipski po rozpoczęciu wojny niemiecko – francuskiej wstąpił na ochotnika do armii i walczył z bronią w ręku przeciw Niemcom, co jak na rzekomego antysemitę, niemal sympatyka III Rzeszy, wydaje się dość dziwne. Teraz, wraz z artykułem Polana czytająca rosyjska publiczność otrzymuje potężną dawkę wiedzy i edukacji historycznej, z której każdy inteligentny człowiek wyciągnąć może na swój użytek wnioski.
#Marek Budzisz #Nowaja Gazieta #Stalin #Putin
[Tylko u nas] Marek Budzisz: Rosjanie to potrafią zjednywać sobie przyjaciół...
Polska awansowała do grona państw ostentacyjnie pomijanych przy okazji życzeń noworocznych składanych przez Władimira Putina liderom sąsiednich państw i światowych mocarstw. W tym roku nie dostąpiliśmy tego „zaszczytu”. Znaleźliśmy się w gronie Państw Bałtyckich, Ukrainy i Gruzji, co wyraźnie pokazuje, kogo w Europie kremlowscy przywódcy uważają za swego głównego wroga. Co ciekawe, w przeszłości, jeszcze za czasów prezydentury Poroszenki Ukraina znajdowała się na liście kremlowskich błogosławieństw, a teraz nie. Można byłoby zapytać dlaczego, ale wydaje się to zupełnie zbędną czynnością, bo przecież uzmysławia lepiej niźli najbardziej szumne deklaracje płynące z Kremla i najbardziej wyszukane analizy jak władcy Rosji odczytują efekt Szczytu Normandzkiego, rozmów w sprawie tranzytu gazu i amerykańskich sankcji wobec Nord Stream 2. Nie na darmo nawet niektóre rosyjskie gazety okrzyknęły Wołodymira Zełenskiego człowiekiem roku 2019, mimo, że jeszcze kilka miesięcy temu nie pisano o nim inaczej jak o „komediancie”. Trafiliśmy zatem na moskiewską „czarną listę” i możemy w związku z tym spać spokojnie, z grubsza wiedząc czego się po Rosji spodziewać. Znacznie gorzej byłoby, gdybyśmy zaliczeni zostali do grona przyjaciół Moskwy, bo wtedy już zupełnie można stracić orientację.
#Vladimir Putin #Władimir Putin #Putin #Rassija #Russia #Rosja #Marek Budzisz
Marek Budzisz: Odwrócony Kissinger
Zdaniem komentatorów amerykańskiej prasy spotkanie Pompeo – Putin zakończyło się niczym. Trwało półtorej godziny, ale nawet nie wiadomo o czym obydwaj Panowie rozmawiali. Gdyby odwołać się do tego co mówił szef Departamentu Stanu, rosyjski Minister Spraw Zagranicznych czy uczestniczący w rozmowach doradca Putina ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow lista poruszonych tematów była długa. I tak, ten ostatni mówił, że dyskutowano o Syrii, Afganistanie, Libii. Pompeo w swych wypowiedziach publicznych wspominał, że rozmowy dotyczyły aneksji Krymu, sankcji, które Ameryka nałożyła na Rosję oraz mieszania się tej ostatniej w wybory w Stanach Zjednoczonych. New York Times, powołując się na swoje źródła dodawał do tej listy Iran, Wenezuelę, porozumienie o redukcji broni nuklearnej oraz Koreę Północną. Łatwo policzyć, że poruszono co najmniej 10 tematów, co statystycznie rzecz ujmując daje 9 minut na każdy z nich, czyli o żadnym „omówieniu” nie może być mowy, jedynie być może dokonano dość pospiesznego ich przeglądu. Może wcześniej, w trakcie rozmów Pompeo z Ławrowem i Uszakowem było więcej czasu na omówienie stanu spraw, ale z pewnością nie analizowano wszystkiego w rozmowie z rosyjskim prezydentem. Tym bardziej, że pozostaje jeszcze kwestia ewentualnego spotkanie Trumpa i Putina przy okazji szczytu najbogatszych państw świata, jaki odbędzie się w czerwcu w japońskiej Osace. Na wspólnej konferencji prasowej Ławrow powiedział, że jakkolwiek Rosjanie są uprzejmymi z natury ludźmi, to sama uprzejmość nie wystarczy, aby Rosja zrezygnowała z obrony swoich interesów i oddała pole Stanom Zjednoczonym.
#Marek Budzisz
Marek Budzisz: Koszta rosyjskiej polityki wstawania z kolan.
Media informują, że rosyjskie lotnictwo rozpoczęło bombardowanie pozycji sił opozycyjnych wobec syryjskiego dyktatora w prowincji Idlib. Akcja Rosjan, wraz z rozpoczętymi w ubiegłym tygodniu manewrami morskimi we wschodniej części Morza Śródziemnego z pewnością przyczyni się do wzrostu napięcia w regionie. Tym bardziej, że Waszyngton przestrzegał, zarówno Damaszek, jak i Moskwę przed rozpoczęciem działań zbrojnych, a siły powietrzne Izraele już ostrzelały pozycje wojsk Asada na północy kraju. Agencje informują też o tym, że na Morze Śródziemne właśnie wpłynęła amerykańska łódź podwodna wyposażona w rakiety typu Tomahawk, co odczytuje się, jako przygotowanie do możliwego uderzenia. Rozpoczęcie działań zbrojnych trzeba odczytywać między innymi w kategoriach zwiększenia nacisku na Europę, którą Putin chce skłonić do finansowania projektów odbudowy Syrii i uznania de facto, że krajem rządził będzie Asad. Ale też wyraźnie widać, że ostatnie zabiegi rosyjskiego prezydenta, a mam na myśli rozmowy w Berlinie chyba nie zakończyły się powodzeniem, i dlatego dano sygnał do natarcia. Chyba, żeby było zupełnie inaczej, ale o tym moglibyśmy się dowiedzieć, gdyby nieco więcej informacji napłynęło, jakie są rezultaty niedawnej dość niespodziewanej wizyty polskiego wiceministra spraw zagranicznych w Damaszku. Przyjęło się uważać, że Rosja na interwencji w Syrii, i generalnie na zaostrzaniu sytuacji międzynarodowej korzysta też gospodarczo – bo z jednej strony rośnie cena ropy naftowej na rynkach, na czym zarabia wprost, a z drugiej hamuje działania potencjalnej konkurencji (planowane a nie zrealizowane rurociągi z Iranu i Kataru przez Syrię do Europy) co pozwala jej kontrolować lukratywny europejski rynek gazu i ropy naftowej.
#marek budzisz